Tej nocy Sabina źle spała. Przez jej głowę
przewijały się myśli o Bartku, nowo zapoznanym koledze z parku. Oraz o
wydarzeniach minionego dnia. Następnego równie szarego i pochmurnego dzionka
Sabina wstała wcześnie rano, wzięła Sarę i poszły do parku pobiegać. Nastolatka
bardzo dbała o formę swoją i psa. Nie chciała żeby obie stały się grube. Przy
wejściu natknęła się na Bartka. Poczuła przyjemne ciepło w dole brzucha na jego
widok. Podszedł do niej i przywitał się. Później biegli razem w ciszy przez
park. Każde z nich zatopione w swoich własnych wesołych lub smutnych myślach.
Podczas krótkiej przerwy na złapanie oddechu Bartek zapytał się o szkołę do
której uczęszcza zielonooka. Posmutniała i odpowiedziała:
- Nie chodzę do szkoły. Uczę się w domu.
- Oh… Musi ci się bardzo nudzić.
- Troszkę – przyznała niechętnie. Widać było że
chce zakończyć temat szkoły jak najszybciej.
- Dobrze mi się z tobą rozmawia. Wiesz?
- Dziękuje mi z tobą również. – mimowolnie się
uśmiechnęła na jego słowa.
- Jeśli nie chodzisz do szkoły musisz pewnie
czuć się samotna nie mieć przyjaciół ani chłopaka.
- Mam przyjaciół wbrew temu co myślisz. I
bardzo się lubimy. A chłopaka nie mam bo nie chcę. Z mojego własnego wyboru. –
po wypowiedzeniu tych słów posmutniała i poczuła złość do chłopaka za te słowa.
Jak on mógł tak uważać? Kto pozwolił mu z góry osądzać jej życie nawet jej nie
znając? Przecież nie mieszka na Marsie tylko uczy się w domu.
- W szkole jest inaczej.
Dziewczyna
zdenerwowana taką wymianą zdań wstała z ławki i zaczęła biegnąć w stronę
domu. Byle jak najdalej od niego. Bartek zrozumiał że powiedział o kilka słów
za dużo. Krzyczał i błagał żeby się zatrzymała. Chciał ją przeprosić za swoje
słowa, które z całą pewnością ją zraniły. Bardzo żałował tego ze tak bardzo ją
zranił oraz tego ze w porę nie ugryzł się w język. Widać było że szkoła jest
jej drażliwym tematem którego nie należy więcej poruszać. Jednak ona nie
słuchając krzyków kolegi uparcie biegła przed siebie ze łzami w oczach. Po
niedługim czasie dobiegła do domu. Szybko zdjęła z siebie kurtkę i buty i
pobiegła z płaczem do pokoju.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Bardzo mi się podoba, czekam na następne
OdpowiedzUsuńPzdr Basia
No to chyba są jakieś jaja!!! Napisałam 2 razy komentarz fajny i zawsze zapominam włączyć transfer danych przez co tracę cały tekst, bo klikam wyślij, po prostu żyć nie umierać !! Dobra postaram się to odtworzyć ech..
OdpowiedzUsuńCiekawe. Ciekaw czemu ma nauczanie w domu. Może jest chora? Albo po prostu bogata. Tylko ciekawe czemu tak zareagowała. Bartek powiedział coś o chłopaku, może to tego wina? No cóż zobaczymy. Napewno to coś poważnego.
Bartek zachował się nieodpowiednio. Zachowywał się jakby ona naprawdę byłaby z Marsa czy innego kraju.
Dobra teraz tak krótko bo juz nie mam czasu się rozpisywać . Napisze w następnym.
Opowiadanie kasyczi.blogspot.com