wtorek, 15 września 2015

Lekcja Życia cz.36

- Skarbie wiem że teraz cierpisz. Lecz może wesprzesz Bartka pomożesz mu w tym co ty już znasz. Posłuchaj może nie znał cię kiedy ty cierpiałaś ale jest teraz. Pomóż mu przez to przejść. Nie zostawiaj go z tym samego.
Skończyła mówić i czekała na reakcję córki lecz taka nie nastąpiła. Zniechęcona milczeniem odeszła od drzwi. Przyszła pora żeby jechać na pogrzeb. Szkoda jednak że Sabiny z nimi nie będzie Kiedy tylko upewniła się że nikogo nie ma w domu zebrała wszystko i również wyszła. Kolega pomógł dowieść ją do kościoła na czas. Nie chciała by ktoś poznał jej dokładnie opracowany plan pożegnania wujka Mariusza. Człowieka dzięki któremu zaznała tyle szczęścia w tak krótkim czasie.
- Teraz ktoś chciałby powiedzieć kilka słów o zmarłym by ukoić nasze zranione dusze?
Słowa księdza odbiły się echem od ścian skromnego wiejskiego kościółka. Na te słowa na ołtarz zaczęła się wspinać smukła postać odziana w czerń. Bartek od razu dojrzał w niej Sabinę. Dziewczyna odchrząknęła znacząco wzięła głęboki wdech daleko w płuca i przemówiła spokojnie. Wiedziała co ma mówić i wiedziała że da radę. Nie czuła tremy. Patrzyła prosto na spokojną twarz jednej z kilku osób na której jej zależało. To dodało jej odwagi której teraz tak bardzo potrzebowała.
- Był przy nas całe swoje życie. Brał w nim czynny udział. Kiedy ktoś z nas go potrzebował, zawsze wyciągnął pomocną dłoń. Przy tym zaś obdarzał nas miłością i dobrocią. Ponad dwa i pół tygodnia temu poznałam pana Mariusza. Lubiłam go i kochałam niczym mojego własnego członka rodziny. Jak drugiego tatę pomimo że mojego los odebrał mi za wcześnie. Podczas pobytu u niego w domu znalazłam pewną rzecz. Chcę wam ją teraz zaprezentować jeśli pozwolicie.
Podniosła kartki z nutami pokazując rzecz o której sekundy wcześniej wspominała. Każdy wstrzymał oddech na widok kompozycji. Ostatniej kompozycji. Nawet Bartek był zdziwiony tym widokiem. Nie wiedział że tata jeszcze komponował. Wiedział za to że Sabina pomagała mu z jedną z jego melodii. Był jej za to wdzięczny. Ostatnia rzecz którą stworzył w ostatnich chwilach swojego życia była w drobnych dłoniach Sabiny. I wiedział że są to odpowiednie dłonie by zachowały ostatni dowód pamięci po jego ojcu.

- Kompozycja była dokończona do połowy lecz już wtedy brzmiała niesamowicie. Zapytałam więc czy mogę ją z jego pomocą niego skończyć. Jego uśmiech i radość w oczach dały mi nieme przyzwolenie. A na potwierdzenie usłyszałam „oczywiście aniołku”. Zaczęłam więc mozolnie nad nią pracować. Przebijałam się przez nuty i takty. Dodawałam jej uroku, upiększałam. Oczywiście pan Mariusz wtrącał swoje uwagi i przemyślenia w niektórych momentach. Zgadzałam się z nim i dostosowywałam się do owych uwag. W ten wieczór zanim na powrót zasiadłam do kontynuowania mojej pracy zawołał mnie i powiedział „ zaopiekuj się nim aniele”, przyrzekłam mu na moją duszę że dopóki będzie mnie chciał na pewno będę to robić. Lecz nie rozumiałam dlaczego prosi o to akurat teraz. Brzmiało to troszkę jak pożegnanie ale nikt nie był gotowy by go pożegnać. A na pewno ja nie byłam. Po ostatnich taktach kompozycji i moim tryumfalnym uśmiechu pobiegłam do niego by przekazać mu jakże dobrą nowinę. Lecz on był już gdzie indziej. W drodze do miejsca bez bólu, łez, cierpienia. Na pewno mój tata wyszedł mu naprzeciw. Jednak zasmucił mnie fakt że musiał odejść akurat teraz. Nie rozumiałam czego poprosił o coś tka dużego właśnie mnie. O opiekę nad jego jedynym synem. Zrozumiałam to dopiero kilka dni po jego śmierci. Przeszłam przez to samo. I pomogę mu zrobić to samo. Zagram teraz coś co pan Mariusz chciał dać, prezent od serca. Ostatni w jego życiu. Gdyż kiedy tylko skończyłam ostatni takt on wydał ostanie tchnienie ku lepszemu. 


----------------------------------------------

Kolejna część już 36 :) !!! Tak niewiele do końca mam nadzieję że wam się podoba i proszę o liczne komentarze z waszymi opiniami na ten temat. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz