Witajcie moi kochani. Wracam do was z nowym opowiadaniem pt. "Wieczna miłość potępionych dusz". Jak zresztą możecie zauważyć w tytule. Mam nadzieję że się wam spodoba i skomentujecie o tym co sądzicie o prologu.
Pozdrawiam
Patusia
------------------------------------------------------------
Człowiek w swoim życiu biegnie w pogoni za wieloma rzeczami takimi jak pieniądze, sława, komfort życia, uroda i takie tam. Po drodze zadając sobie miliony bezsensownych pytań takich jak:
- Do czego zmierzam?
- Czego tak naprawdę chcę?
- Czego potrzebuje?
- Czy jestem szczęśliwy?
- Czy robię właściwie?
Ja na pytanie “do czego zmierzam i czy robię właściwie?” znalazłam odpowiedź. Odpowiedź która nie zachwyciłaby przeciętnego człowieka. Dlaczego? Bo kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy dla mnie też brzmiało to strasznie i niewłaściwie. Jednak nie będąc człowiekiem zmieniają się twoje pytania, ich kolejność, sens o ile w ogóle jakieś znajdziesz.
Mówi się że w momencie w którym przestaje bić twoje serce umiera w tobie wszystko. Jest to zupełną nieprawdą. Zawsze możesz obudzić się jako ty w innym znaczeniu tego słowa. Wraz z ostatnim uderzeniem twojego serca umierają bezpowrotnie niektóre emocje których już więcej nie będziesz musiał pokazywać i wartości którymi kierowałeś się w swoim poprzednim życiu. Jedną z nich jest poczucie winy. Czy ja je posiadam? Odpowiedź cię zaskoczy ale jest w pełni prawdziwa: nie. Stwierdzam to ponieważ żeby przeżyć muszę zabijać. Każda kolejna śmierć pomaga utrzymać mi się przy życiu ale nie obwiniam się o to. Bo po co?
To nie przywróci im życia a bez tego umrę. Taka jest kolej życia. Rodzisz się, żyjesz i umierasz. Dlatego trzeba żyć aby przeżyć i nie żałować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz