wtorek, 4 października 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - 10.1 - Druga natura. Drugie ja.

Oczami Różami:

Weszliśmy powoli z Luca do domu. Fabian leżał tam gdzie go zostawiłam zwinięty w kłębek, z zamkniętymi oczami. Spojrzałam na Kasjana znacząco który pokręcił przecząco głową rozwiewając moje wątpliwości. Całe szczęście że nie jest chory. Nie wybaczyłabym sobie tego. Usiedliśmy wokół niego i czekaliśmy aż się obudzi w międzyczasie rozmawiając wampirzym szeptem. Nie chciałam go budzić widać że źle zniósł podróż za mną oraz dodatkowo tą pogoń w lesie. Wilki również spały. Powarkiwały cicho przez sen. Kiedy tylko Fabian się przebudził, wilki automatycznie podniosły swoje łby. Tak jakby czatowały na jakiś ruch ze strony mojego ukochanego. Fabian znieruchomiał i popatrzył na nas autentycznie przerażony obecnością przerośniętych psów w naszym bezpiecznym domku. Wilki zaraz wróciły do swojej pierwotnej, ludzkiej formy. i usiedli niedaleko nas wszyscy patrzyli się na mnie. Nie chciałam zaczynać ale musiałam oni wszyscy byli tu z mojego powodu. Widziałam zmieszanie Fabiana jak zobaczył Szymona siedzącego zaraz po mojej lewej.

  • Dziękuję że za mną tutaj przylecieliście. Na spotkaniu przekazaliśmy wam część informacji na mój temat ale z powodu obecnego obrotu spraw dopowiem to co zatailiśmy. Proszę nie miejcie nam tego za złe. To dla bezpieczeństwa. Tobie Fabianie będziemy a właściwie ja będę musiała to wszystko wyjaśnić od początku. Jak któreś z was będzie potrzebowało przerwy to mi po prostu przerwijcie i mnie o tym powiadomcie. Dobrze? - kilkanaście głów skinęło zgodnie odpowiadając na moje pytanie. - A więc jestem Róża Harrison. Cieleśnie mam 17 lat. Nie zmienię się niezależnie od tego jak długo będę żyć ani czym się żywić. Nie schudnę i nie przytyję. Zostanę taka zamrożona w czasie na zawsze lub do momentu mojej śmierci. Biologicznie mam lat 275. To są tylko moje wampirze lata jakby liczyć od dnia moich narodzin będzie 292 lata. Moje prawdziwe i pełne imię to Róża Eleanor Natasha Sparks. W dniu moich 17 urodzin wataha wilków licząca sobie 9 rosłych, w pełni formy osobników wtargnęła do mojego domu i zabiła wszystkich członków mojej ludzkiej za wyjątkiem ojca rodziny. Moich rodziców przejętych losem własnych dzieci a nie swoim własnym. Moje siostry leżące w kałuży krwi z rozerwanymi szyjami, braci rozrywanych na strzępy. Moja rodzina ukryła mnie jak najlepiej żeby tylko mnie nie znaleźli. Wierzyli wtedy że byłam inna, że byłam i będę kimś wielkim, że dokonam czegoś wielkiego. Uważali tak bo urodziłam się w dniu wyjątkowej gwiazdy. Kiedy wilki odeszły moja mama wyszeptała “Na strychu jest orzeł o białym ubarwieniu wyrusz do sąsiedniej wioski razem z nim i przymocowaną do jego nóżki wiadomością o treści “przybądź” On jest twoją przyszłością. On będzie twoim opiekunem, ojcem i opoką. Mój czas nadszedł. Kocham cię skarbie.” Zrobiłam tak jak mnie prosiła i niedługo potem pod drzwiami mojego domu pojawił się Kasjan, Nastia i Luca. Zajęli się mną nie jako wampirem lecz jako człowiekiem. Niedługo potem miasteczko najechały wampiry i zabijali każdego człowieka. Kasjan wtedy mnie ugryzł wsysając jad do moich żył zmieniając mnie w jedną z nich. Innym wampirom powiedział że już od dawna miał plan zmienienia mnie w jedną z nich. Jestem mu wdzięczna za ocalenie mi życia w ten czy inny sposób. Cieszę się że mam kogoś komu na mnie zależy. Kto się mną opiekuje i martwi o moje samopoczucie. Jednak gdyby nie to że mój tata był wampirem i mieszkał z nami nigdy by do tego nie doszło. A tata nie pił krwi ludzi. Odrzucała go ale wilki nie umiały tego zrozumieć. Nawet o to nie pytały. A ty Fabianie zakochując się we mnie ze wzajemnością wydałeś na siebie wyrok. Wyrok który ja muszę wykonać.
  • Jaki wyrok?
  • Jeśli twoja miłość do mnie jest wystarczająco silna przetrwa wieki. Wtedy staniesz się jednym z nas a twoja rodzina będzie wtajemniczona we wszystko tylko do połowy chyba że zdecydujesz inaczej. Jeśli jest to tylko chwilowe zauroczenie będę zmuszona zabić i ciebie i twoją rodzinę.
  • Aha. Rozumiem. Pomyślę nad tym wszystkim. Ale czy mogłabyś opowiedzieć więcej o twojej… naturze?
  • No dobrze. Skoro i tak zbliżamy się do nieuniknionego… A więc wampiry dzielą się na 3 kategorie. Szlachta, Opiekunowie i Podopieczni. Szlachta to elita wśród wampirów są bardzo starzy i stoją na straży przepisów w naszym świecie. Każde ich złamanie jest surowo kazane. Opiekunowie to grupa pośrednia tworzą swoje klany które ludzie nazywają rodzinami czyli ktoś taki jak Kasjan i Felix. Są głowami klanu dają o ich bezpieczeństwo, dobrobyt i szczęście. Podopieczni jest kimś w rodzaju mnie, Luca, Nathan i Andrew. Podlegamy po jakiegoś wampira jako jego dzieci i podopieczni. Nie musimy z nim mieszkać całe nasze życie ale z pewnością słuchać tego co mają nam do powiedzenia. Ludzkie jedzenie nam nie szkodzi możemy je jeść kiedy i ile chcemy i nie odczuwamy skutków przejedzenia i takich tam. Ale nie odczuwamy jego smaku, konsystencji, nic. Za to pijemy krew dla nas jest ona bardzo słodka, sycąca i potrzebna. Bez niej popadniesz w amok który skończy się zarówno twoją jak również twojego klanu śmiercią ze strony Szlachty. Nie rumienimy się i nie korzystamy z łazienki ale umiemy płakać a z naszych ciał po nacięciu wypłynie krew. Wszystko masz wyczulone a najbardziej instynkt. Jeśli masz dobrą iskierkę będziesz mieć moc. Jeśli nie, nie musisz się smucić z tego powodu nie ty pierwszy i nie ostatni. Aha zapomniałabym na szczycie Szlachty stoją trzy kobiety. Wampirzyce. Amelia, Isabelle, Eve. Ale o nich kiedy indziej. Zdrzemnij się bo widać że jesteś zmęczony.
  • Tak dla pewności.
  • Tak? - odwróciłam się zaciekawiona w jego stronę.
  • Będziesz tutaj?
  • Tak będę tutaj przez cały czas jeśli tego właśnie sobie życzysz.
  • Byłbym wdzięczny. - uśmiechnął się do mnie pogodnie.
  • Nie odczuwasz przy mnie dyskomfortu, strachu, zmartwienia, czy czegoś równie podobnego? Albo przy którymś z nas?
  • Nie. Czuję się przy was tak domowo i bezpiecznie.
  • Rozumiem. Śpij. - podeszłam do niego i ucałowałam w czoło.

Jego oczy zamknęły się chowając za sobą bystre spojrzenie w którym się zakochałam. Kocham tego chłopaka. I oddam za niego życie. Choćby nie wiem jak ciężko było mi o niego walczyć. Zrobię to. On będzie żyć. Jestem gotowa do wielu wyrzeczeń. Tylko po to by on był bezpieczny i szczęśliwy. Wyśliznęłam się z salonu i wyszłam przed dom. Musiałam mieć chwilkę spokoju dla siebie. Dla obmyślenia mojego skomplikowanego planu uratowania tego człowieka. Człowieka który chcąc nie chcąc posiadł moje od wieków nie bijące serce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz