Najmocniej przepraszam za tak długą nieaktywność na blogu ale niestety rodzice wysłali mnie na nie zapowiedziany wyjazd do rodziny. Dopiero dzisiaj wróciłam po prawie 2 tygodniach przerwy. Najmocniej przepraszam. Jednak moi drodzy czytelnicy mam dla was prezent na przeprosiny i żeby nadrobić tak długi czas nieobecności. W czasie tych 2 tygodni powinno ukazać się 6 części mojego opowiadania jednak jako że chciałabym wam to wynagrodzić dodam 8. Mam nadzieję będą się wam podobały podobnie jak poprzednie. Zanim dodałam tego posta dodałam część 20. Tak więc jedna za mną jeszcze 7 :) Przepraszam jeszcze raz kochani.
Przepraszam i pozdrawiam
Patusia
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
sobota, 25 lipca 2015
Lekcja życia cz.20
-Przyjść do
ciebie i coś ci przynieść?
-Nie, mam
wszystko. Zostań sobie w domku albo wyjdź ze znajomymi.
-No dobrze jak
wolisz. Ale później przyjdę do ciebie.
-No dobrze jak
wolisz. Ale później przyjdę do ciebie.
-Nie proszę bo
jeszcze się ode mnie zarazisz.
-To nic. Ty mnie
odwiedzałeś jak byłam chora.
-No to co. Bo mi
się bardzo podobałaś i nie mogłem bez ciebie żyć. Każda chwila bez ciebie była
bardzo trudna. Coś jak oddychanie w wodzie.
-Czyli teraz też
nie możesz?
-Skarbie. Teraz
nie mogę żyć bez ciebie jeszcze bardziej.
-Ohm… Nie wygram
z tobą. No dobrze nie przyjdę do ciebie dziś.
-Dziękuję ci
skarbie.
-Przyjdę do
ciebie jutro po południu na 10 minut.
-Cholercia. Ale
ty jesteś uparta. – zaśmiał się Bartek.
-Wiem.
-Dobrze ale uwaga
nie wyglądam najlepiej. – ziewnął Bartek.
-Ty też jesteś
ale zmęczony. Połóż się już spać. – powiedziała troskliwie.
-Tym razem się
kłócić nie zamierzam. Nie obraź się miśku ale już lecę spać.
-Dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc kochanie.
Rozłączyli się.
Sabina za radą swojego ukochanego wyszła ze znajomymi. Zorganizowali wyjście do
kina. Po zakupieniu biletów skierowali się w stronę wyznaczonej sali kinowej.
Pośród ciemnych korytarzy trzymali się razem. Kiedy stanęli przed drzwiami
dziewczynie przyszedł SMS. „Cześć nie wiem gdzie się podziewasz i nawet nie
wnikam. Bartek przytula się do jakiejś dziewczyny w parku. I to na 100% nie
jesteś ty. Jakby co daję ci tyko znać”. Przeczytała wiadomość sześć razy i nie
mogła w to uwierzyć. Powtarzała sobie w myślach niczym mantrę że jej Bartuś
jest chory i koleżanka musiała się pomylić co do wymienionej osoby. Lecz po
chwili zaczęły napływać nowe wiadomości z podobną treścią do pierwszego.
Zdenerwowana wyłączyła telefon i poszła na film. Postanowiła dobrze się bawić
po mimo tego czego przed chwilką się dowiedziała o własnym chłopaku.
Postanowiła nie psuć sobie takiego uroczego wieczoru w towarzystwie tak
wspaniałych ludzi jak jej przyjaciele. Po filmie razem z przyjaciółmi
zdecydowali się pójść do restauracji na kolację. Wróciła późno wieczorem do
domu. Cicho weszła do pokoju i powiesiła bluzę na krześle zaraz obok torebki.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
niedziela, 12 lipca 2015
Przepraszam że nie dodałam zapowiadanych części w terminach ale dopiero dziś nareperowali mi internet i dopiero dziś mogłam je usiąść napisać. Mam nadzieję że nie jesteście źli. Bardzo staram się nadążyć z blogiem i dodawaniem postów ale nie jest to jedyna rzecz którą robię w swoim życiu. Dlatego posty dodaje późnym wieczorem.
Jeszcze raz przepraszam.
Pozdrowienia Patusia.
Jeszcze raz przepraszam.
Pozdrowienia Patusia.
Lekcja Życia cz.19
-Powiedziałem
ci że masz się trzymać od niej z daleka – cedził przez zęby wściekły a jego
ręce trzęsły się niczym w delirium.
-A
ja ci mówiłem i to nie jeden raz że masz trzymać się od niej z daleka a
najlepiej zapomnieć – odezwał się spokojnie Dorian.
-To
prawda ale wiesz… Jakoś mi się nie udało. – uśmiechnął się złowieszczo. – A tak
poza tym to nie wiesz wszystkiego. Całej prawdy o nim. Powiedziałem mojemu
tacie że zabrałeś mi moje szczęście. Moją małą Sabinkę. On powiedział że jak
tylko będziesz mógł to się zemścić. Wtedy jechał i schylił się po coś i dlatego
teraz tu leżysz. Chciał ci wyjść pomóc ale ja powiedziałem że to ty. A mój tata
olał sprawę i słusznie. Pojechał dalej. Miałem nadzieję że umrze na brudnej,
zimnej ulicy z daleka od ciebie a ty zapomnisz o nim. Zapomnisz i będziesz
szukać pocieszenia u kogoś w ramionach. Tym kimś miałem być ja. No cóż ale nie
udało się takie życie. Nie zawsze się udaje. Pech.
Sabina
siedziała wstrząśnięta jego słowami. Pomyślała że jej uszy chyba usłyszały coś
innego niż powinny. Przez głowę przelewało się niczym woda tysiące myśli. A
skronie pulsowały boleśnie próbując je wszystkie przeanalizować. Dopiero
usłyszawszy przeraźliwy krzyk Kamila uświadomiła sobie że Bartek siedzi na ni i
mocno wykręca mu ręce do tyłu. Z przerażeniem obserwowała jak Dorian wskoczył
między nich żeby ich rozdzielić. Jednak czuła się bezpiecznie wiedząc że ma tak
kochanego brata i dzielnego chłopaka. Po pewnym bardzo długim czasie Bartek
wyszedł ze szpitala. Oboje cieszyli się z tego. Był przy Sabinie cały czas
nawet jeśli tego nie potrzebowała. Kiedy smutek chwytał ją w swe silne,
bezlitosne ramiona on zawsze znajdował sposób by ją z nich uwolnić. Stali się
nierozłączni niemal jak papużki nierozłączki. Bardzo się kochali. Mogłoby się
wydawać że żyją dla siebie. Nawet Kamil dał za wygraną widząc jak tych swoje
się kochać. Było sobie niezwykle oddani. Zazdrościł Bartkowi jego szczęścia.
Był także zazdrosny o towarzyszącemu mu przez cały czas anioła imieniem Sabina.
Pewnego dnia romantyczną sielankę przerwał telefon Bartka. Zadzwonił by
poinformować ją że nie będzie mógł do niej dziś przyjść, gdyż jest chory i nie
może wstać z łóżka. Zasmuciła się i zmartwiła o stan swojego serduszka.
Chciałaby przy nim być.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Lekcja Życia cz.18
Sabina
dobierała ubrania dosyć szybko. Nigdy nie miała z tym problemu. Nie wychodziła
z domu ubrana w przypadkowe ubrania. Zjadła szybkie lecz syte śniadanie i
pobiegła do pokoju po swoje oszczędności. Natychmiast po tym poszła do sklepu
zrobić najpotrzebniejsze jej zdaniem zakupy dla Bartka. Miała pojęcie co może
mu się przydać. Zaraz po zakupach udała się do szpitala. Szła powoli.
Niespiesznie. W progu szpitala usłyszała że ktoś krzyczy jej imię. Odwróciła
się i zobaczyła Kamila biegnącego w jej stronę. Szybko się odwróciła i biegła
najszybciej jak potrafiła przez korytarz. Serce podeszło jej do gardła i
obijało je boleśnie. Wbiegła do salki Bartka, zatrzasnęła drzwi i przyparła do
nich plecami. Wszyscy obecni spojrzeli na nią zdumieni. Dorian wstał i z
kamienna twarzą podszedł do dziewczyny i przytulił ją. Tak mocno jakby chciał przytulając
ochronić ją przed całym światem. Na moment zapomniała o biegnącym tu Kamilu. I
poczuła spokój. Lecz tylko na bardzo krótką chwilkę. Pomiędzy płytkimi
oddechami w końcu wykrztusiła.
-Kamil biegł tuż za mną za chwilkę tu będzie.
-Spokojnie. Nic ci tu nie zrobi. Tutaj jesteś
bezpieczna. – powiedział uspokajająco gładząc po plecach.
Z
tym akurat miał rację. A ona była skłonna w to uwierzyć. Ona uspokoiła się i
wyśliznęła się z ramion brata. Wierzyła w to co mówił. I nigdy w niego nie
zwątpiła. Podeszła do łóżka swojego serduszka i przywitała się. W tym momencie
do Sali wbiegł Kamil. Zobaczywszy Sabinę przy łóżku Bartka trzymającą jego rękę
w swoich dłoniach najpierw poczuł rozbawienie potem złość. Zdenerwowało go to. Pomimo
że Bartek nie był zdolny by wstać o własnych siłach to i tak on bardziej wolała
jego od Kamila. Pomyślał z zażenowaniem i obrzydzeniem co on może jej dać że go
tak kocha. Jednak odpowiedzi na swoje niezadane pytanie nie znalazł. Nawet nie
chciał.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Lekcja Życia cz.17
-Halo? – powiedziała zaspanym głosem.
-Hej słoneczko. Obudziłem
cię? – zapytał zmartwiony. Po chwili zrobiło mu się za siebie wstyd. Powinien
to przewidzieć!
-Nie coś ty już miałam wstawać.
Jak się czujesz? – głos jej mimowolnie zadrżał, gdy mówiła te słowa.
-Nawet dobrze już tak bardzo nie boli porównując do początku. A ty?
-Dobrze. Ale mogło by być lepiej…
- podczas jej odpowiedzi słyszała dziwne szmery w słuchawce.
-Sabina!! – przerwał jej ostrym głosem.- Masz
natychmiast wrócić do domu! Nie mogę w to uwierzyć że mogłaś uciec przez taką
głupotę.
-Spokojnie jestem bezpieczna i poradzę sobie. Jestem dużą dziewczynką.
-Skarbie wiem że sobie dasz radę
ale ja po prostu nie mogę wstawać. Bardzo chciał bym wstać i pójść za tobą
gdziekolwiek poprowadzisz. Ale nie mogę. Kocham cię i chciałbym cię również
chronić. Teraz jednak nie mogę.
-Wiem że chcesz. Wrócę do domu
jak tylko ochłoniecie. Obiecuję ci.
-Wiem. Ufam ci skarbie.
-Muszę już iść ktoś mnie woła.
-Zadzwonisz później jak znajdziesz wolną chwilkę?
-Oczywiście. Może nawet jeszcze
dziś odwiedzę.
-Uwierz mi na słowo że nie chcesz.
-Czemu?
-Bo spotkasz się tu ze swoim bratem. Swoją
drogą jest bardzo wściekły.
-Nie boję się go. Wiem że nic mi
nie zrobi.
-Ale ja boję się o ciebie.
-On mi nic nie zrobi. W
końcu jest moim bratem.
-Tego nie byłbym taki pewien.
-Będę za około godzinkę. Kocham
cię. – powiedziała czule.
-Ja ciebie bardziej skarbie.
– powiedział wzruszony. – Będę na ciebie czekał.
-Dobrze. Do zobaczenia misiu.
-Do zobaczenia.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
czwartek, 9 lipca 2015
Lekcja Życia cz.16
-Kiedy poszłam do
parku pobiegać z Sarą, Bartek próbował zapoznać mnie ze swoją kuzynką. Po
drodze zatrzymał mnie Kamil. Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam. Wpadł na
schody. Po chwili zerwał się na nogi i popchnął mnie, upadłam i nadziałam się
na szkło. Szybko wstałam i pobiegłam do domu. Zdezynfekowałam i opatrzyłam
ranę. Było dobrze aż do teraz. 4 dni. Dobrze się czułam. Przepraszam że ci o
tym nie mówiłam. Ale naprawdę było dobrze.
-Widzę właśnie.
Dorian
zdenerwował się na siostrę. Najbardziej jednak zdenerwowało go to że nie
powiedziała nikomu o takiej sprawie. Wyszedł z gabinetu i skierował się do
salki w której czekali na niego mama i Bartek. Po dotarciu tan podszedł do
łóżka i wyjaśnił mamie i chłopakowi siostry wszystko co się wydarzyło w
gabinecie. Podczas jego wyjaśnień ciocia Anita zmartwiła się stanem córki.
Bartek natomiast zacisnął zęby i łzy poleciały po jego policzkach. Sabina cały
czas stała w drzwiach i słuchała wszystkiego obserwując reakcje najbliższych.
Nie mogła spojrzeć im teraz w oczy za bardzo się bała tego co może od nich
usłyszeć. Zrobi to później teraz musi już iść. Jak najszybciej. Mruknęła jakby
zgadzała się ze swoimi myślami i podbiegła do wyjścia. Osoby na których najbardziej
jej zależało zastali w salce w tych samych pozycjach z zdziwieniem wyrysowanym
na ich twarzach. Dorian najszybciej nad sobą zapanował i wybiegł zaraz za
siostrą. Jednak nie zdążył jej dogonić. Ona biegła już wysoko w górę ulicy. W
stronę domu. Kiedy już tam dotarła szybko otworzyła drzwi i pobiegła do swojego
pokoju. Pakowała swoje rzeczy niemal mechanicznie. Po spakowaniu połowy swoich
rzeczy tych najpotrzebniejszym zostawiła na stole w kuchni kartkę „Mamo nie
będzie mnie jakiś czas przepraszam. Kocham Sabina”. Pojechała do babci.
Wiedziała że jeśli szuka u kogoś zrozumienia to znajdzie je właśnie w tej
drobnej staruszki. Dziewczyna wylała na ręce babci wszystko co jej leżało na
sercu. Od razu zrobiło jej się lżej. Jednak musiała poprosić ją by nie dzwoniła
do jej rodzicielki ani nikogo innego o tym gdzie jest. Babcia Wioletta obiecała
wnuczce że nic nikomu nie powie. Sabina szybko się rozluźniła i zaczęła
swobodnie rozmawiać z babcią. Późno w nocy zorientowały się która jest godzina
i zdecydowały się pójść spać. Zasnęła z poczuciem bezpieczeństwa. Wszystkie
troski zostały w domu. Jej niespokojne sny przerwał dźwięk telefonu. Otworzyła
zaspane oczy i sięgnęła po telefon. Odebrała go mechanicznie i usiadła na łóżku
pocierając ręką oczy.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
wtorek, 7 lipca 2015
Lekcja życia cz.15
Przerażenie o stan córki podniósł mamę dziewczyny
na nogi niemal od razu. Podbiegła do niej i wzięła ją w ramiona. Bartek zaczął
odpinać od siebie całą aparaturę kiedy skończył podbiegł do Sabiny. Dorian
wszedł do Sali po kilku chwilach i przeraził go widok, który zobaczył. Jego
mama klęcząc obok jego siostry trzymała ją nieprzytomną w ramionach. Obok nich
leżał prawie już nieprzytomny Bartek. Brat dziewczyny szybko wezwał lekarzy i
pomógł im przenieść chłopaka na łóżko. Dopilnował podłączenia wszystkich rurek
na im należne miejsce w jego ciele. Oraz wysłuchał monologu lekarza o jego
obecnym stanie. Następnie podszedł do lekarzy, którzy zajmowali się jego
siostrą. Badali ją powoli. Nie znaleźli u niej objawów jakiejkolwiek choroby.
Postanowili przewieźć ją do jednego z gabinetów. Dorian szedł zaraz za nimi ich
mama została z Bartkiem. Kiedy zdjęli bluzkę Sabiny zobaczyli bandaż
przewiązany w pół jej tali. Doktor Adam szybko pozbył się bandaża i
zdezynfekował ranę. Następnie przewiązał ranę nowym, świeżym bandażem. On tam
cały czas był, patrzył na spokojny wyraz twarzy jego siostry. Głowę zalewały mu
fale z tysiącem myśli. Skąd ona to ma? Zrobiła to sama czy ktoś jej w tym
pomógł? Jeżeli sama to dlaczego? Albo jak ktoś w takim razie kto? Po chwili
Sabina otworzyła powoli oczy i zamknęła je zdezorientowana. Po następnych dwóch
minutach ponownie otworzyła oczy. Tymczasem ich nie zamknęła. Popatrzyła na
zaciekawioną twarz brata następnie na śnieżnobiały bandaż opasający ją w tali.
Spojrzenie Doriana było pytające i zdezorientowane. Pomyślała że musi
niechętnie wyznać całą prawdę o tym co się stało. Nawet jeśli później on miałby
zacząć krzyczeć. Nie chciała przed nim tego ukrywać. Było jej z tym ciężko.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Moi kochani
Moi drodzy wiem że część 14 miała wyjść wczoraj. Jednak teraz mam urwanie głowy bo niedługo mam bal i muszę wszystko szykować. We wcześniejszym poście napisałam że postaram się dodać nowego posta jak najszybciej i żeby przeprosić was za moje spóźnienie z kolejną częścią dodam teraz nie jedną a dwie. Po to żeby wam szybciej czas zszedł na czekaniu na następną która ma się pojawić już jutro. Naprawdę najmocniej was przepraszam jeszcze was i życzę udanego wieczoru.
Pozdrawiam
Patka.
Lekcja Życia cz.14
Jej
serce i żołądek ściskał niewyobrażalny strach, ręce trzęsły się jak w delirium,
drgania powoli przechodziły na resztę ciała. Przez głowę po raz kolejny dzisiejszego
dnia przechodziły tysiące myśli, pytań i scenariuszy wypadku. Kto tam był? Co
się stało? W jakim jest stanie? Postąpiła kilka kroków i weszła do małej
seledynowej salki skąpanej w mroku pomimo słonecznego dnia. Jakby widmo śmierci
spowiło tą salę w mroku obietnicy zabrania kogoś daleko ze sobą. Poczuła tam
zapach moczu, gipsu i potu. Jej oczom ukazały się masywne szpitalne łóżka. Na
jednym z nich leżał chłopak z ręką i nogą w gipsie. Patrzył na nią z
uwielbieniem i podziwem. Jednak ona nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Na
następnych dwóch leżało dwóch następnych chłopaków w podobnym stanie do
pierwszego. Lecz gdy popatrzyła na ostanie gula przerażenia stanęła jej w
gardle. Bartek zakryty kołdrą do ramion patrzył na nią spod na wpół zamkniętych
powiek. Urządzenie monitorujące jego bicie serca przyspieszyło. Podobnie jak
oddech. Podeszła do niego powoli i usiadła na krześle obok jego łóżka.
Pogłaskała go czule po policzku. Po jej własnym spłynęły samotnie tak jak ona
przez ostatnie dni łzy. By złączyć się ponownie razem na jej brodzie tak jak
oni teraz. Otworzył szerzej oczy.
-Przepraszam – powiedziała płaczliwie.
-Ale za co mnie przepraszasz aniołku? – powiedział
zachrypniętym, zdziwionym głosem. Podniósł ręce i starł jej łzy z obu
policzków.
-Za to że cię wtedy zostawiłam. Nie powinnam była
tego robić. Przepraszam. To moja wina że tu jesteś. – poczucie winy brało w
niej górę.
-Skarbie to nie twoja wina. Ale tylko i włącznie
moja. Nie uważałem na ulicy kiedy za tobą wybiegłem. Stało się. Nic mi nie
będzie. – powiedział przerywając chwilę milczenia pomiędzy nimi.
Jej
wzrok który spoczął na nim jednak tylko utwierdził go w przekonaniu. Ona my nie
uwierzyła. Musiał opowiedzieć cała historię od początku czego naprawdę nie
chciał. Nie chciał sprawiać jej tym więcej bólu.
-Kiedy po naszej
rozmowie wybiegłaś z parku byłem smutny. Ale zaraz pobiegłem za tobą. Moja
kuzynka tego nie zrozumiała. Właściwie to chciała żebym został. Ja nawet nie
próbowałem jej tego wyjaśnić. I tak by nie zrozumiała… Wybiegłem na ulicę.
Reakcja kierowcy była wolna. Zbyt wolna. Nie zdążył zahamować. Po uderzeniu
straciłem przytomność. Obudziłem się dzień później. Tutaj. Nasze mamy siedziały
obok mojego łóżka. Każdy ruch sprawiał mi niezwykle dużo cierpień. Przez 4 dni
miałem same operacje. Wyglądałem tragicznie. Poprosiłem twoją mamę
telefonicznie aby zorganizowała ci jakiś wyjazd. Żebyś przy tym nie była. Żebyś
nie oglądała mnie w takim stanie. Wiem że mnie kochasz i chciałabyś tu być ale
nie zniósł bym myśli żebyś widziała co oni robili mi przez cały czas. Za bardzo
cię kocham żeby skazywać cię na takie widoki. Przepraszam kochanie.
Po
tych słowach Sabina bez słowa wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Jednak
zanim doszła do drzwi zakręciło jej się w głowie i osunęła się bezwładnie na
ziemię.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)