poniedziałek, 28 marca 2016

Wieczna miłość potępionych dusz cz.4.1 - Anioł

Pomimo że dalej nie czuję się na siłach to spięłam się w sobie i dodaje rozdział. Dłuższy tak jak obiecałam. Mam nadzieję że wam się spodoba. Liczę też oczywiście na jakieś komentarze pod rozdziałem. Bez zbędnego przedłużania życzę miłego czytania. Mam nadzieję że mieliście chociaż troszkę mokry poniedziałek. :)

--------------------------------------------------------------------


Doszliśmy do klasy. Od momentu przedstawienia mi kolegów z drużyny nie odezwał się do mnie słowem. Martwiło mnie to ponieważ nie wiedziałam czy to ja czy oni coś źle zrobiliśmy. Lub czy jest na mnie zły albo raczej zawiedziony. Jego twarz nie wyrażała emocji a ja nie miałam talentu ich czytania jak niektórzy z nas. Ja byłam inna, unikalna, gdyż takiego talentu nigdy nie było a jak już się taki zdarzył to tylko z jednym nie więcej żywiołami. Mój był aż nazbyt rozwinięty. Ponadto moja uroda nawet wśród mojej rasy była niezwykle wyjątkowa. Dlatego też moja rodzina chroniła mnie najlepiej jak potrafiła. Dlatego gdziekolwiek się nie pojawię lub gdziekolwiek nie pójdę oni o tym muszą wiedzieć. Martwią się że stanie mi się coś złego. Od czasu mojej przemiany oni stali się moją rodziną =, którą na swój sposób kocham i nie chcę stracić.

  • Panna Róża Harrison jak mniemam? - moje rozmyślania przerwał głos profesora.
  • Tak. Dzień dobry panu. - odpowiedziałam z uśmiechem, na co mężczyzna zareagował szybszym biciem serca.
  • Usiądź koło Szymona, proszę.
  • Dobrze proszę pana.
  • Panno Harrison…
  • Tak proszę pana?
  • Witamy w naszej szkole. - odpowiedział z uśmiechem.
  • Dziękuję. - ponownie promiennie się uśmiechnęłam
Ruszyłam we wskazane przez nauczyciela miejsce. Usiadłam na wolnym przeznaczonym mi miejscu i wyjęłam książki do tego przedmiotu. Chciałam słuchać nauczyciela oraz lekcji którą przez wszystkie te lata przerobiłam pod różnym kątem i znam na pamięć ta że nie muszę już słuchać. Lecz musiałam zachowywać pozory. Pozory normalności. Przez nosem wylądowała mi karteczka. Zdziwiło mnie to niepomiernie że dalej na lekcjach używa się tego sposobu komunikacji. Ale w momencie kiedy koło niej wylądowały kolejne dwie przepychając pierwszą na dalszy plan wywołało to we mnie niepomierne rozbawienie. Z cichym chichotem odczytałam pierwszą z nich. “UWAŻAJ NA NIEGO!!”. Zobaczyłam że nadawcą był mój opiekun. Poznałam to ponieważ miał zmartwiony wyraz twarzy. Jego charakter pisma  był schludny, jego pismo było pochylone w lewo a litery były przyjemnie zaokrąglone. Kolejna przyprawiła mnie o wewnętrzną salwę śmiechu. “JESTEŚ ZAJEBIŚCIE PIĘKNA”. Wyrazy były napisane prosto litery nie były zaokrąglone jak w pierwszej wiadomości. Pismo bbyło zwyczajne. Obejrzałam się przez ramię i zobaczyłam rozanielona minę jednego z mojego opiekuna kolegów. Ostatnia troszkę mnie zdenerwowała ponieważ była wysłana przez szkolnego pustaka z którym miałam się dzisiaj okazje poznać. “FABIAN JEST MÓJ!! ZNAJDŹ SOBIE INNEGO!!”. Jej pismo było dziewczęco wyraźne a literki przyjemnie zaokrąglone. Zaraz koło mojej ręki pojawiła się kartka zgięta przez mojego kolegę z ławki. Byłam zaciekawiona co jest na niej napisane. Podniosłam ją i rozwinęłam. Jej treść mnie zaskoczyła. “NIE WIEM CO O MNIE SŁYSZAŁAŚ ALE NIE WIERZ PLOTKOM. UŻYJ SWOJEGO UROKU I POZNAJ PRAWDĘ SAMA”. Zastanawiało mnie jedno: Jaka prawda? Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc. Chciałam żeby rozwinął mi swoją myśl o przynajmniej kilka słów. Lecz kiedy dalej siedział niewzruszony tak jakby tego liściku nigdy nie napisał postanowiłam wziąć sprawy we własne dłonie.  Pochyliłam się nad nim i zapytałam go o to.
  • Co miałeś na myśli pisząc ten liścik?
  • Opowiem na twoje pytania po tej lekcji na ławce za szkołą przy lasku. Bądź sama.
  • Dobrze. Będę.
Reszta lekcji minęła spokojnie. Nauczyciel przynudzał o materiale o którym wiedział wyłącznie ze studenckich książek a  ja starałam się go słuchać po mimo wielkiego znudzenia i odrobinki rozbawienia w momentach kiedy materiał nie pokrywał się z prawdą. Z klasy wymknęłam się nie zauważona przez Fabiana lub któregoś z wielu kolegów i poszłam we wskazane przez Szymona miejsce. Czekałam tylko chwilę zaraz się obok mnie pojawił. Złapał za rękę i pociągnął w głąb lasu.
Po 10 minutach doszliśmy do małego jeziorka z wodospadem. To miejsce było na swój sposób urocze. Tutaj czułam się wolna, nie musiałam się martwić swoją prawdziwą naturą.
  • Po co mnie tu przyprowadziłeś?
  • Wiem kim jesteś.
  • Słucham?
  • Jesteś wampirzycą.
  • A ty kim?
  • Wilkołakiem.
Cała krew odpłynęła mi z twarzy. Musiałam wyglądać okropnie w tym stanie gdyż chłopak zmrużył oczy i pochylił lekko głowę w moją stronę. Jego ciało przeszedł dreszcz jakby było mu zimno. Po chwili zamiast chłopaka stał przede mną wielki biały jak śnieg basior, ostre zębiska ujawniały się i chowały co chwilę, a ciche warczenie dobiegało moich uszu. Upadłam na ziemię nie chciałam widzieć jego, tego czym się stał ani tym kim był. Machnęłam ręką. Zaraz wokół mnie pojawiła się ziemista kula z kilkoma lukami, roznieciłam ogień i przy pomocy wody zapiekłam całą konstrukcję. Tylko niesamowita siła była w stanie ją rozkruszyć, nie śmiałam wątpić w wielką, niszczycielską siłę młodego wilka w kwiecie wieku. Leżałam skulona na ziemi i płakałam. Obejmowałam się ciasno ramionami jakby miało mnie to ochronić przed ostrymi zębiskami i pazurami wilczura. Moja reakcja musiała zaskoczyć chłopaka do wielkiego stopnia gdyż momentalnie porzucił zwierzęcą formę i wrócił do swojej normalnej ludzkiej. Zaskoczenie na jego twarzy nie było sztuczne lecz co gorsze niesamowicie prawdziwe.
  • Zostaw mnie proszę. - wyszeptałam to jakby głośniejszy dźwięk mógł uszkodzić mnie lub cokolwiek innego dookoła. - Jak chcesz mnie zabić to byle szybko ale oszczędź moją rodzinę. -  mówiłam szybko a oddech był urywany. Atak paniki narastał z każdą najdrobniejszą chwilą.
  • Ty się mnie boisz? - odpowiedział również szeptem jak ja ale jego głos był również stłumiony przez targające nim emocje.
  • A ty byś się nie bał? Równo 275 lat temu wilki zabiły mojego tatę który był wampirem i mieszkał z nami. Wilki myślały że cała rodzina jest wampirami. Prawdopodobnie przez to że nosiliśmy jego zapach co jest wiadome kiedy się przytula tatę albo kiedy on się o nas delikatnie ocierał kiedy przechodził obok. Zagryźli mojego tatę co jest zrozumiałe lecz okrutne. Był jedną z nielicznych osób które kochałam, i pomimo że go tutaj teraz ze mną nie ma nadal go kocham i trzymam w moim wolno bijącym sercu.  Następnie rozszarpali moją mamę, 2 siostry i 3 braci. Widziałam to wszystko na własne oczy. A wiesz co było najgorsze? - chłopak pokiwał przecząco głową - Mój tata nie “jadł” ludzi. Karmił się zwierzętami podobnie jak ja teraz. Ja i moja nowa rodzina. Mój ojciec brzydził się zabijaniem ludzi dlatego unikał tego jak ognia.
  • Przepraszam nie wiedziałam. - szepnął smutno. Wyglądał jakby było mu wstyd za śmierć mojej rodziny. Ale ja mu nie ufałam.
  • Bo skąd. Wy nie słuchacie tylko od razu zagryzacie. A kiedy już wysłuchacie to i tak nie myślicie nad sensem i konsekwencjami. - machnęłam ręką a moa zasłona opadła i wtopiła się w ziemię tak jakby nigdy nie powstała.
  • Zawrzyjmy układ. Moja wataha z twoim klanem.
  • Zapytam się Kasjana. Dam ci odpowiedź jutro.
  • Dobrze. Mam jeszcze jedno pytanie.
  • Tak?
  • To z tą zasłoną… Co to było?
  • Kontroluję żywioły. Wiesz woda, ogień, powietrze, itd.
  • Fajne. Ale dobra wracajmy już bo pewnie twój opiekun przetrząsa całą szkołę. Albo męczy nutelle.
  • Tą dziewczynę co mnie zaczepiła na poprzedniej przerwie?
  • Tak.




niedziela, 27 marca 2016

Wesołych świąt

Notkatka pod rozdziałem

Życzę wszystkim wesołych świąt, smacznego jajka, niech zajączek wielkanocny was odwiedzi i przyniesie dużo kolorowych jajek, mokrego poniedziałku i wszystkiego co najlepsze. Niech te i każde kolejne święta będą wypełnione miłością i ciepłem rodzinnym, na stole wielkanocnym niczego nie zabraknie a szczęściu nie będzie końca. 




P.S. Przepraszam że nic nie dodaje przez tak długi czas ale leżę chora i jak tylko próbuję coś napisać zaraz tracę koncentrację na rzecz smarkania i kaszlu. Jest to bardzo irytujące bo budzę się jeszcze bardziej zmęczona niż się kładę spać. Obiecuję że postaram się wyzdrowieć jak najszybciej i dodac kolejny rozdział w jak najkrótszym czasie. 

wtorek, 22 marca 2016

Wieczna miłość potępionych dusz - Nowa szkoła, nowi przyjaciele cz.3.2

Dzisiaj troszke krótko ale postaram się następny rozdział napisać troszkę dłuższy i z większą akcją i takie tam ale nic nie obiecuję. Mam nadzieję że wam się spodoba ale czekam też na wasze komentarze. Komentarze możecie dodawać jako anoimki i nie musicie się podpisywać. Chce po prostu wiedzieć że ktoś czyta moje wypociny. 

