środa, 23 września 2015

Lekcja Życia cz.38

Życzę miłego czytania. I od razu na wstępie przepraszam że nie dodawałam tak długo żadnej nowej części. Wiecie poszłam teraz do wyższej szkoły i już od początku mam dużo lekcji oraz nauki. Niestety nie mam teraz tak dużo czasu jak wcześniej. Więc przepraszam i zapraszam do czytania. 
----------------------------------------------

-Za twój uśmiech tysiąc kroć ładniejszy i ważniejszy od każdej monety świata. Za dar życia i troskę o najbliższych do samego końca. Jak również za dar, który podarował pan mi i co było owocem pana miłości. Dziękuję za troskę do chwili ostatecznej a nade wszystko dziękuję za ostatnie tchnienie wydane ku czci pana dzieci i żony. Do zobaczenia po drugiej stronie”.
-Piękne skarbie. – powiedziała Anita.
Bartek nie powiedział ani słowa lecz tylko się uśmiechnął. Przytulił ją mocniej do siebie. Tak jakby nikt już nie mógł mu jej zabrać. Dojechali do domu późnym wieczorem. Byli niezwykle wyczerpani podróżą.  Zjedli kolację i położyli się spać. Zadecydowali że bagaże będą musiały zaczekać do następnego dnia. Całą noc śnił jej się pan Mariusz. Był uśmiechnięty i szczęśliwy. Podziękował jej za list i za to że wzięła opiekę nad Bartkiem. Powiedział ze oddał jego syna w ramiona właściwej kobiety więc teraz się już tak bardzo nie martwi. Późnym popołudniem kiedy tylko się przebudziła zobaczyła wpatrzonego w siebie chłopaka. Miał nieprzenikniony wyraz twarzy. Tak jakby się zastanawiał nad czymś niezwykle ważnym.
-Stało się coś? – zapytała zmartwiona.
-Nie nic tylko… Tylko mówiłaś o moim tacie i o mnie przez sen.
-Naprawdę?
-Tak.
-Przepraszam ale śnił mi się całą noc twój tata. Więc ucięłam sobie z nim krótką pogawędkę.
-To naprawdę zabawne skarbie.
-Czemu?
-Bo mi też.
Wszystkich życia powróciły na stary tor do swoich wcześniejszych przyziemnych spraw. Z tymże wyjątkiem że pana Mariusza nie było już wśród nich. Oraz tym że Sabina przeniosła się do szkoły oraz klasy Bartka. Uczęszczali ze sobą na wszystkie zajęcia. Oboje imponowali sobie nawzajem inteligencją. Po paru dniach mieli razem lekcję muzyki. Nauczycielka zapytała się czy Sabina jako nowa uczennica może zaśpiewać im coś co naprawdę lubi. Sabina nie czuła się stremowana pomimo wielu osób których jeszcze tka dobrze nie znała. Jednakże szybko dokonała swojego szybkiego osądu. Pierwsze takty ulubionej piosenki przyprawił wszystkich o szok na twarzach. Bowiem kiedy zaczęła ona śpiewać jej głos był czysty niczym potok górski. Jej głos przebijał się ponad rozmowy innych. Które natychmiast milkły. Koniec lekcji przyszedł niespodziewanie szybko. Na przerwie podeszły do nich ich koleżanki z klasy. Sabina stała z Bartkiem i jego przyjaciółmi i mówiła jakąś śmieszną historię ze swojego którego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz