Jak zapowiedziałam tydzień temu oto czas na kolejne: ZAPOWIEDZI!!!!!!!
W nadchodzącym tygodniu będzie wolniej. Będę dodawała tylko opowiadanie bez żadnych ekstra dodatków.
Poniedziałek 6 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.14.
Środa 8 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.15
Piątek 10 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.16
Sobota 11 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.17
Mam nadzieję że terminy będą wam odpowiadać:). Jeśli któryś z terminów nie będzie wam odpowiadać lub będziecie mieli jakieś pomysły by ten blog był lepszy piszcie na gg na numer 33198853.
Pozdrawiam serdecznie
Patka
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
niedziela, 5 lipca 2015
Lekcja Życia cz.13
-Tak i chce się widzieć z jakąś Sabiną.
-Czy mogę do niego zajrzeć?
-Tak. Oczywiście. Właściwie to wygląda jakby
czekał na panią.
-Dziękuję.
Mama
Sabiny weszła do sali szpitalnej. Zobaczyła tam Bartka leżącego na łóżku.
Zakryty był cienką niebieską kołdrą. Patrzył się tępym wzrokiem w sufit. Na dźwięk kroków odwrócił głowę w
stronę Anity. Na jej widok uśmiechnął się delikatnie i poruszył niespokojnie na
łóżku. Czekał chwile wpatrzony w drzwi. Jednak ona nie weszła. Zalała go fala
rozpaczy i rozczarowania. Dlaczego jej nie ma? Już jej na nim nie zależy?
-Gdzie jest Sabina? – zapytał zrozpaczonym,
zachrypniętym głosem.
-Nie powiedziałam jej jeszcze o tym. Chcę ją
lepiej przygotować. Na jakiś czas wyjechała do cioci. Tak będzie lepiej
wszystkim. A przede wszystkim dla niej.
-Szkoda. A wiesz ciociu kiedy wróci? Tęsknię za
nią.
-Za 4 ni. Uwierz mi proszę że ona też była smutna
cały czas wczoraj. Jednak skłamałam jej o pewnej rzeczy.
-Jakiej?
-Skłamałam że zostanie tam na tydzień.
-Wiesz ciociu?
-Co takiego?
-Zmęczony jestem. – jego senny, zachrypnięty głos
przebijał się ledwo ponad brzękiem maszyn medycznych monitorujących jego stan.
-Śpij skarbie. Obiecuję ci że ona tu za niedługo
przyjdzie. – powiedziała szeptem ciocia Anita, głaszcząc go po policzku.
-Dziękuję. – powiedział sennie a jego oczy z ulgą
zamknęły się w błogim śnie.
Przez
4 dni dziewczyna chodziła smutna i przygnębiona. Cały czas sprawdzała telefon
oraz emaila czy nie napisał. Myślała cały czas o nim oraz o tym czego się do
niej nie odzywa. Czy on także o niej myśli? Czy rzeczywiście ją kocha? Co teraz
robi i gdzie jest? Tymczasem on leżał smętny i myślał o swoim aniołku. Po 4
dniach ciocia przyszła do dziewczyny i kazała jej spakować swoje rzeczy.
Siostra mamy Magda powiedziała jej także że jadą do szpitala. Magda
poinformowała ją że na miejscu jest już jej mama. Lecz nie powiedziała nic
więcej o owej wizycie. Przez głowę przeciskało się jej tysiące myśli. Jednak
nie dowiedziała się kto tam był. Trzęsącymi się rękami pakowała swoje ubrania.
Brzuch ścisnął jej się w bolesny węzeł. Następnego dnia pojechały do szpitala.
Szły białym smutnym korytarzem. Śmierć, ból smutek o rozpacz na zawsze wbiły
się w białe sterylne ściany. Mijając po drodze salę po sali. W każdej z nich
był ktoś kto bardzo potrzebował opieki medycznej. Smutni czekający na powrót do
rodzin. Cioci zatrzymała się pod jednym z pokoi. Wzięła głęboki wdech i
odsunęła się w bok żeby ją przepuścić jako pierwszą.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)