A więc moi drodzy czytelnicy. Z okazji świąt życzę wam wszystkiego dobrego, ciepłych i pogodnych świąt, leniuchowania i napełnienia brzuszka do pełna domowymi potrawami. Oby święta 2015 roku były lepsze niż zeszłoroczne.
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
czwartek, 24 grudnia 2015
czwartek, 17 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Przeprowadzka cz.1.2
Oczami Fabiana:
Ta szkoła nie oszczędzi mi niczego. Dopiero co opuściłem gabinet dyrektora, który wezwał mnie do siebie by opowiedzieć mi o dziewczynie która ma zacząć naukę u nas w collegu jutro. Mam dużo problemów gdyż jestem kapitanem składu piłki nożnej która jest chlubą i dumą naszej szkoły która zresztą reprezentujemy. W dodatku wybrano mnie był pełnił funkcję przewodniczącego szkoły co również pochłania masę czasu.
Weszłem do szatni jako ostatni, spóźniony i zobaczyłem moich przyjaciół przebierających się na trening. Czasem chciałem uciec od wszystkich obowiązków ale nie wiedziałem gdzie i jak. Dlatego trwałem wiernie w tym co zgotował mi los, pomimo że są mi odbierane resztki czasu i wolności. Kidy ściągałem bluzę usłyszałem ciekawą rozmowę więc postanowiłem jej się uważnej przysłuchiwać.
- Mój kolega napisał mi że jest piękna. Oraz że ma niespotykany kolor oczu.
- Jakie?
- Malachitowe.
- O kim mowa? - zapytałem w międzyczasie zdejmując bluzkę.
- O tej nowej. Tej co ma jutro dojść do szkoły. Jak jej było? - zapytał Max.
- Róża - odpowiedziałem bez zastanowienia.
- Skąd wiesz? - odpowiedzieli wszyscy patrząc na mnie zaskoczeni.
- Będę jej opiekunem. Jakbym nie miał większych zmartwień. - westchnąłem.
- O stary zazdrościmy ci. To chyba najładniejsza laska o jakiej w życiu słyszałem. Podobno jest tak piękna że jak chłopaki widzieli ją na korytarzach to ciasno im było. A ona jak to kobieta z zasadami nawet na jednego nie zwróciła uwagi.
- Dobra. Koniec rozmowy, przebierać się panienki - rzuciłem przez ramię wziąłem wodę i wyszedłem.
Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Może bezpodstawnie z góry założyłem że będzie strasznie? No cóż zobaczę jaka jest i dopiero wtedy będę oceniał a jak na razie trening.
piątek, 11 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Przeprowadzka cz.1.1
A więc przed wami pierwszy rozdział. Zapraszam do aktywnego komentowania. Mam nadzieję że wam się podoba.
Pozdrawiam
Patusia.
---------------------------------------------------------
Oczami Róży:
Ostatnie pudło spoczęło w moim samochodzie. Chciałam jak najszybciej opuścić to przeklęte miejsce. Dusiłam się tu. Nie mogłam spokojnie posiedzieć i pomyśleć kiedy ktoś po raz kolejny pytał się mnie o dołączenie do paczki, bycie największą miłością, korepetycje czy wyjście do kina albo parku.
Jednak ja byłam odludkiem. Od kiedy tylko pamiętam (czyli od dnia mojej przemiany) wolałam towarzystwo swojej jedynej już wtedy rodziny. Wampirzej rodziny. Każda sobą w mojej szkole codziennie przypominała mi o swojej inności. Jednak podobnie jak szkolne piękności nie przypadłyśmy sobie do gustów. Chciały one mieć mnie w swojej paczce jedynie dlatego że każdy chłopak w szkole pożądał mnie w pewien sposób.
- Róża! Ruszaj się. Zaraz musisz jechać żeby zdążyć na jutro do szkoły.
Jego głos zawsze mnie uspakajał i motywował bym nie poddawała się tylko szła dalej. Od prawie 300 lat każde z nas było pod jego opieką. Ja, mój brat i jego rzeczywista małżonka. Każde z nas było przemienione przez niego przez co tworzyliśmy zgrana rodzinę. Zgrany klan.
- Dobrze tato! - musiałam tak odpowiedzieć gdyż ulica jak na tą porę dnia była bardzo ruchliwa i kilku sąsiadów przypatrywało nam się zaciekawieni całą tą sytuacją.
Olałam sprawę co zresztą zawsze robię kiedy do gry wkraczają moi denerwujący sąsiedzi. Ale tak z innej strony. Pewnie jak wcześniej usłyszeliście mam na imię Róża. Normalnie pochodzę z Polski ale lata a raczej wieki temu opuściłam mój kraj i wędrowałam aż spotkałam ich. Zostałam napadnięta i uratował mnie mój obecny brat, mama zajęła się moimi ranami a tata zadecydował że taka powinna być jego wymarzona córka. Po czym zmienił mnie i naprawdę tego nie żałuje.
Mam 275 lat tak wiem powiecie “o matko to naprawdę dużo” ale uwierzcie mi ja jestem tylko dzieckiem w naszym świecie. W momencie przemiany miałam 17 lat i na zawsze taka pozostanę. Mój tata, opiekun i człowiek który zmienił mnie w tą kim jestem dzisiaj nazywa się Kasjan, liczy sobie 1750 lat ale od wieków zatrzymał się w ciele 37 latka. Moja mama Nastia ma 1600 i 30 lat. A mój brat ma 350 i pomimo że jest staruchem tak naprawdę wygląda na 19 latka.
Jestem jego młodszą siostrą której za wszelką cenę musi bronić. Gdyż mam dar który wielu chciałoby posiadać dla siebie i tworzyć zniszczenia o których się nam nawet nie śniło. Boję się że tak się kiedyś stanie. Ale jestem na to przygotowana. My wszyscy jesteśmy.
piątek, 4 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Prolog
Witajcie moi kochani. Wracam do was z nowym opowiadaniem pt. "Wieczna miłość potępionych dusz". Jak zresztą możecie zauważyć w tytule. Mam nadzieję że się wam spodoba i skomentujecie o tym co sądzicie o prologu.
Pozdrawiam
Patusia
------------------------------------------------------------
Człowiek w swoim życiu biegnie w pogoni za wieloma rzeczami takimi jak pieniądze, sława, komfort życia, uroda i takie tam. Po drodze zadając sobie miliony bezsensownych pytań takich jak:
- Do czego zmierzam?
- Czego tak naprawdę chcę?
- Czego potrzebuje?
- Czy jestem szczęśliwy?
- Czy robię właściwie?
Ja na pytanie “do czego zmierzam i czy robię właściwie?” znalazłam odpowiedź. Odpowiedź która nie zachwyciłaby przeciętnego człowieka. Dlaczego? Bo kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy dla mnie też brzmiało to strasznie i niewłaściwie. Jednak nie będąc człowiekiem zmieniają się twoje pytania, ich kolejność, sens o ile w ogóle jakieś znajdziesz.
Mówi się że w momencie w którym przestaje bić twoje serce umiera w tobie wszystko. Jest to zupełną nieprawdą. Zawsze możesz obudzić się jako ty w innym znaczeniu tego słowa. Wraz z ostatnim uderzeniem twojego serca umierają bezpowrotnie niektóre emocje których już więcej nie będziesz musiał pokazywać i wartości którymi kierowałeś się w swoim poprzednim życiu. Jedną z nich jest poczucie winy. Czy ja je posiadam? Odpowiedź cię zaskoczy ale jest w pełni prawdziwa: nie. Stwierdzam to ponieważ żeby przeżyć muszę zabijać. Każda kolejna śmierć pomaga utrzymać mi się przy życiu ale nie obwiniam się o to. Bo po co?
To nie przywróci im życia a bez tego umrę. Taka jest kolej życia. Rodzisz się, żyjesz i umierasz. Dlatego trzeba żyć aby przeżyć i nie żałować.
środa, 2 grudnia 2015
Q&A
Q: Myślisz, że ważne jest, by być na bieżąco i znać najnowsze wiadomości?
A: Tak jest to ważne żeby być na bieżąco gdyż zawsze można pomóc komuś lub po prostu być dobrze poinformowanym.
Q: Jaka była najlepsza potrawa zjedzona przez Ciebie?
A: Nidy nie zastanawiałam się nad tym. Ale tak szczerze to taki wrap w budce pamiętam to jak kilka lat temu byłam na obozie. Tego smaku się nie zapomina.
Q: Jaki jest twój ulubiony serwis społecznościowy?
A: Facebook.
Q: Od jakiego wieku korzystasz z własnego komputera?
A: Korzystam od kiedy skończyłam 10 lat.
Q: Jaka osoba zna Cię lepiej niż ktokolwiek inny?
A: Moja przyjaciółka którą spokojnie mogę nazwać swoją siostrą. Zawsze zna moje humorki i wie kiedy ma reagować. (Tak przy okazji chciałabym ją w tym momencie pozdrowić.)
Q: Gdybyś była smakiem lodów, jaki byłby to smak?
A: Prawdopodobnie byłabym waniliowo - czekoladowo - truskawkowymi
Q: Którą restaurację lubisz najbardziej?
A: Zdecydowanie KFC.
Q: Jaka była najgorsza rada, jakiej zdarzyło Ci się posłuchać? Dlaczego?
A: "Uwierz w siebie z będzie dobrze". Najgorsza dlatego że jak występowałam przed całą szkołą i przypomniałam sobie to zacięłam się na środku sceny w środku piosenki i przez to musiałam zaczynać od nowa. Kilka razy jak przywoływałam tą radę wszystko kończyło się dla mnie źle.
Q: Jakiego koloru skarpetki masz teraz na sobie?
A: Czarne z zielonymi paluszkami.
Q: Czego nie potrafisz zrozumieć?
A: Jak chłopaki mogą lecieć na ciało a nie na charakter i dlaczego dziewczyny mają kompleksy.
Q: Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
A: Matematyka i biznes.
Q: Co robisz tuż przed pójściem spać?
A: Myślę o tym co mogę osiągnąć i jak. A czasem po prostu domyślam kolejne części nowej historii.
Q: Komu ostatnio powiedziałeś dziękuję?
A: Kilkunastu osobom. Chciałabym też ich pozdrowić.
Q: Kto potrafi rozśmieszyć Cię do łez?
A: Moja przyjaciółka.
Q: W jaki sposób wchodzisz do basenu?
A: Skaczę od razu żeby nie musieć przyzwyczajać się do wody.
Q: Jaka jest rzecz, której teraz pragniesz w sowim życiu najbardziej?
A: Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.
Q: Pośród wszystkich zjedzonych przez Ciebie rzeczy, co było najdziwniejsze?
A: Jak byłam malutką dziewczynką to zjadłam za namową mojej koleżanki mrówkę, i kiedyś kotu karmę z miski.
Q: Jaka jest Twoja recepta na sukces?
A: Idź przed siebie i pierdol konsekwencje.
Q: Czy jesteś osobą kreatywną?
A: Zdecydowanie tak.
Q: Czego nie da się kupić za pieniądze?
A: Według mnie miłości.
Q: Jakie jest twoje hobby?
A: Pisanie, słuchanie muzyki i rysowanie.
----------------------------------------------------------
W następnym poście chciałabym wam zadać kilka pytań i chciałabym żebyście odpowiedzieli mi na nie w komentarzach. Chciałabym wam też wszystkim podziękować że wytrzymaliście ze mną te kilkanaście miesięcy.
Do następnego
Patusia.
A: Tak jest to ważne żeby być na bieżąco gdyż zawsze można pomóc komuś lub po prostu być dobrze poinformowanym.
Q: Jaka była najlepsza potrawa zjedzona przez Ciebie?
A: Nidy nie zastanawiałam się nad tym. Ale tak szczerze to taki wrap w budce pamiętam to jak kilka lat temu byłam na obozie. Tego smaku się nie zapomina.
Q: Jaki jest twój ulubiony serwis społecznościowy?
A: Facebook.
Q: Od jakiego wieku korzystasz z własnego komputera?
A: Korzystam od kiedy skończyłam 10 lat.
Q: Jaka osoba zna Cię lepiej niż ktokolwiek inny?
A: Moja przyjaciółka którą spokojnie mogę nazwać swoją siostrą. Zawsze zna moje humorki i wie kiedy ma reagować. (Tak przy okazji chciałabym ją w tym momencie pozdrowić.)
Q: Gdybyś była smakiem lodów, jaki byłby to smak?
A: Prawdopodobnie byłabym waniliowo - czekoladowo - truskawkowymi
Q: Którą restaurację lubisz najbardziej?
A: Zdecydowanie KFC.
Q: Jaka była najgorsza rada, jakiej zdarzyło Ci się posłuchać? Dlaczego?
A: "Uwierz w siebie z będzie dobrze". Najgorsza dlatego że jak występowałam przed całą szkołą i przypomniałam sobie to zacięłam się na środku sceny w środku piosenki i przez to musiałam zaczynać od nowa. Kilka razy jak przywoływałam tą radę wszystko kończyło się dla mnie źle.
Q: Jakiego koloru skarpetki masz teraz na sobie?
A: Czarne z zielonymi paluszkami.
Q: Czego nie potrafisz zrozumieć?
A: Jak chłopaki mogą lecieć na ciało a nie na charakter i dlaczego dziewczyny mają kompleksy.
Q: Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
A: Matematyka i biznes.
Q: Co robisz tuż przed pójściem spać?
A: Myślę o tym co mogę osiągnąć i jak. A czasem po prostu domyślam kolejne części nowej historii.
Q: Komu ostatnio powiedziałeś dziękuję?
A: Kilkunastu osobom. Chciałabym też ich pozdrowić.
Q: Kto potrafi rozśmieszyć Cię do łez?
A: Moja przyjaciółka.
Q: W jaki sposób wchodzisz do basenu?
A: Skaczę od razu żeby nie musieć przyzwyczajać się do wody.
Q: Jaka jest rzecz, której teraz pragniesz w sowim życiu najbardziej?
A: Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.
Q: Pośród wszystkich zjedzonych przez Ciebie rzeczy, co było najdziwniejsze?
A: Jak byłam malutką dziewczynką to zjadłam za namową mojej koleżanki mrówkę, i kiedyś kotu karmę z miski.
Q: Jaka jest Twoja recepta na sukces?
A: Idź przed siebie i pierdol konsekwencje.
Q: Czy jesteś osobą kreatywną?
A: Zdecydowanie tak.
Q: Czego nie da się kupić za pieniądze?
A: Według mnie miłości.
Q: Jakie jest twoje hobby?
A: Pisanie, słuchanie muzyki i rysowanie.
----------------------------------------------------------
W następnym poście chciałabym wam zadać kilka pytań i chciałabym żebyście odpowiedzieli mi na nie w komentarzach. Chciałabym wam też wszystkim podziękować że wytrzymaliście ze mną te kilkanaście miesięcy.
Do następnego
Patusia.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Q&A z bohaterami - OSTATNIE
Mama Sabiny:
Q: Czy ciężko było pani zaraz po śmieci męża?
A: Tak nawet bardzo nie umiałam się odnaleźć w nowych obowiązkach które on pełnił w naszym domu, a które ja musiałam przejąć po jego śmierci.
Q: Czy ktoś pomagał pani w tych momentach?
A: Tak moje dzieci i rodzice moi oraz mojego męża.
Q: Co pomogło się pani tak szybko otrząsnąć?
A: Hmmm... - zastanawia się gorączkowo nad odpowiedzią - ... Chyba myśl o tym że moje dzieci teraz mają o wiele gorzej i potrzebują mojej pomocy by dojść do siebie.
Q: Co myślała pani o Kamilu?
A: Nie był wart mojej Sabinki. Za bardzo wchodził z butami w jej życie zamiast być podporą dla mojej córki w trudnym momencie był dla niej tylko kolejnym problemem z którym musiała się borykać.
Brat Sabiny:
Q: Dlaczego tak bardzo dbasz o Sabinę?
A: Sabina jest bardzo delikatna nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Jako jej starszy brat chciałbym ją ochronić przed wszystkim ale nie zawsze mi się to udaje ze względu na to że nie zawsze o wszystkim mi mówi. Nie musi mi się zwierzać z całego życia ale chciałbym by mówiła mi o problemach tak żebym mógł jej pomóc.
Q: Dlaczego nie lubiłeś jej kolegi któremu kazałeś wyjechać?
A: Ciężko jest stać obok i słuchać jak ktoś mówi że wykorzysta się jego siostrę, zwłaszcza że jest się starszym bratem. Dlatego zdecydowałem się działać zanim było za późno.
Q: Jak zareagowałeś na wiadomość że wrócił?
A: Zdenerwowałem się bo wiedziałem że nieszczęście wisi w powietrzu jeśli czegoś z tym nie zrobię. A nie chce by ona cierpiała z powodu tego że ja nie ingeruje w jej problemy i życie. I z powodu mojego błędu.
Sabrina:
Q: Czy przeszkadza ci że tak dużo osób się o ciebie martwi?
A: Nie wręcz przeciwnie. Bardzo schlebia mi to że najbliższe mi osoby bardzo mnie kochają i są gotowi poświecić mi tak wiele czasu i uwagi.
Q: Dlaczego pożegnałaś tatę Bartka w taki sposób?
A: W pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny iż był tatą mojego ukochanego. I chciałam go pożegnać na swój sposób.
Q: Czego oczekujesz od Bartka?
A: Miłości, szczerości i żeby po prostu był. Przytulał kiedy płaczę, dzielił moje złe i dobre dni. Żeby nigdy nie odchodził.
Bartek:
Q: Dlaczego Sabrina?
A: Ponieważ była jak anioł innej takiej nie znajdziecie. Spodobała mi się swoją uprzejmością i tym że nie osądziła mnie od razu a starała się mnie zrozumieć. I że chce żebym przy niej był.
------------------------------------------
To będzie na tyle moi kochani. Bo tylko tyle ich dostałam. Mam nadzieję że wam się spodoba i proszę o komentarze. Jutro wraz z moim Q&A zadam wam kilka pytań od siebie gdyż chciałabym wiedzieć czegoś o was i o tym czego oczekujecie ode mnie jako od autorki tego bloga.
Pozdrowienia
Patusia
Q: Czy ciężko było pani zaraz po śmieci męża?
A: Tak nawet bardzo nie umiałam się odnaleźć w nowych obowiązkach które on pełnił w naszym domu, a które ja musiałam przejąć po jego śmierci.
Q: Czy ktoś pomagał pani w tych momentach?
A: Tak moje dzieci i rodzice moi oraz mojego męża.
Q: Co pomogło się pani tak szybko otrząsnąć?
A: Hmmm... - zastanawia się gorączkowo nad odpowiedzią - ... Chyba myśl o tym że moje dzieci teraz mają o wiele gorzej i potrzebują mojej pomocy by dojść do siebie.
Q: Co myślała pani o Kamilu?
A: Nie był wart mojej Sabinki. Za bardzo wchodził z butami w jej życie zamiast być podporą dla mojej córki w trudnym momencie był dla niej tylko kolejnym problemem z którym musiała się borykać.
Brat Sabiny:
Q: Dlaczego tak bardzo dbasz o Sabinę?
A: Sabina jest bardzo delikatna nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Jako jej starszy brat chciałbym ją ochronić przed wszystkim ale nie zawsze mi się to udaje ze względu na to że nie zawsze o wszystkim mi mówi. Nie musi mi się zwierzać z całego życia ale chciałbym by mówiła mi o problemach tak żebym mógł jej pomóc.
Q: Dlaczego nie lubiłeś jej kolegi któremu kazałeś wyjechać?
A: Ciężko jest stać obok i słuchać jak ktoś mówi że wykorzysta się jego siostrę, zwłaszcza że jest się starszym bratem. Dlatego zdecydowałem się działać zanim było za późno.
Q: Jak zareagowałeś na wiadomość że wrócił?
A: Zdenerwowałem się bo wiedziałem że nieszczęście wisi w powietrzu jeśli czegoś z tym nie zrobię. A nie chce by ona cierpiała z powodu tego że ja nie ingeruje w jej problemy i życie. I z powodu mojego błędu.
Sabrina:
Q: Czy przeszkadza ci że tak dużo osób się o ciebie martwi?
A: Nie wręcz przeciwnie. Bardzo schlebia mi to że najbliższe mi osoby bardzo mnie kochają i są gotowi poświecić mi tak wiele czasu i uwagi.
Q: Dlaczego pożegnałaś tatę Bartka w taki sposób?
A: W pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny iż był tatą mojego ukochanego. I chciałam go pożegnać na swój sposób.
Q: Czego oczekujesz od Bartka?
A: Miłości, szczerości i żeby po prostu był. Przytulał kiedy płaczę, dzielił moje złe i dobre dni. Żeby nigdy nie odchodził.
Bartek:
Q: Dlaczego Sabrina?
A: Ponieważ była jak anioł innej takiej nie znajdziecie. Spodobała mi się swoją uprzejmością i tym że nie osądziła mnie od razu a starała się mnie zrozumieć. I że chce żebym przy niej był.
------------------------------------------
To będzie na tyle moi kochani. Bo tylko tyle ich dostałam. Mam nadzieję że wam się spodoba i proszę o komentarze. Jutro wraz z moim Q&A zadam wam kilka pytań od siebie gdyż chciałabym wiedzieć czegoś o was i o tym czego oczekujecie ode mnie jako od autorki tego bloga.
Pozdrowienia
Patusia
niedziela, 29 listopada 2015
Coś innego...
Tak jak było to obiecane dodam teraz coś zupełnie coś innego. Przepraszam za jakiekolwiek możliwe błędy ale pisałam na telefonie.
-----------------------
-----------------------
Karim kochał tylko ją. Była jego marzeniem, snem, pragnieniem. Kochał ją od kiedy tylko pamiętał ale miał pocieszenie w tym że jeśli potrzebowała rady albo ramienia do wypłakania się zawsze szła do niego. Przynajmniej tak mógł z nią być i bezkarnie ją do siebie tulić.
Tym razem też tak było jednak on miał już dość coś w nim pękło. Pewnie zrozumiał że ona go nie kocha. Że nigdy nie będą razem.
-Karim! On mnie zostawił bo nie chciałam iść z nim do łóżka. - Powiedziała łkając w rękaw swetra.
- Mam to gdzieś Amelia jak byś nie zmieniała chłopaków jak rękawiczek to może zrobiłby albo myślał o tobie inaczej.
-Czemu tak mówisz?
-Bo mam już dość Amelia. Od wielu lat próbuje ci pokazać że Cię kocham. Staram się byś zwróciła na mnie uwagę. Ale ty wolisz tych idiotów którzy mają w głowie cholera wie co. Mam dość słuchania twoich żali kiedy ty nie widzisz dla kogo tak naprawdę jesteś ważna.
- Karim... Ja też Cię kocham tylko nigdy ci tego nie mówiłam bo nie chciałam zepsuć naszej przyjaźni. Co jeśli ty byś mnie nie kochał? Moje wyznanie zniszczyłoby wszystko. Całą naszą przyjaźń która jest dla mnie bardzo ważna. Przepraszam.
- Ami?
- Tak??
- Zostaniesz moją dziewczyną?
- Taaaaaak. - Wykrzyczała rzucając się chłopakowi na szyję.
Od tamtego dnia przez następne 60 lat byli razem i pielęgnowali swoją miłość. W ostatnim dniu ich życia leżeli obok siebie na łóżkach szpitalnych które zsuniete były razem. Lekarze ani pielęgniarki nie miały serca ich rozdzielać w takim momencie bowiem przez całe życie byli razem. I umrzeć też chcieli razem. Jego serce przestało bić o 23.00 jego ostatnimi słowami było "Kocham cię po wieczność". Ona umarła o 00.00 mając na ustach uśmiech a ostatnie słowa kierowała do niego "już do ciebie idę kochanie".
Dorastali razem i umarli razem. Ich miłość przetrwa lata, wieki, stulecia. Ale ich historii nie będzie pamiętać pamiętał nikt.
sobota, 28 listopada 2015
Ogłoszenie
Witajcie moi kochani czytelnicy. A więc wczoraj napisałam że dzisiaj wam wytłumaczę co się dalej stanie z nową historią. Miałam dodać tego posta jeszcze wczoraj ale mój brat skutecznie mi przeszkodził. A więc... mam już skończony prolog i pierwszy rozdział. Jednak chce poczekać tydzień aż ochłoniecie po pierwszej historii która w końcu a może i niestety się skończyła. Po 48 rozdziałach skończyliśmy przygodę z moimi ulubieńcami.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
piątek, 27 listopada 2015
Lekcja Życia cz.48 - OSTATNIA
Kochani to już koniec ostatnia część tego opowiadania. Jestem bardzo smutna bo ta opowieść to moje "dziecko" dzieło wielu miesięcy ciężkiej pracy. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. O detalach co do nowej historii napiszę w następnym poście.
Miłego czytania....
-----------------------------------------
Bartek i Sabina byli nierozłączni. Kochali się ponad wszystko; każdą przeciwność losu pokonywali razem. Od początku swojej znajomości wspierali się. Wszystko za co się wzięli było dla nich więcej niż możliwe by zrobić. Przekonywali się jak bezcennym darem jest dar życia. A jeszcze droższe i ważniejsze życie ich bliskich. Dostali lekcję życia o darze życia. Dla nich każda chwila razem była czasem kiedy odrywali się od smutnej i bezlitosnej rzeczywistości a przenosili się do krainy marzeń. Sabina i Bartek dzieli swoje życie do końca. Do końca wszystkiego. Wielu próbowało zaszkodzić ich miłości lecz żadnemu się to nie udało. Gdyż miłość którą się obdarzyli była zbyt mocna i bezwarunkowe. Każdy następny dzień był dla nich piękniejszy od poprzedniego do póki mieli siebie nawzajem. Dostali wiele lekcji z których wynieśli wiele rzeczy. Na zawsze tęsknili za bliskimi którzy odeszli ale też dawali więcej czasu tym którym mogli go jeszcze dać. Do póki nie było jeszcze na to za późno. Tym razem czas i aniołowie byli po ich stronie. A dwa serca biły w tym samym rytmie nadając ich życiu kolorów.
środa, 25 listopada 2015
Lekcja Życia cz.47
Moi drodzy czytelnicy... Niestety już w piątek rozstajemy się z Lekcją życia, z Sabiną, z Bartkiem i innymi. Jest mi niezmiernie smutno z tego powodu bo Lekcja Życia była moją dumą, moim małym dzieckiem. Mam nadzieję że wam też się podobało tak jak mi. Proszę o komentarze z waszymi opiniami na temat tego opowiadania i jak myślicie jak ono się skończy. Ja już mam swoje zakończenie ale chciałabym poznać wasze:) Aha i jeszcze jedno w piątek zadam wam swoje maleńkie dyskretne pytanie :) Ale to w piątek.
Tego posta chciałabym zadedykować mojemu bratu który zawsze dawał mi wsparcie w momencie kiedy traciłam wiarę w swoje napisane dzieła. To przez niego zaczęłam blogować. Kocham cię braciszku i dziękuję.
Życzę miłego czytania:)
Patusia:D
----------------------------------------------------------------
- I to w tobie uwielbiam brzdącu. – powiedział żartobliwie przeczesując palcami jej długie blond włosy
Tego posta chciałabym zadedykować mojemu bratu który zawsze dawał mi wsparcie w momencie kiedy traciłam wiarę w swoje napisane dzieła. To przez niego zaczęłam blogować. Kocham cię braciszku i dziękuję.
Życzę miłego czytania:)
Patusia:D
----------------------------------------------------------------
- I to w tobie uwielbiam brzdącu. – powiedział żartobliwie przeczesując palcami jej długie blond włosy
Oboje
roześmiali się. Następnego dnia słońce chowało się za chmurami. Jakby nie
chciało oglądać czegoś tak smutnego. Ubrani na czarno ludzie weszli powoli do
małego kościółka i słuchali pełnych boleści słów kapłana. On też znał jej
babcie. Uroczą zawsze uśmiechniętą staruszkę. Przy słowach „Czy ktoś chciałby
powiedzieć o zmarłej ostanie słowo?” podniosła się. Szła powoli do księdza
pokonując niespiesznie schody. Przez pierwsze chwile nie odezwała się słowem.
Patrzyła na zebranych z gulą wzruszenia w gardle. Odchrząknęła znacząco i
zaczęła swoja przemowę by uczcić pamięć zmarłej babci.
- Babcia urodziła
mojego tatę i była przy nim przez całe życie. Dbała o niego wiązała buciki,
wycierała mu nosek. Była z nim w każdym momencie jego życia. Na ślubie była
najszczęśliwszą matką na świecie że odnalazł swoją prawdziwą miłość. Kiedy
urodził się mój brat a następnie ja jako najdumniejsza babcia na świecie
pomagała mamie opiekować się nami. Cieszyła się z wnuków równie bardzo jak nasi
rodzice oraz dziadek. Poświęcała nam dużo czasu. Nigdy nie odmówiła pomocy. Chciałabym
jej jeszcze wiele powiedzieć ale jest już o wiele za późno. Po śmierci taty
była smutna i załamana ale bardzo szybko się odnalazła i pomogła nam zrobić to
samo. Dzisiaj chciałabym dać jej prezent od serca. Ponieważ przed śmiercią dała
nam paczki z najdroższymi rzeczami dla niej, które są teraz i były ważne dla
nas. Teraz złożę z nią w grobie prezent dla innych śmieciem lecz dla mnie jest
to coś niezwykle ważnego. Jest to złota broszka którą dostałam na urodziny
wiele lat temu.
Zeszła z
mównicy podeszła do trumny powolnym krokiem i włożyła jej delikatnie broszkę w
rękę na końcu zaciskając dłoń na pamiątce. Uroniła ostatnią łzę w rękaw i
zamyśliła się. Bartek przytulił się do dziewczyny i zaczął szeptać jej słowa
pocieszenia na ucho. Tak że nikt inny nie mógł tego słyszeć. Ceremonia wkrótce
później zakończyła się a ciało staruszki spoczęło w dębowej trumnie przed
ciemnym zimnym dołem zarezerwowanym specjalnie dla jej babci. Uważała że babcia
na to jest o wiele za dobra ale to była
wola jej babci. Nic nie mogła na to poradzić.
niedziela, 22 listopada 2015
Lekcja Życia cz.46
Przepraszam wiem że nawaliłam bo część miała być w piątek a jest niedziela. Ale miałam urodziny przyjaciółki i musiałam wszystko zorganizować i na dziś moi rodzice gości zaprosili. Więc wszystko spadło na mnie i nie miałam czasu wstawić posta. Przepraszam i życzę miłego czytania. :)
---------------------------------------------------------------------
- Przepiękne.
- To tutaj się wymykasz?
- Tak. Przepraszam. Tutaj czuję jej obecność.
- Nic nie szkodzi. Tylko chodzi o to że każdy się
o ciebie boi.
- Czemu?
- Bo nie wiedzą gdzie jesteś ani co się z tobą
dzieje w czasie kiedy cię nie ma.
- A jak ty się tu znalazłeś?
- Poszedłem za tobą.
- Dlaczego?
- Chciałem sprawdzić co się z tobą dzieje i
uspokoić samego siebie.
- Serio?
- No i może troszkę z ciekawości.
- Ciekawości?
- Gdzie chodzisz codziennie jak jeszcze wszyscy
śpią.
Rozumiała
już dlaczego brat za nią poszedł. Od zawsze dbał o jej bezpieczeństwo. A teraz
spędzając całe dnie samotnie z daleka od rodziny i przyjaciół martwiła tym ich.
I tak by się o tym kiedyś dowiedzieli. Przytuliła się do brata. Brakowało jej
jego bliskości od tego długiego tygodnia który zdawał się ciągnąć niczym rok
dla niej. Czuła bijące od niego ciepło, spokój i bezpieczeństwo. Choć by miała
nie wiadomo jak straszne problemy jej brat zawsze ruszyłby jej z pomocą. Nie z
poczucia obowiązku. Lecz z miłości. To na niego mogła liczyć po śmierci taty.
To na jego ręce wylewała litry łez i miliony słów. On zawsze był koło niej i
tym razem miało się to nie zmienić.
- Masz jakąś przemowę? – zapytał a wzrok spoczął
na niesfornych ptakach nie zdających sobie sprawy z ich obecności.
- Mam.
- Ładne?
- Warte wysłuchania. Babcia by je polubiła. Jestem
tego w stu procentach pewna.
środa, 18 listopada 2015
Lekcja Życia cz.45
Wiem że długo czekaliście na kolejną część teraz obiecuję że będę dodawać regularnie. Kolejna już w piątek. Mam nadzieję że wam się spodoba.
Pozdrawiam Patusia.
----------------------------------
-Czy bardzo było ci smutno jak twoja babcia zmarła
kilka lat temu?
-Tak skarbie. Smutno i ciężko. Ale rzeczywistość
szybko sprowadziła mnie z powrotem na ziemię. Uświadomiła mi też że życia nie
można kupić ani przedłużyć na siłę. I tak kiedyś umrzemy. W ten czy inny
sposób.
-Kto był przy tobie?
-Nikt. Z wyjątkiem mamy i taty oczywiście. No i siostra rzecz jasna.
-Współczuję ci skarbie.
-Ale ty teraz masz mnie. Swoją mamę i brata. Moją
siostrę i mamę. Nikt nie zostawi cię z tym samej.
-Dziękuję ci.
-Byłaś przy mnie w tamtych chwilach. Teraz moja
kolej żeby być przy tobie teraz.
-Kochany jesteś.
-Staram się.
-Jesteś tylko sam o tym nie wiesz.
-Oj wiem skarbie wiem.
Bartek
pomógł dziewczynie pochować podarki do pudełka z którego niewiele wcześniej je
wyjęła. Obojgu zaburczało w brzuchu. Spojrzeli po sobie i zaczęli śmiać. Wstali
z podłogi na której do tej pory siedzieli i poszli do kuchni i zrobili sobie
coś do jedzenia. Siedząc przy stole Bartek cały czas miał spuszczony wzrok.
Wspomnienia falami napływały do jego głowy. Był smutny i zdołowany z powodu
śmierci babci Sabiny. Ona starannie starała się to ukryć swoje uczucia pod
maską miłości i zatroskania o bliskich. Musiał jej przyznać że dobrze sobie
radziła z ukrywaniem uczuć. Przez cały tydzień wszyscy przygotowali wszystko do
pogrzebu. Chcieli żeby ceremonia była idealna. Dziewczyna przez ten czas
omijała bliskich znikając wcześnie rano a wracając późno wieczorem kiedy większość
już spała lub była zajęta. Bartek był ciekawy i zaniepokojony jej codziennym
znikaniem. Jednak miał zbyt pełne ręce roboty żeby za nią pójść i sprawdzić czy
wszystko w porządku. Doriana również zjadła ciekawość. Pewnego dnia na dzień
przed złożeniem babci w ciemny, zimny dół brat wyrwał się i poszedł ze siostrą.
Ona szła zboczem góry nucąc pod nosem sobie wiadomą piosenkę. Jej droga szła
czasem w górę a czasem w dół po 10 minutach skręciła w prawo. Chłopak był
zdezorientowany. Nie wiedział gdzie jest i czego po tym miejscu ma się
spodziewać. Ale uparty by dopiąć celu szedł dalej za nią kiedy wyszli na
słoneczną łąkę smaganą podmuchami ciepłego wiatru. Ona usiadła plecami do niego
na dużym w niektórych miejscach płaskim kamieniu. Podszedł do niej bliżej.
- Piękne miejsce. – powiedział zachwycony widokiem
tysiąca rozkwitniętych kwiatów. Piękniejszego widoku od dawana nie widział .
Starał się nacieszyć nim swoje oczy. Być może po raz ostatni.
Podskoczyła
przestraszona dźwiękiem jego głosu w tym odludnym miejscu. Jednak odwróciła się
i także uśmiechnęła. Nie spodziewała się że ktoś za nią tu przyjdzie. Ale czuła
się lepiej mając tutaj brata. Mogła mu powiedzieć wszystko co leżało jej na
sercu.
czwartek, 29 października 2015
Lekcja Życia cz.44
Życzę miłego czytania i przepraszam że tak późno. Mam nadzieję że wam się podoba. Kolejna część już niedługo. Pozdrawiam was robaczki :)
--------------------------------------
- Cieszę się że znalazłaś te prezenty kochanie.
- Ja się cieszę że ze mną pojechałeś.
- Kocham cię skarbie.
- Ja ciebie bardziej.
Jednak
nie podszedł do niej by ją objąć lub pocałować. Ona także z tego nie zrobiła. Sabina
westchnęła przeciągle i zaczęła wyciągać pakunki z imionami członków jej
rodziny. Bartek nie mogąc patrzeć na nią i to jak siłuje się z pakunkami
podszedł i jej pomógł. Zawsze będzie to robić. Po 30 minutach dotarli do domu
dziewczyny. Postanowili rozpakować je u niej w pokoju. Po drodze zostawili
prezenty mamy i kochanego starszego brata. Chodziła wokół pakunku mrucząc coś
pod nosem. Zbierała się na odwagę której wcale nie czuła żeby go otworzyć. Po
następnych 10 minutach i kolejnym tysiącu zrobionych kółek otworzyła je.
Wnętrze wypełniały pudełeczka i podłużne przedmioty pozawijane w szmatki.
Sięgnęła po pierwsze z brzegu i otworzyła je. Serce mocniej zabiło w jej
piersi. Nie mogła w to uwierzyć. Jej oczom ukazał się piękny złoty naszyjnik z
kamieniami szlachetnymi zdobiącymi serce w środku. Pod nim zatknięty był
liścik. „Moja jedyna wnuczko ten naszyjnik dał mi twój dziadek wieki temu w
dniu naszego ślubu. To był i na zawsze będzie najpiękniejszy wisiorek jakie
moje oczy mogły oglądać w moim na zbyt długim życiu. Tobie też się z pewnością
podoba. Zawsze podobał. Pewnie teraz zadasz sobie pytanie dlaczego dam go
właśnie tobie. Otóż ten naszyjnik był wyjątkowy i bliski memu sercu. Podobnie
jak ty. Wspomnij mnie czasem dobrym słowem. I co najważniejsze miej mnie w
sercu. Zawsze będę obok ciebie by strzec cię od złego”. Sabina czytała liścik a
łzy smutku spływały jej strumieniami po policzkach. Była dla babci kimś
wyjątkowym. Kimś kto uczynił z niej tak dobrą babcię. Tak kochającą staruszkę.
Kimś kogo była całym światem. Wyjmując z paczki kolejne pakunki śmiała się
przez łzy lub tylko zalewała się kolejnymi. Bartek przytulał się cały czas do
niej i przez ramię oglądał prezenty, które dla jego serduszka mają szczególną
wartość. Za każdym razem gdy słyszał „Pamiętam jak…”, „a o to…” lub
„chciałabym” jego twarz rozświetlał uśmiech. Wspomnienie było jej mocną stroną.
Pamiętała każdą chwilę spędzoną z swoją babcią każdy najmniejszy szczegół ich
wspólnych chwil. Pamięć Sabiny potrafiła cofnąć się daleko wstecz. Zadziwiające.
Bartek skojarzył się widok ukochanej z widokiem dziecka podczas gwiazdki.
Rzeczy które dostała od jej babci były bardzo dobre wiele warte dla niej i dla
jej serca. Niektóre pamiątki bliskie sercu inne to prezenty warte dla niej
więcej niż życie. Kochała staruszkę I chciałaby to powiedzieć tej kobiecie w
twarz. Zrobić to chociaż po raz ostatni. Jednak oczy starszej pani zamknęły się
w wiecznym spoczynku o wiele za szybko. O wiele za boleśnie. Jednak niestety
było już za późno. Nikt nie mógł cofnąć czasu. Co z pewnością i tak by nic nie
zmieniło.
- Bartek? – powiedziała szeptem zamyślona.
Subskrybuj:
Posty (Atom)