środa, 14 października 2015

Lekcja Życia cz.43

Mam nadzieję że spodoba wam się ta część podobnie jak poprzednie i będziecie aktywnie komentować. Ale są też złe nowiny. Za kilka części koniec tego opowiadania. Miłej lektury.

------------------------------------

Poczucie winy wypełniło jego zranione po niedawnej śmieci rodzica serce. Chciał wspierać ją jak trzeba, tak jak powinien. Lecz zamiast tego milczy słuchając muzyki. On sam stracił przed laty obie babcie. Tęsknił za nimi tak bardzo że czasami niemal czuł ich fizyczną obecność. Wiedział że one zawsze koło niego czuwały. Zawsze gdzieś tam były i czekały. Z tego co wiedział o piękności obok została jej tylko mama jego taty. Pewnie tęskniła za swoim tatą lecz ukrywała to dzielnie gdzieś tam na dnie. Oboje tęsknili za swoimi rodzicami. Po 40 minutach dotarli do domu starszej pani. Sabina wyjęła swój mały pęczek kluczy i wybrała odpowiedni. Otworzenie starych dębowych drzwi zabrało jej dłuższą chwilkę. Serce w jej piersi tłukło się z niebezpieczną siłą niemal łamiąc jej żebra. Powoli weszli do domu. W powietrzu unosił się zapach starszej osoby, ulubionych perfum kobiety, kurzu i niedawno ugotowanego obiadu. Dom wyglądał jakby niedługo jego właścicielka miała wrócić. Zdjęli powoli buty. Dziewczyna ruszyła powoli do pokoju który zajmowała do niedawna babcia. Chłopak rozglądał się ciekawy po wnętrzu domu. Powoli podeszła do szafki i tworzyła ją. Zobaczyła starannie poukładane pudełeczka i buteleczki z lekami. Jednak nie znalazła tam nic co przykułoby jej uwagę. Następnie powolnym krokiem podeszła do ogromnej dębowej szafy z oszklonymi drzwiami. Z licznymi półkami. Chciała zajrzeć do szafy ale nigdzie nie mogła znaleźć klucza. Podeszła do oszklonych drzwi i zajrzała na półkę z porcelaną i zobaczyła list w kremowej kopercie. Uśmiechnęła się i otworzyła delikatnie oszklone drzwi. Ujęła kopertę delikatnie w palce i schowała ją do torby, którą dalej miała przewieszoną przez ramię. Kiedy chowała kopertę jej wzrok przykuła jedna z filiżanek. Była krzywo postawiona na spodeczku. Wiedziała że to nie przypadek bo babcia nadmierne dbała o stan i ułożenie jej porcelany. Nigdy żaden krzywo nie stał. Była też inna możliwość. Jak była mała babcia chowała w tych filiżankach małe podarki dla niej i jej brata. Wspomnienia choć tak stare dalej były żywe w jej głowie. Nie zmieniały się choć nie ważne ile lat przeszło już od ich wydarzenia się lata temu. Wzięła ostrożnie filiżankę w ręce i zajrzała do środka. Przeczucie i wspomnienia jej nie zawiodły. Zobaczyła w niej klucz do zamkniętej szafy. Podeszła powoli do antycznego mebla i włożyła klucz w zamek. Przekręciła i usłyszawszy szczęknięcie otwartego zamka wstrzymała oddech. Otworzyła drzwi i zobaczyła 3 średniej wielkości prezenty. Uśmiechnęła się u w duchu podziękowała babci. Wiedziała że to jej sprawka że teraz tu jest. Bartek chrząknął. Sabina podskoczyła przestraszona i odwróciła się w jego stronę z jeszcze szerszym uśmiechem. Jak mogła zapomnieć że jej serce, jej życie jest tuż obok niej?