piątek, 17 czerwca 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz cz.7.2 - Niewinne spotkanie

Przepraszam że tak dawno nic nie dodawałam ale miałam teraz egzaminy końcowe, dużo nauki i lekcji. Jeszcze raz przepraszam i już nie przedłużając zapraszam do czytania.

--------------------------------------------------

Oczami Luci:

Róża weszła wesoła do domu obładowana książkami. Jak zawsze. Czasem myślę że ona to utrzymywanie pozorów bierze aż nazbyt dosłownie. Pomogłem jej zanieść je do pokoju. Pomoże jest wampirem i wiem że dla niej one nie ważą nic mam odruch pomocy jej przy noszeniu ciężkich zdaniem ludzi rzeczy. Po drodze dowiedziałem się że ten dzieciak Fabian zaprosił Różę na randkę do kina. Coś się we mnie zagotowało kiedy to usłyszałem. Miałem go ochotę zabić i wypić jego krew do ostatniej kropelki. Teraz już rozumiem emocje starszego brata który obserwuje siostrę z chłopakiem za rogu i aż się w nim gotuje. Amerykańskie filmy czasem mają racje. Ale żałuje że teraz i to akurat w takiej sytuacji. Poczułem jak ktoś mnie szarpie za rękaw. Popatrzyłem w dół i zobaczyłem zmartwione oczy Róży. Dreszcz strachu i niepewności przeszedł przez mój kręgosłup. Przestraszyłem się że coś się jej stało albo ktoś zrobił jej coś złego. Położyliśmy się na łóżku i przytuliłem ją do siebie. Tak jak tylko straszy brat może przytulić swoją młodszą siostrzyczkę. Próbuję zastąpić jej braci od kiedy te przeklęte kundle zabiły całą jej rodzinę.
  • Co się stało skarbie? - zapytałem niepewnie. W duchu pogratulowałem sobie że głos mi się nie załamał nawet na chwilkę.
  • Mam pytanie. - odpowiedziała mi cicho.
  • Tak?
  • Czy my możemy zakochać się w człowieku?
  • Możemy. Ale jeśli jest to prawdziwa miłość to nigdy jej nie zapomnisz. Zawsze będziesz pamiętać tylko tą jedną osobę. Jej zapach, smak ust, wygląd zewnętrzny. Będziesz mogła opisać również wygląd wewnętrzny i idealizować go do końca swojego życia. Kiedykolwiek ono nastąpi.
  • A czy ty tak kiedyś miałeś?
  • Nie. I nie bardzo mi się spieszy.
  • Luca!! Masz 350 lat ustatkował byś się wreszcie.
  • Jestem za młody żeby się wiązać. Przynajmniej na razie.
Zaczęła się śmiać tak bardzo że myślałem że zaraz się rozpęknie.
  • No co?
  • To zabrzmiało tak jakbyś był człowiekiem i miał 19 lat.
Coś w jej pytaniu mnie zastanowiło. A co jeśli ona zakochała się w Fabianie. Nie może tego zrobić bo będzie mu musiała powiedzieć kim jest. A jeśli on się nie zgodzi z nią być ani zostać wampirem to wydał na siebie wyrok śmierci. A jeśli ona nie będzie zdolna go zabić ani nie da nikomu tego zrobić za nią oboje są martwi. Nie ważne jak bardzo będziemy siebie jak również ona sama ich chronić. Nie uda nam się tego robić wiecznie O ile w ogóle przez pierwsze 40 lat.
  • Czemu o to zapytałaś Róża? - mój głos był zdenerwowany i pobrzmiewała w nim nuta ostrzegawcza.
  • Nieważne.
  • Róża!! To jest bardzo ważne. Albo mówisz to mi albo idziemy do Kasjana i jemu się będziesz tłumaczyła. A znając jego to już to słyszał i zaraz tu będzie.
Jak na zawołanie w progu zjawił się stary wampir patrzący na swoją córkę ze zmartwieniem. Na twarzy taty malowały się jego własne emocje. O ironio!!
  • Powiedz mi proszę - powiedział Kasjan głosem który przyprawił mnie o ciarki. Nie używał go za często a jeśli w ogóle to tylko w bardzo ważnych sytuacjach jak ta.
  • Czuję dziwne uczucia kiedy jestem przy nim. Jestem szczęśliwa, martwię się o niego, zapominam kim jestem i do czego jestem zdolna. Zachowuje się jak człowiek. Martwi mnie to podobnie jak was ale nie umiem z tym walczyć. Jak go widzę jest jest mi dziwnie gorąco i mnie przyjemnie łaskocze w brzuchu. Takie jakby stado motyli wzburzonych do lotu. Jakbym mogła się rumienić na pewno byłabym cały czas przy nim czerwona.
  • Róża… ty się zakochałaś. - słowa Kasjana zabrzmiały jak wyrok. Wyrok którego żadne z nas nie chciało słyszeć.
  • O matko.
  • Coś wymyślimy żeby jemu się nic nie stało.
  • Ale ja mam dzisiaj z nim randkę. - powiedziała płaczliwie.
  • Zachowuj się normalnie. Tak jak zawsze.
  • Dobrze. Dziękuję wam. Kocham was.
  • My ciebie też skarbie.
No to teraz będzie się działo. Chciałbym żeby do niczego nie doszło. Ale no cóż. Nie można mieć wszystkiego. A na pewno nie przy ludziach. O 7 przyjechał po nią Fabian. Róża poszła do samochodu z uśmiechem ale jej oczy pozostawały smutne. Musiał być na tyle głupi żeby tego nie widzieć albo po prostu nie chciał zobaczyć.  Odjeżdżający samochód odprowadziłem wkurzonym i zmartwionym spojrzeniem. To koniec albo On albo moja siostrzyczka. A z miłości do niej nie poświęcę jej na rzecz tego robaka.

Znalezione obrazy dla zapytania otwarta szafa pelna damskich ubran