Oczami Fabiana:
Ta szkoła nie oszczędzi mi niczego. Dopiero co opuściłem gabinet dyrektora, który wezwał mnie do siebie by opowiedzieć mi o dziewczynie która ma zacząć naukę u nas w collegu jutro. Mam dużo problemów gdyż jestem kapitanem składu piłki nożnej która jest chlubą i dumą naszej szkoły która zresztą reprezentujemy. W dodatku wybrano mnie był pełnił funkcję przewodniczącego szkoły co również pochłania masę czasu.
Weszłem do szatni jako ostatni, spóźniony i zobaczyłem moich przyjaciół przebierających się na trening. Czasem chciałem uciec od wszystkich obowiązków ale nie wiedziałem gdzie i jak. Dlatego trwałem wiernie w tym co zgotował mi los, pomimo że są mi odbierane resztki czasu i wolności. Kidy ściągałem bluzę usłyszałem ciekawą rozmowę więc postanowiłem jej się uważnej przysłuchiwać.
- Mój kolega napisał mi że jest piękna. Oraz że ma niespotykany kolor oczu.
- Jakie?
- Malachitowe.
- O kim mowa? - zapytałem w międzyczasie zdejmując bluzkę.
- O tej nowej. Tej co ma jutro dojść do szkoły. Jak jej było? - zapytał Max.
- Róża - odpowiedziałem bez zastanowienia.
- Skąd wiesz? - odpowiedzieli wszyscy patrząc na mnie zaskoczeni.
- Będę jej opiekunem. Jakbym nie miał większych zmartwień. - westchnąłem.
- O stary zazdrościmy ci. To chyba najładniejsza laska o jakiej w życiu słyszałem. Podobno jest tak piękna że jak chłopaki widzieli ją na korytarzach to ciasno im było. A ona jak to kobieta z zasadami nawet na jednego nie zwróciła uwagi.
- Dobra. Koniec rozmowy, przebierać się panienki - rzuciłem przez ramię wziąłem wodę i wyszedłem.
Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Może bezpodstawnie z góry założyłem że będzie strasznie? No cóż zobaczę jaka jest i dopiero wtedy będę oceniał a jak na razie trening.