niedziela, 11 października 2015

Lekcja Życia cz.42

Przepraszam za tak długą nieobecność. Ale teraz rok szkolny i po prostu zalatana jestem od rana do wieczora. Ponadto dochodzą mi jeszcze od przyszłego semestru (który zaczyna się już po świętach) praktyki i się nie wyrabiam :(. Muszę sobie jakoś z tym wszystkim radzić a przez to zaniedbałam bloga. No dobrze nie zajmuję wam dłużej. Miłego czytania :)

-----------------------------------------------------

Drzwi się za nimi powoli zamknęły. Bartek szybkim krokiem skierował się do wyjścia. Kątem oka zauważył że Sabina ledwo za nim nadąża. Zreflektował się dość szybko i zwolnił kroku.
- Dziękuję. – zaśmiała się.
- Nie ma za co kochanie. – powiedział i ucałował dziewczynę w policzek.
Wyszli ze szkoły ramię w ramię idąc trzymali się za ręce. Wyglądało to niezwykle. Tak bardzo się kochali. Sabinę przepełniał smutek i radość jednocześnie. Szczęście gdyż Bartek dał jej już wiele dowodów swojej miłości i wierności. Była pewna że nigdy nie zostawiłby jej w momencie kiedy by potrzebowała go najbardziej. W momencie takim jak ten. Poszli najpierw do domu chłopaka by ten zostawił plecak oraz szybko przebrał się w inne ubrania. Sabina czekała na niego cierpliwie. Siedziała w fotelu i  obracała telefon w palcach. Była zatopiona w swoich myślach. Podszedł do niej powoli i powiedział przymilnie.
- Buziak za twoje myśli.
- Myślę o babci. I o tym co powinnam teraz zrobić.- ucałował ją w kącik ust na co ona się uśmiechnęła.
- Czemu? I co takiego?
- Nie wiem. Muszę pojechać do jej domu.
- Po co?
- Po prostu muszę.
-Powiedz mi po co chcesz tam jechać?
- Nie umiem ci tego wyjaśnić. Po prostu muszę.
- Teraz?
- Tak. Jak najszybciej.
Westchnął zrezygnowany. Nie wygra z nią ona musi tam po prostu pojechać. Cokolwiek miałoby to być. Powoli wyszli z domu i zaczęła iść przed siebie. Zastanawiała się nad sposobem dotarcia do domu staruszki. Musiała tam dotrzeć. Nie miała teraz innego celu tylko ten.
- Sabinko kochanie a może pojedziemy autobusem?
- Dobrze.

Doszli na przystanek i czekali w ciszy na pojazd. Po około minucie nadjechał wyczekiwany autobus. Weszli do środka, zakupili bilety i usiedli. Pomiędzy nimi dalej panowała niezmącona niczym cisza. Sabina dalej błądziła gdzieś myślami. Bartek natomiast słuchał muzyki. Chciał zabić czymś ciszę, która była tak bardzo dla niego denerwująca.

Znalezione obrazy dla zapytania sekretariat szkolny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz