Przepraszam wiem że dawno nie było żadnego rozdziału ale święta później nowy rok a teraz szkoła. I non stop tylko sprzątanie , gotowanie i zmywanie i tak w kółko za to nienawidzę świąt. Chciałabym wam życzyć udanego roku 2016 i oby był lepszy niż poprzedni. Nie przedłużam więcej życzę miłego czytania i aktywnego komentowania.
------------------------------------
* Odejdź stąd. Do póki jeszcze może. - warknął młodszy.
* Nie karmię się ludźmi jeśli o to ci chodzi.
* A czym?
* Zwierzętami lub krwią syntetyczną którą dostaję od taty w krytycznych sytuacjach.
* Trzymamy cię za słowo.
* Mam pytanie.
* Zamieniamy się w słuch.
* Skoro jesteśmy tak podobni to może byśmy trzymali się razem?
* Popieram ten pomysł.
* Ja również go popieram. - odezwał się milczący do tej pory starszy z braci.
* Czy moglibyście zaprowadzić mnie do recepcji?
* Jasne. Po co tam idziesz?
* Mój opiekun tam będzie, dostanę również plan i resztę rzeczy, których potrzebuje.
* Chodźmy więc.
Szliśmy powoli w głąb szkoły. Po kilku minutach doszliśmy do długiego biurka przy którym siedziała starsza pani przyprószona siwizną. Miała miłą, łagodną twarz, duże brązowe oczy ukryte za małymi szkłami w prawkach w mahoniowym kolorze. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się promiennie. Kobieta również odpowiedziała mi uśmiechem.
* W czym ci mogę pomóc skarbie?
* Dzień dobry. Jestem tu nowa to mój pierwszy dzień. Miałam się pani stawić po klucz do szafki, plan lekcji, książki i opiekuna.
* A tak. Róża?
* Tak proszę pani.
Kobieta wstała i podeszła do szarej szafki otworzyła jedną z szuflad i wyciągnęła z niej stosik książek przewiązanych tasiemką oraz kopertą z moim imieniem na górze. Podeszła do mnie i podała mi je. Następnie otworzyła szufladę tym razem niebieską i wyciągnęła z niej dwa klucze na srebrnym kółeczku. Podała mi je z uśmiechem.
* Dziękuję.
* Nie ma za co skarbie. Koperta na górze to twój nowy plan lekcji. Twój opiekun już powinien tutaj być.
Jak na zawołanie do recepcji wbiegł chłopak w moim wieku. Blond włosy były roztrzepane przez wiatr a długa grzywka opadała mu na niebieskie jak letnie niebo oczy. Miał atletyczną sylwetkę i małe ale piękne, pełne, malinowe usta. Na twarzy malowało się zdenerwowanie.
* Dzień dobry pani Elu. - wysapał starając się uspokoić oddech.
* Dzień dobry Fabianku. To jest Róża, twoja podopieczna. Mam nadzieję że się nią dobrze zajmiesz.
* Obiecuję że jak najlepiej.
Jego obietnica podniosła mnie a duchu. Naprawdę nie chciałam pytać obcych ludzi o pomoc w dotarciu do klasy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz