piątek, 3 lipca 2015

Lekcja Życia cz.12

Sabina wyszła z parku zdenerwowana. Dotknęło ją to że Bartek nic nie powiedział o odwiedzinach jednego z członków jego rodziny. Bardzo chciała ją poznać lecz uważała że Bartek powinien ostrzec ją przed spotkaniem z kuzynką. Wtedy nie zareagowała by w podobny sposób i była by wobec niej niezwykle uprzejma. Dotarła do domu po 30 minutach mama czekała na nią na schodach prowadzących do domu. Jej twarz nie była jak zawsze uśmiechnięta lecz odrobinkę przygaszona. Od razu poinformowała ją że musi pojechać do cioci Adeli na tydzień. Zdziwiło ją zdenerwowanie mamy. Zdradziły ją trzęsące się dłonie i rozbiegany wzrok, oraz to jak wyłamywała sobie palce.
-No dobrze. – odpowiedziała w końcu. Bo wiedziała że gdyby wyraziła jakikolwiek sprzeciw i tak nic by tym nie wskórała.
-Przedstawił ci już kuzynkę? – brzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż jak pytanie. Czy każdy z wyjątkiem niej o tym wiedział?
-Tak jednak troszkę jej nie polubiłam. – odpowiedziała w końcu.
-Czemuż to? – odparła zaskoczona kobieta.
-Bo jest taka sztuczna i cały czas chodzi za Bartkiem jak cień!! – wyrzuciła to z siebie i od razu zrobiło jej się lżej na sercu.
-Masz rację chodzi. A teraz idź i się pakuj. Wyjeżdżasz jutro z rana. – odpowiedziała dobitnie rodzicielka.
-Dobrze.
Poszła do swojego pokoju, wyjęła walizkę i zaczęła wyjmować rzeczy z szafy. Tylko te najpotrzebniejsze. Co chwila spoglądała na telefon. Bartek nie przyszedł. Nie zadzwonił. Nie napisał e maila. Nie dawał jakiegokolwiek znaku życia. Pomyślała że to dziwne jak na niego lecz w sumie była na niego zła więc to ostudziło chęć wzięcia telefonu w ręce i zadzwonienia do niego. Martwiła się tym że on tak długo nie daje oznak życia. Normalnie to już dawno by zadzwonił o ile by nie przyszedł tego wszystkiego wyjaśnić. Jednak z uczuciem niepokoju położyła się spać. Dręczyły ją okropne koszmary. Rano obudziła się wykończona, i z większym uczuciem niepokoju że coś się stało. Dopakowała resztę swoich rzeczy i pojechała do cioci. W międzyczasie mama Sabiny szybko ubrała się ciepło i pojechała do szpitala. Wiedziała że źle robi okłamując a raczej nie mówiąc wszystkiego własnej córce. Ale uznała że tak trzeba. Przynajmniej tymczasowo. Po pewnym czasie weszła na oddział Bartka. Po drodze witała się z niedawno zapoznanymi pielęgniarkami.

-Czy już się obudził? – odezwała się do jednej z nich która właśnie wychodziła z Bartka pokoju. 




-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz