czwartek, 25 sierpnia 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - cz.9.1 - Instynkt

Oczami Róży:

Wyczuwałam ciepłe ciało w którym mogłabym zatopić własne kły. Języki pragnienia liznęły moje gardło kiedy wyczuły co za zwierze zaraz je zwilży. Puma. Która również się na mnie próbowała zaczaić. Jego natura kierowała nim do pozornie łatwego posiłku Nie tym razem kotku. Nie tym razem. Natura pokaże kto jest lepszym drapieżnikiem. Chociaż ja z góry znam już na to pytanie odpowiedź. Po chwili czajenia się puma skoczyła na mnie zwalając mnie z nóg. Przeturlałam się i przyciskając swoim drobnym ciałem ją mocniej do ziemi wgryzłam się w jej tętnicę, która wabiła mnie swoim zapachem i obietnicą świeżej krwi. Piłam ją łapczywie. Choć niedawno się posilałam ten posiłek również mnie zadowolił. Kot rzucał się pode mną na początku dość mocno starając się wyrwać z śmiertelnego uścisku. Z każdym kolejnym łykiem jego krwi coraz mniej aż w końcu znieruchomiał kompletnie. Odszedł do świata gdzie już nikt na niego nie zapoluje. Na chwilkę zrobiło mi się go żal ale to uczucie przeminęło tak szybko jak się pojawiło. Z kącików moich ust wypłynęły dwie stróżki krwi ściekając mi leniwie na brodę. Pojedyncze kropelki zaczęły spadać rozbijając się o ziemię. Wstałam i popatrzyłam na kota po raz ostatni. Smak jego krwi rozchodził się z prędkością ślimaka po kubeczkach smakowych zostawiając za sobą wprawiający w ekstazę słodki posmak. Uśmiechnęłam się na wspomnienie szarpiącego się kota. Jego pazurów przecinających powietrze w szaleńczej walce o życie. Poczułam że coś biegnie w moją stronę. Niezwykle szybko. Przyszykowałam się do skoku i obrony siebie pewna że to kolejny kot. Jednak zaczęłam odczuwać inne czynniki które wykluczyły obecność kolejnego kota. Szok i niedowierzanie otuliło mnie i mój umysł przytępiony przed chwilą sporzy tym posiłkiem kiedy zobaczyłam wbiegającego na polanę Luce z Fabianem na plecach. Szybko się zreflektowałam i przybrałam postawę przyczajonego drapieżnika. Mój instynkt krzyczał że oni mi zagrażają. Musiałam się przed nimi bronić. Cofnęłam się ledwo zauważalnie nie tracąc z nimi kontaktu wzrokowego. Każde jego ucięcie mogło poskutkować moją porażką a tego nie chciałam. Zastanawiałam się jak mogę stąd uciec z klasą.

Znalezione obrazy dla zapytania przyczajona puma

wtorek, 16 sierpnia 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - Rozdział 8.2 - Przysługa

Witam w kolejnej części tej oto wspaniałej historii. Bez przedłużania zapraszam do czytania.
----------------------------------------------

Oczami Luci:
Zobaczyłem jak ten idiota rozgląda się dookoła. Rozbawiło mnie to ale musiałem zachować powagę. Przynajmniej tymczasowo. Kaszlnąłem głośno. Musiałem zwrócić na siebie jego uwagę i przemówiłem.
  • Lucjanie objaw się potrzebuje twej pomocy. Tylko ty jesteś w stanie mi pomóc i tylko ty możesz się tu pofatygować przyjacielu.
  • Jestem już Luca. W czym mogę ci pomóc?
  • Moja siostra gdzieś wyjechała i nie powiedziała mi ani mojej rodzinie gdzie. Strasznie się o nią martwimy i to nas sprowadziło do ciebie. Tylko ty możesz nam pomóc w obecnej sytuacji. Czy mógłbyś ją namierzyć? Proszę
  • Hmmm… Sprawa zaiste wydaje się ciężka. Zgadzam się. Pod jednym warunkiem.
  • Jakim? Zrobimy wszystko.
  • Litr krwi twojego towarzysza. Litr krwi człowieka zakochanego w nieśmiertelnej. A powiem ci co wiem o jej położeniu. Niestety wiesz jakie mam ograniczenie. Bez bystrości umysłu utkniecie lub tylko spowolni was to w czasie. Wszystko zależy od was samych. - uśmiechnął się do mnie smutno.
  • Dobrze. -odezwał się chłopak za mną. Miałem go ochotę w tamtej chwili zabić.
Wampir podszedł do niego i wpił się w jego rękę. Zachłannie. Tak jakby od kilku dobrych dni nic je jadł. A znając tryb życia Mędrca tak właśnie było. Odliczałem pociągnięcia aż doszedłem do naszej ustalonej miary. Już miałem interweniować lecz wampir odsunął się i oblizał usta ze smakiem i rozmarzeniem. Chłopak zachwiał się na nogach więc podszedłem do niego i go przetrzymałem żeby nie upadł.

