niedziela, 25 grudnia 2016

Wesołych Świąt

Znalezione obrazy dla zapytania wesolych swiat

Wszystkim moim czytelnikom życzę wesołych i zdrowych świąt Bożego Narodzenia. Żeby te święta były dla was przepełnione ciepłem rodzinnym i rodzinną atmosferą. Dużo przepysznego jedzenia i bezpiecznej drogi powrotnej jeżeli ktoś gdzieś wyjeżdżał. Uważajdzie na siebie bo święta to niebezpieczny czas na drogach tak więc wróćcie do domu cali i bezpieczni. 

Życzy Patusia 

P.S. Jakby ktoś chciał spersonalizowane życzenia świąteczne niech wyśle emaila na pati98-10-14@wp.pl swoje imię i nazwisko a spróbuję na nie odpowiedzieć możliwie jak najszybciej. 

wtorek, 13 grudnia 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - cz.15.1 - Początek Wieczności

Oczami Róży:

Do naszego domu weszły 3 piękne kobiety. Zatrzymały się i spojrzały na mnie i na chłopaków. Czarnowłosa uśmiechnęła się pokrzepiająco i wyciągnęła do mnie rękę w geście przyjacielskim oraz prośbą o podejście. Spełniłam jej prośbę bo wiedziałam kim jest. Oraz to co może nam się stać jeśli tej prośby nie spełnię.

Powoli podeszłam do niej i skłoniłam się lekko ale z gracją. Isabelle spojrzała na mnie z podobnym uśmiechem co jej siostra.

  • Przedstaw się dziecko. - powiedziała Amelia.
  • Jestem Róża Harrison. Z pierwszego życia Róża Eleanor Natasha Sparks.
  • Córka Seana Sparks’a? - zapytała Amelia.
  • Tak pani.
  • Jak zginął? - zapytała ponownie Amelia.
  • Mój dom zaatakowała wataha wilków. Zabili moich rodziców i rodzeństwo. Moja rodzina mnie ukryła więc jako jedyna przetrwałam.
  • Twój ojciec był wielkim wampirem i najlepszym tancerzem ostrzy i strzały w naszym świecie. Odziedziczyłam to po nim ale nie szlifujesz swojego talentu. - powiedziała Eve.
  • Z pewnością pani.
  • A więc co chcesz zrobić z tymi śmiertelnikami? - zapytała Isabelle.
  • Chciałabym dołączyć ich do naszego świata. Jeden z nich nie ma już rodziny więc nie ma kogo zostawiać. A drugi z naszą pomocą poradzi sobie ze stratą dotychczasowego życia.
  • A jeżeli nie? - dopytała Isabella.
  • Zabiję go oraz jego rodzinę. Tak jak głosi prawo. Zanim dowiedzą się o nas ludzie.
  • Będziesz w stanie to zrobić?
  • Tak. Nawet jeśli do końca swojego życia będę musiała cierpieć z powodu złamanego serca pani.
  • Bardzo dobrze. Nie mam więcej pytań. A wy siostry? - zapytała Isabelle.
  • Nie. - odpowiedziała cicho Eve.
  • Ja mam jedno. - odpowiedziała Amelie.
  • Tak pani?
  • Jaki jest twój talent?
  • Panowanie nad żywiołami.
  • Jakim konkretnym?
  • Wszystkimi. Każdym jednym z osobna lub wszystkimi razem.
  • Niesamowite. A więc głosujemy siostry. Ja Amelia, jako pierwsza i najstarsza z sióstr jestem za tym by chłopców przemienić i dać im szansę na życie wieczne.
  • Ja Isabelle, druga z trzech najstarszych sióstr popieram decyzję mojej starszej siostry Amelie.
  • Ja Eve, najmłodsza z trzech najstarszych sióstr wnoszę o to samo co moje dwie starsze siostry popierając ich wyrok.
  • Ostatecznym wyrokiem jest: przemienienie Mateusza oraz Fabiana w wampiry rangi Podopiecznych. Odpowiedzialność za nich weźmie Kasjan jako Opiekun rodziny Harrison. Róża Sparks Harrison zostaje awansowana  z Podopiecznej na Opiekuna i pomocnika Kasjana. Jeżeli rodzina nie podporządkuje się owemu wyrokowi czeka ich śmierć. Rodzina Fabiana może wiedzieć tylko tyle ile powinna. - powiedziała poważnie Amelia. - Czy zrozumieliście wyrok?
  • Tak pani.
  • Wspaniale. A więc siostry ruszamy w drogę powrotną.
  • Może zechcą panie najpierw odpocząć?
  • Chętnie.
  • Czy mogę zadać ja tobie pani pytanie? - skierowałam się do Amelie.
  • Oczywiście.
  • Czy mogłabym ich przemienić za 4 miesiące.
  • A co będzie za 4 miesiące?
  • Kończymy rok szkolny i wyjedziemy na studia. Rodzice i rodzeństwo Fabiana będą bezpieczniejsi oraz oni przystosują się lepiej do nowego życia.
  • Dobrze. Na to się mogę zgodzić.
  • Dziękuję pani.

