Witam w kolejnej części tej oto wspaniałej historii. Bez przedłużania zapraszam do czytania.
----------------------------------------------
Oczami Luci:
Zobaczyłem jak ten idiota rozgląda się dookoła. Rozbawiło mnie to ale musiałem zachować powagę. Przynajmniej tymczasowo. Kaszlnąłem głośno. Musiałem zwrócić na siebie jego uwagę i przemówiłem.
- Lucjanie objaw się potrzebuje twej pomocy. Tylko ty jesteś w stanie mi pomóc i tylko ty możesz się tu pofatygować przyjacielu.
- Jestem już Luca. W czym mogę ci pomóc?
- Moja siostra gdzieś wyjechała i nie powiedziała mi ani mojej rodzinie gdzie. Strasznie się o nią martwimy i to nas sprowadziło do ciebie. Tylko ty możesz nam pomóc w obecnej sytuacji. Czy mógłbyś ją namierzyć? Proszę
- Hmmm… Sprawa zaiste wydaje się ciężka. Zgadzam się. Pod jednym warunkiem.
- Jakim? Zrobimy wszystko.
- Litr krwi twojego towarzysza. Litr krwi człowieka zakochanego w nieśmiertelnej. A powiem ci co wiem o jej położeniu. Niestety wiesz jakie mam ograniczenie. Bez bystrości umysłu utkniecie lub tylko spowolni was to w czasie. Wszystko zależy od was samych. - uśmiechnął się do mnie smutno.
- Dobrze. -odezwał się chłopak za mną. Miałem go ochotę w tamtej chwili zabić.
Wampir podszedł do niego i wpił się w jego rękę. Zachłannie. Tak jakby od kilku dobrych dni nic je jadł. A znając tryb życia Mędrca tak właśnie było. Odliczałem pociągnięcia aż doszedłem do naszej ustalonej miary. Już miałem interweniować lecz wampir odsunął się i oblizał usta ze smakiem i rozmarzeniem. Chłopak zachwiał się na nogach więc podszedłem do niego i go przetrzymałem żeby nie upadł.
- Przepyszna. Nic nie smakuje lepiej niż miłość mój drogi przyjacielu. A więc dobrze. Teraz miejsce.
- zdradź mi je proszę.
- Najdłuższa z rzek się ciągnie niczym wąż. Lasami otoczona. Dzika natura z drzew zerka. Państwo na G się zaczyna ale jej w nim nie ma. Natura zawładnęła. Instynkt się uwolnił człowieczeństwo w cień spychając. Znajdziesz miejsce, znajdziesz serce, znajdziesz zagubione dziewczę.
- Dziękuję ci. Mam nadzieję do szybkiego zobaczenia.
- Nie ma za co. Przykro mi tylko że nie umiem ci powiedzieć prosto w twarz dokładniej jej lokacji. No ale cieszę się że w ogóle coś mogę ci powiedzieć. Również mam nadzieję zobaczyć cie w niedalekiej przyszłości. Być może chłopak będzie wtedy jednym z nas.
- Mimo wszystko dziękuję. I oby nie. Może uda nam się obejść zakaz.
Ciągnąłem zamroczonego chłopaka za sobą do drzwi. Nie mogliśmy tu dłużej zostać z jego otworzoną raną wśród głodnych wampirów. Nie skończyłoby się to dla niego zbyt dobrze. Bez trudu wsadziłem go do samochodu i zapiąłem mu pasy. Przystawiłem rękę to ust i oblizałem ranę a następnie owinąłem ją gazą a następnie bandażem. Wyjechałem z posesji Mędrca i zaparkowałem na poza miejskiej stacji benzynowej. Pochyliłem nisko głowę. Musiałem pomyśleć. Chłopak już doszedł do siebie ale dalej był lekko blady. Obejrzał swoją rękę dalej się nie odzywając. Ale ludzie niestety nie mają wyczucia chwili i nie umieją trzymać języka za zębami zbyt długo.
- I co wiemy? - zapytał cicho. Nawet jakby to wyszeptał byłbym w stanie to usłyszeć. - Powtórz to co ci powiedział. - śmieszy był jego rozkaz w głosie ale mimo wszystko postanowiłem mu o tym powiedzieć. W końcu to też dotyczy jego samego.
- Dobra będę mówić w kawałkach. - westchnąłem.
- Okey. - odpowiedział już żywiej ale dalej słabo.
- “Najdłuższa z rzek się ciągnie niczym wąż”. - powiedziałem uroczyście.
- Amazonka. - odpowiedział bez zawahania a ja bez zawahania się z nim zgodziłem bo mi samemu ta rzeka chodziła po głowie.
- “Lasami otoczona. Dzika natura z drzew zerka. Państwo na G się zaczyna ale jej w nim nie ma”.
- Lasy otaczają Amazonkę a między innymi jest tam Guawa. I co było dalej? W sumie to nawet fajny wierszyk z tego wyszedł. - westchnąłem w duchu na ten przejaw ignorancji w jego głosie.
- “Natura zawładnęła. Instynkt się uwolnił człowieczeństwo w cień spychając. Znajdziesz miejsce, znajdziesz serce, znajdziesz zagubione dziewczę”.
- To nie wiem co znaczy. Nic nie podpowiada co do miejsca ani natury lasów i jego mieszkańców. A ty masz jakiś pomyśł?
- tak i to niestety nic dobrego. To znaczy że porzuciła to życie które teraz mieliśmy. Wiesz to takie bardzo ludzkie i wróciła do naturalnych instynktów. jedynym pragnieniem jest przetrwanie oraz pożywianie się. Nic innego nie ma dla niej sensu. Już nie.
- To bardzo źle. - kolejny raz musiałem mu przyznać rację. Niestety.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz