Dzisiaj troszke krótko ale postaram się następny rozdział napisać troszkę dłuższy i z większą akcją i takie tam ale nic nie obiecuję. Mam nadzieję że wam się spodoba ale czekam też na wasze komentarze. Komentarze możecie dodawać jako anoimki i nie musicie się podpisywać. Chce po prostu wiedzieć że ktoś czyta moje wypociny.
-----------------------------------------
(Monika)
- Do mnie mówisz? - zapytała dalej w szoku.
- Tak tapeciaro. Idź stąd bo nie mam ochoty patrzeć na osobę, która ma więcej tapety na ryju niż rozumu w głowie. Sponsora idź szukaj a od Róży się odpierdol. Jak dowiem się że choćby na nią krzywo popatrzyłaś to inaczej porozmawiamy.
- Jak śmiesz tak do mnie mówić?!
- Ogłuchłaś od tej tapety? I nie skrzecz tak tylko wypierdalaj nie chcę się na ciebie patrzeć.
- Pożałujesz jeszcze!
- Nie bardziej niż zawiedzeni budowlańcy na twój widok.
Dziewczyna zarzuciła włosami i odeszła szybko od naszego zbiorowiska. Spojrzałem na Różę i zobaczyłem że się uśmiecha. Podeszłam do niej. Czułem silną potrzebę znalezienia się koło niej. Silną potrzebę zobaczenia czy z nią wszystko jest dobrze czy tepeciara nic jej nie zrobiła
- Wszystko okay?
- Oh mój Boże… -szepnęła zaaferowana - szkolny przystojniak i kapitan miejscowej drużyny uratował mnie przed ludzkim słoikiem nutelli. To było takie groźne. Zdeformowane lalki barbie chciały mnie uratować przed byciem szarą nic nie znaczącą myszką. Ale ty mój książę uratowałeś mnie przed losem słoika nutelli.- ostatnie słowa mówiła coraz bardziej rozbawiona.
Po chwili zaczęła się śmiać a ja razem z nią. Po chwili podeszli do nas moi koledzy ze składu.
- Co to było z Moniką? - zapytał Mateusz.
- Przyczepiła się do Róży. A właśnie. Róża to są chłopaki ze składu. Mateusz - pokazałem na przyjaciela. - Troy, Krzysztof, Adam, Adrian, Alex, Dustin, Ian, Christoph i Gabriel. - mówiłem po kolei pokazując na wymienianych chłopaków.
- Hej chłopaki. - powiedziała nieśmiało.
Zdziwiło mnie że się nie zarumieniła. Dalej miała blady porcelanowy odcień skóry. Żadnemu z nas nie podała ręki. Bardzo uważnie ich pilnowała. Jakby bała się że nas nimi zabije.
- Idziemy na lekcje? Nie chciałabym się spóźnić już pierwszego dnia.
- No dobrze. Chodźmy.
Zaczęliśmy iść powoli w stronę klasy. A mnie uderzyło pytanie:
“Co ona ukrywa?”
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz