50 lat później od momentu przemiany.
Oczami Fabiana:
50 lat temu dostałem od Róży życie wieczne tak samo jak Mateusz. Dzisiaj stoję na pogrzebie swojej mamy. Zmarła w wieku 92 lat. Ostatnich 22 nie pamiętała. Nawet mnie. Mój brat umarł 10 lat temu zostawiając swoje troje dzieci. Moja siostra jest dalej w domu starców. Odwiedza ją jej dwie córki i syn. Z jednej strony żałuję że opuściłem swoją rodzinę. Ale z drugiej cieszę się że stało się tak a nie inaczej. Przez to poznałem miłość swojego życia. Po słowach księdza: Idźcie w pokoju Chrystusa”, razem z Różą złożyliśmy kwiaty na grobie i zaczęliśmy opuszczać cmentarz. Moja siostra zobaczyła mnie i pokazała na migi o chwilę rozmowy. Spełniłem jej prośbę.
- Cześć siostra.
- Hej braciszku. Jak zawsze młody.
- Tak… Przykro mi z powodu mamy. Ty po moim odejściu byłaś z nią bliżej niż ze mną.
- Dziękuję. Masz rację. Przez ostatnie 20 lat pytała się czy już wróciłeś i czy ją odwiedzisz a przez ostatnie 2 płakała że jej dziecko umarło.
- Odwiedzałem ją. Codziennie przez ostatnie 21 lat ale mnie nie pamiętała. Myślała że jestem którymś z waszych dzieci.
- Róża, mam prośbę.
- Tak? - opowiedziała moja narzeczona.
- Czy mogłabyś pilnować mojego brata żeby mu się nic nie stało?
- Oczywiście. Spełnię twoją prośbę.
- Dziękuję.
Pożegnałem się z moją siostrą bardzo wylewnie i wyszedłem z cmentarza. Bardzo za nią tęsknię ale każda moja minuta w jej towarzystwie przybliża ją do śmierci. Jej śmierci. Obiecałem jej że niedługo się spotkamy. Tak. Niedługo i na pewno nie będzie to jej pogrzeb.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz