sobota, 28 listopada 2015

Ogłoszenie

Witajcie moi kochani czytelnicy. A więc wczoraj napisałam że dzisiaj wam wytłumaczę co się dalej stanie z nową historią. Miałam dodać tego posta jeszcze wczoraj ale mój brat skutecznie mi przeszkodził. A więc... mam już skończony prolog i pierwszy rozdział. Jednak chce poczekać tydzień aż ochłoniecie po pierwszej historii która w końcu a może i niestety się skończyła. Po 48 rozdziałach skończyliśmy przygodę z moimi ulubieńcami.

Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.

Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.

Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).

Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)

Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)

No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.

Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.

piątek, 27 listopada 2015

Lekcja Życia cz.48 - OSTATNIA

Kochani to już koniec ostatnia część tego opowiadania. Jestem bardzo smutna bo ta opowieść to moje "dziecko" dzieło wielu miesięcy ciężkiej pracy. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończy. O detalach co do nowej historii napiszę w następnym poście.
Miłego czytania....

-----------------------------------------

Bartek i Sabina byli nierozłączni. Kochali się ponad wszystko; każdą przeciwność losu pokonywali razem. Od początku swojej znajomości wspierali się. Wszystko za co się wzięli było dla nich więcej niż możliwe by zrobić. Przekonywali się jak bezcennym darem jest dar życia. A jeszcze droższe i ważniejsze życie ich bliskich. Dostali lekcję życia o darze życia. Dla nich każda chwila razem była czasem kiedy odrywali się od smutnej i bezlitosnej rzeczywistości a przenosili się do krainy marzeń. Sabina i Bartek dzieli swoje życie do końca. Do końca wszystkiego. Wielu próbowało zaszkodzić ich miłości lecz żadnemu się to nie udało. Gdyż miłość którą się obdarzyli była zbyt mocna i bezwarunkowe. Każdy następny dzień był dla nich piękniejszy od poprzedniego do póki mieli siebie nawzajem. Dostali wiele lekcji z których wynieśli wiele rzeczy. Na zawsze tęsknili za bliskimi którzy odeszli ale też dawali więcej czasu tym którym mogli go jeszcze dać. Do póki nie było jeszcze na to za późno. Tym razem czas i aniołowie byli po ich stronie. A dwa serca biły w tym samym rytmie nadając ich życiu kolorów.
Koniec…

środa, 25 listopada 2015

Lekcja Życia cz.47

Moi drodzy czytelnicy... Niestety już w piątek rozstajemy się z Lekcją życia, z Sabiną, z Bartkiem i innymi. Jest mi niezmiernie smutno z tego powodu bo Lekcja Życia była moją dumą, moim małym dzieckiem. Mam nadzieję że wam też się podobało tak jak mi. Proszę o komentarze z waszymi opiniami na temat tego opowiadania i jak myślicie jak ono się skończy. Ja już mam swoje zakończenie ale chciałabym poznać wasze:) Aha i jeszcze jedno w piątek zadam wam swoje maleńkie dyskretne pytanie :) Ale to w piątek.

Tego posta chciałabym zadedykować mojemu bratu który zawsze dawał mi wsparcie w momencie kiedy traciłam wiarę w swoje napisane dzieła. To przez niego zaczęłam blogować. Kocham cię braciszku i dziękuję.

Życzę miłego czytania:)
Patusia:D

----------------------------------------------------------------
- I to w tobie uwielbiam brzdącu. – powiedział żartobliwie przeczesując palcami jej długie blond włosy

Oboje roześmiali się. Następnego dnia słońce chowało się za chmurami. Jakby nie chciało oglądać czegoś tak smutnego. Ubrani na czarno ludzie weszli powoli do małego kościółka i słuchali pełnych boleści słów kapłana. On też znał jej babcie. Uroczą zawsze uśmiechniętą staruszkę. Przy słowach „Czy ktoś chciałby powiedzieć o zmarłej ostanie słowo?” podniosła się. Szła powoli do księdza pokonując niespiesznie schody. Przez pierwsze chwile nie odezwała się słowem. Patrzyła na zebranych z gulą wzruszenia w gardle. Odchrząknęła znacząco i zaczęła swoja przemowę by uczcić pamięć zmarłej babci.

- Babcia urodziła mojego tatę i była przy nim przez całe życie. Dbała o niego wiązała buciki, wycierała mu nosek. Była z nim w każdym momencie jego życia. Na ślubie była najszczęśliwszą matką na świecie że odnalazł swoją prawdziwą miłość. Kiedy urodził się mój brat a następnie ja jako najdumniejsza babcia na świecie pomagała mamie opiekować się nami. Cieszyła się z wnuków równie bardzo jak nasi rodzice oraz dziadek. Poświęcała nam dużo czasu. Nigdy nie odmówiła pomocy. Chciałabym jej jeszcze wiele powiedzieć ale jest już o wiele za późno. Po śmierci taty była smutna i załamana ale bardzo szybko się odnalazła i pomogła nam zrobić to samo. Dzisiaj chciałabym dać jej prezent od serca. Ponieważ przed śmiercią dała nam paczki z najdroższymi rzeczami dla niej, które są teraz i były ważne dla nas. Teraz złożę z nią w grobie prezent dla innych śmieciem lecz dla mnie jest to coś niezwykle ważnego. Jest to złota broszka którą dostałam na urodziny wiele lat temu.
 
Zeszła z mównicy podeszła do trumny powolnym krokiem i włożyła jej delikatnie broszkę w rękę na końcu zaciskając dłoń na pamiątce. Uroniła ostatnią łzę w rękaw i zamyśliła się. Bartek przytulił się do dziewczyny i zaczął szeptać jej słowa pocieszenia na ucho. Tak że nikt inny nie mógł tego słyszeć. Ceremonia wkrótce później zakończyła się a ciało staruszki spoczęło w dębowej trumnie przed ciemnym zimnym dołem zarezerwowanym specjalnie dla jej babci. Uważała że babcia na to jest o wiele za dobra  ale to była wola jej babci. Nic nie mogła na to poradzić. 


Znalezione obrazy dla zapytania dębowa trumna złożona w grobie

niedziela, 22 listopada 2015

Lekcja Życia cz.46

Przepraszam wiem że nawaliłam bo część miała być w piątek a jest niedziela. Ale miałam urodziny przyjaciółki i musiałam wszystko zorganizować i na dziś moi rodzice gości zaprosili. Więc wszystko spadło na mnie i nie miałam czasu wstawić posta. Przepraszam i życzę miłego czytania. :)

---------------------------------------------------------------------

- Przepiękne.
- To tutaj się wymykasz?
- Tak. Przepraszam. Tutaj czuję jej obecność.
- Nic nie szkodzi. Tylko chodzi o to że każdy się o ciebie boi.
- Czemu?
- Bo nie wiedzą gdzie jesteś ani co się z tobą dzieje w czasie kiedy cię nie ma.
- A jak ty się tu znalazłeś?
- Poszedłem za tobą.
- Dlaczego?
- Chciałem sprawdzić co się z tobą dzieje i uspokoić samego siebie.
- Serio?
- No i może troszkę z ciekawości.
- Ciekawości?
- Gdzie chodzisz codziennie jak jeszcze wszyscy śpią.
Rozumiała już dlaczego brat za nią poszedł. Od zawsze dbał o jej bezpieczeństwo. A teraz spędzając całe dnie samotnie z daleka od rodziny i przyjaciół martwiła tym ich. I tak by się o tym kiedyś dowiedzieli. Przytuliła się do brata. Brakowało jej jego bliskości od tego długiego tygodnia który zdawał się ciągnąć niczym rok dla niej. Czuła bijące od niego ciepło, spokój i bezpieczeństwo. Choć by miała nie wiadomo jak straszne problemy jej brat zawsze ruszyłby jej z pomocą. Nie z poczucia obowiązku. Lecz z miłości. To na niego mogła liczyć po śmierci taty. To na jego ręce wylewała litry łez i miliony słów. On zawsze był koło niej i tym razem miało się to nie zmienić.
- Masz jakąś przemowę? – zapytał a wzrok spoczął na niesfornych ptakach nie zdających sobie sprawy z ich obecności.
- Mam.
- Ładne?

- Warte wysłuchania. Babcia by je polubiła. Jestem tego w stu procentach pewna. 


środa, 18 listopada 2015

Lekcja Życia cz.45

Wiem że długo czekaliście na kolejną część teraz obiecuję że będę dodawać regularnie. Kolejna już w piątek. Mam nadzieję że wam się spodoba. 
Pozdrawiam Patusia.


----------------------------------

-Czy bardzo było ci smutno jak twoja babcia zmarła kilka lat temu?
-Tak skarbie. Smutno i ciężko. Ale rzeczywistość szybko sprowadziła mnie z powrotem na ziemię. Uświadomiła mi też że życia nie można kupić ani przedłużyć na siłę. I tak kiedyś umrzemy. W ten czy inny sposób.
-Kto był przy tobie?
-Nikt. Z wyjątkiem mamy i taty oczywiście.  No i siostra rzecz jasna.
-Współczuję ci skarbie.
-Ale ty teraz masz mnie. Swoją mamę i brata. Moją siostrę i mamę. Nikt nie zostawi cię z tym samej.
-Dziękuję ci.
-Byłaś przy mnie w tamtych chwilach. Teraz moja kolej żeby być przy tobie teraz.
-Kochany jesteś.
-Staram się.
-Jesteś tylko sam o tym nie wiesz.
-Oj wiem skarbie wiem.
Bartek pomógł dziewczynie pochować podarki do pudełka z którego niewiele wcześniej je wyjęła. Obojgu zaburczało w brzuchu. Spojrzeli po sobie i zaczęli śmiać. Wstali z podłogi na której do tej pory siedzieli i poszli do kuchni i zrobili sobie coś do jedzenia. Siedząc przy stole Bartek cały czas miał spuszczony wzrok. Wspomnienia falami napływały do jego głowy. Był smutny i zdołowany z powodu śmierci babci Sabiny. Ona starannie starała się to ukryć swoje uczucia pod maską miłości i zatroskania o bliskich. Musiał jej przyznać że dobrze sobie radziła z ukrywaniem uczuć. Przez cały tydzień wszyscy przygotowali wszystko do pogrzebu. Chcieli żeby ceremonia była idealna. Dziewczyna przez ten czas omijała bliskich znikając wcześnie rano a wracając późno wieczorem kiedy większość już spała lub była zajęta. Bartek był ciekawy i zaniepokojony jej codziennym znikaniem. Jednak miał zbyt pełne ręce roboty żeby za nią pójść i sprawdzić czy wszystko w porządku. Doriana również zjadła ciekawość. Pewnego dnia na dzień przed złożeniem babci w ciemny, zimny dół brat wyrwał się i poszedł ze siostrą. Ona szła zboczem góry nucąc pod nosem sobie wiadomą piosenkę. Jej droga szła czasem w górę a czasem w dół po 10 minutach skręciła w prawo. Chłopak był zdezorientowany. Nie wiedział gdzie jest i czego po tym miejscu ma się spodziewać. Ale uparty by dopiąć celu szedł dalej za nią kiedy wyszli na słoneczną łąkę smaganą podmuchami ciepłego wiatru. Ona usiadła plecami do niego na dużym w niektórych miejscach płaskim kamieniu. Podszedł do niej bliżej.
- Piękne miejsce. – powiedział zachwycony widokiem tysiąca rozkwitniętych kwiatów. Piękniejszego widoku od dawana nie widział . Starał się nacieszyć nim swoje oczy. Być może po raz ostatni.

Podskoczyła przestraszona dźwiękiem jego głosu w tym odludnym miejscu. Jednak odwróciła się i także uśmiechnęła. Nie spodziewała się że ktoś za nią tu przyjdzie. Ale czuła się lepiej mając tutaj brata. Mogła mu powiedzieć wszystko co leżało jej na sercu. 

czwartek, 29 października 2015

Lekcja Życia cz.44

Życzę miłego czytania i przepraszam że tak późno. Mam nadzieję że wam się podoba. Kolejna część już niedługo. Pozdrawiam was robaczki :)

--------------------------------------

- Cieszę się że znalazłaś te prezenty kochanie.
- Ja się cieszę że ze mną pojechałeś.
- Kocham cię skarbie.
- Ja ciebie bardziej.
Jednak nie podszedł do niej by ją objąć lub pocałować. Ona także z tego nie zrobiła. Sabina westchnęła przeciągle i zaczęła wyciągać pakunki z imionami członków jej rodziny. Bartek nie mogąc patrzeć na nią i to jak siłuje się z pakunkami podszedł i jej pomógł. Zawsze będzie to robić. Po 30 minutach dotarli do domu dziewczyny. Postanowili rozpakować je u niej w pokoju. Po drodze zostawili prezenty mamy i kochanego starszego brata. Chodziła wokół pakunku mrucząc coś pod nosem. Zbierała się na odwagę której wcale nie czuła żeby go otworzyć. Po następnych 10 minutach i kolejnym tysiącu zrobionych kółek otworzyła je. Wnętrze wypełniały pudełeczka i podłużne przedmioty pozawijane w szmatki. Sięgnęła po pierwsze z brzegu i otworzyła je. Serce mocniej zabiło w jej piersi. Nie mogła w to uwierzyć. Jej oczom ukazał się piękny złoty naszyjnik z kamieniami szlachetnymi zdobiącymi serce w środku. Pod nim zatknięty był liścik. „Moja jedyna wnuczko ten naszyjnik dał mi twój dziadek wieki temu w dniu naszego ślubu. To był i na zawsze będzie najpiękniejszy wisiorek jakie moje oczy mogły oglądać w moim na zbyt długim życiu. Tobie też się z pewnością podoba. Zawsze podobał. Pewnie teraz zadasz sobie pytanie dlaczego dam go właśnie tobie. Otóż ten naszyjnik był wyjątkowy i bliski memu sercu. Podobnie jak ty. Wspomnij mnie czasem dobrym słowem. I co najważniejsze miej mnie w sercu. Zawsze będę obok ciebie by strzec cię od złego”. Sabina czytała liścik a łzy smutku spływały jej strumieniami po policzkach. Była dla babci kimś wyjątkowym. Kimś kto uczynił z niej tak dobrą babcię. Tak kochającą staruszkę. Kimś kogo była całym światem. Wyjmując z paczki kolejne pakunki śmiała się przez łzy lub tylko zalewała się kolejnymi. Bartek przytulał się cały czas do niej i przez ramię oglądał prezenty, które dla jego serduszka mają szczególną wartość. Za każdym razem gdy słyszał „Pamiętam jak…”, „a o to…” lub „chciałabym” jego twarz rozświetlał uśmiech. Wspomnienie było jej mocną stroną. Pamiętała każdą chwilę spędzoną z swoją babcią każdy najmniejszy szczegół ich wspólnych chwil. Pamięć Sabiny potrafiła cofnąć się daleko wstecz. Zadziwiające. Bartek skojarzył się widok ukochanej z widokiem dziecka podczas gwiazdki. Rzeczy które dostała od jej babci były bardzo dobre wiele warte dla niej i dla jej serca. Niektóre pamiątki bliskie sercu inne to prezenty warte dla niej więcej niż życie. Kochała staruszkę I chciałaby to powiedzieć tej kobiecie w twarz. Zrobić to chociaż po raz ostatni. Jednak oczy starszej pani zamknęły się w wiecznym spoczynku o wiele za szybko. O wiele za boleśnie. Jednak niestety było już za późno. Nikt nie mógł cofnąć czasu. Co z pewnością i tak by nic nie zmieniło.

- Bartek? – powiedziała szeptem zamyślona.

środa, 28 października 2015

Przepraszam

Przepraszam wszystkich moich czytelników za tak długą nieobecność ale nie mogłam nic napisać. Zmarła Ona jedna z najważniejszych osób na moim blogu dlaczego chcę się z wami o tym podzielić? Bo Ona nauczyła mnie wielu rzeczy: przebaczać ludziom nawet jak nie widzimy w tym sensu, nie poddawać się i walczyć o to co się kocha. Teraz mam ochotę wykrzyczeć "Wróć!! Ja cię tak bardzo potrzebuję" ale wiem że tak się nie stanie. Tak jest jej lepiej:( Nic jej nie boli, nie choruje i nie ma zmartwień. W końcu przytuli mojego dziadka i będą już razem. Tym razem nic ich nie rozdzieli jak poprzednio. Ona była moim powodem, inspiracją i pomocnikiem. Bez niej nic nie ma sensu ale dla niej postanawiam nie zrezygnować z mojego pisania.

Żegnaj babciu, śpij dobrze. Kocham i będę kochać cię na zawsze. Mam nadzieję że będzie nad nami czuwać.


Żegnaj. Na zawsze w naszych sercach i wspomnieniach. 

poniedziałek, 19 października 2015

Q&A z bohaterami

Sabina:
Q: Za co kochasz Bartka?
A: Więc jest niesamowicie opiekuńczy, w chwilach słabości jeszcze mnie nie zostawił. Kocham go i wiem że nie ważne co się stanie on zawsze będzie obok. Podobnie jak ja obok niego.

Q: Czy chciałabyś zmienić coś w swojej relacji?
A: Nie. Jest idealnie tak jak jest teraz.

Q: Ile masz lat?
A: 17.

Q: Czy jakby ktoś powiedział że Bartek cię zdradził uwierzyłabyś? Dlaczego?
A: Nie. Wiem że Bartek od kiedy jesteśmy razem nie spojrzał na inną dziewczynę. Poza tym przyznałby mi się do tego a jak nie mi to przynajmniej mojemu bratu.

Q: Czy planujesz wspólną przyszłość z Bartkiem?
A: Tak, chciałabym być z nim już na zawsze. - mówi rozmarzona i wtula się mocniej w ramię chłopaka.

Bartek:
Q: Co pomyślałeś jak pierwszy raz zobaczyłeś Sabinę?
A: Moja pierwsza myśl była “wow ale ona piękna… Musi być moja. Chciałbym móc ją przytulić albo pocałować a najlepiej jedno i drugie”. - odpowiada rozmarzony i całuje dziewczynę w czoło.

Q: Czy planujesz coś co Sabiny w przyszłości?
A: Jeżeli mnie będzie chciała to nawet nie jedną rzecz.
Sabina: Będę cię chciała. - daje buziaka.

Q: Co poczułeś kiedy zobaczyłeś łzy Sabiny?
A: Kiedy pomyślała ze zdradzam ją z Alicją?? Jakbym zawiódł jej delikatne serce. To było straszne chciałem wtedy umrzeć tylko po to żeby zobaczyć jej uśmiech a nie łzy.

Q: Co czułeś kiedy były przyjaciel Sabiny chciał zranić twoją dziewczynę?
A: Rozsadzało mnie na samą myśl że mieliby jej dotknąć a co dopiero zrobić krzywdę. Zabiłbym każdego z osobna nie wyobrażam sobie że mieliby ją skrzywdzić. Mnie tak ale nie ją jest na to za delikatna.
Sabina: Ale ja nie jestem ze szkła.
Bartek: Jesteś. - odpowiada całując ją.

Q: Ile masz lat?
A: 17.

Brat Sabiny:
Q: Czemu nie masz dziewczyny?
A: Nie znalazłem jeszcze żadnej dziewczyny której mógłbym poświęcić więcej czasu i uwagi.

Q: Co byłbyś w stanie zrobić dla swojej siostry?
A: Absolutnie wszytko. Nawet dałbym się poćwiartować.

Q: Czy zawsze robisz tak jak uważasz?
A: Jeżeli czasem nie jestem pewien czy dobrze zrobię po prostu idę do mamy i pytam isę o radę i co mógłbym zrobić w danej sytuacji.

Q: Ile masz lat?
A: 20

Mama Sabiny:
Q: Ile lat była pani z mężem zanim odszedł?
A: 27.

Q: Ile ma pani teraz lat?
A: 49.

Q: Czy czuje się pani zagubiona?
A: Czasem tak. Chciałabym móc poradzić się drugiej połówki co robić albo po prostu się przytulić. Ale niestety mogę to robić tylko czasem w snach. Podejmując poważne decyzje patrzę przede wszystkim na dobro moich dzieci i ich szczęście.

Q: Nie myślała pani by wyjść za mąż ponownie?
A: Nie. Nie poznałam nikogo atrakcyjnego. Poza tym nie umiałabym pokochać tak bardzo albo chociaż jakoś w połowie tego jak bardzo kochałam mojego męża. Po prostu nie umiałabym być z kimś tak blisko jak z moim mężem przed laty.

To na dziś tyle mam nadzieję że wam się podobało i będziecie zadawać więcej pytań do bohaterów.

środa, 14 października 2015

Lekcja Życia cz.43

Mam nadzieję że spodoba wam się ta część podobnie jak poprzednie i będziecie aktywnie komentować. Ale są też złe nowiny. Za kilka części koniec tego opowiadania. Miłej lektury.

------------------------------------

Poczucie winy wypełniło jego zranione po niedawnej śmieci rodzica serce. Chciał wspierać ją jak trzeba, tak jak powinien. Lecz zamiast tego milczy słuchając muzyki. On sam stracił przed laty obie babcie. Tęsknił za nimi tak bardzo że czasami niemal czuł ich fizyczną obecność. Wiedział że one zawsze koło niego czuwały. Zawsze gdzieś tam były i czekały. Z tego co wiedział o piękności obok została jej tylko mama jego taty. Pewnie tęskniła za swoim tatą lecz ukrywała to dzielnie gdzieś tam na dnie. Oboje tęsknili za swoimi rodzicami. Po 40 minutach dotarli do domu starszej pani. Sabina wyjęła swój mały pęczek kluczy i wybrała odpowiedni. Otworzenie starych dębowych drzwi zabrało jej dłuższą chwilkę. Serce w jej piersi tłukło się z niebezpieczną siłą niemal łamiąc jej żebra. Powoli weszli do domu. W powietrzu unosił się zapach starszej osoby, ulubionych perfum kobiety, kurzu i niedawno ugotowanego obiadu. Dom wyglądał jakby niedługo jego właścicielka miała wrócić. Zdjęli powoli buty. Dziewczyna ruszyła powoli do pokoju który zajmowała do niedawna babcia. Chłopak rozglądał się ciekawy po wnętrzu domu. Powoli podeszła do szafki i tworzyła ją. Zobaczyła starannie poukładane pudełeczka i buteleczki z lekami. Jednak nie znalazła tam nic co przykułoby jej uwagę. Następnie powolnym krokiem podeszła do ogromnej dębowej szafy z oszklonymi drzwiami. Z licznymi półkami. Chciała zajrzeć do szafy ale nigdzie nie mogła znaleźć klucza. Podeszła do oszklonych drzwi i zajrzała na półkę z porcelaną i zobaczyła list w kremowej kopercie. Uśmiechnęła się i otworzyła delikatnie oszklone drzwi. Ujęła kopertę delikatnie w palce i schowała ją do torby, którą dalej miała przewieszoną przez ramię. Kiedy chowała kopertę jej wzrok przykuła jedna z filiżanek. Była krzywo postawiona na spodeczku. Wiedziała że to nie przypadek bo babcia nadmierne dbała o stan i ułożenie jej porcelany. Nigdy żaden krzywo nie stał. Była też inna możliwość. Jak była mała babcia chowała w tych filiżankach małe podarki dla niej i jej brata. Wspomnienia choć tak stare dalej były żywe w jej głowie. Nie zmieniały się choć nie ważne ile lat przeszło już od ich wydarzenia się lata temu. Wzięła ostrożnie filiżankę w ręce i zajrzała do środka. Przeczucie i wspomnienia jej nie zawiodły. Zobaczyła w niej klucz do zamkniętej szafy. Podeszła powoli do antycznego mebla i włożyła klucz w zamek. Przekręciła i usłyszawszy szczęknięcie otwartego zamka wstrzymała oddech. Otworzyła drzwi i zobaczyła 3 średniej wielkości prezenty. Uśmiechnęła się u w duchu podziękowała babci. Wiedziała że to jej sprawka że teraz tu jest. Bartek chrząknął. Sabina podskoczyła przestraszona i odwróciła się w jego stronę z jeszcze szerszym uśmiechem. Jak mogła zapomnieć że jej serce, jej życie jest tuż obok niej?

niedziela, 11 października 2015

Lekcja Życia cz.42

Przepraszam za tak długą nieobecność. Ale teraz rok szkolny i po prostu zalatana jestem od rana do wieczora. Ponadto dochodzą mi jeszcze od przyszłego semestru (który zaczyna się już po świętach) praktyki i się nie wyrabiam :(. Muszę sobie jakoś z tym wszystkim radzić a przez to zaniedbałam bloga. No dobrze nie zajmuję wam dłużej. Miłego czytania :)

-----------------------------------------------------

Drzwi się za nimi powoli zamknęły. Bartek szybkim krokiem skierował się do wyjścia. Kątem oka zauważył że Sabina ledwo za nim nadąża. Zreflektował się dość szybko i zwolnił kroku.
- Dziękuję. – zaśmiała się.
- Nie ma za co kochanie. – powiedział i ucałował dziewczynę w policzek.
Wyszli ze szkoły ramię w ramię idąc trzymali się za ręce. Wyglądało to niezwykle. Tak bardzo się kochali. Sabinę przepełniał smutek i radość jednocześnie. Szczęście gdyż Bartek dał jej już wiele dowodów swojej miłości i wierności. Była pewna że nigdy nie zostawiłby jej w momencie kiedy by potrzebowała go najbardziej. W momencie takim jak ten. Poszli najpierw do domu chłopaka by ten zostawił plecak oraz szybko przebrał się w inne ubrania. Sabina czekała na niego cierpliwie. Siedziała w fotelu i  obracała telefon w palcach. Była zatopiona w swoich myślach. Podszedł do niej powoli i powiedział przymilnie.
- Buziak za twoje myśli.
- Myślę o babci. I o tym co powinnam teraz zrobić.- ucałował ją w kącik ust na co ona się uśmiechnęła.
- Czemu? I co takiego?
- Nie wiem. Muszę pojechać do jej domu.
- Po co?
- Po prostu muszę.
-Powiedz mi po co chcesz tam jechać?
- Nie umiem ci tego wyjaśnić. Po prostu muszę.
- Teraz?
- Tak. Jak najszybciej.
Westchnął zrezygnowany. Nie wygra z nią ona musi tam po prostu pojechać. Cokolwiek miałoby to być. Powoli wyszli z domu i zaczęła iść przed siebie. Zastanawiała się nad sposobem dotarcia do domu staruszki. Musiała tam dotrzeć. Nie miała teraz innego celu tylko ten.
- Sabinko kochanie a może pojedziemy autobusem?
- Dobrze.

Doszli na przystanek i czekali w ciszy na pojazd. Po około minucie nadjechał wyczekiwany autobus. Weszli do środka, zakupili bilety i usiedli. Pomiędzy nimi dalej panowała niezmącona niczym cisza. Sabina dalej błądziła gdzieś myślami. Bartek natomiast słuchał muzyki. Chciał zabić czymś ciszę, która była tak bardzo dla niego denerwująca.

Znalezione obrazy dla zapytania sekretariat szkolny