Po
chwili pod domem zjawiła się największa miłość Sabiny i jej najlepsza
przyjaciółka. Znaleźli klucz kiedy po waleniu w drzwi nikt nie otworzył i sami
sobie otworzyli drzwi. Weszli do środka i przywitała się z nimi martwa cisza.
Szukali jej po całym domu. Ostatecznie znaleźli ją u Doriana w pokoju. Leżała
twarzą skrytą w sierści Sary, która wiernie trwała przy swej pani wtulona w jej
ramie. Bartek chciał podejść ale obawiał się reakcji suczki. Ta jednak złożyła po sobie uszy.
-Sabi – powiedziała cicho Alicja. – Nie gniewaj
się na nas. Jak już mówiłam miałam zły sen. Jego rodziców nie było w domu. Więc
poszłam do niego bo wiedziałam że mi pomoże.
Dziewczyna
się nawet nie poruszyła. Zdziwiło to ich oboje. Ponieważ przy obecnej sytuacji
powinna przynajmniej coś odpowiedzieć. Bartek nie mogąc znieść milczenia Sabiny
odciągnął ja od sierści psa. Po odwróceniu jej na plecy zamarł z przerażenia.
Pod nią były rozsypane tabletki a ich nazwa niewiele mówiła zarówno Alicji co i
Bartkowi. Chłopak szybko sięgnął po telefon i zadzwonił do swojego kuzyna. On
był jedynym lekarzem któremu ufał. Poprosił go o natychmiastowy przyjazd pod
adres który wyśle mu w wiadomości. Po zakończeniu rozmowy wysłał wiadomość do
kuzyna z adresem zamieszkania swojej dziewczyny. W odpowiedzi dostała „już jadę
a nic się nie bój.” Bartek poczuł się spokojniejszy ale dalej bał się o Sabinę.
Nie mógł jej stracić była dla niego wszystkim. Zbyt bardzo ją kochał. Czekali
całe dziesięć długich minut. Najdłuższe dziesięć minut ich obojga życia.
Rozległ się dzwonek do drzwi, który w pustym domu rozległ się echem odbijając
od ścian. Za nimi stał jego uśmiechnięty kuzyn.
-Mogę? – padło wesołe pytanie.
-Proszę – odpowiedział zdecydowanie odsuwając się
na bok by wpuścić kuzyna. -Jego smutna mina nie zniechęciła członka rodziny.
-Więc tak… Zabierz wszystkich domowników i
zaczekajcie tu. – wskazał ręką salon w którym obecnie stali.
-Jestem tylko ja i Alicja. Zaczekamy w salonie.
-Dobrze.
Bartek
nie mogąc usiedzieć w miejscu chodził powoli po salonie. Nie mógł się doczekać
aż Adam skończy by mógł wziąć Sabinę ponownie w ramiona. 3 godziny. 180 minut
ich życia siedzieli z sercem na ramieniu czekając na to co ma się niedługo
wydarzyć.
-------------------------------------------------------------------------
Jeśli macie jakieś pytanie dotyczące bloga lub opowiadania proszę
kierujcie je na mój numer gg:
33198853
Lub na mojego e maila:
pati98-10-14@wp.pl
Odpowiedzi na wasze pytania zostaną jak najszybciej udzielone. Proszę nie
wysyłać wiadomości chamskich i bezsensownych, które zajmują tylko mój czas, Raz
na jakiś czas będę pisała wasze pytania i odpowiadała na nie jeśli będziecie
chętni. :) Pozdrowienia Patka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz