Witajcie kochanie. A więc wróciłam z wakacji. Było tak sobie tylko troszkę baaaardzo za wami tęskinłam. Przez to że zapomniałam laptopa a to na nim miałam wszystko wstawiłabym posta wcześniej ale no cóż wyszło jak zawsze. Wróciłam z wyjazdu opalona, zadowolona i z nową częścią. Mam nadzieję że wam się spodoba. Aha i zapomniałabym. Wyniki konkursu podam już jutro natomiast nagrody za wzięcie w nim udziału wyślę w przegiągu tygodnia. A jest tego troszkę. Pozdrawiam. Patusia.
------------------------------------------
Oczami Fabiana:
Po powiedzeniu tych bezsensownych plotek chciałem powiedzieć jej że zależy mi na niej ale ona źle odebrała moje słowa. Nie tak jak planowałem. Nie tak miało być. Jak próbowałem ją zatrzymać biegnąc do niej po tym jak nie reagowała na moje krzyki ona w szpilkach dobiegła do taksówki zaskakująco sprawnie i szybko odjechała. Zanim dobiegłem do swojego samochodu i go odpaliłem taksówki już dawno nie było w zasięgu mojego wzroku. Nawet nie wiem w którym kierunku odjechała. Więc nie miałem jako takiego punktu zaczepienia. Objechałem kilka razy miasto w poszukiwaniu Róży ale nigdzie jej nie widziałem. Ostatecznie postanowiłem pojechać do niej do domu nawet jeśli spotkam tam jej brata. No cóż fajnie było sobie pożyć szkoda tylko że tak krótko.
Podjechałem pod jej dom. Podszedłem do drzwi i nerwowo zapukałem w nie. Otworzył mi wysoki mężczyzna ale niezwykle przystojny.
Doby wieczór w czym mogę pomóc? - odezwał się miłym dla ucha basem.
Czy jest w domu Róża? - zapytałem drżącym z emocji głosem. Oczekiwałem pozytywnej odpowiedzi.
Nie ma pojechała z jakimś kolegą na spotkanie. - odpowiedział mi zdziwiony męszczyzna.
Tak ze mną ale się pokłóciliśmy bo opacznie zrozumiała moje słowa i gdzieś odjechała taksówką myślałem że wróciła do domu. Ale jak widać jednak nie. - odpowiedziałem zrezygnowany.
Wejdź proszę.
Dobrze.
Weszłem powoli do domu. Zostałem zaprowadzony do salonu gdzie tata Róży zwołał resztę rodziny. To było dość dziwne.
Moi drodzy Róża zaginęła. Ten młody człowiek powiedział że pokłócili się ona wsiadła w taksówkę i odjechała.
O mój boże przecież ona jest tam sama. - powiedziała jej mama przejęta.
Kochanie może powinniśmy mu powiedzieć?
Dobrze ale zanim to zrobimy dowiedzmy o co się pokłócili.
Westchnąłem i opowiedziałem ze szczegółami co powiedziałem do Róży i od kogo to usłyszałem oraz moje właśnie przemyślenia. Po nabraniu ostatniego oddechu powiedziałem o swoich uczuciach do niej. Zanim zdarzyłem zareagować dyndałem kilka centymetrów nad ziemią przyciśnięty do ściany. Piorunujące spojrzenie Luca było wbite prosto w moją twarz. Bałem się tego człowieka.
Luca zostaw go. Nie chciał. Powiedzmy mu prawdę jak nie zaakceptuje jej i tak wiemy co się stanie.
Dobrze. - powiedział pozornie spokojny chłopak, Opuszczając mnie na ziemię.
Jaką prawdę?
Kasjan powiedz mu.
Na powrót usiedliśmy oni na kanapie ja na fotelu na przeciwko nich. Luca czaił się gdzieś za mną. Bałem się go ale mimo to pragnąłem się dowiedzieć o co tu chodzi. Czekałem na to co chcieli mi powiedzieć. Czułem że to coś ważnego. Coś co zmieni moje życie. Może na lepsze?
Pewnie zauważyłeś że Róża jest inna. - skinąłem głową potwierdzając jego słowa. - Widzisz jej inność nie bierze się znikąd. Ona jest wampirzycą. Podobnie jak ja, Nastia i Luca. Pewnie pomyślisz sobie czy to jest żart. Oczywiście że nie. Jednak nasza trójka chroni ją od prawie 300 lat bo ma bardzo rzadki i niebezpieczny talent. A są ludzie którzy chcą go mieć i nie zawahają się przed niczym żeby go dostać. Dlatego musimy szybko to zrobić zanim oni to zrobią. A skoro ją kochasz to pomożesz nam nie dla nas tylko dla niej.
Poczułem się jakby ktoś upuścił mi głaz na głowę. Róża jest wampirem. A co jak mnie zje? Znaczy się wypije? A może powinienem o to zapytać?
Czy wy jecie czy tam pijecie ludzi??
Nie.
A co?
Zwierzęta bądź syntetyczną krew.
Kocham ją i nie ważne kim jest. Chcę pomóc ją odnaleźć. Nawet jeśli zginę. Zrobię dla niej wszystko.
Pojedziesz z Luca do Lucjana on jest mędrcem. Wie gdzie znajduje się każdy wampir na świecie. Nawet ja.
Dobrze.
Przez następne dwa dni jechaliśmy do tego faceta który miał powiedzieć gdzie szukać Róży. Prawie się do siebie nie odzywaliśmy. A właściwie tylko wtedy kiedy musiałem do toalety lub coś zjeść. Przez resztę czasu spałem lub patrzyłem się za okno. Nie odnotowywałem momentów kiedy wychodził za potrzebą lub się karmił. Chociaż i tak dyskretnie sprawdzałem czy nie spuszczał krwi ze mnie.
Może ja teraz poprowadzę? - zapytałem się chcąc mu pomóc.
Nie trzeba. - odpowiedział szybko tak jakby spodziewał się tego pytania.
Możesz odpocząć. Pewnie jesteś śpiący.
On uśmiechnął się tylko kpiąco. Myślał nad czymś intensywnie.
Wampiry nie sypiają.
Aha. Ile masz lat?
21.
A tak naprawdę?
350.
A Róża.
Biologicznie 17, normalnie 275.
Czy wy…
Nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem i nigdy nie byliśmy ze sobą. Jestem jej przybranym starszym bratem. I tak samo się o nią martwię. O moją małą siostrzyczkę. Kasjan to nasz stwórca i tata on ma 1750 lat. Nastia to jego żona ale zmienił ją Kasjan ma 1600 lat. Oni są w “średnim wieku” w naszym świecie. Ja z Różą to dzieci. Cała nasza rodzina jest utalentowana. Ale nie mogę ci zdradzić jak. Na razie. Nie długo się dowiesz wszystkiego. Włącznie z naszymi historiami zmian, dokładną datą narodzin i na czym polegają nasze talenty oraz ich ograniczenia lub ich brak.
Następnego dnia zaparkowaliśmy przed willą. Wjechaliśmy na jej podjazd i weszliśmy do środka. Nie widziałem że wampiry aż tak się nie pilnują no ale cóż. Weszliśmy do ciemnego pokoju który pokrywały dywany i gobeliny.