poniedziałek, 28 września 2015

Lekcja Życia cz.40

Tak mi smutno:(. Już prawie jesteśmy u kresu Lekcji Życia... A co za tym idzie nie będziemy dłużej śledzić losów Sabiny i Bartka. Niestety to takie smutne ale prawdziwe. No cóż może w końcu zmuszę się do napisania drugiej części ale jakoś ostatnio nie mam do tego głowy i chęci. Choroba odbiera mi nawet wenę dlatego rozdziały ukazują się tak wolno. Przepraszam za to ale jedyne o czym teraz pamiętam non stop to leki i chusteczki. To smutne ale prawdziwe. No dobra nie przedłużam więcej mam nadzieję że wam się spodoba kolejna część:) Już 40 !!

--------------------------------------------------------------

Żeby to zrobić musiała się wpiąć delikatnie na palce. Po krótkiej chwili oderwała się od niego, wyswobodziła się z objęć i zaczęła iść przed siebie. Bartek stał przez chwilkę nic nie rozumiejąc co się dzieje. Jednak postanowił o to zapytać. Nie chciał jej kontrolować ale nie wiedział czemu tak postąpiła.
-Kochanie. Gdzie się wybierasz?- zapytał przeciągając pierwszy wyraz.
-Do toalety. –odpowiedziała przez ramię.
-Dobrze.
-Zaraz do ciebie wrócę.
-Dobrze skarbie nie spiesz się.
Minęło zaledwie kilka minut, ale dla Bartka były niczym całe wieki bez ukochanej w ramionach. Zobaczył że szła wolniej niż zwykle miała w zwyczaju. Im bliżej była tym więcej niepokojących rzeczy w jej wyglądzie wyłapywał. Zaczerwienione od płaczu oczy, trzęsące się w nerwach ręce. Zmartwiło go to. Po chwili znalazła się w jego ramionach.
-Co się stało? – zapytał łagodnie.
-Moja babcia… - wykrztusiła pomiędzy dławiącymi ją szlochami.
-Skarbie co się stało? Powiedz mi proszę wszystko po kolei. – odpowiedział zdecydowanym głosem
Ale w głębi duszy był równie roztrzęsiony jak ona. Często się zdarzało że jej emocje udzielały się także i jemu. Tak jak w tym momencie.
-Moja babcia miała naprawdę ciężki zawał.
-Spokojnie, pojedziemy zaraz do szpitala i odwiedzisz ją. Wszystko będzie -dobrze.
-Nic nie będzie dobrze. A my nigdzie nie pojedziemy. Bo ona tego zawału nie przeżyła. Nie udało się lekarzom jej uratować. – ostanie słowa były już ledwo słyszalne przez szloch który nią wstrząsał.
-Tak mi przykro. – pocałował ją w czubek głowy.
-Muszę być po szkole jak najszybciej w domu.

-Chodź ze mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz