Oczami Róży:
Jestem na miejscu, mój nowy dom. Ciekawe ile tutaj pomieszkamy i czy spotkam kogoś interesującego. Muszę się pospieszyć jutro mam pierwszy dzień szkoły a jeszcze muszę rozpakować rzeczy.
Wniosłam wszytko do domu i z daleka od ciekawskich oczy zaczęłam poruszać się po wampirzemu. To zajmuje dużo mniej czasu. Pewnie tak jak ostatnio “rodzice” przyjadą rano kiedy będę w szkole. Czas szybko leci. Kiedy spojrzałam na zegarek była 5:30 poszłam pod prysznic by wziąć szybką kąpiel i wyglądać świeżo. Stojąc pod strugami zimnej wody, która spływała po moim ciele czułam się lepiej. To zawsze mnie relaksowało tym razem też się udało. Wróciłam do pokoju owinięta ręcznikiem. Szybko przebrałam się w czarne rurki i bluzkę z lekkim dekoltem i krótkim rękawem. Postanowiłam założyć do tego skórzaną kurtkę. Lekkim make-up’em podkreśliłam swoją nietypową urodę. Ciekawa jestem kim jest mój opiekun. Słyszałam że jest przystojny i dobrze się uczy. Może doprowadzę tą znajomość do przyjaźni? Spakowałam butelkę z drugim śniadaniem do torby i kilka innych drobiazgów. Musiałam się pospieszyć bo pewnie ktoś będzie na mnie czekać. Podróż do szkoły minęła mi zaskakująco szybko. Zaparkowałam blisko wejścia do szkoły. Cholera jak ja w tak wielkim budynku znajdę tą przeklętą recepcję? Poczułam że ktoś za mną staje. Odwróciłam się i zobaczyłam 2 przystojnych chłopaków. Pierwszy był wyższy, dobrze zbudowany szatyn o piwnych oczach, kształtnie wykrojone różane usta rozciągnięte w lekkim uśmiechu, ukazujące śnieżnobiały prosty zgryz. Drugi był niższy, jasny blondyn, jego budowa była równie muskularna co pierwszego, zielone przenikliwe oczy lustrowały moją sylwetkę a na blado malinowych ustach błąkał się delikatny uśmiech. Zęmby miał śnieżnobiałe i proste jak malutkie perełki. Wiatr zawiał i wraz z nim poczułam słodki zapach wymieszany z drogą wodą po goleniu. Poczułam jak moje mięśnie się napinają. Nie uszło to uwadze mężczyzn stojących prze mną. Stali tam bowiem moi pobratymcy. Postanowiłam udawać że o tym nie wiem.
* Cześć ty pewnie jesteś ta nowa. Zgadza się? - powiedział głębokim głosem szatyn.
* Oczywiście. W rzeczy samej. - odpowiedziałam z uśmiechem.
* Skąd przyjechałaś? - zapytał blondyn.
* Z Los Angeles
* Masz dziwny akcent. Skąd pochodzisz?
* Z Francji. Ale przez pracę rodziców podróżuję po całym świecie.
* To bardzo ciekawie.
Wtedy wiatr zawiał ale tym razem na moje nieszczęście w ich stronę. Kiedy wyczuli mój zapach ich oczy pociemniały. Z piersi starszego wyrwało się ciche warknięcie. Nie wiem dlaczego ale poczułam się zagubiona i przestraszona. Ta cała sytuacja mnie przerastała.
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Wieczna miłość potępionych dusz cz.2.2
Przepraszam wiem że dawno nie było żadnego rozdziału ale święta później nowy rok a teraz szkoła. I non stop tylko sprzątanie , gotowanie i zmywanie i tak w kółko za to nienawidzę świąt. Chciałabym wam życzyć udanego roku 2016 i oby był lepszy niż poprzedni. Nie przedłużam więcej życzę miłego czytania i aktywnego komentowania.
------------------------------------
* Odejdź stąd. Do póki jeszcze może. - warknął młodszy.
* Nie karmię się ludźmi jeśli o to ci chodzi.
* A czym?
* Zwierzętami lub krwią syntetyczną którą dostaję od taty w krytycznych sytuacjach.
* Trzymamy cię za słowo.