  • Przepyszna. Nic nie smakuje lepiej niż miłość mój drogi przyjacielu. A więc dobrze. Teraz miejsce.
  • zdradź mi je proszę.
  • Najdłuższa z rzek się ciągnie niczym wąż. Lasami otoczona. Dzika natura z drzew zerka. Państwo na G się zaczyna ale jej w nim nie ma. Natura zawładnęła. Instynkt się uwolnił człowieczeństwo w cień spychając. Znajdziesz miejsce, znajdziesz serce, znajdziesz zagubione dziewczę.
  • Dziękuję ci. Mam nadzieję do szybkiego zobaczenia.
  • Nie ma za co. Przykro mi tylko że nie umiem ci powiedzieć prosto w twarz dokładniej jej lokacji.  No ale cieszę się że w ogóle coś mogę ci powiedzieć. Również mam nadzieję zobaczyć cie w niedalekiej przyszłości. Być może chłopak będzie wtedy jednym z nas.
  • Mimo wszystko dziękuję. I oby nie. Może uda nam się obejść zakaz.
Ciągnąłem zamroczonego chłopaka za sobą do drzwi. Nie mogliśmy tu dłużej zostać z jego otworzoną raną wśród głodnych wampirów. Nie skończyłoby się to dla niego zbyt dobrze. Bez trudu wsadziłem go do samochodu i zapiąłem mu pasy. Przystawiłem rękę to ust i oblizałem ranę a następnie owinąłem ją gazą a następnie bandażem. Wyjechałem z posesji Mędrca i zaparkowałem na poza miejskiej stacji benzynowej. Pochyliłem nisko głowę. Musiałem pomyśleć. Chłopak już doszedł do siebie ale dalej był lekko blady. Obejrzał swoją rękę dalej się nie odzywając. Ale ludzie niestety nie mają wyczucia chwili i nie umieją trzymać języka za zębami zbyt długo.

  • I co wiemy? - zapytał cicho. Nawet jakby to wyszeptał byłbym w stanie to usłyszeć. - Powtórz to co ci powiedział. - śmieszy był jego rozkaz w głosie ale mimo wszystko postanowiłem mu o tym powiedzieć. W końcu to też dotyczy jego samego.
  • Dobra będę mówić w kawałkach. - westchnąłem.
  • Okey. - odpowiedział już żywiej ale dalej słabo.
  • “Najdłuższa z rzek się ciągnie niczym wąż”. - powiedziałem uroczyście.
  • Amazonka. - odpowiedział bez zawahania a ja bez zawahania się z nim zgodziłem bo mi samemu ta rzeka chodziła po głowie.
  • “Lasami otoczona. Dzika natura z drzew zerka. Państwo na G się zaczyna ale jej w nim nie ma”.
  • Lasy otaczają Amazonkę a między innymi jest tam Guawa. I co było dalej? W sumie to nawet fajny wierszyk z tego wyszedł. - westchnąłem w duchu na ten przejaw ignorancji w jego głosie.
  • “Natura zawładnęła. Instynkt się uwolnił człowieczeństwo w cień spychając. Znajdziesz miejsce, znajdziesz serce, znajdziesz zagubione dziewczę”.
  • To nie wiem co znaczy. Nic nie podpowiada co do miejsca ani natury lasów i jego mieszkańców. A ty masz jakiś pomyśł?
  • tak i to niestety nic dobrego. To znaczy że porzuciła to życie które teraz mieliśmy. Wiesz to takie bardzo ludzkie i wróciła do naturalnych instynktów. jedynym pragnieniem jest przetrwanie oraz pożywianie się. Nic innego nie ma dla niej sensu. Już nie.
  • To bardzo źle. - kolejny raz musiałem mu przyznać rację. Niestety.

Znalezione obrazy dla zapytania lasy tropikalne

wtorek, 9 sierpnia 2016

Wyniki

A więc chciałabym pogratulować top 3.

Miejsce 1 zajęła:
Milena Malczyńska. Moje gratulacje Mileno, twoja praca była najepsza z wszystkich nadesłanych.

Miejce 2;
Kamil Mroczek. Moje gratulacje Kamil może to nie wspaniałe pierwsze miejce ale zawsze lepsze niż ostatnie.

Miejsce 3:
Isabella Lubaszek. Moje gratulacje Isabello jesteś w top 3. Pomimo że nie jesteś na pierwszym miejsce twoja praca dalej była napisana niezwykle intersująco.

Dla pozostałych:
Dziękuję serdecznie za wzięcie udziału w konkursie. Było naprawdę trudno wybrać najlepsze prace gdyż wszystkie były niesamowite i na swój ciekawe. Być może niedługo zorganizuję kolejny konkurs w którym to twoja praca może być zwycięska.

Dla niewtajemniczonych:
W konkursie trzeba było napisać Prolog do opowiadania pt. "Przygoda życia".

Dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w moim konkursie, Może niedługo zorganizuje kolejny. Chciałabym żeby był również tak liczny odzew. Następnym razem również będą ciekawe nagrody o które można powalczyć,

piątek, 5 sierpnia 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - cz.8.1 - Przysługa

Witajcie kochanie. A więc wróciłam z wakacji. Było tak sobie tylko troszkę baaaardzo za wami tęskinłam. Przez to że zapomniałam laptopa a to na nim miałam wszystko wstawiłabym posta wcześniej ale no cóż wyszło jak zawsze. Wróciłam z wyjazdu opalona, zadowolona i z nową częścią. Mam nadzieję że wam się spodoba. Aha i zapomniałabym. Wyniki konkursu podam już jutro natomiast nagrody za wzięcie w nim udziału wyślę w przegiągu tygodnia. A jest tego troszkę. Pozdrawiam. Patusia.

------------------------------------------

Oczami Fabiana:

Po powiedzeniu tych bezsensownych plotek chciałem powiedzieć jej że zależy mi na niej ale ona źle odebrała moje słowa. Nie tak jak planowałem. Nie tak miało być. Jak próbowałem ją zatrzymać biegnąc do niej po tym jak nie reagowała na moje krzyki ona w szpilkach dobiegła do taksówki zaskakująco sprawnie i szybko odjechała. Zanim dobiegłem do swojego samochodu i go odpaliłem taksówki już dawno nie było w zasięgu mojego wzroku. Nawet nie wiem w którym kierunku odjechała. Więc nie miałem jako takiego punktu zaczepienia. Objechałem kilka razy miasto w poszukiwaniu Róży ale nigdzie jej nie widziałem. Ostatecznie postanowiłem pojechać do niej do domu nawet jeśli spotkam tam jej brata. No cóż fajnie było sobie pożyć szkoda tylko że tak krótko.

Podjechałem pod jej dom. Podszedłem do drzwi i nerwowo zapukałem w nie. Otworzył mi wysoki mężczyzna ale niezwykle przystojny.
  • Doby wieczór w czym mogę pomóc? - odezwał się miłym dla ucha basem.
  • Czy jest w domu Róża? - zapytałem drżącym z emocji głosem. Oczekiwałem pozytywnej odpowiedzi.
  • Nie ma pojechała z jakimś kolegą na spotkanie. - odpowiedział mi zdziwiony męszczyzna.
  • Tak ze mną ale się pokłóciliśmy bo opacznie zrozumiała moje słowa i gdzieś odjechała taksówką myślałem że wróciła do domu. Ale jak widać jednak nie. - odpowiedziałem zrezygnowany.
  • Wejdź proszę.
  • Dobrze.
Weszłem powoli do domu. Zostałem zaprowadzony do salonu gdzie tata Róży zwołał resztę rodziny. To było dość dziwne.
  • Moi drodzy Róża zaginęła. Ten młody człowiek powiedział że pokłócili się ona wsiadła w taksówkę i odjechała.
  • O mój boże przecież ona jest tam sama. - powiedziała jej mama przejęta.
  • Kochanie może powinniśmy mu powiedzieć?
  • Dobrze ale zanim to zrobimy dowiedzmy o co się pokłócili.

Westchnąłem i opowiedziałem ze szczegółami co powiedziałem do Róży i od kogo to usłyszałem oraz moje właśnie przemyślenia. Po nabraniu ostatniego oddechu powiedziałem o swoich uczuciach do niej. Zanim zdarzyłem zareagować dyndałem kilka centymetrów nad ziemią przyciśnięty do ściany. Piorunujące spojrzenie Luca było wbite prosto w moją twarz. Bałem się tego człowieka.

  • Luca zostaw go. Nie chciał. Powiedzmy mu prawdę jak nie zaakceptuje jej i tak wiemy co się stanie.
  • Dobrze. - powiedział pozornie spokojny chłopak, Opuszczając mnie na ziemię.
  • Jaką prawdę?
  • Kasjan powiedz mu.

Na powrót usiedliśmy oni na kanapie ja na fotelu na przeciwko nich. Luca czaił się gdzieś za mną. Bałem się go ale mimo to pragnąłem się dowiedzieć o co tu chodzi. Czekałem na to co chcieli mi powiedzieć. Czułem że to coś ważnego. Coś co zmieni moje życie. Może na lepsze?

  • Pewnie zauważyłeś że Róża jest inna. - skinąłem głową potwierdzając jego słowa. - Widzisz jej inność nie bierze się znikąd. Ona jest wampirzycą. Podobnie jak ja, Nastia i Luca. Pewnie pomyślisz sobie czy to jest żart. Oczywiście że nie. Jednak  nasza trójka chroni ją od prawie 300 lat bo ma bardzo rzadki i niebezpieczny talent. A są ludzie którzy chcą go mieć i nie zawahają się przed niczym żeby go dostać. Dlatego musimy szybko to zrobić zanim oni to zrobią. A skoro ją kochasz to pomożesz nam nie dla nas tylko dla niej.

Poczułem się jakby ktoś upuścił mi głaz na głowę. Róża jest wampirem. A co jak mnie zje? Znaczy się wypije? A może powinienem o to zapytać?

  • Czy wy jecie czy tam pijecie ludzi??
  • Nie.
  • A co?
  • Zwierzęta bądź syntetyczną krew.
  • Kocham ją i nie ważne kim jest. Chcę pomóc ją odnaleźć. Nawet jeśli zginę. Zrobię dla niej wszystko.
  • Pojedziesz z Luca do Lucjana on jest mędrcem. Wie gdzie znajduje się każdy wampir na świecie. Nawet ja.
  • Dobrze.

Przez następne dwa dni jechaliśmy do tego faceta który miał powiedzieć gdzie szukać Róży. Prawie się do siebie nie odzywaliśmy. A właściwie tylko wtedy kiedy musiałem do toalety lub coś zjeść. Przez resztę czasu spałem lub patrzyłem się za okno. Nie odnotowywałem momentów kiedy wychodził za potrzebą lub się karmił. Chociaż i tak dyskretnie sprawdzałem czy nie spuszczał krwi ze mnie.

  • Może ja teraz poprowadzę? - zapytałem się chcąc mu pomóc.
  • Nie trzeba. - odpowiedział szybko tak jakby spodziewał się tego pytania.
  • Możesz odpocząć. Pewnie jesteś śpiący.
On uśmiechnął się tylko kpiąco. Myślał nad czymś intensywnie.
  • Wampiry nie sypiają.
  • Aha. Ile masz lat?
  • 21.
  • A tak naprawdę?
  • 350.
  • A Róża.
  • Biologicznie 17, normalnie 275.
  • Czy wy…
  • Nie jesteśmy biologicznym rodzeństwem i nigdy nie byliśmy ze sobą. Jestem jej przybranym starszym bratem. I tak samo się o nią martwię. O moją małą siostrzyczkę. Kasjan to nasz stwórca i tata on ma 1750 lat. Nastia to jego żona ale zmienił ją Kasjan ma 1600 lat. Oni są w “średnim wieku” w naszym świecie. Ja z Różą to dzieci. Cała nasza rodzina jest utalentowana. Ale nie mogę ci zdradzić jak. Na razie. Nie długo się dowiesz wszystkiego. Włącznie z naszymi historiami zmian, dokładną datą narodzin i na czym polegają nasze talenty oraz ich ograniczenia lub ich brak.

Następnego dnia zaparkowaliśmy przed willą. Wjechaliśmy na jej podjazd i weszliśmy do środka. Nie widziałem że wampiry aż tak się nie pilnują no ale cóż. Weszliśmy do ciemnego pokoju który pokrywały dywany i gobeliny.