wtorek, 29 września 2015

Ankieta

Witajcie, wiem że czekacie na kolejną część tylko że to jest naprawdę bardzo ważne:) Nie wiem co mam dodawać jako następne liczę na to że pomożecie mi podjąć decyzję. To dla was czytelnicy powstał ten blog i to dla was codziennie staram się wymyślić nową część którą edytuję po 50 razy zanim dodam. Więc proszę, proszę, błagam was oddajcie swój głos w ankiecie. Jeżeli korzystacie z telefonów wchodząc na tego bloga musicie skorzystać z "wersji na telefon" by zobaczyć ankietę i jej odpowiedzi. Przypominam że korzystając z niej możecie oddać głos na maksymalnie 2  tytuły. Historia z największą ilością głosów będzie dodawana na bloga. Jeżeli będzie remis przedłużę ankietę lub zrobię drugą byście mogli wybrać ten który najbardziej wam się podoba. Nie podaję opisów historii żebyście wybrali tej której tytuł uważacie za najciekawszy a to o czym historia dowiecie się wraz z pierwszy rozdziałem. Mam nadzieję że podejmiecie ciekawy wybór :)

Pozdrowienia
Patka

poniedziałek, 28 września 2015

Lekcja Życia cz.40

Tak mi smutno:(. Już prawie jesteśmy u kresu Lekcji Życia... A co za tym idzie nie będziemy dłużej śledzić losów Sabiny i Bartka. Niestety to takie smutne ale prawdziwe. No cóż może w końcu zmuszę się do napisania drugiej części ale jakoś ostatnio nie mam do tego głowy i chęci. Choroba odbiera mi nawet wenę dlatego rozdziały ukazują się tak wolno. Przepraszam za to ale jedyne o czym teraz pamiętam non stop to leki i chusteczki. To smutne ale prawdziwe. No dobra nie przedłużam więcej mam nadzieję że wam się spodoba kolejna część:) Już 40 !!

--------------------------------------------------------------

Żeby to zrobić musiała się wpiąć delikatnie na palce. Po krótkiej chwili oderwała się od niego, wyswobodziła się z objęć i zaczęła iść przed siebie. Bartek stał przez chwilkę nic nie rozumiejąc co się dzieje. Jednak postanowił o to zapytać. Nie chciał jej kontrolować ale nie wiedział czemu tak postąpiła.
-Kochanie. Gdzie się wybierasz?- zapytał przeciągając pierwszy wyraz.
-Do toalety. –odpowiedziała przez ramię.
-Dobrze.
-Zaraz do ciebie wrócę.
-Dobrze skarbie nie spiesz się.
Minęło zaledwie kilka minut, ale dla Bartka były niczym całe wieki bez ukochanej w ramionach. Zobaczył że szła wolniej niż zwykle miała w zwyczaju. Im bliżej była tym więcej niepokojących rzeczy w jej wyglądzie wyłapywał. Zaczerwienione od płaczu oczy, trzęsące się w nerwach ręce. Zmartwiło go to. Po chwili znalazła się w jego ramionach.
-Co się stało? – zapytał łagodnie.
-Moja babcia… - wykrztusiła pomiędzy dławiącymi ją szlochami.
-Skarbie co się stało? Powiedz mi proszę wszystko po kolei. – odpowiedział zdecydowanym głosem
Ale w głębi duszy był równie roztrzęsiony jak ona. Często się zdarzało że jej emocje udzielały się także i jemu. Tak jak w tym momencie.
-Moja babcia miała naprawdę ciężki zawał.
-Spokojnie, pojedziemy zaraz do szpitala i odwiedzisz ją. Wszystko będzie -dobrze.
-Nic nie będzie dobrze. A my nigdzie nie pojedziemy. Bo ona tego zawału nie przeżyła. Nie udało się lekarzom jej uratować. – ostanie słowa były już ledwo słyszalne przez szloch który nią wstrząsał.
-Tak mi przykro. – pocałował ją w czubek głowy.
-Muszę być po szkole jak najszybciej w domu.

-Chodź ze mną.

piątek, 25 września 2015

Ploteczki

Jako że niebawem zbliżamy się do końca historii chciałabym wam przedstawić nowość na tym blogu zarówno jak i na wielu innych. Możecie zrobić Q&A z bohaterami tej opowieści. Pytania do nich możecie przesyłać na email romantycznie-zakochana-blog@wp.pl lub na mojego prywatnego emaila pati98-10-14@wp.pl

Jeżeli chcecie zadać jakiemuś bohaterowi musicie najpierw napisać tak:

Do: Bartek
(Treść pytania)

Jeżeli napiszecie tylko treść pytania bez imienia bohatera do którego piszecie odpowie na nie przypadkowa osoba z mojej historii.

Życzę miłego i słonecznego weekendu
Patusia :)

Lekcja Życia cz.39

Oto kochani kolejna część na którą jak sądzę i mam nadzieję długo i niecierpliwie czekaliście. Ze smutkiem stwierdzam że zbliżamy się do końca kochani. Nie wiem jak wy ale ja się zżyłam z bohaterami tej opowieści jak i z samą opowieścią. Zapraszam do aktywnego komentowania jak wam się podoba oraz co myślicie stanie się jako następne. A teraz zostawiam was w słodkiej nieświadomości:)
------------------------------------------

Bartek przeczuwał co się zaraz stanie. Gdyż widział nadchodzące kłopoty. I chciał uchronić przed tym ukochaną. Oraz nie chcieć wysłuchiwać sztucznych i wymuszonych zwrotów grzecznościowych pod adresem jego i jego aniołka.
-Cześć. - powiedziała jedna z wymalowanych dziewczyn.
-Hej. –powiedziała zdziwiona Sabina. Nie wiedziała czego od niej chcą ale nie lubiła tego typu dziewczyn. Przerażał ją widok takiej ilości makijażu na twarzy.
-Masz niesamowity głos. Może chcesz się do nas dołączyć?
-Dziękuję. Hmm… - pomyślała chwile i powiedziała. – Nie dziękuję zostanę z Bartusiem i całą resztą.
-Dziewczyny nie przyjaźnią się z chłopakami. Taka przyjaźń nie istnieje.
-Ja z Bartkiem nie jesteśmy przyjaciółmi – powiedziała cierpliwie.
-Wiedziałam!
-Przepraszam. Nie chcę być nie miła lecz przerwałaś nam rozmowę. Czy możesz już iść?
-Przepraszam nie chciałam. Jeśli byś czegoś potrzebowała lub nie do końca była pewna po prostu przyjdź i zapytaj. – powiedziała odchodząc już od nich blondynka.
-Dobrze. Będę pamiętać.
Bartek odetchnął z ulgą. Dziewczyny z jego klasy odeszły powoli niezachwycone tym że Sabina się nie przyłączyła. Pewnie teraz będą nachodzić ją dopóki się nie zgodzi dołączyć do ich paczki szkolnych puderniczek. Sabina rzuciła im ostatnie spojrzenie i popatrzyła ponownie na Bartka. Jego mina zdradzała że nie był za pomysłem przyjaźni Sabiny z tamtymi dziewczynami. Ona sama o niej nie myślała. Tak jak one nie wierzyły w przyjaźń damsko- męską ona nie wierzyła w przyjaźń pomiędzy nią samą a grupką tamtych dziewczyn. Ale jedno z czym musiał się z nimi zgodzić to z tym że ona ma naprawdę cudowny głos. Lecz nie to kochał w niej najbardziej. Kochał ją całą bez wyjątku i za wszystko. Dla niego była idealna inni mogli się z tym nie zgadzać ale on wiedział swoje.
- O czym myślisz? – zapytała szeptem wtulając się w jego szeroką i umięśnioną pierś.
- O tym że jesteś najpiękniejsza w tej całej szkole. – opowiedział obejmując ją lekko w talii.
- Ale ty uroczo kłamiesz.
- I o tym że jesteś niezwykle mądra.
- Kłamczuszek. – powiedziała i lekko pocałowała go w czubek nosa.
- I o tym że twój głos jest najpiękniejszym jaki słyszałem w swoim życiu. – powiedział i pocałował ją w czubek głowy.

- Oh... Mój kochany kłamca. – oddała buziaka ale w usta.


Znalezione obrazy dla zapytania korytarz szkolny podczas przerwy



czwartek, 24 września 2015

Informacje

Chcialabym wam przedtawic moj nowy pomysl. Ostatnio jak mi sie nudzilo i konczylam rodzial wpadlam na pomysl zeby sprawdzic na internecie co moge zrobic zeby wam sie moj blog nie nudzil. Bylo tam napisane ze moze zrobic jakas zabawe. Ale o tym pozniej... Do zobaczenia robaczki :)

środa, 23 września 2015

Lekcja Życia cz.38

Życzę miłego czytania. I od razu na wstępie przepraszam że nie dodawałam tak długo żadnej nowej części. Wiecie poszłam teraz do wyższej szkoły i już od początku mam dużo lekcji oraz nauki. Niestety nie mam teraz tak dużo czasu jak wcześniej. Więc przepraszam i zapraszam do czytania. 
----------------------------------------------

-Za twój uśmiech tysiąc kroć ładniejszy i ważniejszy od każdej monety świata. Za dar życia i troskę o najbliższych do samego końca. Jak również za dar, który podarował pan mi i co było owocem pana miłości. Dziękuję za troskę do chwili ostatecznej a nade wszystko dziękuję za ostatnie tchnienie wydane ku czci pana dzieci i żony. Do zobaczenia po drugiej stronie”.
-Piękne skarbie. – powiedziała Anita.
Bartek nie powiedział ani słowa lecz tylko się uśmiechnął. Przytulił ją mocniej do siebie. Tak jakby nikt już nie mógł mu jej zabrać. Dojechali do domu późnym wieczorem. Byli niezwykle wyczerpani podróżą.  Zjedli kolację i położyli się spać. Zadecydowali że bagaże będą musiały zaczekać do następnego dnia. Całą noc śnił jej się pan Mariusz. Był uśmiechnięty i szczęśliwy. Podziękował jej za list i za to że wzięła opiekę nad Bartkiem. Powiedział ze oddał jego syna w ramiona właściwej kobiety więc teraz się już tak bardzo nie martwi. Późnym popołudniem kiedy tylko się przebudziła zobaczyła wpatrzonego w siebie chłopaka. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy. Tak jakby się zastanawiał nad czymś niezwykle ważnym.
-Stało się coś? – zapytała zmartwiona.
-Nie nic tylko… Tylko mówiłaś o moim tacie i o mnie przez sen.
-Naprawdę?
-Tak.
-Przepraszam ale śnił mi się całą noc twój tata. Więc ucięłam sobie z nim krótką pogawędkę.
-To naprawdę zabawne skarbie.
-Czemu?
-Bo mi też.
Wszystkich życia powróciły na stary tor do swoich wcześniejszych przyziemnych spraw. Z tymże wyjątkiem że pana Mariusza nie było już wśród nich. Oraz tym że Sabina przeniosła się do szkoły oraz klasy Bartka. Uczęszczali ze sobą na wszystkie zajęcia. Oboje imponowali sobie nawzajem inteligencją. Po paru dniach mieli razem lekcję muzyki. Nauczycielka zapytała się czy Sabina jako nowa uczennica może zaśpiewać im coś co naprawdę lubi. Sabina nie czuła się stremowana pomimo wielu osób których jeszcze tka dobrze nie znała. Jednakże szybko dokonała swojego szybkiego osądu. Pierwsze takty ulubionej piosenki przyprawił wszystkich o szok na twarzach. Bowiem kiedy zaczęła ona śpiewać jej głos był czysty niczym potok górski. Jej głos przebijał się ponad rozmowy innych. Które natychmiast milkły. Koniec lekcji przyszedł niespodziewanie szybko. Na przerwie podeszły do nich ich koleżanki z klasy. Sabina stała z Bartkiem i jego przyjaciółmi i mówiła jakąś śmieszną historię ze swojego którego życia.

wtorek, 15 września 2015

Lekcja Życia cz.37

Odsunęła się powoli od mównicy i ze łzami wzruszenia zasiadła za fortepianem. Pierwsze takty rozbrzmiały cicho i niepewnie. Jakby się zastanawiała czy na pewno dobrze robi. Lecz melodia przerodziła się w spokojną i piękną. Na myśl Sabiny przyszedł rozkwitający kwiat róży. Melodią ujęła wszystkich serca i wydusiła smutne łzy. Zatrzymała się w pewnym momencie jakby pokazać wszystkim dokąd była skończona. Lecz zaraz podjęła przerwaną melodię. Po pewnym czasie odeszła od fortepianu i powiedziała ostatnie słowa do zebranych osób.
- Spokojna niczym śmierć ale dużo warta dla tych co umieją ją docenić.

Skłoniła się nisko i zeszła z ołtarza. Podeszła do Bartka i przytuliła go mocno. Jednak prosto do jego ucha szeptała słowa przeprosin za miniony tydzień. Nie była pewna siebie i swoich uczuć a chciała też powiedzieć coś by zapamiętano nie nią za przemowę a tatę jej chłopaka za to kim był i co dla nich zrobił. Gdy wszystko się już skończyło zaczęli pakować swoje rzeczy. Do pokoju wszedł Kamil. Podszedł i ścisnął dłoń Bartka patrząc mu prosto w oczy. Niczym prawdziwy przyjaciel. Chłopak poczuł się pocieszony. Akt współczucia przyprawił go o wzruszenie i uśmiech. Nadal nie darzył go sympatią lub zaufaniem lecz teraz był mu wdzięczny. Sabina siedziała przez długi czas i wpatrywała się w kompozycję taty Bartka. Przez otwarte okno wpadł mocniejszy podmuch wiatru wyrywając jej jedną z kartek z rąk. Kiedy schyliła się żeby ją podnieść zobaczyła metalowe pudełko. Wyciągnęła je i zobaczyła dużo kartek z nutami. Była zaciekawiona nowo odkrytym znaleziskiem. Zaczęła czytać powoli nuty. Widok wzruszył nią. Melodia zawarta na papierze rozlegała się cicho pod jej nosem. Po chwili zerwała się i pobiegła szybko do fortepianu. Zaczęła grać nieznane jej dotąd melodie. Wszyscy tam obecni byli zaskoczeni jej nietypowym zachowaniem. Wszyscy otrzymali na to wyjaśnienia po zajrzeniu jej przez ramię. Wiedzieli także czyje to piosenki. Chłopak rozpoznał charakter pisma swojego zmarłego taty. Wszystkich dziwiło że dokonała tego znaleziska akurat teraz. Bartek siedział zasłuchany w melodię. Ta była dla niego. Mimo że upłynęło bardzo mało czasu serce chłopaka zalała tęsknota za tatą, żałował że nie mówił mu tego na co szykował się od dawna. Był pewien że nadarzy się ku temu okazja. Prędzej czy później. Przez parę następnych dni wszystkie rzeczy były dopakowywane. Dzień po tym jechali do domu. Kiedy byli koło cmentarza gdzie w wiecznym snem spoczął pan Mariusz Sabina poprosiła o zatrzymanie samochodu. Szybko pobiegła gdy to nastąpiło do Jego grobu. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło co chce zrobić. Lecz po chwili zobaczyli jak w ręce kurczowo ściska kartkę. Zaraz przy jego grobie zakopała ja i przeżegnała się. Zrozumieli po co to zrobiła. Zostawiła mu wiadomość. Po powrocie do samochodu zapytali się do napisała.


Znalezione obrazy dla zapytania pianino z nutami


-----------------------------------------

Proszę o dużą liczbę komentarzy do tych i poprzednich części bym wiedziała czy ktoś to jeszcze czyta. Pozdrawiam Patka.

Lekcja Życia cz.36

- Skarbie wiem że teraz cierpisz. Lecz może wesprzesz Bartka pomożesz mu w tym co ty już znasz. Posłuchaj może nie znał cię kiedy ty cierpiałaś ale jest teraz. Pomóż mu przez to przejść. Nie zostawiaj go z tym samego.
Skończyła mówić i czekała na reakcję córki lecz taka nie nastąpiła. Zniechęcona milczeniem odeszła od drzwi. Przyszła pora żeby jechać na pogrzeb. Szkoda jednak że Sabiny z nimi nie będzie Kiedy tylko upewniła się że nikogo nie ma w domu zebrała wszystko i również wyszła. Kolega pomógł dowieść ją do kościoła na czas. Nie chciała by ktoś poznał jej dokładnie opracowany plan pożegnania wujka Mariusza. Człowieka dzięki któremu zaznała tyle szczęścia w tak krótkim czasie.
- Teraz ktoś chciałby powiedzieć kilka słów o zmarłym by ukoić nasze zranione dusze?
Słowa księdza odbiły się echem od ścian skromnego wiejskiego kościółka. Na te słowa na ołtarz zaczęła się wspinać smukła postać odziana w czerń. Bartek od razu dojrzał w niej Sabinę. Dziewczyna odchrząknęła znacząco wzięła głęboki wdech daleko w płuca i przemówiła spokojnie. Wiedziała co ma mówić i wiedziała że da radę. Nie czuła tremy. Patrzyła prosto na spokojną twarz jednej z kilku osób na której jej zależało. To dodało jej odwagi której teraz tak bardzo potrzebowała.
- Był przy nas całe swoje życie. Brał w nim czynny udział. Kiedy ktoś z nas go potrzebował, zawsze wyciągnął pomocną dłoń. Przy tym zaś obdarzał nas miłością i dobrocią. Ponad dwa i pół tygodnia temu poznałam pana Mariusza. Lubiłam go i kochałam niczym mojego własnego członka rodziny. Jak drugiego tatę pomimo że mojego los odebrał mi za wcześnie. Podczas pobytu u niego w domu znalazłam pewną rzecz. Chcę wam ją teraz zaprezentować jeśli pozwolicie.
Podniosła kartki z nutami pokazując rzecz o której sekundy wcześniej wspominała. Każdy wstrzymał oddech na widok kompozycji. Ostatniej kompozycji. Nawet Bartek był zdziwiony tym widokiem. Nie wiedział że tata jeszcze komponował. Wiedział za to że Sabina pomagała mu z jedną z jego melodii. Był jej za to wdzięczny. Ostatnia rzecz którą stworzył w ostatnich chwilach swojego życia była w drobnych dłoniach Sabiny. I wiedział że są to odpowiednie dłonie by zachowały ostatni dowód pamięci po jego ojcu.

- Kompozycja była dokończona do połowy lecz już wtedy brzmiała niesamowicie. Zapytałam więc czy mogę ją z jego pomocą niego skończyć. Jego uśmiech i radość w oczach dały mi nieme przyzwolenie. A na potwierdzenie usłyszałam „oczywiście aniołku”. Zaczęłam więc mozolnie nad nią pracować. Przebijałam się przez nuty i takty. Dodawałam jej uroku, upiększałam. Oczywiście pan Mariusz wtrącał swoje uwagi i przemyślenia w niektórych momentach. Zgadzałam się z nim i dostosowywałam się do owych uwag. W ten wieczór zanim na powrót zasiadłam do kontynuowania mojej pracy zawołał mnie i powiedział „ zaopiekuj się nim aniele”, przyrzekłam mu na moją duszę że dopóki będzie mnie chciał na pewno będę to robić. Lecz nie rozumiałam dlaczego prosi o to akurat teraz. Brzmiało to troszkę jak pożegnanie ale nikt nie był gotowy by go pożegnać. A na pewno ja nie byłam. Po ostatnich taktach kompozycji i moim tryumfalnym uśmiechu pobiegłam do niego by przekazać mu jakże dobrą nowinę. Lecz on był już gdzie indziej. W drodze do miejsca bez bólu, łez, cierpienia. Na pewno mój tata wyszedł mu naprzeciw. Jednak zasmucił mnie fakt że musiał odejść akurat teraz. Nie rozumiałam czego poprosił o coś tka dużego właśnie mnie. O opiekę nad jego jedynym synem. Zrozumiałam to dopiero kilka dni po jego śmierci. Przeszłam przez to samo. I pomogę mu zrobić to samo. Zagram teraz coś co pan Mariusz chciał dać, prezent od serca. Ostatni w jego życiu. Gdyż kiedy tylko skończyłam ostatni takt on wydał ostanie tchnienie ku lepszemu. 


----------------------------------------------

Kolejna część już 36 :) !!! Tak niewiele do końca mam nadzieję że wam się podoba i proszę o liczne komentarze z waszymi opiniami na ten temat. 

Lekcja Życia cz.35

Podziwiała go że nie poddaje się chorobie tak łatwo. Walczył o każdy dzień by móc nacieszyć się obecnością rodziny. Jednak nie miał więcej niż 40 lat. To smutne. Dlaczego to było takie nie sprawiedliwe? Dlaczego Bóg musiał zabierać zawsze tych dobrych ludzi tak wcześnie i w tak okrutny sposób. Zobaczyła jego ręce kurczowo trzymające ramienia syna. Gardło ścisnęło się Sabinie ze wzruszenia a łzy napłynęły do oczu. Zamrugała kilka razy by odgonić łzy i nie pozwolić żadnej z nich na zdradzenie jej stanu emocjonalnego. Nie w tym momencie. Nie czas na jej łzy tylko na łzy Bartka. Ona przez ostatni czas wylała ich stanowczo za dużo. Mimo że nie znała zbyt dobrze taty swojego chłopaka podeszła do nich powoli i uśmiechnęła się promiennie.
- Sabinko… Co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony Bartek. Jednak gdzieś w głębi duszy ucieszył się że to przyjechała. Tylko po co?
- Przyjechałam ci pomóc. Wesprzeć. Wiem jak to jest. – powiedziała zawstydzona zwieszając głowę. Tak dobrze było go zobaczyć po tak długim czasie.
- Dziękuję kochanie. Tato to jest moja dziewczyna, Sabina. Skarbie to mój tata. Mariusz.
- Miło mi pana poznać. – uśmiechnęła się ujmująco i wyciągnęła rękę w stronę pana Mariusza. Ten jednak ujął delikatnie jej dłoń i złożył na niej lekki, niewinny pocałunek. Sabina oblała się rumieńcem który patrząc w jej oczy wyglądał zjawiskowo.
Bartek pomimo rozdzierającego jego serce smutku i bólu na myśl o stracie taty. Osoby którą kocha i miał niedługo stracić uśmiechnął się promiennie widząc tą scenę. Był pewien bólu który teraz nadejdzie chciał zatrzymać na jakiś czas wroga swojego taty. Czas. Niewiele im go zostało. Cieszyli się każdą spędzoną razem chwilą. A ich nadzieją, która dodawała im życia było to że pan Mariusz wyzdrowieje i nie osieroci swojego syna i córki. Sabina była podporą dla każdego. Swojego brata, rodziców Bartka, jego siostry, swojej mamy a największą dla samego Bartka. Jego uczucia grały dla niej teraz główne skrzypce w symfonii jej życia. Jednak on sam musiał sobie z tym poradzić. Życie ludzkie jest bardzo kruche. Trzeba na nie uważać. Po pewnym czasie każdy stracił ochotę do wszelakich żartów. Wieczory wypełniała im gra Sabiny i szczere długie rozmowy. Dziękowali Bogu za każdy wspólnie spędzony dzień. A każdy kolejny witali nową porcją strachu i zmartwienia. Czuli się w swoim towarzystwie niczym wielka rodzina. Nudząc się dotychczasowymi piosenkami Sabina zdecydowała się zajrzeć w dzieła taty chłopaka. Pośród wielu piosenek i nut znalazła kompozycję której on sam nie dokończył. Codziennie dopisywała do niej nowe nuty tworząc z niej piękną piosenkę. Po nieco ponad tygodniu ciężkiej pracy nad kompozycją pod czujnym uchem pana Mariusza. Późnym wieczorem kiedy wszyscy domownicy byli pogrążeni w głębokim śnie za wyjątkiem Sabiny i Mariusza. Oderwała się z tryumfalnym uśmiechem od pianina i poszła przysiąść obok pana Mariusza. Rozpierała ją radość a wiadomość którą chciała się podzielić powinna przynieść uśmiech również na zmęczoną twarz jej nowego członka rodziny. Już miała mówić o dokończonej kompozycji gry poczuła że coś jest nie tak. Nie widziała jak klatka piersiowa się porusza. Zachowała spokój by nie siać paniki wśród osób które kocha. Sprawdziła puls ale nie wyczuła go. Ciało nadal było ciepłe pomimo chłodnego wieczoru. Sabina wpadła w histerię budząc tym wszystkich. Po chwili wszyscy zjawili się wokół niej i starali się ją uspokoić. Jednak im bardziej to robili tym gorzej zaczynała płakać. Szok ogarnął ich zaspane umysły. Ona trzymała się ze wszystkich najlepiej lecz teraz znosi to najgorzej. Nie umieli sobie tego wytłumaczyć. Od razu wykonali telefon do odpowiednich osób. Musieli zabrać stąd ciało. Przyjechali i zabrali tatę Bartka w miejsce gdzie wieczny spoczynek miał być już dla niego przygotowany. Cały tydzień Sabina nie wychylała nosa za drzwi swojego tymczasowego pokoju. Były one zamknięte na klucz. Sam klucz zaś znajdował się w zamku. Rodzina przynosiła jej jedzenie i picie do pokoju. Lecz ona jadła tak niewiele, zdawało się jakby z talerza nie znikało nic. Przyszedł dzień pogrzebu. Anita zapukała do drzwi. Jednak odpowiedziała jej cisza. Tak było zawsze. Nie zdarzyło się nawet raz od tygodnia by odpowiedziała choćby monosylabą.

Znalezione obrazy dla zapytania zamknięta trumna
------------------

Mam nadzieję że spodobał wam się nowy rozdział. Przepraszam za tak długą nieobecność i zapraszam do czytania kolejnych części. Jednak uprzedzam że musicie sobie przygotować chusteczki. One w kolejnych częściach będą waszą nieodłączną rzeczą. 

Informacje

Hejka wszystkim pisze wlasnie ze szkolnego komputera. No wiec chcialam was poinformowac ze teraz w Lekcji Zycia zrobi sie troszke dramatycznie wiec bardzo prosilabym o przygotowanie sobie chusteczek. Bedzie duzo smutnych momentow. tak wiec chcialabym zebyscie sie nie zalamywali. A nawet zadac wam 'prace domowa'. Sa to odpowiedzi na pytania:

  • Czy Sabina i Bartek dadza rade przejsc razem przez wszystko?
  • Czy kochaja sie tak bardzo ze postanowia ze soba byc do konca?
  • Czy Bartek pomoze Sabinie pogodzic sie z niektorymi rzeczami?
  • Czy Sabina rowniez pomoze Bartkowi zrozumiec kilka rzeczy?
  • Jak zapowiada sie ich najblizsza przyszlosc?


No wiec odpowiedzi na te pytania mozna dodawac w komentarzach pod tym postem, na mojego emaila : pati98-10-14@wp.pl lub na mojego gmaila: nadolnapaulina68@gamil.com 

Chcialam tez przeprosic za tak dluga nieobecnosc ale jak sami rozumiecie przygotowania do szkoly, szkola, nowe znajomosci na lata i duzo obowiazkow domowych. Bardzo za wami moje czytelniczki tesknilam przez te wszystkie dni i mam nadzieje ze wybaczycie mi to. Kolejne 3 czesci pojawia sie dzisiaj kolo poznego popoludnia / wieczor. Nastepne 3 jutro okolo tej samej pory jak dzis, jak rowniez przez reszte tygodnia bede dodawac po 3 czesci. Chcialabym w koncu skonczyc Lekcje Zycia i zaczac kolejna historie. Mam nadzieje ze juz czekacie na nie z niecierpliwoscia.

Najszczersze przeprosiny oraz pozdrowienia
Pati