czwartek, 9 lipca 2015

Lekcja Życia cz.16

-Kiedy poszłam do parku pobiegać z Sarą, Bartek próbował zapoznać mnie ze swoją kuzynką. Po drodze zatrzymał mnie Kamil. Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam. Wpadł na schody. Po chwili zerwał się na nogi i popchnął mnie, upadłam i nadziałam się na szkło. Szybko wstałam i pobiegłam do domu. Zdezynfekowałam i opatrzyłam ranę. Było dobrze aż do teraz. 4 dni. Dobrze się czułam. Przepraszam że ci o tym nie mówiłam. Ale naprawdę było dobrze.
-Widzę właśnie.
Dorian zdenerwował się na siostrę. Najbardziej jednak zdenerwowało go to że nie powiedziała nikomu o takiej sprawie. Wyszedł z gabinetu i skierował się do salki w której czekali na niego mama i Bartek. Po dotarciu tan podszedł do łóżka i wyjaśnił mamie i chłopakowi siostry wszystko co się wydarzyło w gabinecie. Podczas jego wyjaśnień ciocia Anita zmartwiła się stanem córki. Bartek natomiast zacisnął zęby i łzy poleciały po jego policzkach. Sabina cały czas stała w drzwiach i słuchała wszystkiego obserwując reakcje najbliższych. Nie mogła spojrzeć im teraz w oczy za bardzo się bała tego co może od nich usłyszeć. Zrobi to później teraz musi już iść. Jak najszybciej. Mruknęła jakby zgadzała się ze swoimi myślami i podbiegła do wyjścia. Osoby na których najbardziej jej zależało zastali w salce w tych samych pozycjach z zdziwieniem wyrysowanym na ich twarzach. Dorian najszybciej nad sobą zapanował i wybiegł zaraz za siostrą. Jednak nie zdążył jej dogonić. Ona biegła już wysoko w górę ulicy. W stronę domu. Kiedy już tam dotarła szybko otworzyła drzwi i pobiegła do swojego pokoju. Pakowała swoje rzeczy niemal mechanicznie. Po spakowaniu połowy swoich rzeczy tych najpotrzebniejszym zostawiła na stole w kuchni kartkę „Mamo nie będzie mnie jakiś czas przepraszam. Kocham Sabina”. Pojechała do babci. Wiedziała że jeśli szuka u kogoś zrozumienia to znajdzie je właśnie w tej drobnej staruszki. Dziewczyna wylała na ręce babci wszystko co jej leżało na sercu. Od razu zrobiło jej się lżej. Jednak musiała poprosić ją by nie dzwoniła do jej rodzicielki ani nikogo innego o tym gdzie jest. Babcia Wioletta obiecała wnuczce że nic nikomu nie powie. Sabina szybko się rozluźniła i zaczęła swobodnie rozmawiać z babcią. Późno w nocy zorientowały się która jest godzina i zdecydowały się pójść spać. Zasnęła z poczuciem bezpieczeństwa. Wszystkie troski zostały w domu. Jej niespokojne sny przerwał dźwięk telefonu. Otworzyła zaspane oczy i sięgnęła po telefon. Odebrała go mechanicznie i usiadła na łóżku pocierając ręką oczy.





-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

wtorek, 7 lipca 2015

Lekcja życia cz.15

Przerażenie o stan córki podniósł mamę dziewczyny na nogi niemal od razu. Podbiegła do niej i wzięła ją w ramiona. Bartek zaczął odpinać od siebie całą aparaturę kiedy skończył podbiegł do Sabiny. Dorian wszedł do Sali po kilku chwilach i przeraził go widok, który zobaczył. Jego mama klęcząc obok jego siostry trzymała ją nieprzytomną w ramionach. Obok nich leżał prawie już nieprzytomny Bartek. Brat dziewczyny szybko wezwał lekarzy i pomógł im przenieść chłopaka na łóżko. Dopilnował podłączenia wszystkich rurek na im należne miejsce w jego ciele. Oraz wysłuchał monologu lekarza o jego obecnym stanie. Następnie podszedł do lekarzy, którzy zajmowali się jego siostrą. Badali ją powoli. Nie znaleźli u niej objawów jakiejkolwiek choroby. Postanowili przewieźć ją do jednego z gabinetów. Dorian szedł zaraz za nimi ich mama została z Bartkiem. Kiedy zdjęli bluzkę Sabiny zobaczyli bandaż przewiązany w pół jej tali. Doktor Adam szybko pozbył się bandaża i zdezynfekował ranę. Następnie przewiązał ranę nowym, świeżym bandażem. On tam cały czas był, patrzył na spokojny wyraz twarzy jego siostry. Głowę zalewały mu fale z tysiącem myśli. Skąd ona to ma? Zrobiła to sama czy ktoś jej w tym pomógł? Jeżeli sama to dlaczego? Albo jak ktoś w takim razie kto? Po chwili Sabina otworzyła powoli oczy i zamknęła je zdezorientowana. Po następnych dwóch minutach ponownie otworzyła oczy. Tymczasem ich nie zamknęła. Popatrzyła na zaciekawioną twarz brata następnie na śnieżnobiały bandaż opasający ją w tali. Spojrzenie Doriana było pytające i zdezorientowane. Pomyślała że musi niechętnie wyznać całą prawdę o tym co się stało. Nawet jeśli później on miałby zacząć krzyczeć. Nie chciała przed nim tego ukrywać. Było jej z tym ciężko. 


Znalezione obrazy dla zapytania nieprzytomna dziewczyna


-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

Moi kochani

Moi drodzy wiem że część 14 miała wyjść wczoraj. Jednak teraz mam urwanie głowy bo niedługo mam bal i muszę wszystko szykować. We wcześniejszym poście napisałam że postaram się dodać nowego posta jak najszybciej i żeby przeprosić was za moje spóźnienie z kolejną częścią dodam teraz nie jedną a dwie. Po to żeby wam szybciej czas zszedł na czekaniu na następną która ma się pojawić już jutro. Naprawdę najmocniej was przepraszam jeszcze was i życzę udanego wieczoru.

Pozdrawiam
Patka.

Lekcja Życia cz.14

Jej serce i żołądek ściskał niewyobrażalny strach, ręce trzęsły się jak w delirium, drgania powoli przechodziły na resztę ciała. Przez głowę po raz kolejny dzisiejszego dnia przechodziły tysiące myśli, pytań i scenariuszy wypadku. Kto tam był? Co się stało? W jakim jest stanie? Postąpiła kilka kroków i weszła do małej seledynowej salki skąpanej w mroku pomimo słonecznego dnia. Jakby widmo śmierci spowiło tą salę w mroku obietnicy zabrania kogoś daleko ze sobą. Poczuła tam zapach moczu, gipsu i potu. Jej oczom ukazały się masywne szpitalne łóżka. Na jednym z nich leżał chłopak z ręką i nogą w gipsie. Patrzył na nią z uwielbieniem i podziwem. Jednak ona nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Na następnych dwóch leżało dwóch następnych chłopaków w podobnym stanie do pierwszego. Lecz gdy popatrzyła na ostanie gula przerażenia stanęła jej w gardle. Bartek zakryty kołdrą do ramion patrzył na nią spod na wpół zamkniętych powiek. Urządzenie monitorujące jego bicie serca przyspieszyło. Podobnie jak oddech. Podeszła do niego powoli i usiadła na krześle obok jego łóżka. Pogłaskała go czule po policzku. Po jej własnym spłynęły samotnie tak jak ona przez ostatnie dni łzy. By złączyć się ponownie razem na jej brodzie tak jak oni teraz. Otworzył szerzej oczy.
-Przepraszam – powiedziała płaczliwie.
-Ale za co mnie przepraszasz aniołku? – powiedział zachrypniętym, zdziwionym głosem. Podniósł ręce i starł jej łzy z obu policzków.
-Za to że cię wtedy zostawiłam. Nie powinnam była tego robić. Przepraszam. To moja wina że tu jesteś. – poczucie winy brało w niej górę.
-Skarbie to nie twoja wina. Ale tylko i włącznie moja. Nie uważałem na ulicy kiedy za tobą wybiegłem. Stało się. Nic mi nie będzie. – powiedział przerywając chwilę milczenia pomiędzy nimi.
Jej wzrok który spoczął na nim jednak tylko utwierdził go w przekonaniu. Ona my nie uwierzyła. Musiał opowiedzieć cała historię od początku czego naprawdę nie chciał. Nie chciał sprawiać jej tym więcej bólu.
-Kiedy po naszej rozmowie wybiegłaś z parku byłem smutny. Ale zaraz pobiegłem za tobą. Moja kuzynka tego nie zrozumiała. Właściwie to chciała żebym został. Ja nawet nie próbowałem jej tego wyjaśnić. I tak by nie zrozumiała… Wybiegłem na ulicę. Reakcja kierowcy była wolna. Zbyt wolna. Nie zdążył zahamować. Po uderzeniu straciłem przytomność. Obudziłem się dzień później. Tutaj. Nasze mamy siedziały obok mojego łóżka. Każdy ruch sprawiał mi niezwykle dużo cierpień. Przez 4 dni miałem same operacje. Wyglądałem tragicznie. Poprosiłem twoją mamę telefonicznie aby zorganizowała ci jakiś wyjazd. Żebyś przy tym nie była. Żebyś nie oglądała mnie w takim stanie. Wiem że mnie kochasz i chciałabyś tu być ale nie zniósł bym myśli żebyś widziała co oni robili mi przez cały czas. Za bardzo cię kocham żeby skazywać cię na takie widoki. Przepraszam kochanie.
Po tych słowach Sabina bez słowa wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Jednak zanim doszła do drzwi zakręciło jej się w głowie i osunęła się bezwładnie na ziemię.



-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

niedziela, 5 lipca 2015

Zapowiedzi

Jak zapowiedziałam tydzień temu oto czas na kolejne: ZAPOWIEDZI!!!!!!!

W nadchodzącym tygodniu będzie wolniej. Będę dodawała tylko opowiadanie bez żadnych ekstra dodatków.

Poniedziałek 6 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.14.
Środa 8 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.15
Piątek 10 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.16
Sobota 11 Lipca 2015 - Lekcja życia cz.17

Mam nadzieję że terminy będą wam odpowiadać:).  Jeśli któryś z terminów nie będzie wam odpowiadać lub będziecie mieli jakieś pomysły by ten blog był lepszy piszcie na gg na numer 33198853.

Pozdrawiam serdecznie

Patka

Lekcja Życia cz.13

-Tak i chce się widzieć z jakąś Sabiną.
-Czy mogę do niego zajrzeć?
-Tak. Oczywiście. Właściwie to wygląda jakby czekał na panią.
-Dziękuję.
Mama Sabiny weszła do sali szpitalnej. Zobaczyła tam Bartka leżącego na łóżku. Zakryty był cienką niebieską kołdrą. Patrzył się tępym wzrokiem  w sufit. Na dźwięk kroków odwrócił głowę w stronę Anity. Na jej widok uśmiechnął się delikatnie i poruszył niespokojnie na łóżku. Czekał chwile wpatrzony w drzwi. Jednak ona nie weszła. Zalała go fala rozpaczy i rozczarowania. Dlaczego jej nie ma? Już jej na nim nie zależy?
-Gdzie jest Sabina? – zapytał zrozpaczonym, zachrypniętym głosem.
-Nie powiedziałam jej jeszcze o tym. Chcę ją lepiej przygotować. Na jakiś czas wyjechała do cioci. Tak będzie lepiej wszystkim. A przede wszystkim dla niej.
-Szkoda. A wiesz ciociu kiedy wróci? Tęsknię za nią.
-Za 4 ni. Uwierz mi proszę że ona też była smutna cały czas wczoraj. Jednak skłamałam jej o pewnej rzeczy.
-Jakiej?
-Skłamałam że zostanie tam na tydzień.
-Wiesz ciociu?
-Co takiego?
-Zmęczony jestem. – jego senny, zachrypnięty głos przebijał się ledwo ponad brzękiem maszyn medycznych monitorujących jego stan.
-Śpij skarbie. Obiecuję ci że ona tu za niedługo przyjdzie. – powiedziała szeptem ciocia Anita, głaszcząc go po policzku.
-Dziękuję. – powiedział sennie a jego oczy z ulgą zamknęły się w błogim śnie.

Przez 4 dni dziewczyna chodziła smutna i przygnębiona. Cały czas sprawdzała telefon oraz emaila czy nie napisał. Myślała cały czas o nim oraz o tym czego się do niej nie odzywa. Czy on także o niej myśli? Czy rzeczywiście ją kocha? Co teraz robi i gdzie jest? Tymczasem on leżał smętny i myślał o swoim aniołku. Po 4 dniach ciocia przyszła do dziewczyny i kazała jej spakować swoje rzeczy. Siostra mamy Magda powiedziała jej także że jadą do szpitala. Magda poinformowała ją że na miejscu jest już jej mama. Lecz nie powiedziała nic więcej o owej wizycie. Przez głowę przeciskało się jej tysiące myśli. Jednak nie dowiedziała się kto tam był. Trzęsącymi się rękami pakowała swoje ubrania. Brzuch ścisnął jej się w bolesny węzeł. Następnego dnia pojechały do szpitala. Szły białym smutnym korytarzem. Śmierć, ból smutek o rozpacz na zawsze wbiły się w białe sterylne ściany. Mijając po drodze salę po sali. W każdej z nich był ktoś kto bardzo potrzebował opieki medycznej. Smutni czekający na powrót do rodzin. Cioci zatrzymała się pod jednym z pokoi. Wzięła głęboki wdech i odsunęła się w bok żeby ją przepuścić jako pierwszą.




-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.





piątek, 3 lipca 2015

Lekcja Życia cz.12

Sabina wyszła z parku zdenerwowana. Dotknęło ją to że Bartek nic nie powiedział o odwiedzinach jednego z członków jego rodziny. Bardzo chciała ją poznać lecz uważała że Bartek powinien ostrzec ją przed spotkaniem z kuzynką. Wtedy nie zareagowała by w podobny sposób i była by wobec niej niezwykle uprzejma. Dotarła do domu po 30 minutach mama czekała na nią na schodach prowadzących do domu. Jej twarz nie była jak zawsze uśmiechnięta lecz odrobinkę przygaszona. Od razu poinformowała ją że musi pojechać do cioci Adeli na tydzień. Zdziwiło ją zdenerwowanie mamy. Zdradziły ją trzęsące się dłonie i rozbiegany wzrok, oraz to jak wyłamywała sobie palce.
-No dobrze. – odpowiedziała w końcu. Bo wiedziała że gdyby wyraziła jakikolwiek sprzeciw i tak nic by tym nie wskórała.
-Przedstawił ci już kuzynkę? – brzmiało to bardziej jak stwierdzenie niż jak pytanie. Czy każdy z wyjątkiem niej o tym wiedział?
-Tak jednak troszkę jej nie polubiłam. – odpowiedziała w końcu.
-Czemuż to? – odparła zaskoczona kobieta.
-Bo jest taka sztuczna i cały czas chodzi za Bartkiem jak cień!! – wyrzuciła to z siebie i od razu zrobiło jej się lżej na sercu.
-Masz rację chodzi. A teraz idź i się pakuj. Wyjeżdżasz jutro z rana. – odpowiedziała dobitnie rodzicielka.
-Dobrze.
Poszła do swojego pokoju, wyjęła walizkę i zaczęła wyjmować rzeczy z szafy. Tylko te najpotrzebniejsze. Co chwila spoglądała na telefon. Bartek nie przyszedł. Nie zadzwonił. Nie napisał e maila. Nie dawał jakiegokolwiek znaku życia. Pomyślała że to dziwne jak na niego lecz w sumie była na niego zła więc to ostudziło chęć wzięcia telefonu w ręce i zadzwonienia do niego. Martwiła się tym że on tak długo nie daje oznak życia. Normalnie to już dawno by zadzwonił o ile by nie przyszedł tego wszystkiego wyjaśnić. Jednak z uczuciem niepokoju położyła się spać. Dręczyły ją okropne koszmary. Rano obudziła się wykończona, i z większym uczuciem niepokoju że coś się stało. Dopakowała resztę swoich rzeczy i pojechała do cioci. W międzyczasie mama Sabiny szybko ubrała się ciepło i pojechała do szpitala. Wiedziała że źle robi okłamując a raczej nie mówiąc wszystkiego własnej córce. Ale uznała że tak trzeba. Przynajmniej tymczasowo. Po pewnym czasie weszła na oddział Bartka. Po drodze witała się z niedawno zapoznanymi pielęgniarkami.

-Czy już się obudził? – odezwała się do jednej z nich która właśnie wychodziła z Bartka pokoju. 




-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

środa, 1 lipca 2015

Lekcja Życia cz.11

-Wiesz że możesz powiedzieć mi wszystko – głos chłopaka ociekał zaciekawieniem.
-Kocham cię –miłość w jej oczach wypchnął otulający dotąd strach. Tak bardzo bała się go stracić.
-Oh… aniołku ja ciebie też kocham tyle że bardziej. – powiedział zdławionym  przez emocje głosem.
Pocałował ją delikatnie w usta. Na początku pocałunek był normalny i niewinny ale po chwili był już namiętny i zachłanny. Kiedy po dłużej chwili oderwali się od siebie Bartek westchnął smutno.
-Muszę iść do domu.
-Zostań jeszcze troszkę – zaproponowała smutno. Nie chciała żeby już od niej odchodził.
-Chciałbym skarbie ale naprawdę muszę już iść.
-No dobrze to do jutra.
Pocałował ją przelotnie w policzek i wyszedł. Następnego dnia w parku zobaczyła roześmianego Bartka z siedzącą obok blondwłosą pięknością. Poczuła ukłucie zazdrości co do owej dziewczyny. Ale postanowiła nie dać tego po sobie poznać to on powinien zacząć tą rozmowę a nie ona.
-Hej Sabinko.
Sapał jakby przebiegł kilka kilometrów. Jednak nie dawno biegał z ową blond pięknością. Więc oba dystanse dały mu się bardzo w kość.
-Hej ja już się zmęczyłam. Idę do domu. Do zobaczenia.
Powiedziała chłodno i stanowczo patrząc kontem oka na stojącą u boku chłopaka dziewczynę. Następnie skierowała się w stronę wyjścia z parku. Naprawdę była zmęczona nie tyle fizycznie co psychicznie. Przerastały ją niektóre rzeczy. Jedną z nich jest właśnie ta. Jednak powiedziała prawdę. Nie lubiła kłamstwa i rzadko kiedy się do niego uciekała. A nawet jeśli to w jakiejś ważniejszej sprawie niż ta. Potrzebowała spokoju czterech ścian jaki dawał jej własnych pokój.
-Zaczekaj poznaj Dorotkę.
-Naprawdę muszę iść. Do widzenia.
-To moja kuzynka. To z jej powodu wczoraj wcześniej wyszedłem chciałem ci ją dziś przestawić. Szkoda jednak że już musisz iść.
-Tak bardzo wielka szkoda. Do widzenia. Mama na mnie czeka.

-Do widzenia aniołku.




-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

wtorek, 30 czerwca 2015

Q&A

Q1 : Dlaczego zdecydowałaś się otworzyć własnego bloga?

A1 : Zdecydowałam się otworzyć własnego bloga ponieważ lubię pisać. Pisze dość dużo różnych historii i opowiadań. Lecz tylko dla siebie. Koleżanka poradziła mi że skoro mam talent mogę dodawać własne historie na właśnie tego bloga.

Q2 :  Ile będzie części Lekcji Życia?

A2: No więc szczerze powiedziawszy jeszcze nie wiem. Na pewno będzie 40 jeżeli mi się uda i dobrze wyjdzie to możliwe że będzie więcej.

Q3 : Planujesz jeszcze inne tak długie opowiadania?

A3 : Więc... Tak planuje dodać jeszcze inne równie długie opowiadania. Mogłabym zdradzić tytuły ale nie chce psuć niespodzianki.

Q4 : Jak rozpoczęła się twoja przygoda z pisaniem ?

A4: No więc... Na lekcji angielskiego mój nauczyciel (bo ja mieszkam w Irlandii i tutaj lekcje angielskiego są jak w Polsce polski. Tak dodaje na marginesie jakby ktoś nie widział.) poprosił nas o napisanie opowiadania lub historii o tragedii w 2001. Mam na myśli World Trade Centre. Miałam być ofiarą tej tragedii i opisać ją z punktu mojego widzenia. Wtedy kiedy mój nauczyciel to sprawdził powiedział że bardzo mu się podoba i że mam talent. O d tamtego czasu pisze.

Q5 : Czy planujesz kiedyś zakończyć przygodę ze swoim blogiem?

A5 : Kiedyś na pewno ale nie teraz. Kiedy już nie będę miała weny i nie będę umiała pisać dla moich czytelników więcej historii nie będę próbowała robić niczego na siłę. Nie zamknę bloga ale zostawię go z ostatnim postem na pożegnanie.



To tyle w dzisiejszym Q&A. Zapraszam do zadawania jakichkolwiek pytań pod mój numer gg: 33198853. Lub na adres email: pati98-10-14@wp.pl.

Pozdrawiam
Patusia:)

Lekcja Życia cz.10

Po tych słowach Dorian uśmiechnął się i przepuścił Bartka przodem. Pokazał drzwi swojego pokoju. Obaj bez słów rozumieli kogo tam można znaleźć. Leżała zwinięta na łóżku zalana gorącymi łzami. Podszedł powoli do niej i wziął delikatnie w ramiona. Tulił ją do siebie i głaszcząc delikatnie po złocistych włosach próbował uspokoić. Wtedy rozległ się jej cichy szept.

-On chciał mnie skrzywdzić. Ledwo mu uciekłam. Bardzo się go wtedy bałam. – powiedziała mocniej wtulając się w jego tors. Niemal dławiąc się własnymi łzami.

Bartek zastygł z ukochaną w ramionach. Wzbierała się w nim złość i rozpacz którą ledwo mógł powstrzymać żeby nie zrobić jej krzywdy. Zbyt bardzo ją kochał by to zrobić. Nie chciał upodabniać się swoim zachowaniem do Kamila.

-Co chciał ci zrobić? – Jego głos brzmiał spokojnie i głucho. Tak nieludzko jakby wyprany z wszelkich ludzkich emocji, które posiadał.
-Chciał mnie uderzyć za to że nie przyszłam na jeden z jego wielu meczy, które rozrywał w tamtym sezonie. Ale wtedy naprawdę nie mogłam. Byłam wtedy na dodatkowych zajęciach plastycznych o których on wiedział. A wiem że wiedział bo sam mnie na nie zapisał i przekonywał bym tam poszła.

Jej szept brzmiał jeszcze ciszej. Jakby bała się że on to usłyszy i będzie chciał zrobić jej coś jeszcze. Jednak złość wzięła górę. Zsunął ją sobie z kolan i wstał. Zaczął coś mruczeć pod nosem. Domyśliła się że są to niecenzuralne słowa pod skierowane pod Kamila adresem. Po chwili był już przy drzwiach. Ona szła zaraz za nim  żeby go zatrzymać. Po chwili jednak wybiegł z domu a ona stała na schodach do domu z  myślą  że i tym razem zawiodła. Bała się o niego. Bała się że coś mu się stanie. Poszła do swojego pokoju, wtuliła twarz w poduszkę i zaczęła płakać. Jedynie łzy przynosiły jej ukojenie. Po niespełna godzinie płaczu zasnęła. Bardzo bolała ją głowa i czuła się jakby wraz z łzami wylała wszystkie swoje emocje i troski. Czuła się pusta w środku. Po kilkunastu minutach Bartek wśliznął się niepostrzeżenie do jej pokoju. Popatrzył na dziewczynę. Miała czerwone podpuchnięte oczy. Na pewno płakała przemknęło mu przez myśl. Podszedł do niej i położył się obok. Wziął ją czule w ramiona przytulając mocno do torsu. Obudziła się niedługo później w jego ramionach. Uśmiechnął się do niej czule a chwilkę później pocałował ją w czubek jej cudownej, mądrej główki, w której teraz kotłowało się tysiące myśli próbujących się z niej wydostać.

-Nic ci się nie stało? – strach w jej oczach ujął jego serce w swoje delikatne dłonie. To miłe że ktoś za wyjątkiem rodziców i siostry się o niego martwi.
-Nie. Jestem cały. Ale on zapamięta to spotkanie do końca swojego życia.
-Mogę ci coś powiedzieć? – zapytała niepewnie.





-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.