Oczami Fabiana:
Tydzień poza szkołą szybko zleciał. Oczywiście jako najważniejsza osoba w szkole miałem dużo zaległości do nadrobienia. Organizacja koncertu szkolnego, tłumaczenie pierwszoroczniakom jak należy a jak nie wolno postępować na terenie szkoły, treningi i dogadywanie strategii na nadchodzący mecz. Z tego rozpędu zapomniałem o Róży i nadchodzącym niebezpieczeństwie. Wciągnąłem się w wir obowiązków tak bardzo że mało co go obchodziło.
Siedział właśnie nad planami koncertu i zastanawiał się jak ułożyć cały ten plan. Podeszła do niego Róża z tacą pełną jedzenia i przyglądała mu się. Wiedział że martwi się o niego i chciałaby mu jakoś pomóc ale nie chciał zawracać jej tym głowy.
- Stało się coś? - zabrała głos jako pierwsza.
- Nie. Ale przez te kilka dni “wakacji” mam tyle zaległości związanych z koncertem i ogólnie wszystkimi sprawami.
- Jako że to przeze mnie to zobowiązuję się tobie z tym pomóc.
- Nie. Naprawdę nie chcę dokładać ci więcej zmartwień.
- Kochanie koncert szkolny przy moich zmartwieniach to pestka. Poza tym ty będziesz musiał zarwać kilka nocek a ja i tak nie sypiam więc mogę spędzić ten czas bardziej produktywnie.
- Zrobiłabyś to dla mnie?
- Pewnie.
- Ale wiesz że w takim razie musiałabyś spać u mnie?
- Mogę spać nawet kilka dni jeżeli cię to uszczęśliwi.
- Serio? Zrobiłabyś to dla mnie? - miałem dużo dziewczyn które wiedziały o moich obowiązkach i nie paliły się do pomocy a nawet udawały że o niczym nie mają pojęcia. Róża jest inna, wyjątkowa i za to właśnie ją kocham.
- Pewnie. To może nie będziemy mieszkać ani u ciebie ani u mnie ale w takim domku za miastem, który kupiłam żeby mieć gdzie uciekać od rzeczywistości?
- Zgoda to po szkole każdy jedzie do siebie zabiera rzeczy i spotykamy się pod fontanną. Tylko czyim samochodem jedziemy?
- Moim wezmę samochód terenowy Kasjana. Będzie łatwiej tam dojechać niż normalnym samochodem.
- Zgoda. To jesteśmy umówieni. - nachyliłem się i pocałowałem moją dziewczynę w usta. Ucieszyłem się kiedy oddała pocałunek.
- No, no, no. Znikacie z pola widzenia na tydzień a kiedy wracacie całujecie się i w ogóle zachowujecie się jak para. - powiedział Mateusz przeżuwając bułkę i zasiadając obok mnie.
- Stary my jesteśmy parą. A zniknęliśmy bo Róża miała małe problemy rodzinne i jako że jest moją dziewczyną chciałem jej pomóc.
- Za dużo bierzesz sobie na głowę.
- To samo mu mówię ale mnie nie chcę się w ogóle słuchać. - dopowiedziała moja dziewczyna.
- Z Różą wymyśliliśmy wyjazd do jej domku za miastem na całe ferie zaczynające się od przyszłego tygodnia. Ona będzie nadrabiać materiał, którego jeszcze nie miała a ja zajmę się sprawami bieżącymi. W międzyczasie mi pomoże z organizacją niektórych rzeczy.
- Jadę z wami. - powiedział szybko Mateusz.
- Stary nie musisz. - odpowiedziałem
- Gdzie jedziemy? - zapytał Troy dosiadając się.
- Nigdzie. - odparłem z uśmiechem i spojrzałem w stronę rozbawionej Róży. Co ją tak bawi?
- No powiedz misiaczku. - powiedział Dustin żartobliwie mnie przytulając.
- Jedziemy do mnie do domku za miastem na całe 2 tygodnie ferii. Pomogę panu Kapitanowi nadrobić parę spraw i w międzyczasie sama troszkę po nadrabiam. Jak chcecie możecie jechać z nami. Domek jest duży pomieścimy się w nim wszyscy a nawet powiem więcej dla każdego powinien znaleźć się osobny pokój przynajmniej tak mówiło ogłoszenie.
- To w takim razie to nie domek tylko willa.
- Domek w porównaniu z moim domem w którym się urodziłam i w którym spędzam każdy wolny moment.
- A więc postanowione. - powiedziałem.
- Pojadą jeszcze moi koledzy jeśli pozwolicie. - powiedziała nieśmiało Róża.
- Koledzy czyli kto? - zapytał Alex. W sumie to dobre pytanie.
- Nathan i Andrew.
- Zgoda. - powiedziałem razem z chłopakami zgodnie.
- Gdzie i kiedy oraz jak tam się dostaniemy? - Powiedział Ian.
- A więc ja wezmę samochód terenowy mojego taty, pojedzie ze mną Fabian, Mateusz i Troy. Z Nathanem pojedzie Krzysztof, Adam, Adrian i Alex. Z Andrew pojedzie reszta czyli Dustin, Ian, Christoph i Gabriel. Pod fontanną w mieście o 19.00. Minuta spóźnienia i jedziemy bez tej osoby.
- Dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz