poniedziałek, 15 czerwca 2015

Lekcja Życia Cz.2

Tej nocy Sabina źle spała. Przez jej głowę przewijały się myśli o Bartku, nowo zapoznanym koledze z parku. Oraz o wydarzeniach minionego dnia. Następnego równie szarego i pochmurnego dzionka Sabina wstała wcześnie rano, wzięła Sarę i poszły do parku pobiegać. Nastolatka bardzo dbała o formę swoją i psa. Nie chciała żeby obie stały się grube. Przy wejściu natknęła się na Bartka. Poczuła przyjemne ciepło w dole brzucha na jego widok. Podszedł do niej i przywitał się. Później biegli razem w ciszy przez park. Każde z nich zatopione w swoich własnych wesołych lub smutnych myślach. Podczas krótkiej przerwy na złapanie oddechu Bartek zapytał się o szkołę do której uczęszcza zielonooka. Posmutniała i odpowiedziała:
  • Nie chodzę do szkoły. Uczę się w domu.
  • Oh… Musi ci się bardzo nudzić.
  • Troszkę – przyznała niechętnie. Widać było że chce zakończyć temat szkoły jak najszybciej.
  • Dobrze mi się z tobą rozmawia. Wiesz?
  • Dziękuje mi z tobą również. – mimowolnie się uśmiechnęła na jego słowa.
  • Jeśli nie chodzisz do szkoły musisz pewnie czuć się samotna nie mieć przyjaciół ani chłopaka.
  • Mam przyjaciół wbrew temu co myślisz. I bardzo się lubimy. A chłopaka nie mam bo nie chcę. Z mojego własnego wyboru. – po wypowiedzeniu tych słów posmutniała i poczuła złość do chłopaka za te słowa. Jak on mógł tak uważać? Kto pozwolił mu z góry osądzać jej życie nawet jej nie znając? Przecież nie mieszka na Marsie tylko uczy się w domu.
  • W szkole jest inaczej.
Dziewczyna zdenerwowana taką wymianą zdań wstała z  ławki i zaczęła biegnąć w stronę domu. Byle jak najdalej od niego. Bartek zrozumiał że powiedział o kilka słów za dużo. Krzyczał i błagał żeby się zatrzymała. Chciał ją przeprosić za swoje słowa, które z całą pewnością ją zraniły. Bardzo żałował tego ze tak bardzo ją zranił oraz tego ze w porę nie ugryzł się w język. Widać było że szkoła jest jej drażliwym tematem którego nie należy więcej poruszać.  Jednak ona nie słuchając krzyków kolegi uparcie biegła przed siebie ze łzami w oczach. Po niedługim czasie dobiegła do domu. Szybko zdjęła z siebie kurtkę i buty i pobiegła z płaczem do pokoju.



-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

2 komentarze:

  1. Bardzo mi się podoba, czekam na następne
    Pzdr Basia

    OdpowiedzUsuń
  2. No to chyba są jakieś jaja!!! Napisałam 2 razy komentarz fajny i zawsze zapominam włączyć transfer danych przez co tracę cały tekst, bo klikam wyślij, po prostu żyć nie umierać !! Dobra postaram się to odtworzyć ech..

    Ciekawe. Ciekaw czemu ma nauczanie w domu. Może jest chora? Albo po prostu bogata. Tylko ciekawe czemu tak zareagowała. Bartek powiedział coś o chłopaku, może to tego wina? No cóż zobaczymy. Napewno to coś poważnego.

    Bartek zachował się nieodpowiednio. Zachowywał się jakby ona naprawdę byłaby z Marsa czy innego kraju.

    Dobra teraz tak krótko bo juz nie mam czasu się rozpisywać . Napisze w następnym.

    Opowiadanie kasyczi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń