2 tygodnie później.
Oczami Fabiana:
Niestety takie wolne zawsze za szybko się kończy. Po powrocie do szkoły od razu poskładałem wszystkie projekty do odpowiednich ludzi. Na treningu trener pochwalił nas że pomimo tych 2 tygodni nie straciliśmy formy i nie musimy nadrabiać tego. Kiedy powiedziałem że Róża dbała żebyśmy w formie zabawy i tak ćwiczyli był pod wrażeniem i chciał poznać moją dziewczynę. Zgodziłem się i napisałem Róży żeby przyszła dzisiaj po szkole na salę gimnastyczną to wrócimy razem bo i tak musiałem porozmawiać z nią i jej rodzicami. Zgodziła się. Po lekcjach trener zaproponował jej posadę jego zastępcy. Nie wierzyłem w to ale to że ona się zgodzi było dla mnie jeszcze większym szokiem. Na treningu dawała nam w kość bardziej niż trener z czego On był bardzo dumny.
Chłopaki nie mieli siły ale stwierdzili że to bardzo dobrze że ktoś nas jeszcze ostrzej przyciska do treningów i że tym kimś jest zaufana osoba. Kiedy wyszliśmy Róża stała i czekała na mnie. Chłopaki pożegnali się z moją dziewczyną i poszli do swoich samochodów. Jako że przyjechałem do szkoły z Mateuszem nie musiałem martwić się o swój samochód. Powiedziałem mu o tym że muszę porozmawiać z Różą, zrozumiał i życzył mi powodzenia.
W samochodzie między nami panowała niesamowita cisza. Widać że denerwowała się z powodu mojej rozmowy z jej rodzicami. Chyba podejrzewała już co chcę powiedzieć. A raczej ogłosić. Podobno Róży i chłopaków rodzina oraz wataha już na nas czeka.
Po dojechaniu do domu, wysiedliśmy z samochodu i powolnym krokiem weszliśmy do domu. Róża stanęła z grobową miną na środku salonu.
W sekundę panowała wesoła atmosfera wszyscy przywitali ją i gratulowali. Po chwili cały harmider ucichł wszyscy zajęli miejsca nawet Róża i spojrzeli na mnie z wyczekiwaniem.
Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową na to że się zgadza. Po chwili wampirzym tempem się podniosła i podeszła do mnie by mnie przytulić. Wiedziałem że to dla niej trudne ale jestem gotowy by być z nią tak długo jak tylko będzie mnie chciała.
Od progu usłyszeliśmy ciche chrząknięcie. Spojrzeliśmy w tamtą stronę i zauwarzyłem mojego przyjaciela patrzącego się na Różę z mordem w oczach. To nie wróżyło nic dobrego.
Chcesz odebrać mi przyjaciela? - zapytał stłumionym głosem.
Stary to nie ta…
Nie do ciebie mówię. Tylko do niej. - przerwał mi z nikłym uśmiechem.
Nie chcę odebrać ci przyjaciela tylko go uratować uwierz mi że teraz nie jest bezpieczny a mówiąc o tym ty również.
Kim jesteś?
Wampirem.
A tak na serio?
Patrzyłem zdezorientowany jak Róża podchodzi do mojego przyjaciela i otwiera usta. Stanęła do nas bokiem więc ja również zobaczyłem dlaczego mój przyjaciel pobladł. W jej ustach były długie wampirze kły.
Mateusz cofnął się krok w tył. Róża spojrzała najpierw na niego a później na mnie smutnym wzrokiem. Nie wiedziała co ma robić. Była zagubiona.
Czego chcesz od mojego przyjaciela? Krwi? Mogę oddać ci swoją ale jego zostaw. Moi rodzice i tak zginęli w sobotę przed naszym przyjazdem, nie mam rodzeństwa a moje wujostwo się mną nie interesuje. Więc co mi więcej przyszło zrobić?
Chcesz zostać jednym z nas? Adoptujemy cię, damy ci dom, miłość. Może to nie będzie takie samo jak twoich rodziców ale przynajmniej nie będziesz musiał mieszkać w domu dziecka. - powiedział Kasjan spokojnym głosem.
Naprawdę mógłby pan dla mnie zrobić?
Pewnie. Róża nie jest naszym biologicznym dzieckiem. Jest najmłodszym dzieckiem mojego przyjaciela. Luca był podrzutkiem. Sam podjął decyzje. Ty też możesz twój przyjaciel już się zdecydował.
Ja również chciałbym zostać z wami. Jak rodzina.
Popatrzyłem na Różę i zobaczyłem jak na czymś się skupia. Zaraz wszystkie wampiry zrobiły to samo. Wiedziałem co się dzieje. Ostateczne potwierdzenie dostałem kiedy Róża spojrzała się na mnie ze smutkiem i rozpaczą. To już dziś.