Odsunęła
się powoli od mównicy i ze łzami wzruszenia zasiadła za fortepianem. Pierwsze
takty rozbrzmiały cicho i niepewnie. Jakby się zastanawiała czy na pewno dobrze
robi. Lecz melodia przerodziła się w spokojną i piękną. Na myśl Sabiny
przyszedł rozkwitający kwiat róży. Melodią ujęła wszystkich serca i wydusiła
smutne łzy. Zatrzymała się w pewnym momencie jakby pokazać wszystkim dokąd była
skończona. Lecz zaraz podjęła przerwaną melodię. Po pewnym czasie odeszła od
fortepianu i powiedziała ostatnie słowa do zebranych osób.
- Spokojna niczym śmierć ale dużo warta dla tych
co umieją ją docenić.
Skłoniła
się nisko i zeszła z ołtarza. Podeszła do Bartka i przytuliła go mocno. Jednak
prosto do jego ucha szeptała słowa przeprosin za miniony tydzień. Nie była
pewna siebie i swoich uczuć a chciała też powiedzieć coś by zapamiętano nie nią
za przemowę a tatę jej chłopaka za to kim był i co dla nich zrobił. Gdy
wszystko się już skończyło zaczęli pakować swoje rzeczy. Do pokoju wszedł
Kamil. Podszedł i ścisnął dłoń Bartka patrząc mu prosto w oczy. Niczym
prawdziwy przyjaciel. Chłopak poczuł się pocieszony. Akt współczucia przyprawił
go o wzruszenie i uśmiech. Nadal nie darzył go sympatią lub zaufaniem lecz
teraz był mu wdzięczny. Sabina siedziała przez długi czas i wpatrywała się w
kompozycję taty Bartka. Przez otwarte okno wpadł mocniejszy podmuch wiatru wyrywając
jej jedną z kartek z rąk. Kiedy schyliła się żeby ją podnieść zobaczyła
metalowe pudełko. Wyciągnęła je i zobaczyła dużo kartek z nutami. Była
zaciekawiona nowo odkrytym znaleziskiem. Zaczęła czytać powoli nuty. Widok
wzruszył nią. Melodia zawarta na papierze rozlegała się cicho pod jej nosem. Po
chwili zerwała się i pobiegła szybko do fortepianu. Zaczęła grać nieznane jej
dotąd melodie. Wszyscy tam obecni byli zaskoczeni jej nietypowym zachowaniem.
Wszyscy otrzymali na to wyjaśnienia po zajrzeniu jej przez ramię. Wiedzieli
także czyje to piosenki. Chłopak rozpoznał charakter pisma swojego zmarłego
taty. Wszystkich dziwiło że dokonała tego znaleziska akurat teraz. Bartek
siedział zasłuchany w melodię. Ta była dla niego. Mimo że upłynęło bardzo mało
czasu serce chłopaka zalała tęsknota za tatą, żałował że nie mówił mu tego na
co szykował się od dawna. Był pewien że nadarzy się ku temu okazja. Prędzej czy
później. Przez parę następnych dni wszystkie rzeczy były dopakowywane. Dzień po
tym jechali do domu. Kiedy byli koło cmentarza gdzie w wiecznym snem spoczął
pan Mariusz Sabina poprosiła o zatrzymanie samochodu. Szybko pobiegła gdy to
nastąpiło do Jego grobu. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło co chce zrobić.
Lecz po chwili zobaczyli jak w ręce kurczowo ściska kartkę. Zaraz przy jego
grobie zakopała ja i przeżegnała się. Zrozumieli po co to zrobiła. Zostawiła mu
wiadomość. Po powrocie do samochodu zapytali się do napisała.
-----------------------------------------
Proszę o dużą liczbę komentarzy do tych i poprzednich części bym wiedziała czy ktoś to jeszcze czyta. Pozdrawiam Patka.