Jako że niebawem zbliżamy się do końca historii chciałabym wam przedstawić nowość na tym blogu zarówno jak i na wielu innych. Możecie zrobić Q&A z bohaterami tej opowieści. Pytania do nich możecie przesyłać na email romantycznie-zakochana-blog@wp.pl lub na mojego prywatnego emaila pati98-10-14@wp.pl
Jeżeli chcecie zadać jakiemuś bohaterowi musicie najpierw napisać tak:
Do: Bartek
(Treść pytania)
Jeżeli napiszecie tylko treść pytania bez imienia bohatera do którego piszecie odpowie na nie przypadkowa osoba z mojej historii.
Życzę miłego i słonecznego weekendu
Patusia :)
Blog został stworzony by każdy miłośnik romantycznych historii znalazł coś dla siebie. Historie będą dodawane regularnie około 2 czasami nawet 3 razy w tygodniu. Niektóre będą miały tylko jedną część inne kilkanaście. Mam nadzieję trafić w gusta nawet najbardziej wyrafinowanego czytelnika. Zapraszam po więcej historii na stronę http://www.opowi.pl/katalog
piątek, 25 września 2015
Lekcja Życia cz.39
Oto kochani kolejna część na którą jak sądzę i mam nadzieję długo i niecierpliwie czekaliście. Ze smutkiem stwierdzam że zbliżamy się do końca kochani. Nie wiem jak wy ale ja się zżyłam z bohaterami tej opowieści jak i z samą opowieścią. Zapraszam do aktywnego komentowania jak wam się podoba oraz co myślicie stanie się jako następne. A teraz zostawiam was w słodkiej nieświadomości:)
------------------------------------------
Bartek
przeczuwał co się zaraz stanie. Gdyż widział nadchodzące kłopoty. I chciał
uchronić przed tym ukochaną. Oraz nie chcieć wysłuchiwać sztucznych i
wymuszonych zwrotów grzecznościowych pod adresem jego i jego aniołka.
-Cześć. - powiedziała jedna z wymalowanych dziewczyn.
-Hej. –powiedziała zdziwiona Sabina. Nie wiedziała
czego od niej chcą ale nie lubiła tego typu dziewczyn. Przerażał ją widok
takiej ilości makijażu na twarzy.
-Masz niesamowity głos. Może chcesz się do nas
dołączyć?
-Dziękuję. Hmm… - pomyślała chwile i powiedziała.
– Nie dziękuję zostanę z Bartusiem i całą resztą.
-Dziewczyny nie przyjaźnią się z chłopakami. Taka
przyjaźń nie istnieje.
-Ja z Bartkiem nie jesteśmy przyjaciółmi –
powiedziała cierpliwie.
-Wiedziałam!
-Przepraszam. Nie chcę być nie miła lecz
przerwałaś nam rozmowę. Czy możesz już iść?
-Przepraszam nie chciałam. Jeśli byś czegoś
potrzebowała lub nie do końca była pewna po prostu przyjdź i zapytaj. –
powiedziała odchodząc już od nich blondynka.
-Dobrze. Będę pamiętać.
Bartek
odetchnął z ulgą. Dziewczyny z jego klasy odeszły powoli niezachwycone tym że
Sabina się nie przyłączyła. Pewnie teraz będą nachodzić ją dopóki się nie
zgodzi dołączyć do ich paczki szkolnych puderniczek. Sabina rzuciła im ostatnie
spojrzenie i popatrzyła ponownie na Bartka. Jego mina zdradzała że nie był za
pomysłem przyjaźni Sabiny z tamtymi dziewczynami. Ona sama o niej nie myślała.
Tak jak one nie wierzyły w przyjaźń damsko- męską ona nie wierzyła w przyjaźń pomiędzy nią samą a grupką tamtych dziewczyn. Ale jedno z czym musiał się z
nimi zgodzić to z tym że ona ma naprawdę cudowny głos. Lecz nie to kochał w
niej najbardziej. Kochał ją całą bez wyjątku i za wszystko. Dla niego była
idealna inni mogli się z tym nie zgadzać ale on wiedział swoje.
- O czym myślisz? – zapytała szeptem wtulając się
w jego szeroką i umięśnioną pierś.
- O tym że jesteś najpiękniejsza w tej całej szkole.
– opowiedział obejmując ją lekko w talii.
- Ale ty uroczo kłamiesz.
- I o tym że jesteś niezwykle mądra.
- Kłamczuszek. – powiedziała i lekko pocałowała go
w czubek nosa.
- I o tym że twój głos jest najpiękniejszym jaki
słyszałem w swoim życiu. – powiedział i pocałował ją w czubek głowy.
- Oh... Mój kochany kłamca. – oddała buziaka ale w
usta.
czwartek, 24 września 2015
Informacje
Chcialabym wam przedtawic moj nowy pomysl. Ostatnio jak mi sie nudzilo i konczylam rodzial wpadlam na pomysl zeby sprawdzic na internecie co moge zrobic zeby wam sie moj blog nie nudzil. Bylo tam napisane ze moze zrobic jakas zabawe. Ale o tym pozniej... Do zobaczenia robaczki :)
środa, 23 września 2015
Lekcja Życia cz.38
Życzę miłego czytania. I od razu na wstępie przepraszam że nie dodawałam tak długo żadnej nowej części. Wiecie poszłam teraz do wyższej szkoły i już od początku mam dużo lekcji oraz nauki. Niestety nie mam teraz tak dużo czasu jak wcześniej. Więc przepraszam i zapraszam do czytania.
----------------------------------------------
-Za twój uśmiech tysiąc kroć ładniejszy i
ważniejszy od każdej monety świata. Za dar życia i troskę o najbliższych do
samego końca. Jak również za dar, który podarował pan mi i co było owocem pana
miłości. Dziękuję za troskę do chwili ostatecznej a nade wszystko dziękuję za
ostatnie tchnienie wydane ku czci pana dzieci i żony. Do zobaczenia po drugiej
stronie”.
-Piękne skarbie. – powiedziała Anita.
Bartek
nie powiedział ani słowa lecz tylko się uśmiechnął. Przytulił ją mocniej do
siebie. Tak jakby nikt już nie mógł mu jej zabrać. Dojechali do domu późnym
wieczorem. Byli niezwykle wyczerpani podróżą. Zjedli kolację i położyli się spać.
Zadecydowali że bagaże będą musiały zaczekać do następnego dnia. Całą noc śnił
jej się pan Mariusz. Był uśmiechnięty i szczęśliwy. Podziękował jej za list i
za to że wzięła opiekę nad Bartkiem. Powiedział ze oddał jego syna w ramiona
właściwej kobiety więc teraz się już tak bardzo nie martwi. Późnym popołudniem
kiedy tylko się przebudziła zobaczyła wpatrzonego w siebie chłopaka. Miał
nieprzenikniony wyraz twarzy. Tak jakby się zastanawiał nad czymś niezwykle
ważnym.
-Stało się coś? – zapytała zmartwiona.
-Nie nic tylko… Tylko mówiłaś o moim tacie i o
mnie przez sen.
-Naprawdę?
-Tak.
-Przepraszam ale śnił mi się całą noc twój tata.
Więc ucięłam sobie z nim krótką pogawędkę.
-To naprawdę zabawne skarbie.
-Czemu?
-Bo mi też.
Wszystkich
życia powróciły na stary tor do swoich wcześniejszych przyziemnych spraw. Z
tymże wyjątkiem że pana Mariusza nie było już wśród nich. Oraz tym że Sabina
przeniosła się do szkoły oraz klasy Bartka. Uczęszczali ze sobą na wszystkie
zajęcia. Oboje imponowali sobie nawzajem inteligencją. Po paru dniach mieli
razem lekcję muzyki. Nauczycielka zapytała się czy Sabina jako nowa uczennica
może zaśpiewać im coś co naprawdę lubi. Sabina nie czuła się stremowana pomimo
wielu osób których jeszcze tka dobrze nie znała. Jednakże szybko dokonała
swojego szybkiego osądu. Pierwsze takty ulubionej piosenki przyprawił
wszystkich o szok na twarzach. Bowiem kiedy zaczęła ona śpiewać jej głos był
czysty niczym potok górski. Jej głos przebijał się ponad rozmowy innych. Które natychmiast
milkły. Koniec lekcji przyszedł niespodziewanie szybko. Na przerwie podeszły do
nich ich koleżanki z klasy. Sabina stała z Bartkiem i jego przyjaciółmi i
mówiła jakąś śmieszną historię ze swojego którego życia.
wtorek, 15 września 2015
Lekcja Życia cz.37
Odsunęła
się powoli od mównicy i ze łzami wzruszenia zasiadła za fortepianem. Pierwsze
takty rozbrzmiały cicho i niepewnie. Jakby się zastanawiała czy na pewno dobrze
robi. Lecz melodia przerodziła się w spokojną i piękną. Na myśl Sabiny
przyszedł rozkwitający kwiat róży. Melodią ujęła wszystkich serca i wydusiła
smutne łzy. Zatrzymała się w pewnym momencie jakby pokazać wszystkim dokąd była
skończona. Lecz zaraz podjęła przerwaną melodię. Po pewnym czasie odeszła od
fortepianu i powiedziała ostatnie słowa do zebranych osób.
- Spokojna niczym śmierć ale dużo warta dla tych
co umieją ją docenić.
Skłoniła
się nisko i zeszła z ołtarza. Podeszła do Bartka i przytuliła go mocno. Jednak
prosto do jego ucha szeptała słowa przeprosin za miniony tydzień. Nie była
pewna siebie i swoich uczuć a chciała też powiedzieć coś by zapamiętano nie nią
za przemowę a tatę jej chłopaka za to kim był i co dla nich zrobił. Gdy
wszystko się już skończyło zaczęli pakować swoje rzeczy. Do pokoju wszedł
Kamil. Podszedł i ścisnął dłoń Bartka patrząc mu prosto w oczy. Niczym
prawdziwy przyjaciel. Chłopak poczuł się pocieszony. Akt współczucia przyprawił
go o wzruszenie i uśmiech. Nadal nie darzył go sympatią lub zaufaniem lecz
teraz był mu wdzięczny. Sabina siedziała przez długi czas i wpatrywała się w
kompozycję taty Bartka. Przez otwarte okno wpadł mocniejszy podmuch wiatru wyrywając
jej jedną z kartek z rąk. Kiedy schyliła się żeby ją podnieść zobaczyła
metalowe pudełko. Wyciągnęła je i zobaczyła dużo kartek z nutami. Była
zaciekawiona nowo odkrytym znaleziskiem. Zaczęła czytać powoli nuty. Widok
wzruszył nią. Melodia zawarta na papierze rozlegała się cicho pod jej nosem. Po
chwili zerwała się i pobiegła szybko do fortepianu. Zaczęła grać nieznane jej
dotąd melodie. Wszyscy tam obecni byli zaskoczeni jej nietypowym zachowaniem.
Wszyscy otrzymali na to wyjaśnienia po zajrzeniu jej przez ramię. Wiedzieli
także czyje to piosenki. Chłopak rozpoznał charakter pisma swojego zmarłego
taty. Wszystkich dziwiło że dokonała tego znaleziska akurat teraz. Bartek
siedział zasłuchany w melodię. Ta była dla niego. Mimo że upłynęło bardzo mało
czasu serce chłopaka zalała tęsknota za tatą, żałował że nie mówił mu tego na
co szykował się od dawna. Był pewien że nadarzy się ku temu okazja. Prędzej czy
później. Przez parę następnych dni wszystkie rzeczy były dopakowywane. Dzień po
tym jechali do domu. Kiedy byli koło cmentarza gdzie w wiecznym snem spoczął
pan Mariusz Sabina poprosiła o zatrzymanie samochodu. Szybko pobiegła gdy to
nastąpiło do Jego grobu. Nikomu nawet przez myśl nie przeszło co chce zrobić.
Lecz po chwili zobaczyli jak w ręce kurczowo ściska kartkę. Zaraz przy jego
grobie zakopała ja i przeżegnała się. Zrozumieli po co to zrobiła. Zostawiła mu
wiadomość. Po powrocie do samochodu zapytali się do napisała.
-----------------------------------------
Proszę o dużą liczbę komentarzy do tych i poprzednich części bym wiedziała czy ktoś to jeszcze czyta. Pozdrawiam Patka.
Lekcja Życia cz.36
- Skarbie wiem że teraz cierpisz. Lecz może
wesprzesz Bartka pomożesz mu w tym co ty już znasz. Posłuchaj może nie znał cię
kiedy ty cierpiałaś ale jest teraz. Pomóż mu przez to przejść. Nie zostawiaj go
z tym samego.
Skończyła
mówić i czekała na reakcję córki lecz taka nie nastąpiła. Zniechęcona
milczeniem odeszła od drzwi. Przyszła pora żeby jechać na pogrzeb. Szkoda
jednak że Sabiny z nimi nie będzie Kiedy tylko upewniła się że nikogo nie ma w
domu zebrała wszystko i również wyszła. Kolega pomógł dowieść ją do kościoła na
czas. Nie chciała by ktoś poznał jej dokładnie opracowany plan pożegnania wujka
Mariusza. Człowieka dzięki któremu zaznała tyle szczęścia w tak krótkim czasie.
- Teraz ktoś chciałby powiedzieć kilka słów o
zmarłym by ukoić nasze zranione dusze?
Słowa
księdza odbiły się echem od ścian skromnego wiejskiego kościółka. Na te słowa
na ołtarz zaczęła się wspinać smukła postać odziana w czerń. Bartek od razu
dojrzał w niej Sabinę. Dziewczyna odchrząknęła znacząco wzięła głęboki wdech
daleko w płuca i przemówiła spokojnie. Wiedziała co ma mówić i wiedziała że da
radę. Nie czuła tremy. Patrzyła prosto na spokojną twarz jednej z kilku osób na
której jej zależało. To dodało jej odwagi której teraz tak bardzo potrzebowała.
- Był przy nas całe swoje życie. Brał w nim czynny
udział. Kiedy ktoś z nas go potrzebował, zawsze wyciągnął pomocną dłoń. Przy
tym zaś obdarzał nas miłością i dobrocią. Ponad dwa i pół tygodnia temu
poznałam pana Mariusza. Lubiłam go i kochałam niczym mojego własnego członka
rodziny. Jak drugiego tatę pomimo że mojego los odebrał mi za wcześnie. Podczas
pobytu u niego w domu znalazłam pewną rzecz. Chcę wam ją teraz zaprezentować
jeśli pozwolicie.
Podniosła
kartki z nutami pokazując rzecz o której sekundy wcześniej wspominała. Każdy
wstrzymał oddech na widok kompozycji. Ostatniej kompozycji. Nawet Bartek był
zdziwiony tym widokiem. Nie wiedział że tata jeszcze komponował. Wiedział za to
że Sabina pomagała mu z jedną z jego melodii. Był jej za to wdzięczny. Ostatnia
rzecz którą stworzył w ostatnich chwilach swojego życia była w drobnych
dłoniach Sabiny. I wiedział że są to odpowiednie dłonie by zachowały ostatni
dowód pamięci po jego ojcu.
- Kompozycja była dokończona do połowy lecz już
wtedy brzmiała niesamowicie. Zapytałam więc czy mogę ją z jego pomocą niego
skończyć. Jego uśmiech i radość w oczach dały mi nieme przyzwolenie. A na
potwierdzenie usłyszałam „oczywiście aniołku”. Zaczęłam więc mozolnie nad nią
pracować. Przebijałam się przez nuty i takty. Dodawałam jej uroku, upiększałam.
Oczywiście pan Mariusz wtrącał swoje uwagi i przemyślenia w niektórych
momentach. Zgadzałam się z nim i dostosowywałam się do owych uwag. W ten
wieczór zanim na powrót zasiadłam do kontynuowania mojej pracy zawołał mnie i
powiedział „ zaopiekuj się nim aniele”, przyrzekłam mu na moją duszę że dopóki
będzie mnie chciał na pewno będę to robić. Lecz nie rozumiałam dlaczego prosi o
to akurat teraz. Brzmiało to troszkę jak pożegnanie ale nikt nie był gotowy by
go pożegnać. A na pewno ja nie byłam. Po ostatnich taktach kompozycji i moim
tryumfalnym uśmiechu pobiegłam do niego by przekazać mu jakże dobrą nowinę.
Lecz on był już gdzie indziej. W drodze do miejsca bez bólu, łez, cierpienia.
Na pewno mój tata wyszedł mu naprzeciw. Jednak zasmucił mnie fakt że musiał
odejść akurat teraz. Nie rozumiałam czego poprosił o coś tka dużego właśnie
mnie. O opiekę nad jego jedynym synem. Zrozumiałam to dopiero kilka dni po jego
śmierci. Przeszłam przez to samo. I pomogę mu zrobić to samo. Zagram teraz coś
co pan Mariusz chciał dać, prezent od serca. Ostatni w jego życiu. Gdyż kiedy
tylko skończyłam ostatni takt on wydał ostanie tchnienie ku lepszemu.
----------------------------------------------
Kolejna część już 36 :) !!! Tak niewiele do końca mam nadzieję że wam się podoba i proszę o liczne komentarze z waszymi opiniami na ten temat.
Lekcja Życia cz.35
Podziwiała
go że nie poddaje się chorobie tak łatwo. Walczył o każdy dzień by móc
nacieszyć się obecnością rodziny. Jednak nie miał więcej niż 40 lat. To smutne.
Dlaczego to było takie nie sprawiedliwe? Dlaczego Bóg musiał zabierać zawsze
tych dobrych ludzi tak wcześnie i w tak okrutny sposób. Zobaczyła jego ręce
kurczowo trzymające ramienia syna. Gardło ścisnęło się Sabinie ze wzruszenia a
łzy napłynęły do oczu. Zamrugała kilka razy by odgonić łzy i nie pozwolić
żadnej z nich na zdradzenie jej stanu emocjonalnego. Nie w tym momencie. Nie
czas na jej łzy tylko na łzy Bartka. Ona przez ostatni czas wylała ich
stanowczo za dużo. Mimo że nie znała zbyt dobrze taty swojego chłopaka podeszła
do nich powoli i uśmiechnęła się promiennie.
- Sabinko… Co ty tu robisz? – zapytał zdziwiony
Bartek. Jednak gdzieś w głębi duszy ucieszył się że to przyjechała. Tylko po
co?
- Przyjechałam ci pomóc. Wesprzeć. Wiem jak to
jest. – powiedziała zawstydzona zwieszając głowę. Tak dobrze było go zobaczyć
po tak długim czasie.
- Dziękuję kochanie. Tato to jest moja dziewczyna,
Sabina. Skarbie to mój tata. Mariusz.
- Miło mi pana poznać. – uśmiechnęła się ujmująco
i wyciągnęła rękę w stronę pana Mariusza. Ten jednak ujął delikatnie jej dłoń i
złożył na niej lekki, niewinny pocałunek. Sabina oblała się rumieńcem który
patrząc w jej oczy wyglądał zjawiskowo.
Bartek
pomimo rozdzierającego jego serce smutku i bólu na myśl o stracie taty. Osoby
którą kocha i miał niedługo stracić uśmiechnął się promiennie widząc tą scenę.
Był pewien bólu który teraz nadejdzie chciał zatrzymać na jakiś czas wroga
swojego taty. Czas. Niewiele im go zostało. Cieszyli się każdą spędzoną razem
chwilą. A ich nadzieją, która dodawała im życia było to że pan Mariusz
wyzdrowieje i nie osieroci swojego syna i córki. Sabina była podporą dla
każdego. Swojego brata, rodziców Bartka, jego siostry, swojej mamy a największą
dla samego Bartka. Jego uczucia grały dla niej teraz główne skrzypce w symfonii
jej życia. Jednak on sam musiał sobie z tym poradzić. Życie ludzkie jest bardzo
kruche. Trzeba na nie uważać. Po pewnym czasie każdy stracił ochotę do
wszelakich żartów. Wieczory wypełniała im gra Sabiny i szczere długie rozmowy.
Dziękowali Bogu za każdy wspólnie spędzony dzień. A każdy kolejny witali nową
porcją strachu i zmartwienia. Czuli się w swoim towarzystwie niczym wielka
rodzina. Nudząc się dotychczasowymi piosenkami Sabina zdecydowała się zajrzeć w
dzieła taty chłopaka. Pośród wielu piosenek i nut znalazła kompozycję której on
sam nie dokończył. Codziennie dopisywała do niej nowe nuty tworząc z niej
piękną piosenkę. Po nieco ponad tygodniu ciężkiej pracy nad kompozycją pod
czujnym uchem pana Mariusza. Późnym wieczorem kiedy wszyscy domownicy byli
pogrążeni w głębokim śnie za wyjątkiem Sabiny i Mariusza. Oderwała się z
tryumfalnym uśmiechem od pianina i poszła przysiąść obok pana Mariusza. Rozpierała
ją radość a wiadomość którą chciała się podzielić powinna przynieść uśmiech
również na zmęczoną twarz jej nowego członka rodziny. Już miała mówić o
dokończonej kompozycji gry poczuła że coś jest nie tak. Nie widziała jak klatka
piersiowa się porusza. Zachowała spokój by nie siać paniki wśród osób które
kocha. Sprawdziła puls ale nie wyczuła go. Ciało nadal było ciepłe pomimo
chłodnego wieczoru. Sabina wpadła w histerię budząc tym wszystkich. Po chwili
wszyscy zjawili się wokół niej i starali się ją uspokoić. Jednak im bardziej to
robili tym gorzej zaczynała płakać. Szok ogarnął ich zaspane umysły. Ona
trzymała się ze wszystkich najlepiej lecz teraz znosi to najgorzej. Nie umieli
sobie tego wytłumaczyć. Od razu wykonali telefon do odpowiednich osób. Musieli
zabrać stąd ciało. Przyjechali i zabrali tatę Bartka w miejsce gdzie wieczny
spoczynek miał być już dla niego przygotowany. Cały tydzień Sabina nie
wychylała nosa za drzwi swojego tymczasowego pokoju. Były one zamknięte na
klucz. Sam klucz zaś znajdował się w zamku. Rodzina przynosiła jej jedzenie i
picie do pokoju. Lecz ona jadła tak niewiele, zdawało się jakby z talerza nie
znikało nic. Przyszedł dzień pogrzebu. Anita zapukała do drzwi. Jednak
odpowiedziała jej cisza. Tak było zawsze. Nie zdarzyło się nawet raz od
tygodnia by odpowiedziała choćby monosylabą.
------------------
Mam nadzieję że spodobał wam się nowy rozdział. Przepraszam za tak długą nieobecność i zapraszam do czytania kolejnych części. Jednak uprzedzam że musicie sobie przygotować chusteczki. One w kolejnych częściach będą waszą nieodłączną rzeczą.
Informacje
Hejka wszystkim pisze wlasnie ze szkolnego komputera. No wiec chcialam was poinformowac ze teraz w Lekcji Zycia zrobi sie troszke dramatycznie wiec bardzo prosilabym o przygotowanie sobie chusteczek. Bedzie duzo smutnych momentow. tak wiec chcialabym zebyscie sie nie zalamywali. A nawet zadac wam 'prace domowa'. Sa to odpowiedzi na pytania:
No wiec odpowiedzi na te pytania mozna dodawac w komentarzach pod tym postem, na mojego emaila : pati98-10-14@wp.pl lub na mojego gmaila: nadolnapaulina68@gamil.com
Chcialam tez przeprosic za tak dluga nieobecnosc ale jak sami rozumiecie przygotowania do szkoly, szkola, nowe znajomosci na lata i duzo obowiazkow domowych. Bardzo za wami moje czytelniczki tesknilam przez te wszystkie dni i mam nadzieje ze wybaczycie mi to. Kolejne 3 czesci pojawia sie dzisiaj kolo poznego popoludnia / wieczor. Nastepne 3 jutro okolo tej samej pory jak dzis, jak rowniez przez reszte tygodnia bede dodawac po 3 czesci. Chcialabym w koncu skonczyc Lekcje Zycia i zaczac kolejna historie. Mam nadzieje ze juz czekacie na nie z niecierpliwoscia.
Najszczersze przeprosiny oraz pozdrowienia
Pati
- Czy Sabina i Bartek dadza rade przejsc razem przez wszystko?
- Czy kochaja sie tak bardzo ze postanowia ze soba byc do konca?
- Czy Bartek pomoze Sabinie pogodzic sie z niektorymi rzeczami?
- Czy Sabina rowniez pomoze Bartkowi zrozumiec kilka rzeczy?
- Jak zapowiada sie ich najblizsza przyszlosc?
No wiec odpowiedzi na te pytania mozna dodawac w komentarzach pod tym postem, na mojego emaila : pati98-10-14@wp.pl lub na mojego gmaila: nadolnapaulina68@gamil.com
Chcialam tez przeprosic za tak dluga nieobecnosc ale jak sami rozumiecie przygotowania do szkoly, szkola, nowe znajomosci na lata i duzo obowiazkow domowych. Bardzo za wami moje czytelniczki tesknilam przez te wszystkie dni i mam nadzieje ze wybaczycie mi to. Kolejne 3 czesci pojawia sie dzisiaj kolo poznego popoludnia / wieczor. Nastepne 3 jutro okolo tej samej pory jak dzis, jak rowniez przez reszte tygodnia bede dodawac po 3 czesci. Chcialabym w koncu skonczyc Lekcje Zycia i zaczac kolejna historie. Mam nadzieje ze juz czekacie na nie z niecierpliwoscia.
Najszczersze przeprosiny oraz pozdrowienia
Pati
piątek, 28 sierpnia 2015
Lekcja Życia cz.34
-Nie. Spotkałam Kamila po drodze. On pomógł mi
doprowadzić walizkę do domu. Bez niego w ogóle nie dałabym sobie rady.
-To miło z jego strony że ci pomógł.
-Wiem to samo pomyślałam.
-Słowo Sabi że mu przypominałem. Jakieś 2 godziny
przed twoim przyjazdem. Chciałem mieć pewność że stawi się tam na czas.
-Wiem braciszku wiem. Kocham cię.
-Ja ciebie też siostrzyczko.
-Obiecuję że go za to zabiję.
-Oj tam zostaw go. To nie ma sensu.
-Nie Sabina! Nie zostawię!
-Tak zostawisz! On wyjechał! – powiedziała
płaczliwie.
-Co?!
-On wyjechał. Dowiedziałam się od Kamila.-
powiedziała już spokojniej.
-No dobrze. A wiesz może z jakiego powodu wyjechał
i gdzie?- zapytał zszokowany zielonooki.
-Wiem.
-Zdradzisz mi ten sekret?
-Jego tata umiera na raka. Chciał przy nim być aż
do tego momentu. Pojechał do niego się tym zająć.
-Znasz może miejsce zamieszkania jego taty?
-Tak. Znam.
-Wesprę go tak jak mama nas.
-Mogę jechać z tobą?
-Chcesz znów patrzeć na śmierć?
-Nie. Ale chcę być przy nich gdy to się stanie.
Tak jak mama przy nas.
-Odważna jesteś.
-No może troszeczkę. Muszę być. Dla siebie. Dla
niego.
-No więc kiedy jedziemy?
-Jutro. Dzisiaj się spakujemy.
-Dobrze. Obyśmy zdążyli.
-Zdążymy. Nie martw się będzie dobrze.
Rodzeństwo
powoli pakowało swoje rzeczy. W międzyczasie krzyczeli do siebie czy o czymś
nie zapomnieli. Planowali całą podróż do domu taty Bartka. Chciała wspierać
Bartka najlepiej jak umiała. Pomimo że przy niej była tylko jej mama i brat.
Nie brała pod uwagę reszty rodziny. Oni martwili się o nich tylko z czystej
uprzejmości i szacunku do jej zmarłego ojca. Musiała to zrobić chociażby dla
niego. Jej rodzina wiedziała jak to jest trudno kogoś stracić. Zwłaszcza kogoś
bliskiego. Na samą myśl o tacie serce dziewczyny zakuło dając znać że pamięta i
tęskni. Wzniosła oczy do nieba i pomyślała czy on tam jest i się na nią patrzy.
Czasami niemal, czuła jego obecność. Czuła się jakby pilnował ją przed
wszystkimi nieszczęściami i smutkami tego świata. A czasami straszliwą pustkę w sercu. Tak
jakby nigdy go nie poznała i nigdy nie kochała całą sobą pomimo że było
inaczej. Do domu wróciła zmęczona Anita p całym dniu ciężkiej pracy. Dorian
powiedział o planie rodzeństwa. Oraz o tym w jakiej sytuacji znalazł się
Bartek. Anita była nieugięta i również chciała wspierać Bartka a najbardziej
jego biedną mamę. Jej własne doświadczenia w tym momencie były bardzo przydatne
i podziękowała Bogu że może komuś pomóc przejść przez to wszystko pomimo że
nikt nie zrobił tego samego dla niej. Wiedziała że będzie to bardzo trudne i
bolesne doświadczenie. Wszystkie walizki stały spakowane koło drzwi czekając na
jutrzejszy dzień. Anita była dumna z córki że postanowiła stawić czoło własnemu
bólowi żeby pomóc poradzić sobie z bólem Bartka. Niczym wierny kompan. Doskonała
partnerka. Z Doriana była dumna że chce być przy siostrze w tym bolesnym dla
każdego momencie. Udowadniając że zawsze mogą na siebie nawzajem liczyć jak jej
kiedyś zabraknie. Nadszedł następny piękny dzień. Dla Sabiny jeden z
najtrudniejszych w jej krótkim życiu. Jednak pod maską zmartwienia ukryła
dzielnie to co naprawdę czuła. Jechali dość szybko polną drogą . Spieszyli się
choć nie byli w stanie określić dlaczego. Bezpodstawny strach ściskał ich w swoich ramionach.
Zaczęła się ich walka. Walka z czasem. Czasem którego z całą pewnością im
brakowało. Zmartwienie ujmowało ich serca. Czas płynął szybciej niż normalnie.
Musieli zdążyć, starali się zdążyć. Zobaczyli Bartka ze smętną miną
prowadzącego pana ze zmarszczkami wokół oczu. Poznała jego tatę od razu.
Uwielbiała go. Widziała go wiele razy na zdjęciach w domu Bartka i spotykała go
gdy czuł się na tyle dobrze by zawitać w rodzinnym domu chłopaka.
-----------------------------------------------------------
Szkoda że za bardzo nikt nie komentuje :( Mam nadzieję że to się zmieni. Niedługo chciałabym wam przedstawić wam nową niespodziankę.
środa, 26 sierpnia 2015
Lekcja Życia cz.33
Bartek
mruczał coś zdenerwowany pod nosem. Nikt nie miał prawa go za to osądzać. Po
chwili zapadła w słuchawce cisza i głośny pisk jakiejś dziewczyny. Dorian
zdenerwował się na chłopaka. Chciał już mu przemówić do rozumu kiedy wszyscy
zaczęli się głośno śmiać. Po chwili jeden mówił przez drugiego i ponownie
śmiechy. Krew niemal oparzała żyły Doriana. Jednak zachowywał spokój. I krzyk
Bartka ponad nimi. Ostatecznie chichoty ucichły. Dorian pomyślał że to miło z
jego strony ze postanowił ich uspokoić i sam postanowił zrobić to samo ze sobą.
Nie mógł ingerować w jego życie bo nie należał do jego rodziny. Ale powinien
się zastanowić czego on od życia chce.
Nie wiem. – padło ostatecznie.
Sabi autobus przyjeżdża o 16. Radzę ci się nie
spóźnić. – odpowiedział głucho starając się stłumić próbujące dojść do głosu
emocje.
Dobrze. – padło ostatecznie.
Bartek
zakończył połączenie i ponownie wrócił do znajomych. Dalej czuł mieszankę
różnych emocji. Wyleciało mu zupełnie z głowy to o czym rozmawiał przed chwilką
z bratem swojej dziewczyny. A to za sprawą ciekawszego tematu jego przyjaciół.
Bartek po pewnym czasie wrócił do domu zadowolony z spotkania ze znajomymi.
Mama wręczyła mu jego spakowaną torbę ze smutkiem w oczach. Wiedział co ten
smutek oznacza. Po chwili wyszli z domu. Kiedy byli w pobliżu miejsca gdzie
autobus Sabiny miał się pojawić Bartek sobie o niej przypomniał. Nie mógł teraz
zaprzepaścić tego o czym rozmawiał niedawno z Dorianem. Chciał wysiąść z
samochodu ale mama powstrzymała go w ostatniej chwili. Pojechali dalej. Nie
mieli zbyt wiele czasu więc nie mogli go tracić na podobne rzeczy. Sabina stała
tam przez godzinę oczekując telefonu od brata lub Bartka. Lecz żadnego nie
otrzymała od któregokolwiek z nich. W końcu po nieco ponad godzinie zła zaczęła
iść w stronę domu. Wlokła za sobą swoją ciężką walizkę. W połowie drogi do domu
spotkała Kamila. Zaproponował pomoc w doprowadzeniu walizki do domu. Zgodziła
się. Nie dałaby rady doprowadzić jej do domu bez pomocy przyjaciela. Szli i
żartowali sobie jak za starych dobrych czasów. Była mile zaskoczona jak czas go
zmienił. Wcześniej chciał jej krzywdy teraz chce przyjaźni. Podziękowała mu za
pomoc z walizką i weszła do domu. Była niezwykle zmęczona i potrzebowała w
końcu coś zjeść, przebrać się i odpocząć.
W końcu się was docze… - urwał wpół słowa
zdziwiony Dorian widząc jedynie siostrę z bluzką zlepioną potem.
Ja również się cieszę że cię widzę braciszku.
Zapomniał i nie przyszedł?
Mam nadzieję że podoba wam się rozdział. Nie wieżę że jest to już 33 :) Tak wiele już ze mną przeszliście. Na mojego emaila : pati98-10-14@wp.pl możecie pisać jakiego zakończenia się spodziewacie. W Q&A macie też mojego aska więc możecie mi zadawać nurtujące was pytania na temat historii. Do usłyszenia robaczki :*****
Subskrybuj:
Posty (Atom)