Sabina
wyszła z parku zdenerwowana. Dotknęło ją to że Bartek nic nie powiedział o
odwiedzinach jednego z członków jego rodziny. Bardzo chciała ją poznać lecz
uważała że Bartek powinien ostrzec ją przed spotkaniem z kuzynką. Wtedy nie
zareagowała by w podobny sposób i była by wobec niej niezwykle uprzejma.
Dotarła do domu po 30 minutach mama czekała na nią na schodach prowadzących do
domu. Jej twarz nie była jak zawsze uśmiechnięta lecz odrobinkę przygaszona. Od
razu poinformowała ją że musi pojechać do cioci Adeli na tydzień. Zdziwiło ją
zdenerwowanie mamy. Zdradziły ją trzęsące się dłonie i rozbiegany wzrok, oraz
to jak wyłamywała sobie palce.
-No dobrze. – odpowiedziała w końcu. Bo wiedziała
że gdyby wyraziła jakikolwiek sprzeciw i tak nic by tym nie wskórała.
-Przedstawił ci już kuzynkę? – brzmiało to
bardziej jak stwierdzenie niż jak pytanie. Czy każdy z wyjątkiem niej o tym
wiedział?
-Tak jednak troszkę jej nie polubiłam. –
odpowiedziała w końcu.
-Czemuż to? – odparła zaskoczona kobieta.
-Bo jest taka sztuczna i cały czas chodzi za
Bartkiem jak cień!! – wyrzuciła to z siebie i od razu zrobiło jej się lżej na
sercu.
-Masz rację chodzi. A teraz idź i się pakuj.
Wyjeżdżasz jutro z rana. – odpowiedziała dobitnie rodzicielka.
-Dobrze.
Poszła
do swojego pokoju, wyjęła walizkę i zaczęła wyjmować rzeczy z szafy. Tylko te
najpotrzebniejsze. Co chwila spoglądała na telefon. Bartek nie przyszedł. Nie
zadzwonił. Nie napisał e maila. Nie dawał jakiegokolwiek znaku życia. Pomyślała
że to dziwne jak na niego lecz w sumie była na niego zła więc to ostudziło chęć
wzięcia telefonu w ręce i zadzwonienia do niego. Martwiła się tym że on tak
długo nie daje oznak życia. Normalnie to już dawno by zadzwonił o ile by nie
przyszedł tego wszystkiego wyjaśnić. Jednak z uczuciem niepokoju położyła się
spać. Dręczyły ją okropne koszmary. Rano obudziła się wykończona, i z większym
uczuciem niepokoju że coś się stało. Dopakowała resztę swoich rzeczy i
pojechała do cioci. W międzyczasie mama Sabiny szybko ubrała się ciepło i
pojechała do szpitala. Wiedziała że źle robi okłamując a raczej nie mówiąc
wszystkiego własnej córce. Ale uznała że tak trzeba. Przynajmniej tymczasowo.
Po pewnym czasie weszła na oddział Bartka. Po drodze witała się z niedawno
zapoznanymi pielęgniarkami.
-Czy już się obudził? – odezwała się do jednej z
nich która właśnie wychodziła z Bartka pokoju.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz