poniedziałek, 4 lipca 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - 7.3 - Niewinne spotkanie

Oczami Róży:
Czas na randce mijał mi niespodziewanie szybko. Piłam z Fabianem cole i zajadałam się popcornem. Komentowaliśmy film jak dwie przyjaciółki dobrze się przy tym bawiąc. Kilka razy wychodził do toalety i był zszokowany tym że ja nie muszę. No cóż to zabawne gdyż po takiej ilości przyjętych płynów już dawno powinnam iść skorzystać z toalety.

To było zabawne patrzeć jak on męczy się by nie zmoczyć spodni aż w końcu potrzeba opróżnienia pęcherza wygrywała. Za każdym razem. No cóż nie tym razem skarbie.

  • Róża mam pytanie?
  • Tak? - mój głos był autentycznie zaciekawiony.
  • Co o mnie myślisz? - tym pytaniem mnie zszokował i przypomniał moją popołudniową rozmowę z moją rodziną.
  • Hmmm… Jesteś miły, słodki i uczynny. Jesteś też bardzo troskliwy i szczery. Lubię cię. - odpowiedziałam zgodnie ze swoim sercem.
  • To miło. Ale wiesz chciałem tylko powiedzieć że nie możemy ze sobą być.
  • Skąd ci przyszło to do głowy? - zadałam to pytanie rozczarowana.
  • Widzę jak na mnie patrzysz. Znaczy chłopaki mi powiedzieli.
  • To znaczy jak? - ciekawiło mnie co oni mogli znowu wymyślić.
  • Jak na przekąskę. Coś do schrupania. A ja nie piszę się być obiadem. Różni ludzie mówili mi też że jest w tobie coś dziwnego. - jego głos był niepewny ale mocny w swoim przekonaniu o zostaniu obiadem.
  • I zaprosiłeś mnie tutaj tylko po to żeby mi powiedzieć że jestem dziwna i że cię po prostu lubię. - zapytałam poddenerwowana.
  • To nie tak ja po prostu… - chciał się wytłumaczyć lecz mu przerwałam.
  • Daruj sobie. Myślałam że chociaż ty jesteś inny i oceniasz ludzi zgodnie z własnym sumieniem a nie opinią innych ludzi. Mam cię dość. Dobranoc. - rzuciłam rozczarowana, rozgoryczona, zrozpaczona i zdenerwowana. Nie najlepsza mieszanka emocji.
Odeszłam od niego w kierunku postoju taksówek. On coś jeszcze za mną krzyczał. Chyba przepraszał ale ja nie chciałam go słuchać. Nie teraz kiedy powiedział mi tyle rozczarowujących mnie słów w tak piękny wieczór. W końcu zobaczyłam kontem oka jak biegnie w moja stronę więc ja również zaczęłam biegnąć. Nawet szybciej niż ludzkie tempo tego nakazuje. Wsiadłam do pierwszej lepszej taksówki i kazałam szybko jechać. Dumnie powstrzymywałam smutek w sobie. Nie chciałabym żeby ktoś postronny go widział. Smutek to była moja słabość a słabości się nie pokazuje. Nikomu.
  • Gdzie mam jechać proszę pani? - zapytał miło taksówkarz.
  • Na lotnisko. Proszę. - odpowiedziałam cicho ale na tyle głośno by mnie usłyszał.
  • Które?
  • Którekolwiek. - rzuciłam zmęczonym głosem.
  • Rozumiem.

Siedziałam na tylnym siedzeniu nieciekawie pachnącej taksówki  i myślałam jak mogłam być taką głupią kretynką i się w nim zakochać. Jak moje serce mogło pokochać kogoś tak pustego i podatnego na zdanie innych osób. Taksówkarz zatrzymał się. Uregulowałam należną kwotę i ruszyłam na lotnisko. Zakupiłam bilet do Gujany i sierowałam się do przylegającego centrum handlowego by skompletować walizkę, której nie musiałam zdawać jako że w tamto miejsce nikt nie leciał. Kiedy w końcu to się stało ruszyłam powoli do samolotu. Całą podróż zastanawiałam się jak mógł mi to powiedzieć? Mógł mi powiedzieć po prostu że nie chce się ze mną już przyjaźnić tak blisko ani ze mną być a nie ranić mnie podobnymi słowami. Zasłaniając się opinią innych osób na mój temat. Po kilku godzinach lotu, po odprawie poszłam na postój taksówek i kazałam się zawieść do naszego domku. Po dotarciu do domu zostawiłam wszystkie rzeczy w domu i przebrałam się w ubrania sportowe i pobiegłam w las. “Zerwałam swoją smycz”. Teraz mogłam być tym w kogo zostałam zamieniona. Poddać się pierwotnemu instynktowi nie uważając na to czy kogoś zranię. Tutaj nie musiało obchodzić mnie nic. Tutaj byłam prawdziwie i niezaprzeczalnie wolna.

niedziela, 3 lipca 2016

Konkurs!!!

Konkurs!!!!!!!!!!!!!! 

Chciałabym zrobić konkurs. Wpisać się do konkursu można na email pati98-10-14@wp.pl wszystkie wytyczne powinam wysłać do końca tego tygodnia. Do konkursu można się wpisywać przez 2 tygodnie czyli do 25/07/2016. Przewidywane nagrody. Chciałabym jednak żeby brać udział ze względu na zabawe a nie możliwe do wygrania nagrody. W zgłoszeniu chciałabym aby podać:

Imię i nazwisko
emial 

To 2 najważniejsze rzeczy. W wytycznych które zostaną nadesłane podam dokładnie o co chodzi i na jaki adres email można odsyłać swoje ospowiedzi. W ciągu tygodnia powinnam mieć czas aby je sprawdzić i wspólnie z moim pomocnikiem (hehe) ocenik kto zajął pierwsze, drugie lub trzecie miejsce. Za pozostałe miejsca też będą nagordy lecz już mniej okazałe (takie bardziej nagrody pocieszenia). 

Znalezione obrazy dla zapytania konkurs

Plan

Poniedziałek 11/07/2016
A więc moim planem jest zrobienie Q&A z bohaterami Wiecznej miłości potępionych dusz. Pytania mogą być nadsyłane na email: romantycznie-zakochana-blog@wp.pl. Zadawanie pytań zamykam w piątek żebym mogła wszystko przygotować.

Wtorek 12/0/2016
Moim planem na ten dzień jest zrobienie Q&A z autorką bloga (czyli mną :D) gdyż dawno niczego takiego nie robiłam.


Informacja

A więc chciałabym was przeprosić za tak długą nieobecność na blogu. Według moich założeń nowy rozdział powinien zostać dodany jutro koło południa. Wiem że chcielibyście dowiedzieć się co się stanie z Różą i Fabianem. 

piątek, 17 czerwca 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz cz.7.2 - Niewinne spotkanie

Przepraszam że tak dawno nic nie dodawałam ale miałam teraz egzaminy końcowe, dużo nauki i lekcji. Jeszcze raz przepraszam i już nie przedłużając zapraszam do czytania.

--------------------------------------------------

Oczami Luci:

Róża weszła wesoła do domu obładowana książkami. Jak zawsze. Czasem myślę że ona to utrzymywanie pozorów bierze aż nazbyt dosłownie. Pomogłem jej zanieść je do pokoju. Pomoże jest wampirem i wiem że dla niej one nie ważą nic mam odruch pomocy jej przy noszeniu ciężkich zdaniem ludzi rzeczy. Po drodze dowiedziałem się że ten dzieciak Fabian zaprosił Różę na randkę do kina. Coś się we mnie zagotowało kiedy to usłyszałem. Miałem go ochotę zabić i wypić jego krew do ostatniej kropelki. Teraz już rozumiem emocje starszego brata który obserwuje siostrę z chłopakiem za rogu i aż się w nim gotuje. Amerykańskie filmy czasem mają racje. Ale żałuje że teraz i to akurat w takiej sytuacji. Poczułem jak ktoś mnie szarpie za rękaw. Popatrzyłem w dół i zobaczyłem zmartwione oczy Róży. Dreszcz strachu i niepewności przeszedł przez mój kręgosłup. Przestraszyłem się że coś się jej stało albo ktoś zrobił jej coś złego. Położyliśmy się na łóżku i przytuliłem ją do siebie. Tak jak tylko straszy brat może przytulić swoją młodszą siostrzyczkę. Próbuję zastąpić jej braci od kiedy te przeklęte kundle zabiły całą jej rodzinę.
  • Co się stało skarbie? - zapytałem niepewnie. W duchu pogratulowałem sobie że głos mi się nie załamał nawet na chwilkę.
  • Mam pytanie. - odpowiedziała mi cicho.
  • Tak?
  • Czy my możemy zakochać się w człowieku?
  • Możemy. Ale jeśli jest to prawdziwa miłość to nigdy jej nie zapomnisz. Zawsze będziesz pamiętać tylko tą jedną osobę. Jej zapach, smak ust, wygląd zewnętrzny. Będziesz mogła opisać również wygląd wewnętrzny i idealizować go do końca swojego życia. Kiedykolwiek ono nastąpi.
  • A czy ty tak kiedyś miałeś?
  • Nie. I nie bardzo mi się spieszy.
  • Luca!! Masz 350 lat ustatkował byś się wreszcie.
  • Jestem za młody żeby się wiązać. Przynajmniej na razie.
Zaczęła się śmiać tak bardzo że myślałem że zaraz się rozpęknie.
  • No co?
  • To zabrzmiało tak jakbyś był człowiekiem i miał 19 lat.
Coś w jej pytaniu mnie zastanowiło. A co jeśli ona zakochała się w Fabianie. Nie może tego zrobić bo będzie mu musiała powiedzieć kim jest. A jeśli on się nie zgodzi z nią być ani zostać wampirem to wydał na siebie wyrok śmierci. A jeśli ona nie będzie zdolna go zabić ani nie da nikomu tego zrobić za nią oboje są martwi. Nie ważne jak bardzo będziemy siebie jak również ona sama ich chronić. Nie uda nam się tego robić wiecznie O ile w ogóle przez pierwsze 40 lat.
  • Czemu o to zapytałaś Róża? - mój głos był zdenerwowany i pobrzmiewała w nim nuta ostrzegawcza.
  • Nieważne.
  • Róża!! To jest bardzo ważne. Albo mówisz to mi albo idziemy do Kasjana i jemu się będziesz tłumaczyła. A znając jego to już to słyszał i zaraz tu będzie.
Jak na zawołanie w progu zjawił się stary wampir patrzący na swoją córkę ze zmartwieniem. Na twarzy taty malowały się jego własne emocje. O ironio!!
  • Powiedz mi proszę - powiedział Kasjan głosem który przyprawił mnie o ciarki. Nie używał go za często a jeśli w ogóle to tylko w bardzo ważnych sytuacjach jak ta.
  • Czuję dziwne uczucia kiedy jestem przy nim. Jestem szczęśliwa, martwię się o niego, zapominam kim jestem i do czego jestem zdolna. Zachowuje się jak człowiek. Martwi mnie to podobnie jak was ale nie umiem z tym walczyć. Jak go widzę jest jest mi dziwnie gorąco i mnie przyjemnie łaskocze w brzuchu. Takie jakby stado motyli wzburzonych do lotu. Jakbym mogła się rumienić na pewno byłabym cały czas przy nim czerwona.
  • Róża… ty się zakochałaś. - słowa Kasjana zabrzmiały jak wyrok. Wyrok którego żadne z nas nie chciało słyszeć.
  • O matko.
  • Coś wymyślimy żeby jemu się nic nie stało.
  • Ale ja mam dzisiaj z nim randkę. - powiedziała płaczliwie.
  • Zachowuj się normalnie. Tak jak zawsze.
  • Dobrze. Dziękuję wam. Kocham was.
  • My ciebie też skarbie.
No to teraz będzie się działo. Chciałbym żeby do niczego nie doszło. Ale no cóż. Nie można mieć wszystkiego. A na pewno nie przy ludziach. O 7 przyjechał po nią Fabian. Róża poszła do samochodu z uśmiechem ale jej oczy pozostawały smutne. Musiał być na tyle głupi żeby tego nie widzieć albo po prostu nie chciał zobaczyć.  Odjeżdżający samochód odprowadziłem wkurzonym i zmartwionym spojrzeniem. To koniec albo On albo moja siostrzyczka. A z miłości do niej nie poświęcę jej na rzecz tego robaka.

Znalezione obrazy dla zapytania otwarta szafa pelna damskich ubran

niedziela, 29 maja 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.7.1 - Niewinne spotkanie

Wracam do was z kolejną częścią mojej jakże pasjonyjącej historii. A tak na marginesie możecie też zajrzeć na notkę pod rozdziałem? Byłabym wdzięczna.

---------------------------------------------------------------------------


Oczami Róży:
Udało mi się bezszelestnie otworzyć okno i wejść do jego pokoju nie robić przy tym żadnego hałasu. Patrzyłam na wyraz jego spokojnej twarzy podczas snu. Miał słodki uśmiech na ustach. Chciałabym wiedzieć co mu się śni. Jego spokojny oddech relaksował mnie i uspokajał. Jego ciepło i zapach bawiły się z moimi wyczulonymi zmysłami. Poczułam się jak strażnik postawiony na straży jego spokojnego snu.

Nad ranem postanowiłam się zmyć. Tak gdy on się obudzi żeby nie było po mnie żadnego nawet najmniejszego śladu. Może nie ma wyczulonych zmysłów jak ja i nie wyczuje mojego zapachu ale wolę nie kusić losu.  Biegnąc do domu miałam w głowie jego cudownie spokojną twarz. Chciałabym móc oglądać ją przez wieczność. Dobra teraz to na pewno muszę pogadać z Lucą. Po dotarciu do domu szybko się wykąpałam, wyszykowałam i wyszłam do szkoły. Dzisiejszy dzień zaczął się niesamowicie przez słodką noc spędzoną na pilnowaniu snów mojego opiekuna. Po dojechaniu do szkoły rozejrzałam się ale nie zauważyłam samochodu Fabiana. Pewnie jeszcze nie dotarł i to ja jestem wcześniej. Postanowiłam iść do biblioteki. Wzięłam kilka książek i zaczęłam je studiować. Osobiście uważałam że nie muszę się uczyć ale musiałam utrzymywać pozory. A nie utrzymam ich do póki nie zacznę udawać że się uczę. Choć czasem przydatne jest czytanie takich książek choćby tylko po to by odświeżyć sobie w głowie pewne informacje.

Tak bardzo się zaczytałam że z zamyślenia wyrwał mnie pierwszy dzwonek. Zostawiłam książki u bibliotekarki i obiecałam że wrócę po nie później. Kobieta uśmiechnęła się i zgodziła przetrzymać je pod ladą.

Dobiegłam do sali i szybko zajęłam swoje miejsce zaraz obok wilczka. Zaraz pod moimi rękami znalazło się kilka karteczek. Uśmiechnęłam się i wzięłam w palce pierwszą, Rozwinęłam ja delikatnie i zobaczyłam “CZYŻBY KTOŚ ZASPAŁ?” . Była to wiadomość od wilczka więc odpisałam “TAK WIDZISZ TO FASCYNUJĄCE JAK NIEBO SIĘ ZMIENIA I NIE MOGŁAM OD NIEGO WZROKU ODERWAĆ”. Uśmiechnął się na tą wiadomość i zaraz mi odpisał “TO TY NIE SYPIASZ KSIĘŻNICZKO?”. Pokiwałam przecząco do niego głową. Zdziwił się ale nie napisał do mnie nic więcej. Następna była od Fabiana “JUŻ MYŚLAŁEM ŻE UCIEKŁAŚ I NIE CHCESZ MNIE ZNAĆ”.  Zdziwiłam się na treść tej wiadomości. Ale zaraz odpisałam “A TO DLACZEGO?”. Zaraz dostałam od niego odpowiedź “BO MI SIĘ ŚNIŁAŚ KSIĘŻNICZKO I OPISAŁEM CI TO W LIŚCIKU KTÓRY ZOSTAWIŁEM W TWOJEJ SZAFCE”. Uśmiechnęłam się i odpisałam “NIE BYŁAM JESZCZE DZISIAJ PRZY SZAFCE”. Kiedy przeczytał tą wiadomość zdziwił się ale nie odpisał mi nic więcej. Kolejna brzmiała jak kilka poprzednich czyli żebym zostawiła Fabiana bo on jest Nutelli. Bla bla bla codzienne dostawanie podobnych wiadomości już zaczęło mi się nudzić. Muszę o tym porozmawiać z Fabianem. Cały dzień zleciał podobnie jak ranek. Zabawnie ale na ciężkiej pracy.

Po lekcjach udałam się do samochodu. Schowałam tam wszystkie materiały na mój referat i chciałam już wsiąść ale jak zwykle zatrzymał mnie Fabian.

  • Hej maleńka.
  • Hej maleńki.
  • Bardzo śmieszne. Masz ochotę na wypad dzisiaj do kina? Grają “Gwiazd Naszych Wina”. Podobno fajny film.
  • Z miłą chęcią.
  • Przyjadę do ciebie o 7. Pasuje ci?
  • Oczywiście. Będę czekała.
  • Nie spóźnię się.
  • Mam taką nadzieję.

Zanim powiedział cokolwiek wsiadłam do samochodu i odjeżdżając pomachałam mu. To był dobry dzień. Jeden z najlepszych jakie ostatnio miałam.


------------------------------------------

Czy randka wampirki i człowika uda się i będą się dobrze bawić? Czy coś im przeszkodzi? A może któreś z nich jednym słowem lub wyrażeniem zepsuje przyjemną atmosferę? O odpowiedzi na te pytnia proszę podawać w komentarzach lub na mojego emaila.

wtorek, 24 maja 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.6.2 - Prezentacja umiejętności

Przepraszam że ostatnio nic nie dodaję ale mam bardzo dużo lekcji i nauki. Staram się coś dodawać częściej ale przez natłok obowiązków i lekcji nie bardzo mi się to udaje i kończy się postanowieniem "aj najwyżej dodam jutro". Postaram się dodawać nowe części raz na tydzień max 2. Jeszcze raz przepraszam bez zbędnego przedłużania zapraszam do czytania.

Pozdrawiam, Patusia.

--------------------------------------------------------------------------------------


Oczami Róży:

Cholera jasna!! Nie spodziewałam się że on tu przyjdzie ale jak zobaczy ich wszystkich na dole zacznie coś podejrzewać. Miałam ten wieczór spędzić tylko w towarzystwie mojego brata a jakby zobaczył chłopaków poczułby się dotknięty i pominięty. Co nie wróżyłoby nic dobrego przynajmniej dla mnie. Muszę teraz baczniej patrzeć na swoje dłonie. Żeby tylko nic mi się nie wymsknęło przy nim. Ciężko byłoby to wyjaśnić. Usiadłam w fotelu i pokazałam mu kolejny naprzeciw siebie. Uśmiechnął się nieśmiało i zajął wskazane miejsce.

  • A więc co cię sprowadza w moje skromne progi?
  • Chciałem zobaczyć czy wszystko w porządku z tobą.
  • Tak a dlaczego miałoby coś się ze mną dziać? - zdziwiły mnie jego słowa.
  • Silny podmuch wiatru przeszedł przez miasteczko i bałem się że coś mogło się u ciebie stać. Nie wiedziałem czy jesteś z kimś czy sama dlatego postanowiłem to  sprawdzić.
Uśmiechnęłam się na jego słowa. No cóż to prawda. Musiała “pożyczyć” dużo wiatru by móc skończyć tą cholerną figurkę. Może nie domyśli się że to moja sprawka.Muszę tylko Odciągnąć go od tej myśli o ile w ogóle taka była.

  • To miło z twojej strony jak widzisz wszystko u mnie jest w jak najlepszym porządku.
  • Ładny masz dom… Taki nowoczesny ale tak jakby stary.
  • Dziękuję. Jest nowy ale wiele starych rodzinnych pamiątek zdobiących ten dom dodaje mu takiego uroku. - uśmiechnęłam się na wspomnienie tych wszystkich obrazów i figurek.
  • Bogata historia?
  • Bardzo. Widzisz tą figurkę stojącą na tamtej komodzie?
  • Tak. Co z nią?
  • Ma ponad 250 lat.
  • O matko serio?
  • Tak. Moja prababka wyrzeźbiła ją w dębie i ozdobiła ją farbą. Na dole jest bośniacki napis który mówi “nikt nie zostanie zapomniany dopóki choć jedna osoba pamięta”. Ona nie zostanie zapomniana nigdy bo pamiętam ją ja i reszta mojej rodziny.
  • Musiała być mądrą kobietą.
  • Opowieści o niej mówią że była piękną i bardzo mądrą kobietą. Nie sposób było złamać jej ducha. Umiała walczyć o swoje a najbardziej o rodzinę. Wszystkie przeciwności losu zwalczała pogodą ducha i dobrocią a kiedy to nie wystarczało sięgała po ostateczność czyli po miłość i wdzięczność.
  • Mówisz jakbyś znała ją osobiście.
Uśmiechnęłam się na te słowa. Oczywiście że ją znałam. To w końcu moja prababka. Nie mogłabym jej zapomnieć. A figurka była moim prezentem zaręczynowym zanim wampiry napadły na miasteczko i zabiły wszystkich. Zanim mnie zmieniono.
  • Nie. Ale jak mówiłam jest wiele opowieści o niej tak samo jak kilka obrazów. Na przykład ten wiszący nad figurką przedstawia ją. Tak wyglądała naprawdę.
  • Była piękna. Jesteś bardzo do niej podobna.
  • Nie nie jestem. Ona była piękniejsza. - powiedziałam spokojnie. - Dużo piękniejsza - dodałam szeptem.
  • To miło że tak dużo o niej wiesz. Ja o swojej niewiele wiem. I niewiele mam pamiątek tak starych jak twoje.
  • Każda rodzina ma swoją historię. Dłuższą czy krótszą ale zawsze jakąś. Lub jak ta suknia.
  • Tak? Jak stara?
  • 1500.
  • O matko.
  • Wiem, wiem. Od bardzo, bardzo dawna, suknia ta była przekazywana z matki na córkę. Ma się ją w najważniejsze dni w roku.
  • A jaki dzisiaj?
  • Imieniny taty.
  • No dobrze ja już muszę jechać. Obiecałem mamie że wrócę jeszcze przed dziewiątą bo muszę siostry pilnować.
  • Masz siostrę?
  • Tak i brata.
  • Ile mają lat? Scarlett 5 a Matt 21.
  • Chciałabym ich kiedyś spotkać.
  • Na pewno się poznacie kiedyś. - zaśmiał się i wyszedł z domu.

Na tym skończyło się nasze “spotkanie straconych dusz”. Przez pół nocy stałam przy oknie i patrzyłam w niebo. Było takie piękne. Pomyślałam o Fabianie i o tym że chciałabym zobaczyć jak śpi. Nie myśląc długo wybiegłam z domu i pobiegłam do jego domu. Nie mogłam przegapić tego widoku za żadne skarby świata.