Przepraszam że nie dodałam zapowiadanych części w terminach ale dopiero dziś nareperowali mi internet i dopiero dziś mogłam je usiąść napisać. Mam nadzieję że nie jesteście źli. Bardzo staram się nadążyć z blogiem i dodawaniem postów ale nie jest to jedyna rzecz którą robię w swoim życiu. Dlatego posty dodaje późnym wieczorem.
Jeszcze raz przepraszam.
Pozdrowienia Patusia.
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
niedziela, 12 lipca 2015
Lekcja Życia cz.19
-Powiedziałem
ci że masz się trzymać od niej z daleka – cedził przez zęby wściekły a jego
ręce trzęsły się niczym w delirium.
-A
ja ci mówiłem i to nie jeden raz że masz trzymać się od niej z daleka a
najlepiej zapomnieć – odezwał się spokojnie Dorian.
-To
prawda ale wiesz… Jakoś mi się nie udało. – uśmiechnął się złowieszczo. – A tak
poza tym to nie wiesz wszystkiego. Całej prawdy o nim. Powiedziałem mojemu
tacie że zabrałeś mi moje szczęście. Moją małą Sabinkę. On powiedział że jak
tylko będziesz mógł to się zemścić. Wtedy jechał i schylił się po coś i dlatego
teraz tu leżysz. Chciał ci wyjść pomóc ale ja powiedziałem że to ty. A mój tata
olał sprawę i słusznie. Pojechał dalej. Miałem nadzieję że umrze na brudnej,
zimnej ulicy z daleka od ciebie a ty zapomnisz o nim. Zapomnisz i będziesz
szukać pocieszenia u kogoś w ramionach. Tym kimś miałem być ja. No cóż ale nie
udało się takie życie. Nie zawsze się udaje. Pech.
Sabina
siedziała wstrząśnięta jego słowami. Pomyślała że jej uszy chyba usłyszały coś
innego niż powinny. Przez głowę przelewało się niczym woda tysiące myśli. A
skronie pulsowały boleśnie próbując je wszystkie przeanalizować. Dopiero
usłyszawszy przeraźliwy krzyk Kamila uświadomiła sobie że Bartek siedzi na ni i
mocno wykręca mu ręce do tyłu. Z przerażeniem obserwowała jak Dorian wskoczył
między nich żeby ich rozdzielić. Jednak czuła się bezpiecznie wiedząc że ma tak
kochanego brata i dzielnego chłopaka. Po pewnym bardzo długim czasie Bartek
wyszedł ze szpitala. Oboje cieszyli się z tego. Był przy Sabinie cały czas
nawet jeśli tego nie potrzebowała. Kiedy smutek chwytał ją w swe silne,
bezlitosne ramiona on zawsze znajdował sposób by ją z nich uwolnić. Stali się
nierozłączni niemal jak papużki nierozłączki. Bardzo się kochali. Mogłoby się
wydawać że żyją dla siebie. Nawet Kamil dał za wygraną widząc jak tych swoje
się kochać. Było sobie niezwykle oddani. Zazdrościł Bartkowi jego szczęścia.
Był także zazdrosny o towarzyszącemu mu przez cały czas anioła imieniem Sabina.
Pewnego dnia romantyczną sielankę przerwał telefon Bartka. Zadzwonił by
poinformować ją że nie będzie mógł do niej dziś przyjść, gdyż jest chory i nie
może wstać z łóżka. Zasmuciła się i zmartwiła o stan swojego serduszka.
Chciałaby przy nim być.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Lekcja Życia cz.18
Sabina
dobierała ubrania dosyć szybko. Nigdy nie miała z tym problemu. Nie wychodziła
z domu ubrana w przypadkowe ubrania. Zjadła szybkie lecz syte śniadanie i
pobiegła do pokoju po swoje oszczędności. Natychmiast po tym poszła do sklepu
zrobić najpotrzebniejsze jej zdaniem zakupy dla Bartka. Miała pojęcie co może
mu się przydać. Zaraz po zakupach udała się do szpitala. Szła powoli.
Niespiesznie. W progu szpitala usłyszała że ktoś krzyczy jej imię. Odwróciła
się i zobaczyła Kamila biegnącego w jej stronę. Szybko się odwróciła i biegła
najszybciej jak potrafiła przez korytarz. Serce podeszło jej do gardła i
obijało je boleśnie. Wbiegła do salki Bartka, zatrzasnęła drzwi i przyparła do
nich plecami. Wszyscy obecni spojrzeli na nią zdumieni. Dorian wstał i z
kamienna twarzą podszedł do dziewczyny i przytulił ją. Tak mocno jakby chciał przytulając
ochronić ją przed całym światem. Na moment zapomniała o biegnącym tu Kamilu. I
poczuła spokój. Lecz tylko na bardzo krótką chwilkę. Pomiędzy płytkimi
oddechami w końcu wykrztusiła.
-Kamil biegł tuż za mną za chwilkę tu będzie.
-Spokojnie. Nic ci tu nie zrobi. Tutaj jesteś
bezpieczna. – powiedział uspokajająco gładząc po plecach.
Z
tym akurat miał rację. A ona była skłonna w to uwierzyć. Ona uspokoiła się i
wyśliznęła się z ramion brata. Wierzyła w to co mówił. I nigdy w niego nie
zwątpiła. Podeszła do łóżka swojego serduszka i przywitała się. W tym momencie
do Sali wbiegł Kamil. Zobaczywszy Sabinę przy łóżku Bartka trzymającą jego rękę
w swoich dłoniach najpierw poczuł rozbawienie potem złość. Zdenerwowało go to. Pomimo
że Bartek nie był zdolny by wstać o własnych siłach to i tak on bardziej wolała
jego od Kamila. Pomyślał z zażenowaniem i obrzydzeniem co on może jej dać że go
tak kocha. Jednak odpowiedzi na swoje niezadane pytanie nie znalazł. Nawet nie
chciał.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Lekcja Życia cz.17
-Halo? – powiedziała zaspanym głosem.
-Hej słoneczko. Obudziłem
cię? – zapytał zmartwiony. Po chwili zrobiło mu się za siebie wstyd. Powinien
to przewidzieć!
-Nie coś ty już miałam wstawać.
Jak się czujesz? – głos jej mimowolnie zadrżał, gdy mówiła te słowa.
-Nawet dobrze już tak bardzo nie boli porównując do początku. A ty?
-Dobrze. Ale mogło by być lepiej…
- podczas jej odpowiedzi słyszała dziwne szmery w słuchawce.
-Sabina!! – przerwał jej ostrym głosem.- Masz
natychmiast wrócić do domu! Nie mogę w to uwierzyć że mogłaś uciec przez taką
głupotę.
-Spokojnie jestem bezpieczna i poradzę sobie. Jestem dużą dziewczynką.
-Skarbie wiem że sobie dasz radę
ale ja po prostu nie mogę wstawać. Bardzo chciał bym wstać i pójść za tobą
gdziekolwiek poprowadzisz. Ale nie mogę. Kocham cię i chciałbym cię również
chronić. Teraz jednak nie mogę.
-Wiem że chcesz. Wrócę do domu
jak tylko ochłoniecie. Obiecuję ci.
-Wiem. Ufam ci skarbie.
-Muszę już iść ktoś mnie woła.
-Zadzwonisz później jak znajdziesz wolną chwilkę?
-Oczywiście. Może nawet jeszcze
dziś odwiedzę.
-Uwierz mi na słowo że nie chcesz.
-Czemu?
-Bo spotkasz się tu ze swoim bratem. Swoją
drogą jest bardzo wściekły.
-Nie boję się go. Wiem że nic mi
nie zrobi.
-Ale ja boję się o ciebie.
-On mi nic nie zrobi. W
końcu jest moim bratem.
-Tego nie byłbym taki pewien.
-Będę za około godzinkę. Kocham
cię. – powiedziała czule.
-Ja ciebie bardziej skarbie.
– powiedział wzruszony. – Będę na ciebie czekał.
-Dobrze. Do zobaczenia misiu.
-Do zobaczenia.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)