Następnego dnia przyszykowałam wszystkim torby z rzeczami takimi jak ręczniki, prowiant i picie żebyśmy nie musieli się wracać do domu. Postawiłam je pod drzwiami a następnie wzięłam się za robienie śniadania dla wszystkich obecnych w domu.
Szybko pojechałam do miasta po kilka koleżanek i przedstawiłam im plan. Moim przyjaciołom wampirom przedstawiłam plan działania na który się zgodzili. Oni mieli się tam zaprowadzić resztę a ja miałam do nich dojść z dziewczynami. Mieszkają tutaj także dwie wampirzyce w moim wieku więc je ściągnę dla chłopaków o czym oni nie wiedzą. Kiedy byłyśmy już na miejscu przebrałyśmy się w stroje kąpielowe. Mój wyglądał tak.
Widziałam zazdrość w oczach reszty zebranych dziewczyn. Szybko ubrałyśmy ubrania, zabrałyśmy rzeczy i ruszyłyśmy w stronę jeziora. Kiedy dotarłyśmy na miejsce chłopaki spojrzeli na nas zaskoczeni. Kiedy ściągnęłam ubrania i zostałam jedynie w stroju kąpielowym wszyscy spojrzeli na mnie z zazdrością lub porządaniem.
Weszłam na wysoką skałę i skoczyłam z niej perfekcyjnie wbijając się w wodę. Kiedy się wyburzyłam zobaczyłam jak reszta dziewczyn również zrzuciła z siebie ubrania i weszła do wody. Chłopacy od razu się nimi zainteresowali. Tak jak myślałam wampiry zainteresowały się sobą. Fabian podpłynął do mnie powoli przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Oddałam pocałunek i uśmiechnęłam się.
- Niespodzianka się udała?
- Oczywiście kochanie.
- Wiedziałam. - zaśmiałam się.
- Powiesz mi czemu wczoraj byłaś nie w humorze po powrocie z tego miejsca?
- No dobrze. Jestem ci to winna.
- Poniekąd.
- Powiem ci ale nie tu. Wyjdźmy z wody i pójdźmy na spacer do lasu.
- Dobrze.
Wyszliśmy powoli z wody, przepasaliśmy się ręcznikami i założyliśmy buty. Krzyknęłam chłopakom że zaraz wracamy i zniknęliśmy za drzewami w leśnej gęstwinie. Szliśmy powoli ja zbierając myśli a Fabian czekając aż zacznę opowieść. Pociągnęłam go za rękę do miejsca oddalonego jakiś kawałek. Kiedy nie mogłam znieść ślamazarnego tempa poprosiłam Fabiana żeby usadowił się na moich plecach. Odbiegliśmy kilka mil i znaleźliśmy się na wielkiej polanie z nagrobkiem.
Fabian zsiadł z moich pleców i powoli podeszliśmy do nagrobka. Usiedliśmy na ławeczce i zaczęłam swoją opowieść.
- Kilkanaście lat temu około 50-60, miałam przyjaciela. Był dla mnie jak brat i bardzo przypominał mi jednego z ich. Byliśmy nierozłączni co cieszyło Kasjana bo przynajmniej na jedną osobę się otwierałam. Po pewnym czasie oddalaliśmy się od siebie a moi rodzice wiedzieli o wszystkim o czym mu mówiłam. Nie mogłam mu dłużej ufać. Powiedziała mu o tym. Wpadł w gniew. On umiał tylko bronić się błyskawicami. Chciał mnie jedną razić ale odbiłam ją w niego. Poraziła go, upadł i przestał się ruszać. Po chwili zamrugał i podniósł się. Powiedział do mnie “przyjaciele nie robią takich rzeczy, a więc nie jesteśmy od teraz przyjaciółmi. Pamiętaj że to był twój wybór i na zawsze nim pozostanie.” Rozpoczęliśmy się pojedynkować. O życie, wolność, przetrwanie. Jako że miałam cały zestaw możliwości użyłam go. Zginął nad jeziorkiem ale ja oraz jego “rodzina” nie chcieliśmy żeby jego ciało spoczęło właśnie tam więc przenieśliśmy go tutaj. Od tamtej pory tu spoczywa. Jak na wampira był bardzo młody miał tylko 90 lat. Tęsknie za nim i obwiniam się o jego śmierć ale nigdy nie pozostawił mi innego wyboru niż odebranie mu życia. Jego “rodzice” również nie mieli mi tego za złe. A nawet cieszą się że ktoś tak narwany nie zagraża już ludziom.
- Przykro mi kochanie. Ale jego rodzina miała rację. Jeżeli zagrażał zrobiłaś słusznie posyłając go na tamten świat. Przynajmniej wiesz że teraz ludzie są bezpieczniejsi.
- Nie są. Na świecie są dziesiątki o ile nie setki takich jak on. Musiałabym ich wszystkich wybić żeby byli bezpieczni. Ale nie dam rady tego zrobić.
- Czemu?
- Bo zawsze znajdzie się psychofan mordowania ludzi. To że ja i Nathan z Andrew oraz nasze rodziny tego nie robią nie oznacza że wszyscy są tacy. Poza nami spotkaliśmy nam podobnych tylko 30 rodzin. A jest ich o wiele, wiele więcej.
- Wracajmy już. A ty zapomnij o tym nic innego nie mogłaś wtedy zrobić. I tak by tak skończył i tak. Zrobiłaś temu światu tylko przysługę.
- Skoro tak mówisz.
Fabian wsiadł na moje plecy i wróciliśmy do reszty. Cieszyłam się że mu to wyznałam od razu poczułam się lepiej. Wiedziałam że będzie to dobra decyzja może nie przewiduję przyszłości ale mam wyostrzony instynkt, który jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz