--------------------------------------------------------------
Żeby
to zrobić musiała się wpiąć delikatnie na palce. Po krótkiej chwili oderwała
się od niego, wyswobodziła się z objęć i zaczęła iść przed siebie. Bartek stał
przez chwilkę nic nie rozumiejąc co się dzieje. Jednak postanowił o to zapytać.
Nie chciał jej kontrolować ale nie wiedział czemu tak postąpiła.
-Kochanie. Gdzie się wybierasz?- zapytał
przeciągając pierwszy wyraz.
-Do toalety. –odpowiedziała przez ramię.
-Dobrze.
-Zaraz do ciebie wrócę.
-Dobrze skarbie nie spiesz się.
Minęło
zaledwie kilka minut, ale dla Bartka były niczym całe wieki bez ukochanej w
ramionach. Zobaczył że szła wolniej niż zwykle miała w zwyczaju. Im bliżej była
tym więcej niepokojących rzeczy w jej wyglądzie wyłapywał. Zaczerwienione od
płaczu oczy, trzęsące się w nerwach ręce. Zmartwiło go to. Po chwili znalazła
się w jego ramionach.
-Co się stało? – zapytał łagodnie.
-Moja babcia… - wykrztusiła pomiędzy dławiącymi ją
szlochami.
-Skarbie co się stało? Powiedz mi proszę wszystko
po kolei. – odpowiedział zdecydowanym głosem
Ale w głębi duszy był równie roztrzęsiony jak ona.
Często się zdarzało że jej emocje udzielały się także i jemu. Tak jak w tym
momencie.
-Moja babcia miała naprawdę ciężki zawał.
-Spokojnie, pojedziemy zaraz do szpitala i
odwiedzisz ją. Wszystko będzie -dobrze.
-Nic nie będzie dobrze. A my nigdzie nie
pojedziemy. Bo ona tego zawału nie przeżyła. Nie udało się lekarzom jej
uratować. – ostanie słowa były już ledwo słyszalne przez szloch który nią
wstrząsał.
-Tak mi przykro. – pocałował ją w czubek głowy.
-Muszę być po szkole jak najszybciej w domu.
-Chodź ze mną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz