Mama Sabiny:
Q: Czy ciężko było pani zaraz po śmieci męża?
A: Tak nawet bardzo nie umiałam się odnaleźć w nowych obowiązkach które on pełnił w naszym domu, a które ja musiałam przejąć po jego śmierci.
Q: Czy ktoś pomagał pani w tych momentach?
A: Tak moje dzieci i rodzice moi oraz mojego męża.
Q: Co pomogło się pani tak szybko otrząsnąć?
A: Hmmm... - zastanawia się gorączkowo nad odpowiedzią - ... Chyba myśl o tym że moje dzieci teraz mają o wiele gorzej i potrzebują mojej pomocy by dojść do siebie.
Q: Co myślała pani o Kamilu?
A: Nie był wart mojej Sabinki. Za bardzo wchodził z butami w jej życie zamiast być podporą dla mojej córki w trudnym momencie był dla niej tylko kolejnym problemem z którym musiała się borykać.
Brat Sabiny:
Q: Dlaczego tak bardzo dbasz o Sabinę?
A: Sabina jest bardzo delikatna nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Jako jej starszy brat chciałbym ją ochronić przed wszystkim ale nie zawsze mi się to udaje ze względu na to że nie zawsze o wszystkim mi mówi. Nie musi mi się zwierzać z całego życia ale chciałbym by mówiła mi o problemach tak żebym mógł jej pomóc.
Q: Dlaczego nie lubiłeś jej kolegi któremu kazałeś wyjechać?
A: Ciężko jest stać obok i słuchać jak ktoś mówi że wykorzysta się jego siostrę, zwłaszcza że jest się starszym bratem. Dlatego zdecydowałem się działać zanim było za późno.
Q: Jak zareagowałeś na wiadomość że wrócił?
A: Zdenerwowałem się bo wiedziałem że nieszczęście wisi w powietrzu jeśli czegoś z tym nie zrobię. A nie chce by ona cierpiała z powodu tego że ja nie ingeruje w jej problemy i życie. I z powodu mojego błędu.
Sabrina:
Q: Czy przeszkadza ci że tak dużo osób się o ciebie martwi?
A: Nie wręcz przeciwnie. Bardzo schlebia mi to że najbliższe mi osoby bardzo mnie kochają i są gotowi poświecić mi tak wiele czasu i uwagi.
Q: Dlaczego pożegnałaś tatę Bartka w taki sposób?
A: W pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny iż był tatą mojego ukochanego. I chciałam go pożegnać na swój sposób.
Q: Czego oczekujesz od Bartka?
A: Miłości, szczerości i żeby po prostu był. Przytulał kiedy płaczę, dzielił moje złe i dobre dni. Żeby nigdy nie odchodził.
Bartek:
Q: Dlaczego Sabrina?
A: Ponieważ była jak anioł innej takiej nie znajdziecie. Spodobała mi się swoją uprzejmością i tym że nie osądziła mnie od razu a starała się mnie zrozumieć. I że chce żebym przy niej był.
------------------------------------------
To będzie na tyle moi kochani. Bo tylko tyle ich dostałam. Mam nadzieję że wam się spodoba i proszę o komentarze. Jutro wraz z moim Q&A zadam wam kilka pytań od siebie gdyż chciałabym wiedzieć czegoś o was i o tym czego oczekujecie ode mnie jako od autorki tego bloga.
Pozdrowienia
Patusia
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
poniedziałek, 30 listopada 2015
niedziela, 29 listopada 2015
Coś innego...
Tak jak było to obiecane dodam teraz coś zupełnie coś innego. Przepraszam za jakiekolwiek możliwe błędy ale pisałam na telefonie.
-----------------------
-----------------------
Karim kochał tylko ją. Była jego marzeniem, snem, pragnieniem. Kochał ją od kiedy tylko pamiętał ale miał pocieszenie w tym że jeśli potrzebowała rady albo ramienia do wypłakania się zawsze szła do niego. Przynajmniej tak mógł z nią być i bezkarnie ją do siebie tulić.
Tym razem też tak było jednak on miał już dość coś w nim pękło. Pewnie zrozumiał że ona go nie kocha. Że nigdy nie będą razem.
-Karim! On mnie zostawił bo nie chciałam iść z nim do łóżka. - Powiedziała łkając w rękaw swetra.
- Mam to gdzieś Amelia jak byś nie zmieniała chłopaków jak rękawiczek to może zrobiłby albo myślał o tobie inaczej.
-Czemu tak mówisz?
-Bo mam już dość Amelia. Od wielu lat próbuje ci pokazać że Cię kocham. Staram się byś zwróciła na mnie uwagę. Ale ty wolisz tych idiotów którzy mają w głowie cholera wie co. Mam dość słuchania twoich żali kiedy ty nie widzisz dla kogo tak naprawdę jesteś ważna.
- Karim... Ja też Cię kocham tylko nigdy ci tego nie mówiłam bo nie chciałam zepsuć naszej przyjaźni. Co jeśli ty byś mnie nie kochał? Moje wyznanie zniszczyłoby wszystko. Całą naszą przyjaźń która jest dla mnie bardzo ważna. Przepraszam.
- Ami?
- Tak??
- Zostaniesz moją dziewczyną?
- Taaaaaak. - Wykrzyczała rzucając się chłopakowi na szyję.
Od tamtego dnia przez następne 60 lat byli razem i pielęgnowali swoją miłość. W ostatnim dniu ich życia leżeli obok siebie na łóżkach szpitalnych które zsuniete były razem. Lekarze ani pielęgniarki nie miały serca ich rozdzielać w takim momencie bowiem przez całe życie byli razem. I umrzeć też chcieli razem. Jego serce przestało bić o 23.00 jego ostatnimi słowami było "Kocham cię po wieczność". Ona umarła o 00.00 mając na ustach uśmiech a ostatnie słowa kierowała do niego "już do ciebie idę kochanie".
Dorastali razem i umarli razem. Ich miłość przetrwa lata, wieki, stulecia. Ale ich historii nie będzie pamiętać pamiętał nikt.
sobota, 28 listopada 2015
Ogłoszenie
Witajcie moi kochani czytelnicy. A więc wczoraj napisałam że dzisiaj wam wytłumaczę co się dalej stanie z nową historią. Miałam dodać tego posta jeszcze wczoraj ale mój brat skutecznie mi przeszkodził. A więc... mam już skończony prolog i pierwszy rozdział. Jednak chce poczekać tydzień aż ochłoniecie po pierwszej historii która w końcu a może i niestety się skończyła. Po 48 rozdziałach skończyliśmy przygodę z moimi ulubieńcami.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
piątek, 27 listopada 2015
Lekcja Życia cz.48 - OSTATNIA
Kochani to już koniec ostatnia część tego opowiadania. Jestem bardzo smutna bo ta opowieść to moje "dziecko" dzieło wielu miesięcy ciężkiej pracy. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. O detalach co do nowej historii napiszę w następnym poście.
Miłego czytania....
-----------------------------------------
Bartek i Sabina byli nierozłączni. Kochali się ponad wszystko; każdą przeciwność losu pokonywali razem. Od początku swojej znajomości wspierali się. Wszystko za co się wzięli było dla nich więcej niż możliwe by zrobić. Przekonywali się jak bezcennym darem jest dar życia. A jeszcze droższe i ważniejsze życie ich bliskich. Dostali lekcję życia o darze życia. Dla nich każda chwila razem była czasem kiedy odrywali się od smutnej i bezlitosnej rzeczywistości a przenosili się do krainy marzeń. Sabina i Bartek dzieli swoje życie do końca. Do końca wszystkiego. Wielu próbowało zaszkodzić ich miłości lecz żadnemu się to nie udało. Gdyż miłość którą się obdarzyli była zbyt mocna i bezwarunkowe. Każdy następny dzień był dla nich piękniejszy od poprzedniego do póki mieli siebie nawzajem. Dostali wiele lekcji z których wynieśli wiele rzeczy. Na zawsze tęsknili za bliskimi którzy odeszli ale też dawali więcej czasu tym którym mogli go jeszcze dać. Do póki nie było jeszcze na to za późno. Tym razem czas i aniołowie byli po ich stronie. A dwa serca biły w tym samym rytmie nadając ich życiu kolorów.
środa, 25 listopada 2015
Lekcja Życia cz.47
Moi drodzy czytelnicy... Niestety już w piątek rozstajemy się z Lekcją życia, z Sabiną, z Bartkiem i innymi. Jest mi niezmiernie smutno z tego powodu bo Lekcja Życia była moją dumą, moim małym dzieckiem. Mam nadzieję że wam też się podobało tak jak mi. Proszę o komentarze z waszymi opiniami na temat tego opowiadania i jak myślicie jak ono się skończy. Ja już mam swoje zakończenie ale chciałabym poznać wasze:) Aha i jeszcze jedno w piątek zadam wam swoje maleńkie dyskretne pytanie :) Ale to w piątek.
Tego posta chciałabym zadedykować mojemu bratu który zawsze dawał mi wsparcie w momencie kiedy traciłam wiarę w swoje napisane dzieła. To przez niego zaczęłam blogować. Kocham cię braciszku i dziękuję.
Życzę miłego czytania:)
Patusia:D
----------------------------------------------------------------
- I to w tobie uwielbiam brzdącu. – powiedział żartobliwie przeczesując palcami jej długie blond włosy
Tego posta chciałabym zadedykować mojemu bratu który zawsze dawał mi wsparcie w momencie kiedy traciłam wiarę w swoje napisane dzieła. To przez niego zaczęłam blogować. Kocham cię braciszku i dziękuję.
Życzę miłego czytania:)
Patusia:D
----------------------------------------------------------------
- I to w tobie uwielbiam brzdącu. – powiedział żartobliwie przeczesując palcami jej długie blond włosy
Oboje
roześmiali się. Następnego dnia słońce chowało się za chmurami. Jakby nie
chciało oglądać czegoś tak smutnego. Ubrani na czarno ludzie weszli powoli do
małego kościółka i słuchali pełnych boleści słów kapłana. On też znał jej
babcie. Uroczą zawsze uśmiechniętą staruszkę. Przy słowach „Czy ktoś chciałby
powiedzieć o zmarłej ostanie słowo?” podniosła się. Szła powoli do księdza
pokonując niespiesznie schody. Przez pierwsze chwile nie odezwała się słowem.
Patrzyła na zebranych z gulą wzruszenia w gardle. Odchrząknęła znacząco i
zaczęła swoja przemowę by uczcić pamięć zmarłej babci.
- Babcia urodziła
mojego tatę i była przy nim przez całe życie. Dbała o niego wiązała buciki,
wycierała mu nosek. Była z nim w każdym momencie jego życia. Na ślubie była
najszczęśliwszą matką na świecie że odnalazł swoją prawdziwą miłość. Kiedy
urodził się mój brat a następnie ja jako najdumniejsza babcia na świecie
pomagała mamie opiekować się nami. Cieszyła się z wnuków równie bardzo jak nasi
rodzice oraz dziadek. Poświęcała nam dużo czasu. Nigdy nie odmówiła pomocy. Chciałabym
jej jeszcze wiele powiedzieć ale jest już o wiele za późno. Po śmierci taty
była smutna i załamana ale bardzo szybko się odnalazła i pomogła nam zrobić to
samo. Dzisiaj chciałabym dać jej prezent od serca. Ponieważ przed śmiercią dała
nam paczki z najdroższymi rzeczami dla niej, które są teraz i były ważne dla
nas. Teraz złożę z nią w grobie prezent dla innych śmieciem lecz dla mnie jest
to coś niezwykle ważnego. Jest to złota broszka którą dostałam na urodziny
wiele lat temu.
Zeszła z
mównicy podeszła do trumny powolnym krokiem i włożyła jej delikatnie broszkę w
rękę na końcu zaciskając dłoń na pamiątce. Uroniła ostatnią łzę w rękaw i
zamyśliła się. Bartek przytulił się do dziewczyny i zaczął szeptać jej słowa
pocieszenia na ucho. Tak że nikt inny nie mógł tego słyszeć. Ceremonia wkrótce
później zakończyła się a ciało staruszki spoczęło w dębowej trumnie przed
ciemnym zimnym dołem zarezerwowanym specjalnie dla jej babci. Uważała że babcia
na to jest o wiele za dobra ale to była
wola jej babci. Nic nie mogła na to poradzić.
niedziela, 22 listopada 2015
Lekcja Życia cz.46
Przepraszam wiem że nawaliłam bo część miała być w piątek a jest niedziela. Ale miałam urodziny przyjaciółki i musiałam wszystko zorganizować i na dziś moi rodzice gości zaprosili. Więc wszystko spadło na mnie i nie miałam czasu wstawić posta. Przepraszam i życzę miłego czytania. :)
---------------------------------------------------------------------
- Przepiękne.
- To tutaj się wymykasz?
- Tak. Przepraszam. Tutaj czuję jej obecność.
- Nic nie szkodzi. Tylko chodzi o to że każdy się
o ciebie boi.
- Czemu?
- Bo nie wiedzą gdzie jesteś ani co się z tobą
dzieje w czasie kiedy cię nie ma.
- A jak ty się tu znalazłeś?
- Poszedłem za tobą.
- Dlaczego?
- Chciałem sprawdzić co się z tobą dzieje i
uspokoić samego siebie.
- Serio?
- No i może troszkę z ciekawości.
- Ciekawości?
- Gdzie chodzisz codziennie jak jeszcze wszyscy
śpią.
Rozumiała
już dlaczego brat za nią poszedł. Od zawsze dbał o jej bezpieczeństwo. A teraz
spędzając całe dnie samotnie z daleka od rodziny i przyjaciół martwiła tym ich.
I tak by się o tym kiedyś dowiedzieli. Przytuliła się do brata. Brakowało jej
jego bliskości od tego długiego tygodnia który zdawał się ciągnąć niczym rok
dla niej. Czuła bijące od niego ciepło, spokój i bezpieczeństwo. Choć by miała
nie wiadomo jak straszne problemy jej brat zawsze ruszyłby jej z pomocą. Nie z
poczucia obowiązku. Lecz z miłości. To na niego mogła liczyć po śmierci taty.
To na jego ręce wylewała litry łez i miliony słów. On zawsze był koło niej i
tym razem miało się to nie zmienić.
- Masz jakąś przemowę? – zapytał a wzrok spoczął
na niesfornych ptakach nie zdających sobie sprawy z ich obecności.
- Mam.
- Ładne?
- Warte wysłuchania. Babcia by je polubiła. Jestem
tego w stu procentach pewna.
środa, 18 listopada 2015
Lekcja Życia cz.45
Wiem że długo czekaliście na kolejną część teraz obiecuję że będę dodawać regularnie. Kolejna już w piątek. Mam nadzieję że wam się spodoba.
Pozdrawiam Patusia.
----------------------------------
-Czy bardzo było ci smutno jak twoja babcia zmarła
kilka lat temu?
-Tak skarbie. Smutno i ciężko. Ale rzeczywistość
szybko sprowadziła mnie z powrotem na ziemię. Uświadomiła mi też że życia nie
można kupić ani przedłużyć na siłę. I tak kiedyś umrzemy. W ten czy inny
sposób.
-Kto był przy tobie?
-Nikt. Z wyjątkiem mamy i taty oczywiście. No i siostra rzecz jasna.
-Współczuję ci skarbie.
-Ale ty teraz masz mnie. Swoją mamę i brata. Moją
siostrę i mamę. Nikt nie zostawi cię z tym samej.
-Dziękuję ci.
-Byłaś przy mnie w tamtych chwilach. Teraz moja
kolej żeby być przy tobie teraz.
-Kochany jesteś.
-Staram się.
-Jesteś tylko sam o tym nie wiesz.
-Oj wiem skarbie wiem.
Bartek
pomógł dziewczynie pochować podarki do pudełka z którego niewiele wcześniej je
wyjęła. Obojgu zaburczało w brzuchu. Spojrzeli po sobie i zaczęli śmiać. Wstali
z podłogi na której do tej pory siedzieli i poszli do kuchni i zrobili sobie
coś do jedzenia. Siedząc przy stole Bartek cały czas miał spuszczony wzrok.
Wspomnienia falami napływały do jego głowy. Był smutny i zdołowany z powodu
śmierci babci Sabiny. Ona starannie starała się to ukryć swoje uczucia pod
maską miłości i zatroskania o bliskich. Musiał jej przyznać że dobrze sobie
radziła z ukrywaniem uczuć. Przez cały tydzień wszyscy przygotowali wszystko do
pogrzebu. Chcieli żeby ceremonia była idealna. Dziewczyna przez ten czas
omijała bliskich znikając wcześnie rano a wracając późno wieczorem kiedy większość
już spała lub była zajęta. Bartek był ciekawy i zaniepokojony jej codziennym
znikaniem. Jednak miał zbyt pełne ręce roboty żeby za nią pójść i sprawdzić czy
wszystko w porządku. Doriana również zjadła ciekawość. Pewnego dnia na dzień
przed złożeniem babci w ciemny, zimny dół brat wyrwał się i poszedł ze siostrą.
Ona szła zboczem góry nucąc pod nosem sobie wiadomą piosenkę. Jej droga szła
czasem w górę a czasem w dół po 10 minutach skręciła w prawo. Chłopak był
zdezorientowany. Nie wiedział gdzie jest i czego po tym miejscu ma się
spodziewać. Ale uparty by dopiąć celu szedł dalej za nią kiedy wyszli na
słoneczną łąkę smaganą podmuchami ciepłego wiatru. Ona usiadła plecami do niego
na dużym w niektórych miejscach płaskim kamieniu. Podszedł do niej bliżej.
- Piękne miejsce. – powiedział zachwycony widokiem
tysiąca rozkwitniętych kwiatów. Piękniejszego widoku od dawana nie widział .
Starał się nacieszyć nim swoje oczy. Być może po raz ostatni.
Podskoczyła
przestraszona dźwiękiem jego głosu w tym odludnym miejscu. Jednak odwróciła się
i także uśmiechnęła. Nie spodziewała się że ktoś za nią tu przyjdzie. Ale czuła
się lepiej mając tutaj brata. Mogła mu powiedzieć wszystko co leżało jej na
sercu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)