środa, 28 września 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - 9.3 - Instynkt

A więc moje kochane misie dodaję kolejny rodział mam nadzieję że się wam spodoba, przy okazji chciałabym nadmienić jedną rzecz teraz rozdziały spróbuję wstawiać przynajmniej raz w tygodniu w środy lub czwartki. To zależy od tego ile będę mieć pracy i nauki. Bez zbędnego przedłużania życzę miłego czytania (jaki rym xd).

-----------------------------------------------

Oczami Róży:
Zwymyślałam się w myślach od najgorszych.  Jak mogłam się zachować tak nieodpowiedzialnie. Teraz pewnie będzie przeze mnie chory. No super lepiej być nie mogło. Weszliśmy powoli do domu. Od razu swoim szybkim tempem rozebrałam go z mokrych ubrań i ubrałam w suche, zawiązałam ręcznik na głowie i zaniosłam do łóżka opatulając go ciepłym kocem. Był zdziwiony ale przynajmniej tyle mogłam dla niego zrobić. Powiedziałam do mojej rodziny i przyjaciół żeby mieli na niego oko a ja wrócę ponownie za kilka godzin. Wyszłam z domu musiałam sprawdzić czy okolica jest bezpieczna. Po drodze spotkałam Luce.

  • Dlaczego go tutaj ze sobą zabrałeś?
  • On cie kocha Róża.
  • Nie, nie kocha. A nawet jakby to wcześniej byłam w stanie go uratować przed śmiercią lub zmianą. Teraz już nie.
  • Musimy mu to powiedzieć zasługuje na to.
  • Wiem że zasługuje. Ja tylko nie chciałam go w to mieszać tak jak wmieszano w to nas.
  • Wiem. Ale może w końcu odnajdziesz spokój, miłość i zrozumienie.

Przytuliłam się do brata i wdychałam jego zapach. Uspokoiłam swoje rozchwiane obecnością Fabiana emocje. Czas decyzji przyszedł teraz a ja wiem jaką podejmę. Może nie będzie to najłatwiejsza dla mnie decyzja ale na pewno nie pociągnie to za sobą żadnych trupów w postaci mnie i mojej oraz Fabiana i jego rodziny.


  • Wiem co muszę zrobić. Zrobię to dla bezpieczeństwa nas wszystkich.
  • Zuch dziewczyna. - posłał mi swój zadziorny uśmieszek co przyprawiło mnie o dobry humor i salwę śmiechu.



Znalezione obrazy dla zapytania rozwidlenie dróg w ciemnym lesie

wtorek, 20 września 2016

Wieczna Miłość potępionych dusz - cz.9.2 - Instynkt

Przepraszam wiem że zawaliłam ale nie miałam jak dodawać nowych części ponieważ ostanio mam naprawdę wielkiego pecha. Najpierw zepsuł mi się laptop, później zachorowałam nie miałam siły nic dodać a na koniec zwaliła mi się masa pracy. Tak więc jeszcze raz przepraszam i zapraszam do dalszego czytania.

-----------------------------------------------

Oczami Fabiana:

Wbiegliśmy na polanę. Brat mojej ukochanej powiedział mi że ona tam na pewno jest. Czuje jej obecność na tej właśnie polanie. Szybko zszedłem Luce z pleców i zdębiałem niezdolny do wypowiedzenia nawet jednego słowa. Róża stała pośrodku polany koło martwego kota. Byłem więcej niż pewien że powodem jego zgonu był brak krwi w ciele. Jej oczy lustrowały nas uważnie. Czekając na choćby najmniejszy ruch w jej stronę. Wzrok był wygłodniały lecz również ostry i skoncentrowany. Usta rozchylone ukazując końcówki prostych białych zębów. Dwie stróżki brunatnej cieczy znaczyły dróżkę  z kącików ust i z brody malutki brunatne kryształki rozbijały się o ziemię. Była przyczajona, gotowa do ataku, gotowa do ucieczki w razie potrzeby w każdej chwili. Kiedy mrugnęłam zobaczyłam że cofnęła się znacząco do tyłu. Obawiała się tego co mogliśmy jej zrobić. Poprawka co Luca mógł jej zrobić.

  • Róża. - odezwałem się miękko przerywając panującą między nami ciszę.
Byłem z siebie dumny że głos mi się nie załamał przy wypowiadaniu jej imienia. Usłyszałem cichy warkot wydobywający się z jej gardła. Zszokowało mnie to. Nie byłem zdolny by się ruszyć. Luca zasłonił mnie swoim ciałem ogradzając od swojej dalej przyczajonej siostry. Ona oderwała od nas wzrok i spojrzała do góry. Luca wyciągnął coś z tylnej kieszeni i jej rzucił. Byłem tym zdziwiony gdyż nie zauważyłem że brał coś ze sobą zanim opuściliśmy dom. Zdążyłem rozpoznać długie rękawiczki aż do łokci. Takie jakie kiedyś damy nosiły dla ozdoby i ochrony rąk. Zaczęła do nas podchodzić. Bardzo powoli, badając sytuację. Wyciągnąłem chusteczkę i jej ją podałem. Uśmiechnęła się i wzięła chusteczkę ucierała nią powoli usta, brodę i dekolt z krwi.

  • Lepiej ci? - zapytał przezornie Luca.

Róża pokiwała twierdząco głową. Chciałem usłyszeć jej melodyjny głos. Jednak się tego nie doczekałem. Jeszcze. Po chwili zamilkła. Nasłuchiwała. Zamyśliła się. Pociągnęła powoli nosem i otworzyła usta. Jakby badając smak powietrza. Zaraz je zamknęła ale dalej toczyła batalię. W końcu chyba coś postanowiła.


  • Kogo jeszcze tu sprowadziliście? - zapytała zachrypniętym głosem. Jakby nie mówiła od bardzo dawna. Co prawdopodobnie było prawdą.
  • Rodzice i klan Felixa są w domu. My jesteśmy tu sami. Dlaczego pytasz? - odpowiedział Luca.
  • Ktoś tu biegnie. Wampiry. 3. - powiedziała szeptem. Jakby upewniając się w tych słowach.
  • Bierz Fabiana na plecy i biegnij. - powiedział Luca szybko i przemieścił się bliżej siostry.
  • Dobrze. - Odpowiedziała bratu i spojrzała na mnie ze smutkiem.
  • Dlaczego akurat Róża? - zapytałem nie pewnie.
  • Ona jest szybsza i zwinniejsza. Szybciej ucieknie przed nadchodzącą pogonią. Nawet z balastem ma więce szanse ode mnie. Bez obrazy. - nie obraziłem się bo niby z jakiego powodu. On mówi prawdę. W tej chwili byłem tylko balastem.
  • Nie no spokojnie nic się nie stało. - jego słowa naprawdę mnie nie zraniły.


Powoli wsiadłem ukochanej na plecy. Ona się nawet nie ugięła pod moim ciężarem. Zdjęła rękawiczki i ruszyła. Biegła bardzo szybko. Dużo szybciej niż Luca. Z pewną dozą wdzięku, równowagi i taneczności. Zdjęła rękawiczki i machnęła ręką. Za nami wyrosły wysokie krzaki pokryte kolcami. Po chwili zaczęła się wielka ulewa. Moje ubrania szybko przemokły od padającej z nieba ulewy. Wbiegliśmy do rzeczki, która na chwilę obecną zamieniła się w potok i biegliśmy nią jakiś czas. Straciłem orientację w terenie ale ufałem Róży i wiedziałem że doprowadzi nas bezpiecznie do domu. Biegła tak dość długo nie wiedziałem że tak daleko się zapuściliśmy w poszukiwaniu jej ale w końcu między drzewami zamajaczała sylwetka domu. Po chwili byliśmy na ganku. Ulewa dalej przybierała na sile. Mi było to już wszystko jedno. I tak byłem przemoknięty do suchej nitki.


Znalezione obrazy dla zapytania długie rękawiczki do łokcia czarne

środa, 14 września 2016

Nowy Post

Kochani nowy post powinien ukazać się na blogu jutro koło południa. Wiem że teraz żadko coś dodaję ale to przez przygotowania do szkoły, szkołę i dużo nauki. Wiecie robię teraz cięższy kurs i spędzam większość czasu z nosem w książkach żeby się nauczyć i nie mieć problemów. Tak więc przepraszam i do jutra.

Aha zapomniałabym... teraz był taki wielki szał na "Avengers" Marvela więc w szkole między zajęciami zaczęłam pisać nową historię z nim związaną, Część informacji nie będzie miała pokrycia z rzeczywistością lub filmem i temu podobnymi ale to w końcu mój maleńki umysł szaleńca (jakbyście posłuchali moich myśli to byście mi przyznali rację). Tak więc więcej detali podam jak już skończę obecne opowiadanie.

Pozdrowienia
Patusia