Flash in time.

Po 3 dniach filary wampirzej społeczności i przedstawicielki prawa, trzy siostry opuściły nasz dom by powrócić do własnej posiadłości. Chłopaki dostali 4 miesiące ludzkiego życia. To bardzo dużo. Nasze egzaminy końcowe poszły rewelacyjnie ja miałam 100% chłopaki natomiast po 97% każde z nas dostało również stypendium sportowe. Ja za niesamowite trenerstwo co podniosło umiejętności naszej drużyny a chłopcy za pokazanie umiejętności na wygrywając wszystkie mecze. Ceremonia przemiany odbędzie się za 2 tygodnie zaraz po przeniesieniu się do nowego domu gdzie będziemy mogli uczęszczać na uniwerek. Luca znalazł sobie Rozalie. Dziewczynę którą zmienił niedługo po tym kiedy dowiedziała się kim jest. Widać że kochają się bardzo mocno i prawdziwie. Jeśli nie będę pierwszą która ją znajdzie i zabije.

2 godziny przed przemianą.
Oczami Fabiana:

Mateuszowi ręce się trzęsą boi się że będzie bardzo boleć. Ja boję się że w razie czego nie dam rady się powstrzymać i kogoś skrzywdzę. Usłyszeliśmy kroki Róży na schodach. Jej wysokie szpilki odbijały się echem od pół pustych ścian. Kiedy weszła do pokoju zatkało mnie. Wyglądała olśniewająco.

























Podeszła do nas powoli i przystanęła.
  • Gotowi?
  • Tak. - opowiedziałem.
  • Chyba tak. - powiedział Mateusz.
Podeszła do nas jeszcze bliżej odchyliła moją głowę i wbiła się kłami w moją szyję. Jęknął cicho i zaczęłam szybciej oddychać. Zaczęło mnie palić serce i cała reszta ciała. Odsunęła się ode mnie i przeniosła mnie na łóżko. Następnie to samo zrobiła z Mateuszem. Dryfowałem na pograniczu snu i świadomości przez dwa dni podobnie jak Mateusz.

Kiedy się obudziliśmy stwierdziliśmy że widzimy lepiej, słyszymy i czujemy lepiej niż wcześniej. Tak jakbyśmy wcześniej mieli klapki na oczach. To było cudowne, zobaczyłem Różę patrzącą się na wschód słońca. Wyglądała niesamowicie pięknie.





Wieczna Miłość Potępionych Dusz - cz.14.1 - Ostateczna decyzja

2 tygodnie później.
Oczami Fabiana:

Niestety takie wolne zawsze za szybko się kończy. Po powrocie do szkoły od razu poskładałem wszystkie projekty do odpowiednich ludzi. Na treningu trener pochwalił nas że pomimo tych 2 tygodni nie straciliśmy formy i nie musimy nadrabiać tego. Kiedy powiedziałem że Róża dbała żebyśmy w formie zabawy i tak ćwiczyli był pod wrażeniem i chciał poznać moją dziewczynę. Zgodziłem się i napisałem Róży żeby przyszła dzisiaj po szkole na salę gimnastyczną to wrócimy razem bo i tak musiałem porozmawiać z nią i jej rodzicami. Zgodziła się. Po lekcjach trener zaproponował jej posadę jego zastępcy. Nie wierzyłem w to ale to że ona się zgodzi było dla mnie jeszcze większym szokiem. Na treningu dawała nam w kość bardziej niż trener z czego On był bardzo dumny.

Chłopaki nie mieli siły ale stwierdzili że to bardzo dobrze że ktoś nas jeszcze ostrzej przyciska do treningów i że tym kimś jest zaufana osoba. Kiedy wyszliśmy Róża stała i czekała na mnie. Chłopaki pożegnali się z moją dziewczyną i poszli do swoich samochodów. Jako że przyjechałem do szkoły z Mateuszem nie musiałem martwić się o swój samochód. Powiedziałem mu o tym że muszę porozmawiać z Różą, zrozumiał i życzył mi powodzenia.

W samochodzie między nami panowała niesamowita cisza. Widać że denerwowała się z powodu mojej rozmowy z jej rodzicami. Chyba podejrzewała już co chcę powiedzieć. A raczej ogłosić. Podobno Róży i chłopaków rodzina oraz wataha już na nas czeka.

Po dojechaniu do domu, wysiedliśmy z samochodu i powolnym krokiem weszliśmy do domu. Róża stanęła z grobową miną na środku salonu.
  • Zostałam zastępcą trenera naszej szkolnej reprezentacji. -powiedziała to wesołym tonem.
W sekundę panowała wesoła atmosfera wszyscy przywitali ją i gratulowali. Po chwili cały harmider ucichł wszyscy zajęli miejsca nawet Róża i spojrzeli na mnie z wyczekiwaniem.
  • A więc daliście mi czas do namysłu. Moja odpowiedź na pytanie “Czy chciałbyś zostać wampirem?” to:... Tak. Usiadłem w domu i zobaczyłem jaka różnica jest między zauroczeniem a prawdziwą miłością. Różnic jest niewiele ale one pomogły zrozumieć mi że ja nie jestem zauroczony Różą. Ja kocham ją naprawdę. I jeżeli jakaś miłość ma przetrwać wiecznie to tylko moja do niej. Bo to co do niej czuję nie jest udawane. Róża kochanie kocham cię i chcę stać się częścią twojego świata.

Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową na to że się zgadza. Po chwili wampirzym tempem się podniosła i podeszła do mnie by mnie przytulić. Wiedziałem że to dla niej trudne ale jestem gotowy by być z nią tak długo jak tylko będzie mnie chciała.

  • Teraz trzeba będzie tylko przygotować na to twoją rodzinę. Ale nie martw się będę z tobą i będę cię wspierać.
  • Dobrze.
Od progu usłyszeliśmy ciche chrząknięcie. Spojrzeliśmy w tamtą stronę i zauwarzyłem mojego przyjaciela patrzącego się na Różę z mordem w oczach. To nie wróżyło nic dobrego.

  • Chcesz odebrać mi przyjaciela? - zapytał stłumionym głosem.
  • Stary to nie ta…
  • Nie do ciebie mówię. Tylko do niej. - przerwał mi z nikłym uśmiechem.
  • Nie chcę odebrać ci przyjaciela tylko go uratować uwierz mi że teraz nie jest bezpieczny a mówiąc o tym ty również.
  • Kim jesteś?
  • Wampirem.
  • A tak na serio?
Patrzyłem zdezorientowany jak Róża podchodzi do mojego przyjaciela i otwiera usta. Stanęła do nas bokiem więc ja również zobaczyłem dlaczego mój przyjaciel pobladł. W jej ustach były długie wampirze kły.



Mateusz cofnął się krok w tył. Róża spojrzała najpierw na niego a później na mnie smutnym wzrokiem. Nie wiedziała co ma robić. Była zagubiona.

  • Czego chcesz od mojego przyjaciela? Krwi? Mogę oddać ci swoją ale jego zostaw. Moi rodzice i tak zginęli w sobotę przed naszym przyjazdem, nie mam rodzeństwa a moje wujostwo się mną nie interesuje. Więc co mi więcej przyszło zrobić?
  • Chcesz zostać jednym z nas? Adoptujemy cię, damy ci dom, miłość. Może to nie będzie takie samo jak twoich rodziców ale przynajmniej nie będziesz musiał mieszkać w domu dziecka. - powiedział Kasjan spokojnym głosem.
  • Naprawdę mógłby pan dla mnie zrobić?
  • Pewnie. Róża nie jest naszym biologicznym dzieckiem. Jest najmłodszym dzieckiem mojego przyjaciela. Luca był podrzutkiem. Sam podjął decyzje. Ty też możesz twój przyjaciel już się zdecydował.
  • Ja również chciałbym zostać z wami. Jak rodzina.

Popatrzyłem na Różę i zobaczyłem jak na czymś się skupia. Zaraz wszystkie wampiry zrobiły to samo. Wiedziałem co się dzieje. Ostateczne potwierdzenie dostałem kiedy Róża spojrzała się na mnie ze smutkiem i rozpaczą. To już dziś.

niedziela, 20 listopada 2016

Wieczna Miłość Potępionych Dusz - 13.1 - Wyznanie

Oczami Róży:

Równo o 19 wszyscy wyjechaliśmy w stronę domku. Nikt się nie spóźnił. Po drodze rzuciłam chłopakom wyzwanie. Kto pierwszy do zakrętu. Chłopaki spojrzeli na mnie zaskoczeni. Jednak wiedziałam że Andrew i Nathan są dobrymi kierowcami więc wszyscy mamy wyrównane szanse. Jak się spodziewałam pierwsza dojechałam chłopaki mignęli mi światłami w uznaniu. Resztę drogi pokonaliśmy bez większych ekscesów i przeszkód. Do domu dojechaliśmy koło 2 w nocy.


Chłopaki zrobili wielkie oczy na widok mojego domku. Wysiadłam i poszłam po moje rzeczy. Pokazałam chłopakom drogę do domu i poprosiłam jednego z nich żeby zabrał moje rzeczy do środka a ja wstawię samochody do garażu. Wzięłam od Nathana i Andrew kluczyki i wjechałam do garażu samochodami. Nie chciałabym żeby któryś z chłopaków nabrał ochoty na przejażdżkę w nocy po okolicy.

Kiedy weszłam do domu zastałam ciszę i pozapalane wszędzie światła. Uśmiechnęłam się tylko na to i poszłam wziąć szybką kąpiel i poszłam do swojej sypialni, która jako jedyna była zamknięta na klucz, który znajdował się w mojej kieszeni. Po drodze przy drzwiach poznajdowałam wszystkich rzeczy. Zabrałam wszystkie książki, notatki i zeszyty i weszłam do siebie do pokoju. Zaraz w nim pojawili się również chłopaki. Uśmiechnęłam się do nich i zaczęliśmy rozmawiać wampirzym szeptem żeby nie obudzić chłopaków.

Rano po kąpieli i całej toaletce zeszliśmy z chłopakami do salonu i dalej rozmawialiśmy wampirzym szeptem. Około 10 zaczęliśmy robić gofry na śniadanie dla wszystkich. Skończyliśmy niedługo przed 11. Wszyscy chłopacy powoli zaczęli się schodzić i dziękować za swoją porcję śniadania. Podałam wszystkim kawę i sama zasiadłam do wielkiego stołu.

  • A więc tak plan na dziś wygląda tak:
    • Po śniadaniu ubieracie się i idziemy na 2 godzinny spacer dotlenić szare komórki przed bardzo ciężką pracą, która nas czeka później.
    • Obiad.
    • Ostra praca.
    • Kolacja.
    • Przyjemności.
  • Ale to głupie. - zaprotestował Krzysztof.
  • Chcę skoczyć możliwie jak najszybciej nasze lekcje i inne temu takie wtedy dostaniecie klucze do siłowni, krytego basenu, sauny i salonu gier.
  • Masz to wszystko tutaj?
  • Tak w piwnicy. - uśmiechnęłam się przebiegle. - To jak podoba wam się mój plan dnia?
  • Tak. - powiedzieli wszyscy zgodnie.

W czasie spaceru pokazałam chłopakom wiele interesujących rzeczy, które tylko natura potrafi stworzyć. Widzieliśmy watahę wilków, które nie zainteresowane nami poszły dalej. I stado jeleni z kilkoma młodymi. Chłopaki patrzyli na ten widok urzeczeni. Jednak ja miałam go praktycznie na co dzień. I codziennie robiło to na mnie piorunujące wrażenie. Po niecałej godzinie marszu dotarliśmy do małego jeziorka ukrytego daleko w lesie.



Musiałam oczywiście obiecać im że przyjdziemy tutaj popływać któregoś dnia. Zapytali się czy ktoś tu kiedy zginął powiedziałam im że nie. To kłamstwo nie przeszło mi przez gardło jakoś specjalnie ciężko. Wszystkie wspomnienia wróciły. A ja zrobiłam się smutna i nerwowa. Chciałam już wracać ale chłopaki musieli porobić sobie zdjęcia. Jedynie wampiry wyczuły zmianę w mim humorze. Przynajmniej oni.

Po spacerze zjedliśmy przygotowany przeze mnie obiad. I wzięliśmy się do nauki. Oddałam chłopakom książki oraz plany jakie dla nich sporządziłam. Zadziwiło ich moje niezwykle czytelne, kaligraficzne pismo. Zabraliśmy się do pracy. Skończyliśmy późno wieczorem. Wstałam powlekłam się do kuchni i zrobiłam chłopakom kolację. Sobie jedynie wzięłam woreczek z syntetyczną krwią i przelałam do kubka kiedy nikt nie patrzył.

Chłopaki byli w szampańskich nastrojach za wyjątkiem mnie. Wymówiłam się bólem głowy i poszłam na górę do pokoju. Położyłam się i układałam sobie wszystko w głowie. Kiedy wszyscy już poszli spać poszłam do pokoju mojego ukochanego i usiadłam na brzegu łóżka. On podniósł delikatnie głowę i uśmiechnął się. Usiadłam w miejscu jego poduszki i na swoje kolana położyłam sobie puchatą poduszkę a na niej położył głowę mój ukochany. Zaczęłam go głaskać do póki nie zasnął. Głaskałam go całą  noc umarzając żeby go nie obudzić. Uwielbiałam patrzeć na jego spokojną podczas snu twarz. Chciałabym umieć spać i śnić. Chłopaki poszli na spacer i zapolować. Następnym razem pójdę z nimi.