-----------------------------------------
  • Do mnie mówisz? - zapytała dalej w szoku.
  • Tak tapeciaro. Idź stąd bo nie mam ochoty patrzeć na osobę, która ma więcej tapety na ryju niż rozumu w głowie. Sponsora idź szukaj a od Róży się odpierdol. Jak dowiem się że choćby na nią krzywo popatrzyłaś to inaczej porozmawiamy.
  • Jak śmiesz tak do mnie mówić?!
  • Ogłuchłaś od tej tapety? I nie skrzecz tak tylko wypierdalaj nie chcę się na ciebie patrzeć.
  • Pożałujesz jeszcze!
  • Nie bardziej niż zawiedzeni budowlańcy na twój widok.
Dziewczyna zarzuciła włosami i odeszła szybko od naszego zbiorowiska. Spojrzałem na Różę i zobaczyłem że się uśmiecha. Podeszłam do niej. Czułem silną potrzebę znalezienia się koło niej.  Silną potrzebę zobaczenia czy z nią wszystko jest dobrze czy tepeciara nic jej nie zrobiła
  • Wszystko okay?
  • Oh mój Boże… -szepnęła zaaferowana - szkolny przystojniak i kapitan miejscowej drużyny uratował mnie przed ludzkim słoikiem nutelli. To było takie groźne. Zdeformowane lalki barbie chciały mnie uratować przed byciem szarą nic nie znaczącą myszką. Ale ty mój książę uratowałeś mnie przed losem słoika nutelli.- ostatnie słowa mówiła coraz bardziej rozbawiona.
Po chwili zaczęła się śmiać a ja razem z nią. Po chwili podeszli do nas moi koledzy ze składu.
  • Co to było z Moniką? - zapytał Mateusz.
  • Przyczepiła się do Róży. A właśnie. Róża to są chłopaki ze składu. Mateusz - pokazałem na przyjaciela. - Troy, Krzysztof, Adam, Adrian, Alex, Dustin, Ian, Christoph i Gabriel. - mówiłem po kolei pokazując na wymienianych chłopaków.
  • Hej chłopaki. - powiedziała nieśmiało.
Zdziwiło mnie że się nie zarumieniła. Dalej miała blady porcelanowy odcień skóry. Żadnemu z nas nie podała ręki. Bardzo uważnie ich pilnowała. Jakby bała się że nas nimi zabije.
  • Idziemy na lekcje? Nie chciałabym się spóźnić już pierwszego dnia.
  • No dobrze. Chodźmy.
Zaczęliśmy iść powoli w stronę klasy. A mnie uderzyło pytanie:
“Co ona ukrywa?”


Znalezione obrazy dla zapytania dziewczyna z mocnym makijażem(Monika)

poniedziałek, 21 marca 2016

Powracam

Witajcie, po moich mini wakacjach jestem wypoczęta ale następnym razem jak będę potrzebowała przerwy to nie tak długiej. Moja głowa pęka w szwach od pomysłów i niespisanych historii a mój notatnik podobnie jak długopis się na mnie obrazili. Notatnik co chwila zawija mi swoje strony (myślę że robi to specjalnie) a długopis co jakiś czas przerywa więc muszę go od nowa rozpisać (jest pewnie z notatnikiem w zmowie przeciwko mnie). A więc pomimo żadnych dodanych komentarzy (co mnie troszkę zasmuciło jak zobaczyłam) zmotywowałam się na tyle by coś napisać. 

A tak przy okazji następny rozdział pojawi się albo dziś późnym wieczorem albo jutro. Jeszcze nie wiem na kiedy uda mi się poprawić ten nad którym pracowałam wczoraj. Kiedy indziej powiem wam o moim nowym pomyśle który chce zamieścić na blogu ale to później. Teraz skupimy się na kontynuowaniu powieści którą zaczęłam przed przerwą. 

Do następnego
Patusia.  :)

(Do mojego podpisu jest dołączone zdjęcie mojej osoby). Mam nadzieję że nikt przeze mnie nie dostanie zawału.


poniedziałek, 25 stycznia 2016

Przykro mi...

Przykro mi to pisać ale jestem zmuszona na jakiś czas zawiesić bloga. Powodem jest brak komentarzy pod rozdziałami. Kiedy nikt nie komentuje nie wiem czy mam dodawać daną historię która aktualnie jest dodawana czy nie, nie wiem co moi czytelnicy chcą przeczytać "usłyszeć" od postaci. 

Nie wiem nic a to dlatego że nikt mnie ani nie motywuje do pisania jak również nikt mi nie daje komentarzy typu "chciałabym zobaczyć..." , "A ciekawe czy..." , "Wiesz byłoby fajnie gdyby...". 

Więc przykro mi z tego powodu i przepraszam jeszcze raz. Oczywiście będę zaglądać tutaj i zmieniać troszkę wygląd i takie tam w blogu ale też chciałam was poinformować o mojej decyzji. Na moment obecny nie wiem jeszcze dokładnie na jak długo zawieszam bloga ale jak tylko będę już bardziej zmotywowana do pisania pojawię się z nowym rozdziałem. 

Do mam nadzieję szybkiego usłyszenia pszczółki. 
Pozdrawiam Patusia.

sobota, 16 stycznia 2016

Wieczna Miłość Potępionych dusz - Nowa szkoła, nowi przyjaciele cz.3.1

Przepraszam że tak długo nic nie dodawałam ale przez lekcje i inne pierdoły nie miałam czasu nic napisać i teraz też ledwo zdążyłam coś dodać. Bez zbędnego przedłużania zapraszam do dalszego czytania.

Pozdrawiam
Patusia

-----------------------------------------------------------------------

Oczami Fabiana:


Przyglądała mi się z zaskoczeniem i wdzięcznością kiedy usłyszała moje zapewnienie. Muszę przyznać że była naprawdę piękna. Ale koniec tego. W końcu cały dzień z nią spędzę.
  • No dobrze my już wyjdziemy bo zaraz lekcja się zacznie.
  • Do widzenia dzieci.
  • Do widzenia pani Elżbieto. - odpowiedzieliśmy zgodnie a następnie opuściliśmy recepcje.
Powoli kierowaliśmy się w stronę klasy. Wszystkie dziewczyny odprowadzały ją nienawistnym spojrzeniem. Nie dziwię jej się.
  • Jesteś jakąś gwiazdą w tej szkole? Jakimś superbohaterem czy kimś?
Jej pytanie wyrwało mnie z zamyślenia a kiedy dotarł do mnie sens jej pytania wybuchnąłem głośnym śmiechem. po moich policzkach popłynęły łzy ze śmiechu. Ona chyba speszyła się moją reakcją bo spuściła głowę. Pohamowałem się, otarłem łzy i dalej chichocząc odpowiedziałem na zadane mi pytanie.
  • Jestem kapitanem drużyny piłkarskiej w tej szkole.
  • To by wyjaśniało. -mruknęła po nosem.
  • To by wyjaśniało co?
  • Dlaczego te dziewczyny tak bardzo mnie nienawidzą. - westchnęła.
  • I tak zaraz si rozejdzie plotka że jestem tylko twoim opiekunem więc ci odpuszczą. - spojrzałem na nią a ona uśmiechnęła się.
Poczułem jak ktoś na mnie wpada i ląduje na ziemi. Zdezorientowany zwaliłem z siebie cielsko które mnie przygniatało. Zobaczyłem że to te ciołki od mnie ze składu. Zacząłem się śmiać. Popatrzyłem na Różę i zobaczyłem jak królowa szkolnych plastików ją szarpie. a reszta stoi wokół i się  z zaciekawieniem patrzy na zaistniałą sytuację. Podeszłam do nich i pociągnąłem za ramie Monikę królową tapeciar. Ta jak tylko mnie zobaczyła przytuliła się do mnie. Wkurzyła mnie. Odsunąłem ja od siebie zobaczyła na nią z obrzydzeniem.
  • Nie przytulaj się do mnie bo mi ubrania tapetą pobrudzisz. - warknąłem.

Pustak spojrzał na mnie zszokowany i zaczęła teatralnie krztusić się powietrzem przyciskając rękę do klatki piersiowej.


Znalezione obrazy dla zapytania para przyjaciół nastolatków

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Wieczna miłość potępionych dusz - Czysta karta cz.2.1

Oczami Róży:
Jestem na miejscu, mój nowy dom. Ciekawe ile tutaj pomieszkamy i czy spotkam kogoś interesującego. Muszę się pospieszyć jutro mam pierwszy dzień szkoły a jeszcze muszę rozpakować rzeczy.


Wniosłam wszytko do domu i z daleka od ciekawskich oczy zaczęłam poruszać się po wampirzemu. To zajmuje dużo mniej czasu. Pewnie tak jak ostatnio “rodzice” przyjadą rano kiedy będę w szkole. Czas szybko leci. Kiedy spojrzałam na zegarek była 5:30 poszłam pod prysznic by wziąć szybką kąpiel i wyglądać świeżo. Stojąc pod strugami zimnej wody, która spływała po moim ciele czułam się lepiej. To zawsze mnie relaksowało tym razem też się udało. Wróciłam do pokoju owinięta ręcznikiem. Szybko przebrałam się w czarne rurki i bluzkę z lekkim dekoltem i krótkim rękawem. Postanowiłam założyć do tego skórzaną kurtkę. Lekkim make-up’em podkreśliłam swoją nietypową urodę. Ciekawa jestem kim jest mój opiekun. Słyszałam że jest przystojny i dobrze się uczy. Może doprowadzę tą znajomość do przyjaźni? Spakowałam butelkę z drugim śniadaniem do torby i kilka innych drobiazgów. Musiałam się pospieszyć bo pewnie ktoś będzie na mnie czekać. Podróż do szkoły minęła mi zaskakująco szybko. Zaparkowałam blisko wejścia do szkoły. Cholera jak ja w tak wielkim budynku znajdę tą przeklętą recepcję? Poczułam że ktoś za mną staje. Odwróciłam się i zobaczyłam 2 przystojnych chłopaków. Pierwszy był wyższy, dobrze zbudowany szatyn o piwnych oczach, kształtnie wykrojone różane usta rozciągnięte w lekkim uśmiechu, ukazujące śnieżnobiały prosty zgryz. Drugi był niższy, jasny blondyn, jego budowa była równie muskularna co pierwszego, zielone przenikliwe oczy lustrowały moją sylwetkę a na blado malinowych ustach błąkał się delikatny uśmiech. Zęmby miał śnieżnobiałe i proste jak malutkie perełki. Wiatr zawiał i wraz z nim poczułam słodki zapach wymieszany z drogą wodą po goleniu. Poczułam jak moje mięśnie się napinają. Nie uszło to uwadze mężczyzn stojących prze mną. Stali tam bowiem moi pobratymcy. Postanowiłam udawać że o tym nie wiem.
* Cześć ty pewnie jesteś ta nowa. Zgadza się? - powiedział głębokim głosem szatyn.
* Oczywiście. W rzeczy samej. - odpowiedziałam z uśmiechem.
* Skąd przyjechałaś? - zapytał blondyn.
* Z Los Angeles
* Masz dziwny akcent. Skąd pochodzisz?
* Z Francji. Ale przez pracę rodziców podróżuję po całym świecie.
* To bardzo ciekawie.
Wtedy wiatr zawiał ale tym razem na moje nieszczęście w ich stronę. Kiedy wyczuli mój zapach ich oczy pociemniały. Z piersi starszego wyrwało się ciche warknięcie. Nie wiem dlaczego ale poczułam się zagubiona i przestraszona. Ta cała sytuacja mnie przerastała.

Wieczna miłość potępionych dusz cz.2.2

Przepraszam wiem że dawno nie było żadnego rozdziału ale święta później nowy rok a teraz szkoła. I non stop tylko sprzątanie , gotowanie i zmywanie i tak w kółko za to nienawidzę świąt. Chciałabym wam życzyć udanego roku 2016 i oby był lepszy niż poprzedni. Nie przedłużam więcej życzę miłego czytania i aktywnego komentowania.


------------------------------------


* Odejdź stąd. Do póki jeszcze może. - warknął młodszy.
* Nie karmię się ludźmi jeśli o to ci chodzi.
* A czym?
* Zwierzętami lub krwią syntetyczną którą dostaję od taty w krytycznych sytuacjach. 
* Trzymamy cię za słowo.
* Mam pytanie.
* Zamieniamy się w słuch.
* Skoro jesteśmy tak podobni to może byśmy trzymali się razem?
* Popieram ten pomysł.
* Ja również go popieram. - odezwał się milczący do tej pory starszy z braci.
* Czy moglibyście zaprowadzić mnie do recepcji?
* Jasne. Po co tam idziesz?
* Mój opiekun tam będzie, dostanę również plan i resztę rzeczy, których potrzebuje. 
* Chodźmy więc.
Szliśmy powoli w głąb szkoły. Po kilku minutach doszliśmy do długiego biurka przy którym siedziała starsza pani przyprószona siwizną. Miała miłą, łagodną twarz, duże brązowe oczy ukryte za małymi szkłami w prawkach w mahoniowym kolorze. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się promiennie. Kobieta również odpowiedziała mi uśmiechem.
* W czym ci mogę pomóc skarbie?
* Dzień dobry. Jestem tu nowa to mój pierwszy dzień. Miałam się  pani stawić po klucz do szafki, plan lekcji, książki i opiekuna.
* A tak. Róża?
* Tak proszę pani. 
Kobieta wstała i podeszła do szarej szafki otworzyła jedną z szuflad i wyciągnęła z niej stosik książek przewiązanych tasiemką oraz kopertą z moim imieniem na górze. Podeszła do mnie i podała mi je. Następnie otworzyła szufladę tym razem niebieską i wyciągnęła z niej dwa klucze na srebrnym kółeczku. Podała mi je z uśmiechem. 
* Dziękuję. 
* Nie ma za co skarbie. Koperta na górze to twój nowy plan lekcji. Twój opiekun już powinien tutaj być. 
Jak na zawołanie do recepcji wbiegł chłopak w moim wieku. Blond włosy były roztrzepane przez wiatr a długa grzywka opadała mu na niebieskie jak letnie niebo oczy. Miał atletyczną sylwetkę i małe ale piękne, pełne, malinowe usta. Na twarzy malowało się zdenerwowanie. 
* Dzień dobry pani Elu. - wysapał starając się uspokoić oddech.
* Dzień dobry Fabianku. To jest Róża, twoja podopieczna. Mam nadzieję że się nią dobrze zajmiesz.
* Obiecuję że jak najlepiej. 
Jego obietnica podniosła mnie a duchu. Naprawdę nie chciałam pytać obcych ludzi o pomoc w dotarciu do klasy.

Znalezione obrazy dla zapytania zaskoczona dziewczyna

czwartek, 24 grudnia 2015

Święta...

A więc moi drodzy czytelnicy. Z okazji świąt życzę wam wszystkiego dobrego, ciepłych i pogodnych świąt, leniuchowania i napełnienia brzuszka do pełna domowymi potrawami. Oby święta 2015 roku były lepsze niż zeszłoroczne. 

Znalezione obrazy dla zapytania obraz świąteczny

czwartek, 17 grudnia 2015

Wieczna miłość potępionych dusz - Przeprowadzka cz.1.2

Oczami Fabiana:

Ta szkoła nie oszczędzi mi niczego. Dopiero co opuściłem gabinet dyrektora, który wezwał mnie do siebie by opowiedzieć mi o dziewczynie która ma zacząć naukę u nas w collegu jutro. Mam dużo problemów gdyż jestem kapitanem składu piłki nożnej która jest chlubą i dumą naszej szkoły która zresztą reprezentujemy. W dodatku wybrano mnie był pełnił funkcję przewodniczącego szkoły co również pochłania masę czasu.

Weszłem do szatni jako ostatni, spóźniony i zobaczyłem moich przyjaciół przebierających się na trening. Czasem chciałem uciec od wszystkich obowiązków ale nie wiedziałem gdzie i jak. Dlatego trwałem wiernie w tym co zgotował mi los, pomimo że są mi odbierane resztki czasu i wolności. Kidy ściągałem bluzę usłyszałem ciekawą rozmowę więc postanowiłem jej się uważnej przysłuchiwać.

  • Mój kolega napisał mi że jest piękna. Oraz że ma niespotykany kolor oczu.  
  • Jakie?
  • Malachitowe.
  • O kim mowa? -  zapytałem w międzyczasie zdejmując bluzkę.
  • O tej nowej. Tej co ma jutro dojść do szkoły. Jak jej było? - zapytał Max.
  • Róża - odpowiedziałem bez zastanowienia.
  • Skąd wiesz? - odpowiedzieli wszyscy patrząc na mnie zaskoczeni.
  • Będę jej opiekunem. Jakbym nie miał większych zmartwień. - westchnąłem.
  • O stary zazdrościmy ci. To chyba najładniejsza laska o jakiej w życiu słyszałem. Podobno jest tak piękna że jak chłopaki widzieli ją na korytarzach to ciasno im było. A ona jak to kobieta z zasadami nawet na jednego nie zwróciła uwagi.
  • Dobra. Koniec rozmowy, przebierać się panienki - rzuciłem przez ramię wziąłem wodę i wyszedłem.




Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Może bezpodstawnie z góry założyłem że będzie strasznie? No cóż zobaczę jaka jest i dopiero wtedy będę oceniał a jak na razie trening.


Znalezione obrazy dla zapytania szkolna recepcja