niedziela, 29 maja 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.7.1 - Niewinne spotkanie

Wracam do was z kolejną częścią mojej jakże pasjonyjącej historii. A tak na marginesie możecie też zajrzeć na notkę pod rozdziałem? Byłabym wdzięczna.

---------------------------------------------------------------------------


Oczami Róży:
Udało mi się bezszelestnie otworzyć okno i wejść do jego pokoju nie robić przy tym żadnego hałasu. Patrzyłam na wyraz jego spokojnej twarzy podczas snu. Miał słodki uśmiech na ustach. Chciałabym wiedzieć co mu się śni. Jego spokojny oddech relaksował mnie i uspokajał. Jego ciepło i zapach bawiły się z moimi wyczulonymi zmysłami. Poczułam się jak strażnik postawiony na straży jego spokojnego snu.

Nad ranem postanowiłam się zmyć. Tak gdy on się obudzi żeby nie było po mnie żadnego nawet najmniejszego śladu. Może nie ma wyczulonych zmysłów jak ja i nie wyczuje mojego zapachu ale wolę nie kusić losu.  Biegnąc do domu miałam w głowie jego cudownie spokojną twarz. Chciałabym móc oglądać ją przez wieczność. Dobra teraz to na pewno muszę pogadać z Lucą. Po dotarciu do domu szybko się wykąpałam, wyszykowałam i wyszłam do szkoły. Dzisiejszy dzień zaczął się niesamowicie przez słodką noc spędzoną na pilnowaniu snów mojego opiekuna. Po dojechaniu do szkoły rozejrzałam się ale nie zauważyłam samochodu Fabiana. Pewnie jeszcze nie dotarł i to ja jestem wcześniej. Postanowiłam iść do biblioteki. Wzięłam kilka książek i zaczęłam je studiować. Osobiście uważałam że nie muszę się uczyć ale musiałam utrzymywać pozory. A nie utrzymam ich do póki nie zacznę udawać że się uczę. Choć czasem przydatne jest czytanie takich książek choćby tylko po to by odświeżyć sobie w głowie pewne informacje.

Tak bardzo się zaczytałam że z zamyślenia wyrwał mnie pierwszy dzwonek. Zostawiłam książki u bibliotekarki i obiecałam że wrócę po nie później. Kobieta uśmiechnęła się i zgodziła przetrzymać je pod ladą.

Dobiegłam do sali i szybko zajęłam swoje miejsce zaraz obok wilczka. Zaraz pod moimi rękami znalazło się kilka karteczek. Uśmiechnęłam się i wzięłam w palce pierwszą, Rozwinęłam ja delikatnie i zobaczyłam “CZYŻBY KTOŚ ZASPAŁ?” . Była to wiadomość od wilczka więc odpisałam “TAK WIDZISZ TO FASCYNUJĄCE JAK NIEBO SIĘ ZMIENIA I NIE MOGŁAM OD NIEGO WZROKU ODERWAĆ”. Uśmiechnął się na tą wiadomość i zaraz mi odpisał “TO TY NIE SYPIASZ KSIĘŻNICZKO?”. Pokiwałam przecząco do niego głową. Zdziwił się ale nie napisał do mnie nic więcej. Następna była od Fabiana “JUŻ MYŚLAŁEM ŻE UCIEKŁAŚ I NIE CHCESZ MNIE ZNAĆ”.  Zdziwiłam się na treść tej wiadomości. Ale zaraz odpisałam “A TO DLACZEGO?”. Zaraz dostałam od niego odpowiedź “BO MI SIĘ ŚNIŁAŚ KSIĘŻNICZKO I OPISAŁEM CI TO W LIŚCIKU KTÓRY ZOSTAWIŁEM W TWOJEJ SZAFCE”. Uśmiechnęłam się i odpisałam “NIE BYŁAM JESZCZE DZISIAJ PRZY SZAFCE”. Kiedy przeczytał tą wiadomość zdziwił się ale nie odpisał mi nic więcej. Kolejna brzmiała jak kilka poprzednich czyli żebym zostawiła Fabiana bo on jest Nutelli. Bla bla bla codzienne dostawanie podobnych wiadomości już zaczęło mi się nudzić. Muszę o tym porozmawiać z Fabianem. Cały dzień zleciał podobnie jak ranek. Zabawnie ale na ciężkiej pracy.

Po lekcjach udałam się do samochodu. Schowałam tam wszystkie materiały na mój referat i chciałam już wsiąść ale jak zwykle zatrzymał mnie Fabian.

  • Hej maleńka.
  • Hej maleńki.
  • Bardzo śmieszne. Masz ochotę na wypad dzisiaj do kina? Grają “Gwiazd Naszych Wina”. Podobno fajny film.
  • Z miłą chęcią.
  • Przyjadę do ciebie o 7. Pasuje ci?
  • Oczywiście. Będę czekała.
  • Nie spóźnię się.
  • Mam taką nadzieję.

Zanim powiedział cokolwiek wsiadłam do samochodu i odjeżdżając pomachałam mu. To był dobry dzień. Jeden z najlepszych jakie ostatnio miałam.


------------------------------------------

Czy randka wampirki i człowika uda się i będą się dobrze bawić? Czy coś im przeszkodzi? A może któreś z nich jednym słowem lub wyrażeniem zepsuje przyjemną atmosferę? O odpowiedzi na te pytnia proszę podawać w komentarzach lub na mojego emaila.

wtorek, 24 maja 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.6.2 - Prezentacja umiejętności

Przepraszam że ostatnio nic nie dodaję ale mam bardzo dużo lekcji i nauki. Staram się coś dodawać częściej ale przez natłok obowiązków i lekcji nie bardzo mi się to udaje i kończy się postanowieniem "aj najwyżej dodam jutro". Postaram się dodawać nowe części raz na tydzień max 2. Jeszcze raz przepraszam bez zbędnego przedłużania zapraszam do czytania.

Pozdrawiam, Patusia.

--------------------------------------------------------------------------------------


Oczami Róży:

Cholera jasna!! Nie spodziewałam się że on tu przyjdzie ale jak zobaczy ich wszystkich na dole zacznie coś podejrzewać. Miałam ten wieczór spędzić tylko w towarzystwie mojego brata a jakby zobaczył chłopaków poczułby się dotknięty i pominięty. Co nie wróżyłoby nic dobrego przynajmniej dla mnie. Muszę teraz baczniej patrzeć na swoje dłonie. Żeby tylko nic mi się nie wymsknęło przy nim. Ciężko byłoby to wyjaśnić. Usiadłam w fotelu i pokazałam mu kolejny naprzeciw siebie. Uśmiechnął się nieśmiało i zajął wskazane miejsce.

  • A więc co cię sprowadza w moje skromne progi?
  • Chciałem zobaczyć czy wszystko w porządku z tobą.
  • Tak a dlaczego miałoby coś się ze mną dziać? - zdziwiły mnie jego słowa.
  • Silny podmuch wiatru przeszedł przez miasteczko i bałem się że coś mogło się u ciebie stać. Nie wiedziałem czy jesteś z kimś czy sama dlatego postanowiłem to  sprawdzić.
Uśmiechnęłam się na jego słowa. No cóż to prawda. Musiała “pożyczyć” dużo wiatru by móc skończyć tą cholerną figurkę. Może nie domyśli się że to moja sprawka.Muszę tylko Odciągnąć go od tej myśli o ile w ogóle taka była.

  • To miło z twojej strony jak widzisz wszystko u mnie jest w jak najlepszym porządku.
  • Ładny masz dom… Taki nowoczesny ale tak jakby stary.
  • Dziękuję. Jest nowy ale wiele starych rodzinnych pamiątek zdobiących ten dom dodaje mu takiego uroku. - uśmiechnęłam się na wspomnienie tych wszystkich obrazów i figurek.
  • Bogata historia?
  • Bardzo. Widzisz tą figurkę stojącą na tamtej komodzie?
  • Tak. Co z nią?
  • Ma ponad 250 lat.
  • O matko serio?
  • Tak. Moja prababka wyrzeźbiła ją w dębie i ozdobiła ją farbą. Na dole jest bośniacki napis który mówi “nikt nie zostanie zapomniany dopóki choć jedna osoba pamięta”. Ona nie zostanie zapomniana nigdy bo pamiętam ją ja i reszta mojej rodziny.
  • Musiała być mądrą kobietą.
  • Opowieści o niej mówią że była piękną i bardzo mądrą kobietą. Nie sposób było złamać jej ducha. Umiała walczyć o swoje a najbardziej o rodzinę. Wszystkie przeciwności losu zwalczała pogodą ducha i dobrocią a kiedy to nie wystarczało sięgała po ostateczność czyli po miłość i wdzięczność.
  • Mówisz jakbyś znała ją osobiście.
Uśmiechnęłam się na te słowa. Oczywiście że ją znałam. To w końcu moja prababka. Nie mogłabym jej zapomnieć. A figurka była moim prezentem zaręczynowym zanim wampiry napadły na miasteczko i zabiły wszystkich. Zanim mnie zmieniono.
  • Nie. Ale jak mówiłam jest wiele opowieści o niej tak samo jak kilka obrazów. Na przykład ten wiszący nad figurką przedstawia ją. Tak wyglądała naprawdę.
  • Była piękna. Jesteś bardzo do niej podobna.
  • Nie nie jestem. Ona była piękniejsza. - powiedziałam spokojnie. - Dużo piękniejsza - dodałam szeptem.
  • To miło że tak dużo o niej wiesz. Ja o swojej niewiele wiem. I niewiele mam pamiątek tak starych jak twoje.
  • Każda rodzina ma swoją historię. Dłuższą czy krótszą ale zawsze jakąś. Lub jak ta suknia.
  • Tak? Jak stara?
  • 1500.
  • O matko.
  • Wiem, wiem. Od bardzo, bardzo dawna, suknia ta była przekazywana z matki na córkę. Ma się ją w najważniejsze dni w roku.
  • A jaki dzisiaj?
  • Imieniny taty.
  • No dobrze ja już muszę jechać. Obiecałem mamie że wrócę jeszcze przed dziewiątą bo muszę siostry pilnować.
  • Masz siostrę?
  • Tak i brata.
  • Ile mają lat? Scarlett 5 a Matt 21.
  • Chciałabym ich kiedyś spotkać.
  • Na pewno się poznacie kiedyś. - zaśmiał się i wyszedł z domu.

Na tym skończyło się nasze “spotkanie straconych dusz”. Przez pół nocy stałam przy oknie i patrzyłam w niebo. Było takie piękne. Pomyślałam o Fabianie i o tym że chciałabym zobaczyć jak śpi. Nie myśląc długo wybiegłam z domu i pobiegłam do jego domu. Nie mogłam przegapić tego widoku za żadne skarby świata.


poniedziałek, 9 maja 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.6.1 - Prezentacja umiejętności

Przepraszam że nie dodawałam tak długo żadnego posta ale miałam za dużo nauki, egzaminów oraz pracy domowej z robieniem nowych zadań. Tak więc jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania kolejnych części które postaram się wstawiać w regularnych odstępach.

----------------------------------------------------------------

Oczami Luci:

Osobiście uważałem że przesadza ale kiedy zobaczyłem że serio się boi odpuściłem. Wiedziałem co to znaczy nie być pewnym swojej mocy. Sam przechodziłem przez coś podobnego na samym początku. Odeszła kilka kroków. Stanęła do nas twarzą, zamknęła oczy i wyciągnęła przed siebie ręce. Pobliskie oczko wodne podniosło się do góry a z niego wypłynął wodny wąż. Kłapiąc szczęką i wystawiając język jakby był prawdziwy pęzł do ognistego drzewa które znikąd zapłonęło kilkanaście metrów pomiędzy nami.  Piął się do góry po ognistym drzewie. Woda utworzyła kolejne drzewo obok na które wspiął się ponownie wąż. Sypnęła ziemia i wodna zamieniła się w błoto, nadając wężowi oraz drzewu inny kolor. Ciemniejszy. Po chwili zerwał się wiatr i muskając mocnymi podmuchami jej rzeźbę poprawiał niedoskonałości. Niedoskonałości które pojawiły się w międzyczasie tworzenia rzeźby. Otworzyła oczy. pchnęła rękę. Ogień owinął całą strukturę utwardzając ją. Ogień tak szybko jak się pojawił tak zniknął. Rzeźba zaczęła zamarzać tworząc niesamowite wzory jakie tylko artysta mróz może tworzyć a ona ściskała pięść wymierzona w figurę. Po chwili zacisnęła i drugą i cofnęła szybko. To nie było zamrożone błoto a rzeźba ze szkła w bursztynowym kolorze. Otworzyłem szeroko oczy. Nie wiedziałem że tak umie. Nie wiedziałem że opanowała to tak dobrze. Kiedy szok zmalał ona zachwiała się na nogach i osunęła się ziemię z cichym łoskotem. Podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce. Pomimo że była wampirzycą i nie mogła zachorować bałem się zostawić ją bezwładnie leżącą na ziemi. Wtuliła się we mnie ufnie. Poszliśmy do domu i położyłem ją delikatnie na kanapę. Była wyczerpana iż nawet nie starała się kłócić ani dopytywać o nic. Poszedłem do kuchni po krew. To na pewno doda jej siły a jak nie to przynajmniej wzmocni i pomoże wrócić jej do siebie. Szybko wziąłem woreczek RH+ i wróciłem do salonu. Nadgryzłem folię ochronną przystawiłem woreczek do jej ust. Powoli ciecz spływała jej do gardła. Tak bardzo chciałem zamoczyć w niej usta. Języki pragnienia lizały moje gardło przy każdej kropli która opuściła ten cholerny woreczek. Ale to nie była moja kolej ani czas na jedzenie. Jeszcze nie.  Nasze karmienie przerwało pukanie do drzwi. Mocne. Zdecydowane. Pokazałem wilkom jak mają się z nią obchodzić by nie zrobić jej krzywdy oraz by ona nie zraniła ich. Powoli wstałem z podłogi i podeszłem do drzwi. Kiedy je otworzyłem zobaczyłem chłopaka mniej więcej w wieku Róży. Patrzył na mnie z złością w oczach. Od razu mnie to rozbawiło. Nie wiem dlaczego. Dla zachowania pozorów szybko spiąłem się w sobie i przybrałem maskę zaciekawionego domownika.

  • W czym mogę pomóc? - przemówiłem oficjalnie co w tej sytuacji było naprawdę trudno gdy tak bardzo chciało mi się śmiać
  • Jest może Róża?
  • Jest na górze w toalecie.
  • Czy mogę na nią tu zaczekać?
  • Poproszę ją żeby się do ciebie odezwała.
  • Kto to? - usłyszałem za plecami jej melodyjny głos.
  • Nie wiem, nie przedstawił się.
  • Fabian. Mam na imię Fabian.
  • Luca. Jestem bratem Róży. Wejdź.

Kiedy chłopak wszedł obserwowałem go uważnie. Analizowałem każde słowo, każdy est, każdy wdech i uderzenie serca. Nie podobał mi się. Róża przytuliła się do niego a bezgłośnie powiedziała mi że go nie zapraszała i że bardzo za to przeprasza. Kazała również wracać do obrad a ja jej później wszystko przekażę z najdrobniejszymi szczegółami. Kiwnąłem głową. Zgadzałem się z jej tokiem rozumowania. Bo przecież nie wykopie go za drzwi ze słowami “sorry wróć kiedy indziej Róża ma okres”. Lub w ogóle bez jakichkolwiek wyjaśnień. To by postawiło nas na straconej pozycji. Powróciłem do salonu i słuchałem rozmowy o dietach i równocześnie nasłuchiwałem o czym rozmawiają. Nie mogłem pozwolić zranić mojej małej siostrzyczki. Za żadną cenę.