* Mam pytanie.
* Zamieniamy się w słuch.
* Skoro jesteśmy tak podobni to może byśmy trzymali się razem?
* Popieram ten pomysł.
* Ja również go popieram. - odezwał się milczący do tej pory starszy z braci.
* Czy moglibyście zaprowadzić mnie do recepcji?
* Jasne. Po co tam idziesz?
* Mój opiekun tam będzie, dostanę również plan i resztę rzeczy, których potrzebuje.
* Chodźmy więc.
Szliśmy powoli w głąb szkoły. Po kilku minutach doszliśmy do długiego biurka przy którym siedziała starsza pani przyprószona siwizną. Miała miłą, łagodną twarz, duże brązowe oczy ukryte za małymi szkłami w prawkach w mahoniowym kolorze. Podeszłam do niej i uśmiechnęłam się promiennie. Kobieta również odpowiedziała mi uśmiechem.
* W czym ci mogę pomóc skarbie?
* Dzień dobry. Jestem tu nowa to mój pierwszy dzień. Miałam się pani stawić po klucz do szafki, plan lekcji, książki i opiekuna.
* A tak. Róża?
* Tak proszę pani.
Kobieta wstała i podeszła do szarej szafki otworzyła jedną z szuflad i wyciągnęła z niej stosik książek przewiązanych tasiemką oraz kopertą z moim imieniem na górze. Podeszła do mnie i podała mi je. Następnie otworzyła szufladę tym razem niebieską i wyciągnęła z niej dwa klucze na srebrnym kółeczku. Podała mi je z uśmiechem.
* Dziękuję.
* Nie ma za co skarbie. Koperta na górze to twój nowy plan lekcji. Twój opiekun już powinien tutaj być.
Jak na zawołanie do recepcji wbiegł chłopak w moim wieku. Blond włosy były roztrzepane przez wiatr a długa grzywka opadała mu na niebieskie jak letnie niebo oczy. Miał atletyczną sylwetkę i małe ale piękne, pełne, malinowe usta. Na twarzy malowało się zdenerwowanie.
* Dzień dobry pani Elu. - wysapał starając się uspokoić oddech.
* Dzień dobry Fabianku. To jest Róża, twoja podopieczna. Mam nadzieję że się nią dobrze zajmiesz.
* Obiecuję że jak najlepiej.
Jego obietnica podniosła mnie a duchu. Naprawdę nie chciałam pytać obcych ludzi o pomoc w dotarciu do klasy.
czwartek, 24 grudnia 2015
Święta...
A więc moi drodzy czytelnicy. Z okazji świąt życzę wam wszystkiego dobrego, ciepłych i pogodnych świąt, leniuchowania i napełnienia brzuszka do pełna domowymi potrawami. Oby święta 2015 roku były lepsze niż zeszłoroczne.
czwartek, 17 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Przeprowadzka cz.1.2
Oczami Fabiana:
Ta szkoła nie oszczędzi mi niczego. Dopiero co opuściłem gabinet dyrektora, który wezwał mnie do siebie by opowiedzieć mi o dziewczynie która ma zacząć naukę u nas w collegu jutro. Mam dużo problemów gdyż jestem kapitanem składu piłki nożnej która jest chlubą i dumą naszej szkoły która zresztą reprezentujemy. W dodatku wybrano mnie był pełnił funkcję przewodniczącego szkoły co również pochłania masę czasu.
Weszłem do szatni jako ostatni, spóźniony i zobaczyłem moich przyjaciół przebierających się na trening. Czasem chciałem uciec od wszystkich obowiązków ale nie wiedziałem gdzie i jak. Dlatego trwałem wiernie w tym co zgotował mi los, pomimo że są mi odbierane resztki czasu i wolności. Kidy ściągałem bluzę usłyszałem ciekawą rozmowę więc postanowiłem jej się uważnej przysłuchiwać.
- Mój kolega napisał mi że jest piękna. Oraz że ma niespotykany kolor oczu.
- Jakie?
- Malachitowe.
- O kim mowa? - zapytałem w międzyczasie zdejmując bluzkę.
- O tej nowej. Tej co ma jutro dojść do szkoły. Jak jej było? - zapytał Max.
- Róża - odpowiedziałem bez zastanowienia.
- Skąd wiesz? - odpowiedzieli wszyscy patrząc na mnie zaskoczeni.
- Będę jej opiekunem. Jakbym nie miał większych zmartwień. - westchnąłem.
- O stary zazdrościmy ci. To chyba najładniejsza laska o jakiej w życiu słyszałem. Podobno jest tak piękna że jak chłopaki widzieli ją na korytarzach to ciasno im było. A ona jak to kobieta z zasadami nawet na jednego nie zwróciła uwagi.
- Dobra. Koniec rozmowy, przebierać się panienki - rzuciłem przez ramię wziąłem wodę i wyszedłem.
Może rzeczywiście nie będzie tak źle? Może bezpodstawnie z góry założyłem że będzie strasznie? No cóż zobaczę jaka jest i dopiero wtedy będę oceniał a jak na razie trening.
piątek, 11 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Przeprowadzka cz.1.1
A więc przed wami pierwszy rozdział. Zapraszam do aktywnego komentowania. Mam nadzieję że wam się podoba.
Pozdrawiam
Patusia.
---------------------------------------------------------
Oczami Róży:
Ostatnie pudło spoczęło w moim samochodzie. Chciałam jak najszybciej opuścić to przeklęte miejsce. Dusiłam się tu. Nie mogłam spokojnie posiedzieć i pomyśleć kiedy ktoś po raz kolejny pytał się mnie o dołączenie do paczki, bycie największą miłością, korepetycje czy wyjście do kina albo parku.
Jednak ja byłam odludkiem. Od kiedy tylko pamiętam (czyli od dnia mojej przemiany) wolałam towarzystwo swojej jedynej już wtedy rodziny. Wampirzej rodziny. Każda sobą w mojej szkole codziennie przypominała mi o swojej inności. Jednak podobnie jak szkolne piękności nie przypadłyśmy sobie do gustów. Chciały one mieć mnie w swojej paczce jedynie dlatego że każdy chłopak w szkole pożądał mnie w pewien sposób.
- Róża! Ruszaj się. Zaraz musisz jechać żeby zdążyć na jutro do szkoły.
Jego głos zawsze mnie uspakajał i motywował bym nie poddawała się tylko szła dalej. Od prawie 300 lat każde z nas było pod jego opieką. Ja, mój brat i jego rzeczywista małżonka. Każde z nas było przemienione przez niego przez co tworzyliśmy zgrana rodzinę. Zgrany klan.
- Dobrze tato! - musiałam tak odpowiedzieć gdyż ulica jak na tą porę dnia była bardzo ruchliwa i kilku sąsiadów przypatrywało nam się zaciekawieni całą tą sytuacją.
Olałam sprawę co zresztą zawsze robię kiedy do gry wkraczają moi denerwujący sąsiedzi. Ale tak z innej strony. Pewnie jak wcześniej usłyszeliście mam na imię Róża. Normalnie pochodzę z Polski ale lata a raczej wieki temu opuściłam mój kraj i wędrowałam aż spotkałam ich. Zostałam napadnięta i uratował mnie mój obecny brat, mama zajęła się moimi ranami a tata zadecydował że taka powinna być jego wymarzona córka. Po czym zmienił mnie i naprawdę tego nie żałuje.
Mam 275 lat tak wiem powiecie “o matko to naprawdę dużo” ale uwierzcie mi ja jestem tylko dzieckiem w naszym świecie. W momencie przemiany miałam 17 lat i na zawsze taka pozostanę. Mój tata, opiekun i człowiek który zmienił mnie w tą kim jestem dzisiaj nazywa się Kasjan, liczy sobie 1750 lat ale od wieków zatrzymał się w ciele 37 latka. Moja mama Nastia ma 1600 i 30 lat. A mój brat ma 350 i pomimo że jest staruchem tak naprawdę wygląda na 19 latka.
Jestem jego młodszą siostrą której za wszelką cenę musi bronić. Gdyż mam dar który wielu chciałoby posiadać dla siebie i tworzyć zniszczenia o których się nam nawet nie śniło. Boję się że tak się kiedyś stanie. Ale jestem na to przygotowana. My wszyscy jesteśmy.
piątek, 4 grudnia 2015
Wieczna miłość potępionych dusz - Prolog
Witajcie moi kochani. Wracam do was z nowym opowiadaniem pt. "Wieczna miłość potępionych dusz". Jak zresztą możecie zauważyć w tytule. Mam nadzieję że się wam spodoba i skomentujecie o tym co sądzicie o prologu.
Pozdrawiam
Patusia
------------------------------------------------------------
Człowiek w swoim życiu biegnie w pogoni za wieloma rzeczami takimi jak pieniądze, sława, komfort życia, uroda i takie tam. Po drodze zadając sobie miliony bezsensownych pytań takich jak:
- Do czego zmierzam?
- Czego tak naprawdę chcę?
- Czego potrzebuje?
- Czy jestem szczęśliwy?
- Czy robię właściwie?
Ja na pytanie “do czego zmierzam i czy robię właściwie?” znalazłam odpowiedź. Odpowiedź która nie zachwyciłaby przeciętnego człowieka. Dlaczego? Bo kiedy usłyszałam ją po raz pierwszy dla mnie też brzmiało to strasznie i niewłaściwie. Jednak nie będąc człowiekiem zmieniają się twoje pytania, ich kolejność, sens o ile w ogóle jakieś znajdziesz.
Mówi się że w momencie w którym przestaje bić twoje serce umiera w tobie wszystko. Jest to zupełną nieprawdą. Zawsze możesz obudzić się jako ty w innym znaczeniu tego słowa. Wraz z ostatnim uderzeniem twojego serca umierają bezpowrotnie niektóre emocje których już więcej nie będziesz musiał pokazywać i wartości którymi kierowałeś się w swoim poprzednim życiu. Jedną z nich jest poczucie winy. Czy ja je posiadam? Odpowiedź cię zaskoczy ale jest w pełni prawdziwa: nie. Stwierdzam to ponieważ żeby przeżyć muszę zabijać. Każda kolejna śmierć pomaga utrzymać mi się przy życiu ale nie obwiniam się o to. Bo po co?
To nie przywróci im życia a bez tego umrę. Taka jest kolej życia. Rodzisz się, żyjesz i umierasz. Dlatego trzeba żyć aby przeżyć i nie żałować.
środa, 2 grudnia 2015
Q&A
Q: Myślisz, że ważne jest, by być na bieżąco i znać najnowsze wiadomości?
A: Tak jest to ważne żeby być na bieżąco gdyż zawsze można pomóc komuś lub po prostu być dobrze poinformowanym.
Q: Jaka była najlepsza potrawa zjedzona przez Ciebie?
A: Nidy nie zastanawiałam się nad tym. Ale tak szczerze to taki wrap w budce pamiętam to jak kilka lat temu byłam na obozie. Tego smaku się nie zapomina.
Q: Jaki jest twój ulubiony serwis społecznościowy?
A: Facebook.
Q: Od jakiego wieku korzystasz z własnego komputera?
A: Korzystam od kiedy skończyłam 10 lat.
Q: Jaka osoba zna Cię lepiej niż ktokolwiek inny?
A: Moja przyjaciółka którą spokojnie mogę nazwać swoją siostrą. Zawsze zna moje humorki i wie kiedy ma reagować. (Tak przy okazji chciałabym ją w tym momencie pozdrowić.)
Q: Gdybyś była smakiem lodów, jaki byłby to smak?
A: Prawdopodobnie byłabym waniliowo - czekoladowo - truskawkowymi
Q: Którą restaurację lubisz najbardziej?
A: Zdecydowanie KFC.
Q: Jaka była najgorsza rada, jakiej zdarzyło Ci się posłuchać? Dlaczego?
A: "Uwierz w siebie z będzie dobrze". Najgorsza dlatego że jak występowałam przed całą szkołą i przypomniałam sobie to zacięłam się na środku sceny w środku piosenki i przez to musiałam zaczynać od nowa. Kilka razy jak przywoływałam tą radę wszystko kończyło się dla mnie źle.
Q: Jakiego koloru skarpetki masz teraz na sobie?
A: Czarne z zielonymi paluszkami.
Q: Czego nie potrafisz zrozumieć?
A: Jak chłopaki mogą lecieć na ciało a nie na charakter i dlaczego dziewczyny mają kompleksy.
Q: Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
A: Matematyka i biznes.
Q: Co robisz tuż przed pójściem spać?
A: Myślę o tym co mogę osiągnąć i jak. A czasem po prostu domyślam kolejne części nowej historii.
Q: Komu ostatnio powiedziałeś dziękuję?
A: Kilkunastu osobom. Chciałabym też ich pozdrowić.
Q: Kto potrafi rozśmieszyć Cię do łez?
A: Moja przyjaciółka.
Q: W jaki sposób wchodzisz do basenu?
A: Skaczę od razu żeby nie musieć przyzwyczajać się do wody.
Q: Jaka jest rzecz, której teraz pragniesz w sowim życiu najbardziej?
A: Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.
Q: Pośród wszystkich zjedzonych przez Ciebie rzeczy, co było najdziwniejsze?
A: Jak byłam malutką dziewczynką to zjadłam za namową mojej koleżanki mrówkę, i kiedyś kotu karmę z miski.
Q: Jaka jest Twoja recepta na sukces?
A: Idź przed siebie i pierdol konsekwencje.
Q: Czy jesteś osobą kreatywną?
A: Zdecydowanie tak.
Q: Czego nie da się kupić za pieniądze?
A: Według mnie miłości.
Q: Jakie jest twoje hobby?
A: Pisanie, słuchanie muzyki i rysowanie.
----------------------------------------------------------
W następnym poście chciałabym wam zadać kilka pytań i chciałabym żebyście odpowiedzieli mi na nie w komentarzach. Chciałabym wam też wszystkim podziękować że wytrzymaliście ze mną te kilkanaście miesięcy.
Do następnego
Patusia.
A: Tak jest to ważne żeby być na bieżąco gdyż zawsze można pomóc komuś lub po prostu być dobrze poinformowanym.
Q: Jaka była najlepsza potrawa zjedzona przez Ciebie?
A: Nidy nie zastanawiałam się nad tym. Ale tak szczerze to taki wrap w budce pamiętam to jak kilka lat temu byłam na obozie. Tego smaku się nie zapomina.
Q: Jaki jest twój ulubiony serwis społecznościowy?
A: Facebook.
Q: Od jakiego wieku korzystasz z własnego komputera?
A: Korzystam od kiedy skończyłam 10 lat.
Q: Jaka osoba zna Cię lepiej niż ktokolwiek inny?
A: Moja przyjaciółka którą spokojnie mogę nazwać swoją siostrą. Zawsze zna moje humorki i wie kiedy ma reagować. (Tak przy okazji chciałabym ją w tym momencie pozdrowić.)
Q: Gdybyś była smakiem lodów, jaki byłby to smak?
A: Prawdopodobnie byłabym waniliowo - czekoladowo - truskawkowymi
Q: Którą restaurację lubisz najbardziej?
A: Zdecydowanie KFC.
Q: Jaka była najgorsza rada, jakiej zdarzyło Ci się posłuchać? Dlaczego?
A: "Uwierz w siebie z będzie dobrze". Najgorsza dlatego że jak występowałam przed całą szkołą i przypomniałam sobie to zacięłam się na środku sceny w środku piosenki i przez to musiałam zaczynać od nowa. Kilka razy jak przywoływałam tą radę wszystko kończyło się dla mnie źle.
Q: Jakiego koloru skarpetki masz teraz na sobie?
A: Czarne z zielonymi paluszkami.
Q: Czego nie potrafisz zrozumieć?
A: Jak chłopaki mogą lecieć na ciało a nie na charakter i dlaczego dziewczyny mają kompleksy.
Q: Jaki jest Twój ulubiony przedmiot w szkole?
A: Matematyka i biznes.
Q: Co robisz tuż przed pójściem spać?
A: Myślę o tym co mogę osiągnąć i jak. A czasem po prostu domyślam kolejne części nowej historii.
Q: Komu ostatnio powiedziałeś dziękuję?
A: Kilkunastu osobom. Chciałabym też ich pozdrowić.
Q: Kto potrafi rozśmieszyć Cię do łez?
A: Moja przyjaciółka.
Q: W jaki sposób wchodzisz do basenu?
A: Skaczę od razu żeby nie musieć przyzwyczajać się do wody.
Q: Jaka jest rzecz, której teraz pragniesz w sowim życiu najbardziej?
A: Nie zastanawiałam się jeszcze nad tym.
Q: Pośród wszystkich zjedzonych przez Ciebie rzeczy, co było najdziwniejsze?
A: Jak byłam malutką dziewczynką to zjadłam za namową mojej koleżanki mrówkę, i kiedyś kotu karmę z miski.
Q: Jaka jest Twoja recepta na sukces?
A: Idź przed siebie i pierdol konsekwencje.
Q: Czy jesteś osobą kreatywną?
A: Zdecydowanie tak.
Q: Czego nie da się kupić za pieniądze?
A: Według mnie miłości.
Q: Jakie jest twoje hobby?
A: Pisanie, słuchanie muzyki i rysowanie.
----------------------------------------------------------
W następnym poście chciałabym wam zadać kilka pytań i chciałabym żebyście odpowiedzieli mi na nie w komentarzach. Chciałabym wam też wszystkim podziękować że wytrzymaliście ze mną te kilkanaście miesięcy.
Do następnego
Patusia.
poniedziałek, 30 listopada 2015
Q&A z bohaterami - OSTATNIE
Mama Sabiny:
Q: Czy ciężko było pani zaraz po śmieci męża?
A: Tak nawet bardzo nie umiałam się odnaleźć w nowych obowiązkach które on pełnił w naszym domu, a które ja musiałam przejąć po jego śmierci.
Q: Czy ktoś pomagał pani w tych momentach?
A: Tak moje dzieci i rodzice moi oraz mojego męża.
Q: Co pomogło się pani tak szybko otrząsnąć?
A: Hmmm... - zastanawia się gorączkowo nad odpowiedzią - ... Chyba myśl o tym że moje dzieci teraz mają o wiele gorzej i potrzebują mojej pomocy by dojść do siebie.
Q: Co myślała pani o Kamilu?
A: Nie był wart mojej Sabinki. Za bardzo wchodził z butami w jej życie zamiast być podporą dla mojej córki w trudnym momencie był dla niej tylko kolejnym problemem z którym musiała się borykać.
Brat Sabiny:
Q: Dlaczego tak bardzo dbasz o Sabinę?
A: Sabina jest bardzo delikatna nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Jako jej starszy brat chciałbym ją ochronić przed wszystkim ale nie zawsze mi się to udaje ze względu na to że nie zawsze o wszystkim mi mówi. Nie musi mi się zwierzać z całego życia ale chciałbym by mówiła mi o problemach tak żebym mógł jej pomóc.
Q: Dlaczego nie lubiłeś jej kolegi któremu kazałeś wyjechać?
A: Ciężko jest stać obok i słuchać jak ktoś mówi że wykorzysta się jego siostrę, zwłaszcza że jest się starszym bratem. Dlatego zdecydowałem się działać zanim było za późno.
Q: Jak zareagowałeś na wiadomość że wrócił?
A: Zdenerwowałem się bo wiedziałem że nieszczęście wisi w powietrzu jeśli czegoś z tym nie zrobię. A nie chce by ona cierpiała z powodu tego że ja nie ingeruje w jej problemy i życie. I z powodu mojego błędu.
Sabrina:
Q: Czy przeszkadza ci że tak dużo osób się o ciebie martwi?
A: Nie wręcz przeciwnie. Bardzo schlebia mi to że najbliższe mi osoby bardzo mnie kochają i są gotowi poświecić mi tak wiele czasu i uwagi.
Q: Dlaczego pożegnałaś tatę Bartka w taki sposób?
A: W pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny iż był tatą mojego ukochanego. I chciałam go pożegnać na swój sposób.
Q: Czego oczekujesz od Bartka?
A: Miłości, szczerości i żeby po prostu był. Przytulał kiedy płaczę, dzielił moje złe i dobre dni. Żeby nigdy nie odchodził.
Bartek:
Q: Dlaczego Sabrina?
A: Ponieważ była jak anioł innej takiej nie znajdziecie. Spodobała mi się swoją uprzejmością i tym że nie osądziła mnie od razu a starała się mnie zrozumieć. I że chce żebym przy niej był.
------------------------------------------
To będzie na tyle moi kochani. Bo tylko tyle ich dostałam. Mam nadzieję że wam się spodoba i proszę o komentarze. Jutro wraz z moim Q&A zadam wam kilka pytań od siebie gdyż chciałabym wiedzieć czegoś o was i o tym czego oczekujecie ode mnie jako od autorki tego bloga.
Pozdrowienia
Patusia
Q: Czy ciężko było pani zaraz po śmieci męża?
A: Tak nawet bardzo nie umiałam się odnaleźć w nowych obowiązkach które on pełnił w naszym domu, a które ja musiałam przejąć po jego śmierci.
Q: Czy ktoś pomagał pani w tych momentach?
A: Tak moje dzieci i rodzice moi oraz mojego męża.
Q: Co pomogło się pani tak szybko otrząsnąć?
A: Hmmm... - zastanawia się gorączkowo nad odpowiedzią - ... Chyba myśl o tym że moje dzieci teraz mają o wiele gorzej i potrzebują mojej pomocy by dojść do siebie.
Q: Co myślała pani o Kamilu?
A: Nie był wart mojej Sabinki. Za bardzo wchodził z butami w jej życie zamiast być podporą dla mojej córki w trudnym momencie był dla niej tylko kolejnym problemem z którym musiała się borykać.
Brat Sabiny:
Q: Dlaczego tak bardzo dbasz o Sabinę?
A: Sabina jest bardzo delikatna nie tylko mentalnie ale i fizycznie. Jako jej starszy brat chciałbym ją ochronić przed wszystkim ale nie zawsze mi się to udaje ze względu na to że nie zawsze o wszystkim mi mówi. Nie musi mi się zwierzać z całego życia ale chciałbym by mówiła mi o problemach tak żebym mógł jej pomóc.
Q: Dlaczego nie lubiłeś jej kolegi któremu kazałeś wyjechać?
A: Ciężko jest stać obok i słuchać jak ktoś mówi że wykorzysta się jego siostrę, zwłaszcza że jest się starszym bratem. Dlatego zdecydowałem się działać zanim było za późno.
Q: Jak zareagowałeś na wiadomość że wrócił?
A: Zdenerwowałem się bo wiedziałem że nieszczęście wisi w powietrzu jeśli czegoś z tym nie zrobię. A nie chce by ona cierpiała z powodu tego że ja nie ingeruje w jej problemy i życie. I z powodu mojego błędu.
Sabrina:
Q: Czy przeszkadza ci że tak dużo osób się o ciebie martwi?
A: Nie wręcz przeciwnie. Bardzo schlebia mi to że najbliższe mi osoby bardzo mnie kochają i są gotowi poświecić mi tak wiele czasu i uwagi.
Q: Dlaczego pożegnałaś tatę Bartka w taki sposób?
A: W pewnym sensie był dla mnie bardzo ważny iż był tatą mojego ukochanego. I chciałam go pożegnać na swój sposób.
Q: Czego oczekujesz od Bartka?
A: Miłości, szczerości i żeby po prostu był. Przytulał kiedy płaczę, dzielił moje złe i dobre dni. Żeby nigdy nie odchodził.
Bartek:
Q: Dlaczego Sabrina?
A: Ponieważ była jak anioł innej takiej nie znajdziecie. Spodobała mi się swoją uprzejmością i tym że nie osądziła mnie od razu a starała się mnie zrozumieć. I że chce żebym przy niej był.
------------------------------------------
To będzie na tyle moi kochani. Bo tylko tyle ich dostałam. Mam nadzieję że wam się spodoba i proszę o komentarze. Jutro wraz z moim Q&A zadam wam kilka pytań od siebie gdyż chciałabym wiedzieć czegoś o was i o tym czego oczekujecie ode mnie jako od autorki tego bloga.
Pozdrowienia
Patusia
niedziela, 29 listopada 2015
Coś innego...
Tak jak było to obiecane dodam teraz coś zupełnie coś innego. Przepraszam za jakiekolwiek możliwe błędy ale pisałam na telefonie.
-----------------------
-----------------------
Karim kochał tylko ją. Była jego marzeniem, snem, pragnieniem. Kochał ją od kiedy tylko pamiętał ale miał pocieszenie w tym że jeśli potrzebowała rady albo ramienia do wypłakania się zawsze szła do niego. Przynajmniej tak mógł z nią być i bezkarnie ją do siebie tulić.
Tym razem też tak było jednak on miał już dość coś w nim pękło. Pewnie zrozumiał że ona go nie kocha. Że nigdy nie będą razem.
-Karim! On mnie zostawił bo nie chciałam iść z nim do łóżka. - Powiedziała łkając w rękaw swetra.
- Mam to gdzieś Amelia jak byś nie zmieniała chłopaków jak rękawiczek to może zrobiłby albo myślał o tobie inaczej.
-Czemu tak mówisz?
-Bo mam już dość Amelia. Od wielu lat próbuje ci pokazać że Cię kocham. Staram się byś zwróciła na mnie uwagę. Ale ty wolisz tych idiotów którzy mają w głowie cholera wie co. Mam dość słuchania twoich żali kiedy ty nie widzisz dla kogo tak naprawdę jesteś ważna.
- Karim... Ja też Cię kocham tylko nigdy ci tego nie mówiłam bo nie chciałam zepsuć naszej przyjaźni. Co jeśli ty byś mnie nie kochał? Moje wyznanie zniszczyłoby wszystko. Całą naszą przyjaźń która jest dla mnie bardzo ważna. Przepraszam.
- Ami?
- Tak??
- Zostaniesz moją dziewczyną?
- Taaaaaak. - Wykrzyczała rzucając się chłopakowi na szyję.
Od tamtego dnia przez następne 60 lat byli razem i pielęgnowali swoją miłość. W ostatnim dniu ich życia leżeli obok siebie na łóżkach szpitalnych które zsuniete były razem. Lekarze ani pielęgniarki nie miały serca ich rozdzielać w takim momencie bowiem przez całe życie byli razem. I umrzeć też chcieli razem. Jego serce przestało bić o 23.00 jego ostatnimi słowami było "Kocham cię po wieczność". Ona umarła o 00.00 mając na ustach uśmiech a ostatnie słowa kierowała do niego "już do ciebie idę kochanie".
Dorastali razem i umarli razem. Ich miłość przetrwa lata, wieki, stulecia. Ale ich historii nie będzie pamiętać pamiętał nikt.
sobota, 28 listopada 2015
Ogłoszenie
Witajcie moi kochani czytelnicy. A więc wczoraj napisałam że dzisiaj wam wytłumaczę co się dalej stanie z nową historią. Miałam dodać tego posta jeszcze wczoraj ale mój brat skutecznie mi przeszkodził. A więc... mam już skończony prolog i pierwszy rozdział. Jednak chce poczekać tydzień aż ochłoniecie po pierwszej historii która w końcu a może i niestety się skończyła. Po 48 rozdziałach skończyliśmy przygodę z moimi ulubieńcami.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
Jestem tym wzruszona. To była moja pierwsza historia której nie pisałam jako praca domowa. A więc planuje to tak.
Poniedziałek - Q&A (ostatni) z bohaterami Lekcji Życia. - nie wyrobiłam się pomiędzy częściami.
Środa - Q&A ze mną. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. (więcej detali na koniec posta).
Piątek - Prolog "Wiecznej miłości potępionych dusz". Jeśli ktoś się domyśla o co chodzi to proszę nie zdradzajcie innym :)
Jutro postanowiłam dodać coś zupełnie w innej beczki :) Czyli jedno częściową historię. Mam wielką wielką nadzieję że wam się spodoba. Jednak postanowiłam wam nic nie zdradzać aż do jutra :)
No dobrze a teraz tak na koniec. Dostałam troszkę pytań i chciałabym na nie odpowiedzieć. Ale tak z zupełnie drugiej strony. Wiem że każdy z was ma jakieś pytania które chcielibyście mi zadać. Więc przesyłajcie je na mojego emaila:
pati98-10-14@wp.pl
lub
nadolnapaulina69@gmail.com
Pytania możecie przesyłać do wtorku żebym miała dzień (troszkę środy i wtorku) na odpowiedzenie na nie.
Do zobaczenia niedługo kochani.
Pozdrawiam Patusia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)