sobota, 25 lipca 2015

Przepraszam

Najmocniej przepraszam za tak długą nieaktywność na blogu ale niestety rodzice wysłali mnie na nie zapowiedziany wyjazd do rodziny. Dopiero dzisiaj wróciłam po prawie 2 tygodniach przerwy. Najmocniej przepraszam. Jednak moi drodzy czytelnicy mam dla was prezent na przeprosiny i żeby nadrobić tak długi czas nieobecności. W czasie tych 2 tygodni powinno ukazać się 6 części mojego opowiadania jednak jako że chciałabym wam to wynagrodzić dodam 8. Mam nadzieję będą się wam podobały podobnie jak poprzednie. Zanim dodałam tego posta dodałam część 20. Tak więc jedna za mną jeszcze 7 :) Przepraszam jeszcze raz kochani.


Przepraszam i pozdrawiam

Patusia

Lekcja życia cz.20

-Przyjść do ciebie i coś ci przynieść?
-Nie, mam wszystko. Zostań sobie w domku albo wyjdź ze znajomymi.
-No dobrze jak wolisz. Ale później przyjdę do ciebie.
-No dobrze jak wolisz. Ale później przyjdę do ciebie.
-Nie proszę bo jeszcze się ode mnie zarazisz.
-To nic. Ty mnie odwiedzałeś jak byłam chora.
-No to co. Bo mi się bardzo podobałaś i nie mogłem bez ciebie żyć. Każda chwila bez ciebie była bardzo trudna. Coś jak oddychanie w wodzie.
-Czyli teraz też nie możesz?
-Skarbie. Teraz nie mogę żyć bez ciebie jeszcze bardziej.
-Ohm… Nie wygram z tobą. No dobrze nie przyjdę do ciebie dziś.
-Dziękuję ci skarbie.
-Przyjdę do ciebie jutro po południu na 10 minut.
-Cholercia. Ale ty jesteś uparta. – zaśmiał się Bartek.
-Wiem.
-Dobrze ale uwaga nie wyglądam najlepiej. – ziewnął Bartek.
-Ty też jesteś ale zmęczony. Połóż się już spać. – powiedziała troskliwie.
-Tym razem się kłócić nie zamierzam. Nie obraź się miśku ale już lecę spać.
-Dobrze. Dobranoc.
-Dobranoc kochanie.



Rozłączyli się. Sabina za radą swojego ukochanego wyszła ze znajomymi. Zorganizowali wyjście do kina. Po zakupieniu biletów skierowali się w stronę wyznaczonej sali kinowej. Pośród ciemnych korytarzy trzymali się razem. Kiedy stanęli przed drzwiami dziewczynie przyszedł SMS. „Cześć nie wiem gdzie się podziewasz i nawet nie wnikam. Bartek przytula się do jakiejś dziewczyny w parku. I to na 100% nie jesteś ty. Jakby co daję ci tyko znać”. Przeczytała wiadomość sześć razy i nie mogła w to uwierzyć. Powtarzała sobie w myślach niczym mantrę że jej Bartuś jest chory i koleżanka musiała się pomylić co do wymienionej osoby. Lecz po chwili zaczęły napływać nowe wiadomości z podobną treścią do pierwszego. Zdenerwowana wyłączyła telefon i poszła na film. Postanowiła dobrze się bawić po mimo tego czego przed chwilką się dowiedziała o własnym chłopaku. Postanowiła nie psuć sobie takiego uroczego wieczoru w towarzystwie tak wspaniałych ludzi jak jej przyjaciele. Po filmie razem z przyjaciółmi zdecydowali się pójść do restauracji na kolację. Wróciła późno wieczorem do domu. Cicho weszła do pokoju i powiesiła bluzę na krześle zaraz obok torebki.


Znalezione obrazy dla zapytania paczka przyjaciół




-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

niedziela, 12 lipca 2015

Przepraszam że nie dodałam zapowiadanych części w terminach ale dopiero dziś nareperowali mi internet i dopiero dziś mogłam je usiąść napisać. Mam nadzieję że nie jesteście źli. Bardzo staram się nadążyć z blogiem i dodawaniem postów ale nie jest to jedyna rzecz którą robię w swoim życiu. Dlatego posty dodaje późnym wieczorem.

Jeszcze raz przepraszam.

Pozdrowienia Patusia.

Lekcja Życia cz.19

-Powiedziałem ci że masz się trzymać od niej z daleka – cedził przez zęby wściekły a jego ręce trzęsły się niczym w delirium.
-A ja ci mówiłem i to nie jeden raz że masz trzymać się od niej z daleka a najlepiej zapomnieć – odezwał się spokojnie Dorian.
-To prawda ale wiesz… Jakoś mi się nie udało. – uśmiechnął się złowieszczo. – A tak poza tym to nie wiesz wszystkiego. Całej prawdy o nim. Powiedziałem mojemu tacie że zabrałeś mi moje szczęście. Moją małą Sabinkę. On powiedział że jak tylko będziesz mógł to się zemścić. Wtedy jechał i schylił się po coś i dlatego teraz tu leżysz. Chciał ci wyjść pomóc ale ja powiedziałem że to ty. A mój tata olał sprawę i słusznie. Pojechał dalej. Miałem nadzieję że umrze na brudnej, zimnej ulicy z daleka od ciebie a ty zapomnisz o nim. Zapomnisz i będziesz szukać pocieszenia u kogoś w ramionach. Tym kimś miałem być ja. No cóż ale nie udało się takie życie. Nie zawsze się udaje. Pech.

Sabina siedziała wstrząśnięta jego słowami. Pomyślała że jej uszy chyba usłyszały coś innego niż powinny. Przez głowę przelewało się niczym woda tysiące myśli. A skronie pulsowały boleśnie próbując je wszystkie przeanalizować. Dopiero usłyszawszy przeraźliwy krzyk Kamila uświadomiła sobie że Bartek siedzi na ni i mocno wykręca mu ręce do tyłu. Z przerażeniem obserwowała jak Dorian wskoczył między nich żeby ich rozdzielić. Jednak czuła się bezpiecznie wiedząc że ma tak kochanego brata i dzielnego chłopaka. Po pewnym bardzo długim czasie Bartek wyszedł ze szpitala. Oboje cieszyli się z tego. Był przy Sabinie cały czas nawet jeśli tego nie potrzebowała. Kiedy smutek chwytał ją w swe silne, bezlitosne ramiona on zawsze znajdował sposób by ją z nich uwolnić. Stali się nierozłączni niemal jak papużki nierozłączki. Bardzo się kochali. Mogłoby się wydawać że żyją dla siebie. Nawet Kamil dał za wygraną widząc jak tych swoje się kochać. Było sobie niezwykle oddani. Zazdrościł Bartkowi jego szczęścia. Był także zazdrosny o towarzyszącemu mu przez cały czas anioła imieniem Sabina. Pewnego dnia romantyczną sielankę przerwał telefon Bartka. Zadzwonił by poinformować ją że nie będzie mógł do niej dziś przyjść, gdyż jest chory i nie może wstać z łóżka. Zasmuciła się i zmartwiła o stan swojego serduszka. Chciałaby przy nim być. 






-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

Lekcja Życia cz.18

Sabina dobierała ubrania dosyć szybko. Nigdy nie miała z tym problemu. Nie wychodziła z domu ubrana w przypadkowe ubrania. Zjadła szybkie lecz syte śniadanie i pobiegła do pokoju po swoje oszczędności. Natychmiast po tym poszła do sklepu zrobić najpotrzebniejsze jej zdaniem zakupy dla Bartka. Miała pojęcie co może mu się przydać. Zaraz po zakupach udała się do szpitala. Szła powoli. Niespiesznie. W progu szpitala usłyszała że ktoś krzyczy jej imię. Odwróciła się i zobaczyła Kamila biegnącego w jej stronę. Szybko się odwróciła i biegła najszybciej jak potrafiła przez korytarz. Serce podeszło jej do gardła i obijało je boleśnie. Wbiegła do salki Bartka, zatrzasnęła drzwi i przyparła do nich plecami. Wszyscy obecni spojrzeli na nią zdumieni. Dorian wstał i z kamienna twarzą podszedł do dziewczyny i przytulił ją. Tak mocno jakby chciał przytulając ochronić ją przed całym światem. Na moment zapomniała o biegnącym tu Kamilu. I poczuła spokój. Lecz tylko na bardzo krótką chwilkę. Pomiędzy płytkimi oddechami w końcu wykrztusiła.
-Kamil biegł tuż za mną za chwilkę tu będzie.
-Spokojnie. Nic ci tu nie zrobi. Tutaj jesteś bezpieczna. – powiedział uspokajająco gładząc po plecach.
Z tym akurat miał rację. A ona była skłonna w to uwierzyć. Ona uspokoiła się i wyśliznęła się z ramion brata. Wierzyła w to co mówił. I nigdy w niego nie zwątpiła. Podeszła do łóżka swojego serduszka i przywitała się. W tym momencie do Sali wbiegł Kamil. Zobaczywszy Sabinę przy łóżku Bartka trzymającą jego rękę w swoich dłoniach najpierw poczuł rozbawienie potem złość. Zdenerwowało go to. Pomimo że Bartek nie był zdolny by wstać o własnych siłach to i tak on bardziej wolała jego od Kamila. Pomyślał z zażenowaniem i obrzydzeniem co on może jej dać że go tak kocha. Jednak odpowiedzi na swoje niezadane pytanie nie znalazł. Nawet nie chciał.


Znalezione obrazy dla zapytania zdenerwowany nastolatek


-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

Lekcja Życia cz.17

-Halo? – powiedziała zaspanym głosem.
-Hej słoneczko. Obudziłem cię? – zapytał zmartwiony. Po chwili zrobiło mu się za siebie wstyd. Powinien to przewidzieć!
-Nie coś ty już miałam wstawać. Jak się czujesz? – głos jej mimowolnie zadrżał, gdy mówiła te słowa.
-Nawet dobrze już tak bardzo nie boli porównując do początku. A ty?
-Dobrze. Ale mogło by być lepiej… - podczas jej odpowiedzi słyszała dziwne szmery w słuchawce.
-Sabina!! – przerwał jej ostrym głosem.- Masz natychmiast wrócić do domu! Nie mogę w to uwierzyć że mogłaś uciec przez taką głupotę.
-Spokojnie jestem bezpieczna i poradzę sobie. Jestem dużą dziewczynką.
-Skarbie wiem że sobie dasz radę ale ja po prostu nie mogę wstawać. Bardzo chciał bym wstać i pójść za tobą gdziekolwiek poprowadzisz. Ale nie mogę. Kocham cię i chciałbym cię również chronić. Teraz jednak nie mogę.
-Wiem że chcesz. Wrócę do domu jak tylko ochłoniecie. Obiecuję ci.
-Wiem. Ufam ci skarbie.
-Muszę już iść ktoś mnie woła.
-Zadzwonisz później jak znajdziesz wolną chwilkę?
-Oczywiście. Może nawet jeszcze dziś odwiedzę.
-Uwierz mi na słowo że nie chcesz.
-Czemu?
-Bo spotkasz się tu ze swoim bratem. Swoją drogą jest bardzo wściekły.
-Nie boję się go. Wiem że nic mi nie zrobi.
-Ale ja boję się o ciebie.
-On mi nic nie zrobi. W końcu jest moim bratem.
-Tego nie byłbym taki pewien.
-Będę za około godzinkę. Kocham cię. – powiedziała czule.
-Ja ciebie bardziej skarbie. – powiedział wzruszony. – Będę na ciebie czekał.
-Dobrze. Do zobaczenia misiu.

-Do zobaczenia.


Nastolatka rozmawiająca przez telefon zdjęcie


-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

czwartek, 9 lipca 2015

Lekcja Życia cz.16

-Kiedy poszłam do parku pobiegać z Sarą, Bartek próbował zapoznać mnie ze swoją kuzynką. Po drodze zatrzymał mnie Kamil. Chciał mnie przytulić ale go odepchnęłam. Wpadł na schody. Po chwili zerwał się na nogi i popchnął mnie, upadłam i nadziałam się na szkło. Szybko wstałam i pobiegłam do domu. Zdezynfekowałam i opatrzyłam ranę. Było dobrze aż do teraz. 4 dni. Dobrze się czułam. Przepraszam że ci o tym nie mówiłam. Ale naprawdę było dobrze.
-Widzę właśnie.
Dorian zdenerwował się na siostrę. Najbardziej jednak zdenerwowało go to że nie powiedziała nikomu o takiej sprawie. Wyszedł z gabinetu i skierował się do salki w której czekali na niego mama i Bartek. Po dotarciu tan podszedł do łóżka i wyjaśnił mamie i chłopakowi siostry wszystko co się wydarzyło w gabinecie. Podczas jego wyjaśnień ciocia Anita zmartwiła się stanem córki. Bartek natomiast zacisnął zęby i łzy poleciały po jego policzkach. Sabina cały czas stała w drzwiach i słuchała wszystkiego obserwując reakcje najbliższych. Nie mogła spojrzeć im teraz w oczy za bardzo się bała tego co może od nich usłyszeć. Zrobi to później teraz musi już iść. Jak najszybciej. Mruknęła jakby zgadzała się ze swoimi myślami i podbiegła do wyjścia. Osoby na których najbardziej jej zależało zastali w salce w tych samych pozycjach z zdziwieniem wyrysowanym na ich twarzach. Dorian najszybciej nad sobą zapanował i wybiegł zaraz za siostrą. Jednak nie zdążył jej dogonić. Ona biegła już wysoko w górę ulicy. W stronę domu. Kiedy już tam dotarła szybko otworzyła drzwi i pobiegła do swojego pokoju. Pakowała swoje rzeczy niemal mechanicznie. Po spakowaniu połowy swoich rzeczy tych najpotrzebniejszym zostawiła na stole w kuchni kartkę „Mamo nie będzie mnie jakiś czas przepraszam. Kocham Sabina”. Pojechała do babci. Wiedziała że jeśli szuka u kogoś zrozumienia to znajdzie je właśnie w tej drobnej staruszki. Dziewczyna wylała na ręce babci wszystko co jej leżało na sercu. Od razu zrobiło jej się lżej. Jednak musiała poprosić ją by nie dzwoniła do jej rodzicielki ani nikogo innego o tym gdzie jest. Babcia Wioletta obiecała wnuczce że nic nikomu nie powie. Sabina szybko się rozluźniła i zaczęła swobodnie rozmawiać z babcią. Późno w nocy zorientowały się która jest godzina i zdecydowały się pójść spać. Zasnęła z poczuciem bezpieczeństwa. Wszystkie troski zostały w domu. Jej niespokojne sny przerwał dźwięk telefonu. Otworzyła zaspane oczy i sięgnęła po telefon. Odebrała go mechanicznie i usiadła na łóżku pocierając ręką oczy.





-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

wtorek, 7 lipca 2015

Lekcja życia cz.15

Przerażenie o stan córki podniósł mamę dziewczyny na nogi niemal od razu. Podbiegła do niej i wzięła ją w ramiona. Bartek zaczął odpinać od siebie całą aparaturę kiedy skończył podbiegł do Sabiny. Dorian wszedł do Sali po kilku chwilach i przeraził go widok, który zobaczył. Jego mama klęcząc obok jego siostry trzymała ją nieprzytomną w ramionach. Obok nich leżał prawie już nieprzytomny Bartek. Brat dziewczyny szybko wezwał lekarzy i pomógł im przenieść chłopaka na łóżko. Dopilnował podłączenia wszystkich rurek na im należne miejsce w jego ciele. Oraz wysłuchał monologu lekarza o jego obecnym stanie. Następnie podszedł do lekarzy, którzy zajmowali się jego siostrą. Badali ją powoli. Nie znaleźli u niej objawów jakiejkolwiek choroby. Postanowili przewieźć ją do jednego z gabinetów. Dorian szedł zaraz za nimi ich mama została z Bartkiem. Kiedy zdjęli bluzkę Sabiny zobaczyli bandaż przewiązany w pół jej tali. Doktor Adam szybko pozbył się bandaża i zdezynfekował ranę. Następnie przewiązał ranę nowym, świeżym bandażem. On tam cały czas był, patrzył na spokojny wyraz twarzy jego siostry. Głowę zalewały mu fale z tysiącem myśli. Skąd ona to ma? Zrobiła to sama czy ktoś jej w tym pomógł? Jeżeli sama to dlaczego? Albo jak ktoś w takim razie kto? Po chwili Sabina otworzyła powoli oczy i zamknęła je zdezorientowana. Po następnych dwóch minutach ponownie otworzyła oczy. Tymczasem ich nie zamknęła. Popatrzyła na zaciekawioną twarz brata następnie na śnieżnobiały bandaż opasający ją w tali. Spojrzenie Doriana było pytające i zdezorientowane. Pomyślała że musi niechętnie wyznać całą prawdę o tym co się stało. Nawet jeśli później on miałby zacząć krzyczeć. Nie chciała przed nim tego ukrywać. Było jej z tym ciężko. 


Znalezione obrazy dla zapytania nieprzytomna dziewczyna


-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.

Moi kochani

Moi drodzy wiem że część 14 miała wyjść wczoraj. Jednak teraz mam urwanie głowy bo niedługo mam bal i muszę wszystko szykować. We wcześniejszym poście napisałam że postaram się dodać nowego posta jak najszybciej i żeby przeprosić was za moje spóźnienie z kolejną częścią dodam teraz nie jedną a dwie. Po to żeby wam szybciej czas zszedł na czekaniu na następną która ma się pojawić już jutro. Naprawdę najmocniej was przepraszam jeszcze was i życzę udanego wieczoru.

Pozdrawiam
Patka.

Lekcja Życia cz.14

Jej serce i żołądek ściskał niewyobrażalny strach, ręce trzęsły się jak w delirium, drgania powoli przechodziły na resztę ciała. Przez głowę po raz kolejny dzisiejszego dnia przechodziły tysiące myśli, pytań i scenariuszy wypadku. Kto tam był? Co się stało? W jakim jest stanie? Postąpiła kilka kroków i weszła do małej seledynowej salki skąpanej w mroku pomimo słonecznego dnia. Jakby widmo śmierci spowiło tą salę w mroku obietnicy zabrania kogoś daleko ze sobą. Poczuła tam zapach moczu, gipsu i potu. Jej oczom ukazały się masywne szpitalne łóżka. Na jednym z nich leżał chłopak z ręką i nogą w gipsie. Patrzył na nią z uwielbieniem i podziwem. Jednak ona nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Na następnych dwóch leżało dwóch następnych chłopaków w podobnym stanie do pierwszego. Lecz gdy popatrzyła na ostanie gula przerażenia stanęła jej w gardle. Bartek zakryty kołdrą do ramion patrzył na nią spod na wpół zamkniętych powiek. Urządzenie monitorujące jego bicie serca przyspieszyło. Podobnie jak oddech. Podeszła do niego powoli i usiadła na krześle obok jego łóżka. Pogłaskała go czule po policzku. Po jej własnym spłynęły samotnie tak jak ona przez ostatnie dni łzy. By złączyć się ponownie razem na jej brodzie tak jak oni teraz. Otworzył szerzej oczy.
-Przepraszam – powiedziała płaczliwie.
-Ale za co mnie przepraszasz aniołku? – powiedział zachrypniętym, zdziwionym głosem. Podniósł ręce i starł jej łzy z obu policzków.
-Za to że cię wtedy zostawiłam. Nie powinnam była tego robić. Przepraszam. To moja wina że tu jesteś. – poczucie winy brało w niej górę.
-Skarbie to nie twoja wina. Ale tylko i włącznie moja. Nie uważałem na ulicy kiedy za tobą wybiegłem. Stało się. Nic mi nie będzie. – powiedział przerywając chwilę milczenia pomiędzy nimi.
Jej wzrok który spoczął na nim jednak tylko utwierdził go w przekonaniu. Ona my nie uwierzyła. Musiał opowiedzieć cała historię od początku czego naprawdę nie chciał. Nie chciał sprawiać jej tym więcej bólu.
-Kiedy po naszej rozmowie wybiegłaś z parku byłem smutny. Ale zaraz pobiegłem za tobą. Moja kuzynka tego nie zrozumiała. Właściwie to chciała żebym został. Ja nawet nie próbowałem jej tego wyjaśnić. I tak by nie zrozumiała… Wybiegłem na ulicę. Reakcja kierowcy była wolna. Zbyt wolna. Nie zdążył zahamować. Po uderzeniu straciłem przytomność. Obudziłem się dzień później. Tutaj. Nasze mamy siedziały obok mojego łóżka. Każdy ruch sprawiał mi niezwykle dużo cierpień. Przez 4 dni miałem same operacje. Wyglądałem tragicznie. Poprosiłem twoją mamę telefonicznie aby zorganizowała ci jakiś wyjazd. Żebyś przy tym nie była. Żebyś nie oglądała mnie w takim stanie. Wiem że mnie kochasz i chciałabyś tu być ale nie zniósł bym myśli żebyś widziała co oni robili mi przez cały czas. Za bardzo cię kocham żeby skazywać cię na takie widoki. Przepraszam kochanie.
Po tych słowach Sabina bez słowa wstała i skierowała się w stronę wyjścia. Jednak zanim doszła do drzwi zakręciło jej się w głowie i osunęła się bezwładnie na ziemię.



-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub  opowiadania proszę kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl 
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie chętni. :) Pozdrowienia Patka.