poniedziałek, 25 stycznia 2016

Przykro mi...

Przykro mi to pisać ale jestem zmuszona na jakiś czas zawiesić bloga. Powodem jest brak komentarzy pod rozdziałami. Kiedy nikt nie komentuje nie wiem czy mam dodawać daną historię która aktualnie jest dodawana czy nie, nie wiem co moi czytelnicy chcą przeczytać "usłyszeć" od postaci. 

Nie wiem nic a to dlatego że nikt mnie ani nie motywuje do pisania jak również nikt mi nie daje komentarzy typu "chciałabym zobaczyć..." , "A ciekawe czy..." , "Wiesz byłoby fajnie gdyby...". 

Więc przykro mi z tego powodu i przepraszam jeszcze raz. Oczywiście będę zaglądać tutaj i zmieniać troszkę wygląd i takie tam w blogu ale też chciałam was poinformować o mojej decyzji. Na moment obecny nie wiem jeszcze dokładnie na jak długo zawieszam bloga ale jak tylko będę już bardziej zmotywowana do pisania pojawię się z nowym rozdziałem. 

Do mam nadzieję szybkiego usłyszenia pszczółki. 
Pozdrawiam Patusia.

sobota, 16 stycznia 2016

Wieczna Miłość Potępionych dusz - Nowa szkoła, nowi przyjaciele cz.3.1

Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale przez lekcje i inne pierdoły nie miałam czasu nic napisać i teraz też ledwo zdążyłam coś dodać. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do dalszego czytania.

Pozdrawiam
Patusia

-----------------------------------------------------------------------

Oczami Fabiana:


Przyglądała mi się z zaskoczeniem i wdzięcznością kiedy usłyszała moje zapewnienie. Muszę przyznać że była naprawdę piękna. Ale koniec tego. W końcu cały dzień z nią spędzę.
  • No dobrze my już wyjdziemy bo zaraz lekcja się zacznie.
  • Do widzenia dzieci.
  • Do widzenia pani Elżbieto. - odpowiedzieliśmy zgodnie a następnie opuściliśmy recepcje.
Powoli kierowaliśmy się w stronę klasy. Wszystkie dziewczyny odprowadzały ją nienawistnym spojrzeniem. Nie dziwię jej się.
  • Jesteś jakąś gwiazdą w tej szkole? Jakimś superbohaterem czy kimś?
Jej pytanie wyrwało mnie z zamyślenia a kiedy dotarł do mnie sens jej pytania wybuchnąłem głośnym śmiechem. po moich policzkach popłynęły łzy ze śmiechu. Ona chyba speszyła się moją reakcją bo spuściła głowę. Pohamowałem się, otarłem łzy i dalej chichocząc odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
  • Jestem kapitanem drużyny piłkarskiej w tej szkole.
  • To by wyjaśniało. -mruknęła po nosem.
  • To by wyjaśniało co?
  • Dlaczego te dziewczyny tak bardzo mnie nienawidzą. - westchnęła.
  • I tak zaraz si rozejdzie plotka że jestem tylko twoim opiekunem więc ci odpuszczą. - spojrzałem na nią a ona uśmiechnęła się.
Poczułem jak ktoś na mnie wpada i ląduje na ziemi. Zdezorientowany zwaliłem z siebie cielsko które mnie przygniatało. Zobaczyłem że to te ciołki od mnie ze składu. Zacząłem się śmiać. Popatrzyłem na Różę i zobaczyłem jak królowa szkolnych plastików ją szarpie. a reszta stoi wokół i się  z zaciekawieniem patrzy na zaistniałą sytuację. Podeszłam do nich i pociągnąłem za ramie Monikę królową tapeciar. Ta jak tylko mnie zobaczyła przytuliła się do mnie. Wkurzyła mnie. Odsunąłem ja od siebie zobaczyła na nią z obrzydzeniem.
  • Nie przytulaj się do mnie bo mi ubrania tapetą pobrudzisz. - warknąłem.

Pustak spojrzał na mnie zszokowany i zaczęła teatralnie krztusić się powietrzem przyciskając rękę do klatki piersiowej.


Znalezione obrazy dla zapytania para przyjaciół nastolatków

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Wieczna miłość potępionych dusz - Czysta karta cz.2.1

Oczami Róży:
Jestem na miejscu, mój nowy dom. Ciekawe ile tutaj pomieszkamy i czy spotkam kogoś interesującego. Muszę się pospieszyć jutro mam pierwszy dzień szkoły a jeszcze muszę rozpakować rzeczy.


Wniosłam wszytko do domu i z daleka od ciekawskich oczy zaczęłam poruszać się po wampirzemu. To zajmuje dużo mniej czasu. Pewnie tak jak ostatnio “rodzice” przyjadą rano kiedy będę w szkole. Czas szybko leci. Kiedy spojrzałam na zegarek była 5:30 poszłam pod prysznic by wziąć szybką kąpiel i wyglądać świeżo. Stojąc pod strugami zimnej wody, która spływała po moim ciele czułam się lepiej. To zawsze mnie relaksowało tym razem też się udało. Wróciłam do pokoju owinięta ręcznikiem. Szybko przebrałam się w czarne rurki i bluzkę z lekkim dekoltem i krótkim rękawem. Postanowiłam założyć do tego skórzaną kurtkę. Lekkim make-up’em podkreśliłam swoją nietypową urodę. Ciekawa jestem kim jest mój opiekun. Słyszałam że jest przystojny i dobrze się uczy. Może doprowadzę tą znajomość do przyjaźni? Spakowałam butelkę z drugim śniadaniem do torby i kilka innych drobiazgów. Musiałam się pospieszyć bo pewnie ktoś będzie na mnie czekać. Podróż do szkoły minęła mi zaskakująco szybko. Zaparkowałam blisko wejścia do szkoły. Cholera jak ja w tak wielkim budynku znajdę tą przeklętą recepcję? Poczułam że ktoś za mną staje. Odwróciłam się i zobaczyłam 2 przystojnych chłopaków. Pierwszy był wyższy, dobrze zbudowany szatyn o piwnych oczach, kształtnie wykrojone różane usta rozciągnięte w lekkim uśmiechu, ukazujące śnieżnobiały prosty zgryz. Drugi był niższy, jasny blondyn, jego budowa była równie muskularna co pierwszego, zielone przenikliwe oczy lustrowały moją sylwetkę a na blado malinowych ustach błąkał się delikatny uśmiech. Zęmby miał śnieżnobiałe i proste jak malutkie perełki. Wiatr zawiał i wraz z nim poczułam słodki zapach wymieszany z drogą wodą po goleniu. Poczułam jak moje mięśnie się napinają. Nie uszło to uwadze mężczyzn stojących prze mną. Stali tam bowiem moi pobratymcy. Postanowiłam udawać że o tym nie wiem.
* Cześć ty pewnie jesteś ta nowa. Zgadza się? - powiedział głębokim głosem szatyn.
* Oczywiście. W rzeczy samej. - odpowiedziałam z uśmiechem.
* Skąd przyjechałaś? - zapytał blondyn.
* Z Los Angeles
* Masz dziwny akcent. Skąd pochodzisz?
* Z Francji. Ale przez pracę rodziców podróżuję po całym świecie.
* To bardzo ciekawie.
Wtedy wiatr zawiał ale tym razem na moje nieszczęście w ich stronę. Kiedy wyczuli mój zapach ich oczy pociemniały. Z piersi starszego wyrwało się ciche warknięcie. Nie wiem dlaczego ale poczułam się zagubiona i przestraszona. Ta cała sytuacja mnie przerastała.

Wieczna miłość potępionych dusz cz.2.2

Przepraszam wiem że dawno nie było żadnego rozdziału ale święta później nowy rok a teraz szkoła. I non stop tylko sprzątanie , gotowanie i zmywanie i tak w kółko za to nienawidzę świąt. Chciałabym wam życzyć udanego roku 2016 i oby był lepszy niż poprzedni. Nie przedłużam więcej życzę miłego czytania i aktywnego komentowania.


------------------------------------


* Odejdź stąd. Do póki jeszcze może. - warknął młodszy.
* Nie karmię się ludźmi jeśli o to ci chodzi.
* A czym?
* Zwierzętami lub krwią syntetyczną którą dostaję od taty w krytycznych sytuacjach. 
* Trzymamy cię za słowo.
* Mam pytanie.
* Zamieniamy się w słuch.
* Skoro jesteśmy tak podobni to może byśmy trzymali się razem?
* Popieram ten pomysł.
* Ja również go popieram. - odezwał się milczący do tej pory starszy z braci.
* Czy moglibyście zaprowadzić mnie do recepcji?
* Jasne. Po co tam idziesz?
* Mój opiekun tam będzie, dostanę również plan i resztę rzeczy, których potrzebuje. 
* Chodźmy więc.
Szliśmy powoli w głąb szkoły. Po kilku minutach doszliśmy do długiego biurka przy którym siedziała starsza pani przyprószona siwizną. Miała miłą, łagodną twarz, duże brązowe oczy ukryte za małymi szkłami w prawkach w mahoniowym kolorze. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się promiennie. Kobieta również odpowiedziała mi uśmiechem.
* W czym ci mogę pomóc skarbie?
* Dzień dobry. Jestem tu nowa to mój pierwszy dzień. Miałam się  pani stawić po klucz do szafki, plan lekcji, książki i opiekuna.
* A tak. Róża?
* Tak proszę pani. 
Kobieta wstała i podeszła do szarej szafki otworzyła jedną z szuflad i wyciągnęła z niej stosik książek przewiązanych tasiemką oraz kopertą z moim imieniem na górze. Podeszła do mnie i podała mi je. Następnie otworzyła szufladę tym razem niebieską i wyciągnęła z niej dwa klucze na srebrnym kółeczku. Podała mi je z uśmiechem. 
* Dziękuję. 
* Nie ma za co skarbie. Koperta na górze to twój nowy plan lekcji. Twój opiekun już powinien tutaj być. 
Jak na zawołanie do recepcji wbiegł chłopak w moim wieku. Blond włosy były roztrzepane przez wiatr a długa grzywka opadała mu na niebieskie jak letnie niebo oczy. Miał atletyczną sylwetkę i małe ale piękne, pełne, malinowe usta. Na twarzy malowało się zdenerwowanie. 
* Dzień dobry pani Elu. - wysapał starając się uspokoić oddech.
* Dzień dobry Fabianku. To jest Róża, twoja podopieczna. Mam nadzieję że się nią dobrze zajmiesz.
* Obiecuję że jak najlepiej. 
Jego obietnica podniosła mnie a duchu. Naprawdę nie chciałam pytać obcych ludzi o pomoc w dotarciu do klasy.

Znalezione obrazy dla zapytania zaskoczona dziewczyna