wtorek, 13 grudnia 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - cz.14.1 - Ostateczna decyzja

2 tygodnie później.
Oczami Fabiana:

Niestety takie wolne zawsze za szybko się kończy. Po powrocie do szkoły od razu poskładałem wszystkie projekty do odpowiednich ludzi. Na treningu trener pochwalił nas że pomimo tych 2 tygodni nie straciliśmy formy i nie musimy nadrabiać tego. Kiedy powiedziałem że Róża dbała żebyśmy w formie zabawy i tak ćwiczyli był pod wrażeniem i chciał poznać moją dziewczynę. Zgodziłem się i napisałem Róży żeby przyszła dzisiaj po szkole na salę gimnastyczną to wrócimy razem bo i tak musiałem porozmawiać z nią i jej rodzicami. Zgodziła się. Po lekcjach trener zaproponował jej posadę jego zastępcy. Nie wierzyłem w to ale to że ona się zgodzi było dla mnie jeszcze większym szokiem. Na treningu dawała nam w kość bardziej niż trener z czego On był bardzo dumny.

Chłopaki nie mieli siły ale stwierdzili że to bardzo dobrze że ktoś nas jeszcze ostrzej przyciska do treningów i że tym kimś jest zaufana osoba. Kiedy wyszliśmy Róża stała i czekała na mnie. Chłopaki pożegnali się z moją dziewczyną i poszli do swoich samochodów. Jako że przyjechałem do szkoły z Mateuszem nie musiałem martwić się o swój samochód. Powiedziałem mu o tym że muszę porozmawiać z Różą, zrozumiał i życzył mi powodzenia.

W samochodzie między nami panowała niesamowita cisza. Widać że denerwowała się z powodu mojej rozmowy z jej rodzicami. Chyba podejrzewała już co chcę powiedzieć. A raczej ogłosić. Podobno Róży i chłopaków rodzina oraz wataha już na nas czeka.

Po dojechaniu do domu, wysiedliśmy z samochodu i powolnym krokiem weszliśmy do domu. Róża stanęła z grobową miną na środku salonu.
  • Zostałam zastępcą trenera naszej szkolnej reprezentacji. -powiedziała to wesołym tonem.
W sekundę panowała wesoła atmosfera wszyscy przywitali ją i gratulowali. Po chwili cały harmider ucichł wszyscy zajęli miejsca nawet Róża i spojrzeli na mnie z wyczekiwaniem.
  • A więc daliście mi czas do namysłu. Moja odpowiedź na pytanie “Czy chciałbyś zostać wampirem?” to:... Tak. Usiadłem w domu i zobaczyłem jaka różnica jest między zauroczeniem a prawdziwą miłością. Różnic jest niewiele ale one pomogły zrozumieć mi że ja nie jestem zauroczony Różą. Ja kocham ją naprawdę. I jeżeli jakaś miłość ma przetrwać wiecznie to tylko moja do niej. Bo to co do niej czuję nie jest udawane. Róża kochanie kocham cię i chcę stać się częścią twojego świata.

Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową na to że się zgadza. Po chwili wampirzym tempem się podniosła i podeszła do mnie by mnie przytulić. Wiedziałem że to dla niej trudne ale jestem gotowy by być z nią tak długo jak tylko będzie mnie chciała.

  • Teraz trzeba będzie tylko przygotować na to twoją rodzinę. Ale nie martw się będę z tobą i będę cię wspierać.
  • Dobrze.
Od progu usłyszeliśmy ciche chrząknięcie. Spojrzeliśmy w tamtą stronę i zauwarzyłem mojego przyjaciela patrzącego się na Różę z mordem w oczach. To nie wróżyło nic dobrego.

  • Chcesz odebrać mi przyjaciela? - zapytał stłumionym głosem.
  • Stary to nie ta…
  • Nie do ciebie mówię. Tylko do niej. - przerwał mi z nikłym uśmiechem.
  • Nie chcę odebrać ci przyjaciela tylko go uratować uwierz mi że teraz nie jest bezpieczny a mówiąc o tym ty również.
  • Kim jesteś?
  • Wampirem.
  • A tak na serio?
Patrzyłem zdezorientowany jak Róża podchodzi do mojego przyjaciela i otwiera usta. Stanęła do nas bokiem więc ja również zobaczyłem dlaczego mój przyjaciel pobladł. W jej ustach były długie wampirze kły.



Mateusz cofnął się krok w tył. Róża spojrzała najpierw na niego a później na mnie smutnym wzrokiem. Nie wiedziała co ma robić. Była zagubiona.

  • Czego chcesz od mojego przyjaciela? Krwi? Mogę oddać ci swoją ale jego zostaw. Moi rodzice i tak zginęli w sobotę przed naszym przyjazdem, nie mam rodzeństwa a moje wujostwo się mną nie interesuje. Więc co mi więcej przyszło zrobić?
  • Chcesz zostać jednym z nas? Adoptujemy cię, damy ci dom, miłość. Może to nie będzie takie samo jak twoich rodziców ale przynajmniej nie będziesz musiał mieszkać w domu dziecka. - powiedział Kasjan spokojnym głosem.
  • Naprawdę mógłby pan dla mnie zrobić?
  • Pewnie. Róża nie jest naszym biologicznym dzieckiem. Jest najmłodszym dzieckiem mojego przyjaciela. Luca był podrzutkiem. Sam podjął decyzje. Ty też możesz twój przyjaciel już się zdecydował.
  • Ja również chciałbym zostać z wami. Jak rodzina.

Popatrzyłem na Różę i zobaczyłem jak na czymś się skupia. Zaraz wszystkie wampiry zrobiły to samo. Wiedziałem co się dzieje. Ostateczne potwierdzenie dostałem kiedy Róża spojrzała się na mnie ze smutkiem i rozpaczą. To już dziś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz